Nothing Is True, Everything Is Permitted – Fragment Wspomnień #5

   Zacisnęłam wargi. Grożenie Kevinowi zaliczało się do wielu nierozsądnych rzeczy, licznych błędów, jakie popełniłam w ciągu ostatnich dni. Tym razem jednak ta głupota była nieuniknioną konsekwencją wcześniejszych potknięć. Poszłam do sali lekcyjnej, czując narastające obawy. Bałam się, że ktoś jeszcze połączył fakty, które w niewygodny sposób odkrył Kevin. Lekcja już trwała, dlatego przeprosiłam pospiesznie nauczycielkę i usiadłam na miejscu. Kevin przyszedł dopiero na następnej lekcji, ale nie zaczynaliśmy rozmowy. Ostatecznie i tak nie mieliśmy już sobie nic do powiedzenia. Czułam, że grożąc mu, mogłam tym samym stracić kumpla. Chociaż tak naprawdę to nie miałam kumpli poza Bractwem. Bo czym była przyjaźń, oparta na fałszywych informacjach? Niczym. A tym bardziej dla mnie. Musiałam kłamać, aby odwieczne zmagania nie wyszły na jaw, a ostatecznie i tak spieprzyłam sprawę przez zwykłe emocje. Kiedy zdecydowałam się uczęszczać do normalnego liceum, wszyscy mi odradzali. Obawiali się, że nie podołam, ale udało mi się nie opuścić ani szkoły, ani treningów. Ostatecznie zawaliłam przez głupotę, ujawniając prawdę o Bractwie i Zakonie w niemal otwarty sposób. Z zamyślenia wyrwał mnie wibrujący w kieszeni telefon. Spojrzałam na wyświetlacz, na którym pokazał się doskonale mi znany numer. Moja noga zaczęła podrygiwać ze zniecierpliwienia, ale w końcu rozbrzmiał dzwonek. Wstałam, wrzuciłam wszystko do plecaka i wyszłam z sali lekcyjnej, ubierając skórzaną kurtkę. Wyjęłam telefon i odebrałam:

– I jak? – spytałam krótko, niecierpliwiąc się.

– Zlokalizowaliśmy – odparł Mark, a z jego głosu zniknęła tak dobrze mi znana nuta wesołości. Był poważny jak nigdy wcześniej.

– Wyślij mi współrzędne – powiedziałam. – Chcę mieć pewność, że się nie pomyliłam.

   Rozłączyłam się, schodząc po schodach. Nie obchodziło mnie, że zostało jeszcze kilka lekcji. Wybiegłam na parking, a moje myśli pędziły równie szybko od Dziennika do rozmowy z Kevinem. Ostatecznie zwyciężyło to, że w końcu udało nam się znaleźć Dziennik. Dostałam wiadomość. Odczytałam i szybko wprowadziłam dane w GPS’a. Otworzyłam szerzej oczy, schowałam telefon do plecaka. Miałam rację, już tak niewiele nas dzieliło od dostania w swoje ręce wskazówek do odnalezienia Artefaktu. Założyłam kask, przekręciłam kluczyk i ruszyłam, przypalając opony. Dojechałam do siedziby, łamiąc pewnie przy tym kilkanaście przepisów ruchu drogowego, odstawiłam motocykl i wbiegłam do środka. Zrzuciłam kask, plecak wylądował w ślad za nim gdzieś na podłodze w korytarzu.

– Mark? – zawołałam, zbiegając do piwnicy. – Czy na pewno podałeś mi dobre namiary?

– Tak – odparł trzydziestolatek, wychodząc z pokoju pełnego komputerów. – Po odszukaniu tego, co nam dałaś, wyszło dokładnie to, co ci wysłałem.

– To Osamotniona Cytadela – powiedziałam, nadal nie dowierzając, że miałam rację. – Musimy jak najszybciej się tam udać.

– Wiemy – wtrąciła się Lucy. – Dlatego ogarniamy już transport. Musimy dobrać jak najszybszy samolot, który bezpośrednio dostarczy nas w tamtą okolicę.

– Des, kogo bierzemy? – spytałam, zaplatając włosy w warkocz.

– Lucy, Mark i my – odparł mój przyjaciel. – Pewnie polecimy jutro rano, a na miejscu wypożyczamy wóz i jedziemy prosto do celu. Rada jest przekonana, że jedziemy na wakacje. – Uśmiechnął się. – Obetną nam urlop w ciepłe dni.

– Spakować najważniejsze rzeczy, musimy być jak najmniej obciążeni. – Rzuciłam przez ramię, wspinając się po schodach do swojego pokoju. Żart mnie nie rozbawił.

– Aya, nie musisz nam mówić co mamy robić – zawołał za mną rozbawiony Mark, byłam chyba najbardziej skupioną osobą w budynku. – To ty jesteś najmłodsza z nas wszystkich, a zachowujesz się, jakbyśmy pierwszy raz ruszali w teren.

   Jednak tutaj należy zacząć od początku. Kim jestem? Co to za Bractwo? Jaki Dziennik może być aż tak istotny, aby go szukać na innych kontynentach? Wyjaśnię wam to. Jestem Aya Worren, a oto moja historia.

Opublikowano
Kategorie Assassin's Creed
Odsłon 419
0

Komentarze (3)

  • 3 lutego 2021 at 19:40
    Czytam to raz za razem. Po raz kolejny, kolejny i kolejny. Za każdym razem podoba mi się tak samo. W przeciągu nieco ponad pół roku, przeczytałam to opowiadania chyba z 5 razy. To jest naprawdę kawał niesamowitej roboty :D
    • 4 lutego 2021 at 09:46
      Nawet nie wiesz, jak bardzo cieszą mnie te słowa :D Aktualnie pracuję nad innymi pracami, ale do tej też wrócę. Drobna korekta i kto wie, może w końcu ruszę jej kontynuację, bo ta utknęła pomiędzy dobrym startem a słabym rozwojem akcji XD

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!