Tajemnica Cloe Turner | Prolog

— Obiekt siedemnasty wystąp — powiedział wysoki mężczyzna w czarnym, eleganckim garniturze.

Patrząc na wprost siebie, wystąpiłam trzy kroki przed szereg ubranych w identyczne, czarne golfy, czarne spodnie i czarne buty dziewcząt, po czym zatrzymałam się na baczność. Wszelka niesubordynacja mogła się zakończyć karą albo niepowodzeniem mojego planu, dlatego stałam sztywno, nie pozwalając sobie na chociażby najmniejsze drgnienie.

— Obiekcie siedemnasty, zostałaś wybrana jako jedna z trzydziestu adeptek gotowych opuścić szkolenie — powiedział Iwan. Przy obcym mężczyźnie nawet jego wyprasowane w kant spodnie od garnituru i biała koszula wydawały się niechlujne. — Zdaj swoje dane.

— Obiekt siedemnasty posłusznie melduje, że nie ma imienia ni nazwiska — zaczęłam wyuczoną formułkę bez mrugnięcia okiem. — Dawna tożsamość obiektu nie ma znaczenia, bo umarła dla świata w dniu, w którym została przyjęta w szeregi Baletnic. Dzisiaj mogę być Anastazją, jutro Vanessą, a pojutrze nawet martwa. Jestem tylko narzędziem w rękach przełożonych.

Iwan nieznacznie skinął głową. Jego ciepłe, piwne oczy wydawały się bardzo życzliwe, ale pozory myliły. Ta łagodna twarz starszego mężczyzny mogła w ułamku sekundy zamienić się w maskę nieporuszonego kata, którym w głębi duszy tak naprawdę był.

— Obiekcie siedemnasty, w dniu dzisiejszym ukończyłaś szkolenie i zostałaś przyjęta do grona Baletnic — powiedział obcy mężczyzna, schodząc z niskiego podwyższenia i stając przede mną. — Oznacza to, że stałaś się pełnoprawną Baletnicą, agentką wywiadu. Jakie jest twoje stanowisko wobec tej sprawy?

— Jestem zaszczycona, że dostąpiłam tej łaski — odparłam, patrząc mu w błękitne, zimne oczy. Z urody przywodził na myśl rodowitego Skandynawa. Był mojego wzrostu i z trudem powstrzymałam odruch dalszego otaksowania go w celu wyszukania jakiegoś słabego punktu. — Od dzisiaj będę wierną służebnicą tych, którzy przyjmą mnie pod swoje skrzydła.

— Obiekcie siedemnasty, od dziesięciu lat żyjesz w cieniu, zapomniana przez świat. Czy i ty zapomniałaś o świecie?

— Zapomniałam o tym, czym był świat przed szkoleniem, ale nauczyłam się, czym będzie dla mnie świat, gdy dziś przekroczę próg tego pokoju. — Wyryte w pamięci formułki miały mi zapewnić posadę, ale i wolność. Nie mogłam dać po sobie poznać, że mówię je nieszczerze. — Bo nie istnieje życie inne niż to, które otrzymałam od Baletnic.

Mężczyzna pokiwał głową z uznaniem, po czym obrócił się w prawo i przesunął wzrokiem po innych adeptkach. Nie wszystkie należały do mojego rocznika, co oznaczało, że dla większości z nich ta tortura jeszcze się nie skończy. Jako obiekt siedemnasty byłam jedną z pierwszych, które tego dnia zostały wywołane. Kilka innych dziewczyn już wyszło do pomieszczenia obok. Dwa razy padły stamtąd strzały, a w tym miejscu oznaczało to tylko jedno – zrobiły coś, co zakończyło się kulą w łeb. Mogły zdradzić, że nie zostały dostatecznie dobrze zindoktrynowane, mogły krzywo spojrzeć na kogoś z zarządu albo nawet mogły popełnić błąd w trakcie ostatnich dni szkolenia. Cokolwiek to było, zakończyło ich żywot w dniu, w którym miały go dopiero jakkolwiek zacząć.

Czekając na pozwolenie odejścia, nawet na moment nie zmieniłam pozycji. Musiałam wykazać cierpliwość drapieżnika i posłuszeństwo marionetki, chociaż tak naprawdę miałam ochotę rozszarpać tych, którzy teraz patrzyli na mnie jak na idealne narzędzie. W końcu – może po minucie, może po pięciu – niebieskooki członek zarządu odwrócił twarz w moją stronę, mówiąc z lekko wymuszonym uśmiechem:

— Obiekcie siedemnasty, możesz odejść i odebrać swoją nową tożsamość, tam zostaniesz skierowana do dalszej służby.

— Dziękuję uniżenie — powiedziałam, odwracając się jak na musztrze i odchodząc marszem w stronę żelaznych drzwi.

Przy wyjściu stał postawny, ubrany na czarno Stephan, który jako jedyny był chociaż trochę życzliwy w stosunku do adeptek Baletnic, a szczególnie dla mnie. Tym razem jednak jego przeorana bliznami twarz nawet na moment nie wyraziła emocji. Po prostu pociągnął zasuwę i bez słowa otworzył przede mną ciężkie skrzydło drzwi. Przeszłam za próg, mając świadomość, że widzę go i innych tam zgromadzonych po raz ostatni. Na pewno nie zamierzałam za nimi tęsknić.

Opublikowano
Kategorie 18+ Akcja
Odsłon 232
2

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!