infernum ~I~

Fanfiction o członkach BTS

  Wysoki mężczyzna szedł uliczką, między starszymi budynkami. Miał szerokie barki, ręce schowane w kieszeniach spodni i umięśnione ciało, które chowało się pod czarną bluzą. Jasne, przydługawe włosy wystawały spod kaptura, a większość twarzy osłaniała maska. Nagle coś spadło z dachu brudnobiałego bloku, a on się zatrzymał. Sięgnął jedną dłonią ku masce, chcąc ściągnąć ją z twarzy i…

  Głos młodej kobiety wyrwał go ze snu. Drobna brunetka upominała podróżników, aby niczego nie zapomnieli.

  Hoseok przetarł twarz dłonią. Westchnął krótko i rozejrzał wokół siebie. Jak zwykle budził się w momencie kulminacyjnym. Miał jednak wrażenie, że z każdym snem jest o krok dalej. Miał już dość tych snów i chciał się wreszcie dowiedzieć, kim jest ten facet.

  Wstał, zakładając plecak na ramiona. Schował telefon do kieszeni spodni, a następnie opuścił autokar, uprzednio żegnając się cichym “do widzenia” z kierowcą i kobietą, której głos go obudził. Zmrużył lekko oczy, idąc w kierunku starszego mężczyzny, który podnosząc drzwiczki, dał dostęp wszystkim do swoich bagaży. Wyciągnął swoją walizkę i zaspany ruszył przed siebie, aby jak najszybciej opuścić dworzec.

  Nigdy nie był typem osoby, która lubiłaby dużo spać i zazwyczaj tryskał energią od samego rana. Dlatego to normalne, że po krótkiej chwili spędzonej na świeżym powietrzu był już zupełnie rozbudzony.

  Usiadł na ławce, czując jak mocno grzeje słońce. Wyciągnął telefon i otworzył kartę z ofertami mieszkań. Wszystko działo się tak szybko, że nawet nie zdążył dobrze pomyśleć nad dachem nad głową. Skłamał mamie, mówiąc że zatrzymuje się u kolegi, chcąc wyjechać z Gwangju bez jej narzekań.

  Zaczął przeglądać powoli mieszkania, które mógłby wynająć, ale to było naprawdę trudne, patrząc na to ile pieniędzy miał na koncie. Z cichym westchnieniem spojrzał na wielkie cyfry. Ponad trzysta dolarów, za tak mały metraż.

   — Nie. — mruknął do siebie i wrócił do pozostałych ofert. Wtedy na ekranie jego smartfona pojawiło się dobrze znane imię. Taehyung najwyraźniej wreszcie miał czas.

  Odebrał, przystawiając urządzenie do ucha.

   — Siema, Hobi. Dojechałeś już? — usłyszał po drugiej stronie słuchawki.

   — Cześć. Tak, niedawno wysiadłem — odparł. — Jesteś poza pracą?

   — W zasadzie tak. — Hoseok dałby sobie rękę uciąć, że skinął wtedy głową, nawet jeśli tylko rozmawiali przez telefon.

   — Wow, nie spodziewałem się tego — powiedział Hobi, prostując nogi i przyglądając się swoim trampkom.

  — Przepraszam, Hoseokkie, ale muszę lecieć. Mam rozmowę z jedną babką. Zadzwonię jak skończę. A ty spróbuj trochę zwiedzić Seul. Cześć. — Rozłączył się.

  Skrzywił się lekko.

  Czasami naprawdę tęsknił za starym Taehyungiem, który miał dla niego tak dużo czasu. Ale nastała pora na dorośnięcie i wzięcie się w garść. Tylko Hoseokowi trudno było to zrobić.

  Pokręcił głową i wrócił do przeglądania ofert. Od kosmicznych cen za mały metraż udało mu się przedostać to tańszych mieszkań. Dwieście osiemdziesiąt dolarów, dwieście pięćdziesiąt… Sto osiemdziesiąt.

  Niepokojąco tanio, ale czy miał inne wyjście? Przecież nie mógł zostać bez mieszkania. Tym bardziej, że już następnego dnia szedł do pracy.

  Zadarł lekko głowę do góry, zerkając na niebieskie czyste niebo. Ani jedna chmurka nie wisiała tego dnia nad Seulem. Słońce grzało wyjątkowo mocno, nawet jak na czerwiec. Panował straszny skwar.

  Spojrzał znów na ekran telefonu i po chwili namysłu przekopiował numer telefonu właściciela i zadzwonił.

  Zagryzł nerwowo wargi, słysząc sygnał. Po chwili charakterystyczny dźwięk zastąpił kobiecy głos.

   — Dzień dobry, Studio Sagwa.

  Zmarszczył brwi. Czy naprawdę ktoś nazywa cokolwiek w ten sposób? Sagwa?

  Otrząsnął się. To nie był czas na myślenie o tym.

   — Dzień dobry, dzwonię w sprawie pokoju — powiedział, po czym zwilżył spierzchnięte wargi czubkiem języka. — Oferta wciąż aktualna?

  — Ach, tak, oczywiście, że tak. — Roześmiała się. Hoseokowi lekko ulżyło. W końcu być może zaraz będzie miał dach nad głową.

  — Sto osiemdziesiąt dolarów, prawda? — zapytał, chcąc się upewnić, że nic się nie zmieniło.

  — Zgadza się.

  Uśmiechnął się.

   — Dobrze, w takim razie mogę przyjść dzisiaj?

Autor hye
Opublikowano
Kategorie Inna
Odsłon 1046
0

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!