Wszystko czego potrzebuję to Ty – Rozdział pierwszy

Jest godzina piętnasta i jesteśmy na lotnisku w Seattle. Właśnie przyjechały dwie taksówki, które tata zamówił. Moi bracia wraz z tatą i dwoma kierowcami taksówek, pakują nasze rzeczy do bagażnika. Pakowanie wszystkich naszych walizek zajęło im piętnaście minut. Teraz wszyscy wsiadają do aut. Rodzice są w pierwszej taksówce. Ja, Andrew i Matthew jesteśmy w drugiej. Drew siedzi z przodu, a ja z Mattem z tyłu.

– Drew, ile czasu zajmie nam droga do nowego domu? – Zapytałam.

– Jakieś czterdzieści minut. – Odpowiedział.

Założyłam słuchawki i odwróciłam się w stronę szyby, aby nie słuchać wrzasków bliźniaków. Po tych kilku godzinach lotu samolotem jestem zmęczona. Mat i Drew chyba nie, ponieważ ciągle rozmawiają o szkole, o tym co będzie i próbują wciągnąć mnie do tej rozmowy. Andrew siedzi z przodu i co chwilę zerkał na mnie. Po trzydziestu minutach jazdy odzywa się do mnie Mat.

– Ej Kat! – Krzyknął Mat ściągając mi słuchawki.

– Co? Wiesz, że nie musisz krzyczeć? Siedzę tuż obok.

– Porozmawiaj z nami.

– A o czym? – Zapytałam.

– Na przykład o…

– Miłości! Porozmawiajmy o miłości.

– Nie mam zamiaru o tym rozmawiać. Możemy porozmawiać o czymkolwiek tylko nie o tym.

– Jeśli chodzi o miłość to… – Zaczął Mat.

– Nie. Mówiłam, że nie chcę o tym rozmawiać.

– Wiesz jak wyleczyć złamane serce? – Zapytał Drew.

– Jak?

– Ponownie się zakochać. – Powiedział Matt.

– Na pewno nie. Nigdy więcej się nie zakocham. Po za tym moje serce już dawno jest wyleczone.

– Zakochasz się. Nie będziesz wiedziała nawet kiedy to się stanie. Nie ty o tym decydujesz. – Powiedział Drew.

– Zmieńmy temat. Porozmawiajcie sobie o czymś innym. Na przykład o pogodzie.

– Sama niedługo się przekonasz. – Dodał jeszcze Mat.

– Skończycie tą rozmowę później. – Powiedział Mike. – Teraz porozmawiajmy o zajęciach w szkole. Ciekawe czy będą jakieś kluby. W Portland były, więc może tu też będą.

– Mam nadzieję, że będzie drużyna koszykówki. – Powiedział Drew – Jeśli okaże się, że jest to macie zamiar dołączyć? W Portland graliście w koszykówkę. Ja chyba się zapiszę.

– Ja może też dołączę. A ty Kat?

– Zastanowię się.

– A może dołączysz do klubu muzycznego? – Zapytał Drew.

– Na pewno do niego nie dołączę.

– Dlaczego? Przecież pięknie śpiewasz, grasz na gitarze, grasz na fortepianie, a nawet piszesz piosenki, których nigdy nam nie pokazałaś.

– W poprzedniej szkole w Portland był taki klub i powinnaś była do niego dołączyć. Czemu tego nie zrobiłaś? – Powiedział Drew.

– Dobrze wiecie, że nie lubię występów publicznych i mam to od czasu podstawówki. – Zaczęłam odpowiadać na pytanie bliźniaków – Gdy wyśmiewano się z moich piosenek i z tego jak śpiewam. – Dodałam.

– To były wtedy dzieciaki, które nie wiedziały o czym mówią.

– Ale nadal tego nie lubię. To wspomnienie nadal tkwi w mojej głowie.

– To może założymy własny zespół? Powinnaś w końcu się przełamać i dać usłyszeć światu. – Powiedział Drew.

Nie zdążyłam odpowiedzieć, ponieważ właśnie zajechaliśmy pod nasz nowy dom.
Wchodzę do domu. Idę korytarzem, skręcam w prawo i widzę kuchnię połączoną z jadalnią. Kuchnia ma ciemne meble, ściany są białe, a przy ścianach stoją blaty barowe. Pomiędzy blatami jest przejście do jadalni. Ściany w jadalni są również białe. Stół jest koloru ciemnego brązu, a krzesła koloru białego. Przez szklane drzwi w jadalni, które są wielkości ściany można zobaczyć ogród.

Przechodzę obok schodów, naprzeciwko kuchni i widzę salon, który cały jest w kolorze białym. Na ścianie wisi telewizor, a pod nim jest szafka. Są dwie całkiem sporej wielkości sofy koloru białego, a przed nimi stoi niewielki stolik.

Na końcu korytarza niedaleko schodów jest łazienka w kolorze kremowym. Jest spora wanna z której można zrobić kabinę prysznicową.

Idę schodami na pierwsze piętro i zaczynam oglądanie od łazienki. Jedną ścianę miała obłożoną płytkami ciemnego koloru, a reszta była pomalowana na biało.

Pokój rodziców był pomalowany w kolorze beżowym. Było w nim łóżko dwuosobowe, a po obu stronach łóżka szafki nocne z lampkami oraz dwie duże szafy. W pokoju były drzwi prowadzące do oddzielnej łazienki.

Na pierwszym piętrze było jeszcze kilka pokoi gościnnych i w każdym była oddzielna łazienka.

W momencie kiedy wchodziłam na schody prowadzące na drugie piętro podbiegł do mnie Mat i kontynuowaliśmy zwiedzanie we dwójkę. Oglądanie drugiego piętra również zaczęłam od łazienki, która była w kolorze kremowym.

Potem poszliśmy oglądać nasze pokoje. Jako pierwszy był pokój Andrew. Cały pokój był w kolorze biało-niebieskim. W pokoju były drzwi prowadzące do oddzielnej łazienki. W pokoju Drew przy jego łóżku stała jego gitara.

Następny był pokój Matta, który był w kolorze kremowym i beżowym. W pokoju były drzwi prowadzące do oddzielnej łazienki. Przy biurku stała jego gitara basowa.

Mój pokój zostawiłam na koniec. Był w kolorach: biały, fioletowy i trochę różowego. Na ścianie za łóżkiem były namalowane różnego rodzaju kwiaty wyrastające z ziemi. Na suficie był pięciopłatkowy kwiat w kolorze fioletowym, a ze środka kwiatu zwisał żyrandol. Był także wiszący fotel przyczepiony do sufitu. I jak w każdym pokoju były drzwi prowadzące do oddzielnej łazienki. W pokoju na ścianie nie dużo nad ziemią wisiały moje dwie gitary (elektryczna i akustyczna/klasyczna).

Gdy weszłam do swojego pokoju – zaniemówiłam. Jest taki jak chciałam. Odstawiłam walizki do garderoby i poszłam położyć się na łóżko. Przyjemną ciszę przerwało pukanie do drzwi.

– Proszę. – Powiedziałam i do pokoju weszła mama.

– Jak ci się podoba nowy pokój córeczko? – Spytała mama.

– Bardzo. Jest piękny. Właśnie taki chciałam. Dziękuję. – Powiedziałam i ją przytuliłam, a ona odwzajemniła.

– Nie ma za co. Chcesz coś zjeść? Twój ojciec zrobił kanapki i jeśli się nie pośpieszysz to mogą zniknąć tak szybko jak się pojawiły albo szybciej. – Powiedziała i obie się zaśmiałyśmy.

– Nie dziękuję. Nie jestem głodna. Pójdę na spacer i pozwiedzam okolicę.

– Tylko nie wróć zbyt późno. – Powiedziała.

– Dobrze.

Poszłam do garderoby i wyjęłam z walizki komplet ubrań. Przebrałam się i zeszłam na dół, aby założyć kurtkę.

– Wychodzę! – Krzyknęłam.

– Bezpiecznej drogi. – Powiedziała męska część rodziny.

– Nie wróć zbyt późno. – Powiedziała mama.

– Dobrze. – Powiedziałam jeszcze zanim zamknęłam drzwi.

Szłam chodnikiem przed siebie i rozglądałam się po okolicy, aby zapamiętać jak najlepiej drogę. Gdy się tak rozglądałam, zauważyłam tabliczkę z napisem PARK przed wejściem, więc weszłam. Usiadłam na ławce i zobaczyłam jak pary spacerują trzymając się za ręce, jak paczka przyjaciół rozmawia z entuzjazmem na różne tematy. Gdy tak im się przeglądałam, przypomniałam sobie jak to było z moja paczką. Moje wspominanie przerwało uczucie czegoś mokrego na policzkach. Dotknęłam ręką prawy policzek i zorientowałam się, że płaczę.

Starłam łzy. Założyłam słuchawki i włączyłam piosenkę. Zaczęłam ją sobie nucić pod nosem.

Nie sądzę, że dziś wieczorem 
zostanę w domu. 
Pominięty rozmowy 
‘Och, wszystko w porządku’ 
Nie, zaskoczenie jest mi obce. 
To papierowe miasto 
zawiodło mnie zbyt wiele razy. 
Dlaczego w ogóle próbuję? 
Daj mi powód dlaczego 
Myślałam, że mogę ci uwierzyć, 
no nieważne. 
Dlaczego wszyscy zmieniają strony? 
Gdzie mam wyznaczyć granicę? 
Chyba jestem zbyt naiwna 
by odczytać sygnały. 
Ref.: Po prostu szukam 
prawdziwych przyjaciół. 
Dotychczasowi jedynie mnie zawodzą 
Za każdym razem, 
gdy pozwalam komuś się zbliżyć 
Dowiaduje się czego tak naprawdę chcą 
Po prostu szukam 
prawdziwych przyjaciół 
Zastanawiam się, 
gdzie oni wszyscy się ukrywają. 
Po prostu szukam 
prawdziwych przyjaciół 
Chcę się wynieść z tego miasta.

Gdy się zorientowałam, że zrobiło się ciemno, skierowałam się w stronę domu ze słuchawkami w uszach. Na całe szczęście ulice są oświetlone lampami, więc jest całkiem widno. W pokojach moich braci i w kuchni świeciło się światło z czego wnioskuję, że jeszcze nikt nie śpi.

– Wróciłam! – Krzyknęłam wchodząc do domu.

– Witaj z powrotem. – Odpowiedzieli rodzice siedzący w kuchni.

– Jeśli chcesz coś zjeść to kanapki leżą na talerzyku na blacie w kuchni. – Powiedziała mama.

– Dziękuję. Wezmę je do pokoju i tam zjem. – Powiedziałam i poszłam na górę.

Otworzyłam drzwi do mojego pokoju, usiadłam na łóżku, zjadłam kanapki i postanowiłam, że zagram poprzednią piosenkę. Wzięłam swoją gitarę i zaczęłam śpiewać.

Nie śpię do późna, 
rozmawiam z księżycem. 
Czułam się taka samotna 
w każdym zatłoczonym pokoju. 
Nie mogę pozbyć się wrażenia, 
że coś jest nie w porządku. 
Bo w miejscu, w którym 
mieszkam nie czuję się jak w domu. 
Ref.: Po prostu szukam 
prawdziwych przyjaciół. 
Dotychczasowi jedynie mnie ranią. 
Za każdym razem 
gdy pozwalam komuś się zbliżyć 
dowiaduję się czego tak naprawdę chcą 
Po prostu szukam 
prawdziwych przyjaciół 
Zastanawiam się, 
gdzie oni wszyscy się ukrywają. 
Po prostu szukam 
prawdziwych przyjaciół 
Chcę się wynieść z tego miasta. 
Chcę tylko pogawędzić o niczym 
z kimś, kto coś dla mnie znaczy. 
Pogawędzić o wszystkich naszych 
snach i koszmarach w czasie, 
gdy niech nie rozumiem 
Powiedz mi, co takiego jest 
w tym księżycu kiedy 
znowu jestem sama. 
Czy będę mogła uciec 
gdzieś w piękne miejsce, gdzie 
nikt nie zna mojego imienia? 
Ref.: Po prostu szukam 
prawdziwych przyjaciół…

W momencie gdy skończyłam śpiewać ktoś zapukał do drzwi.

– Proszę. – Powiedziałam i do pokoju weszli moi starsi bracia.

– Słyszeliśmy jak śpiewasz.

– Dlaczego nie chcesz dać się usłyszeć? – Zapytał Mat.

– Przecież wam mówiłam. Nie jestem jeszcze gotowa. Jak będę to wam powiem. Nie drążcie tematu.

– Niech będzie. – Powiedział Drew.

– Czemu wróciłaś tak późno? Martwiliśmy się o ciebie.

– Spacerowałam po okolicy i zobaczyłam park, więc postanowiłam tam pójść i straciłam poczucie czasu przez piosenkę.

– Piosenkę? Czyżbyś znowu śpiewała pod nosem? – Zapytał Drew.

– Tak. Przypomniała mi się pewna piosenka. Właśnie ją śpiewałam.

– Przeszkodziliśmy ci? – Spytał Mat.

– Nie. Skończyłam w momencie gdy zapukaliście do pokoju. – Powiedziałam – A więc? Po co przyszliście o tej porze? Stało się coś? – Dodałam.

– Nie. – Powiedział Drew.

– Po prostu… – Zaczął Mat.

– Chcieliśmy dokończyć naszą wcześniejszą rozmowę.

– Rozmowę? Jaką rozmowę?

– Tą w samochodzie. – Powiedział Mat.

– O założeniu zespołu. – Dodał Drew.

– Aa… Tą rozmowę.

– Więc? – Spytał Mike.

– Co? – Spytałam udając, że nie wiem o co chodzi.

– Zgadzasz się założyć z nami zespół? – Spytał Mat.

– Rozmawialiśmy już o tym z chłopakami i my jesteśmy na tak. Czekamy tylko na twoją decyzję. – Powiedział Drew.

– Bez ciebie nie założymy zespołu. Pomożemy ci pozbyć się strachu przed występami. – Powiedział Mat.

– Więc? Zgódź się.

– Ehh… – westchnęłam – Dobrze. Zastanowię się i dam wam odpowiedź.

– TAK! Tylko nie zastanawiaj się za długo.

– A teraz sio mi stąd, bo idę się kąpać, a potem spać.

– Okey, okey. Już idziemy. – Powiedział Drew.

– A ja idę wziąć gorącą kąpiel. – Powiedziałam do siebie gdy moi goście wyszli z pokoju.

Poszłam najpierw do garderoby, aby wyjąć piżamy z walizki, a potem udałam się do łazienki, aby wziąć ciepłą kąpiel. Nalałam wody do wanny, a potem dodałam żel pod prysznic o zapachu wanilii, który uwielbiam. Już po chwili wanna była wypełniona wodą. Rozebrałam się, wrzuciłam ubrania do kosza na pranie i weszłam do wanny. Włosy umyłam szamponem o zapachu lawendy, który też uwielbiam. Niestety po godzinnej kąpieli woda zrobiła się chłodna i musiałam wyjść. Założyłam piżamę i udałam się do pokoju. Położyłam się na łóżku, przykryłam się kołdrą i udałam się do krainy snów.

************************************************************************
Piosenka: Real friends – Camila Cabello (polskie tłumaczenie)

Autor Iviena
Opublikowano
Kategorie Romans
Odsłon 475
1

Komentarze (1)

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!