Nasza miłość jest dobra I Rozdział 1

Rozdział 1

Piątkowe wczesne popołudnie w domu rodziny Reagan’ów zawsze wyglądało tak samo. Rodzinny obiad, a po niej wyjazd na lodowisko. Pomysł na tak spędzany czas był dobry, ale nie w przypadku tej rodziny, a tym bardziej nie dla Brynn. 

Nastolatka siedziała przy okrągłym drewnianym stole i z nostalgią spożywała posiłek. Obok niej siedziała jej młodsza siostra, Khloe. Jak na zaledwie jedenastolatkę była już bardzo uzależniona od swojego telefonu, szczególnie od portali społecznościowych i durnych aplikacji dla młodzieży. Siedziała pochylona nad stołem w jednej dłoni trzymając swój ukochany smartfon, w który była zapatrzona, a w drugiej miała widelec. Z ledwością trafiła w talerz i nabiła na sztuciec kawałek ugotowanej marchewki. Była zbyt zapatrzona w ekran urządzenia przez co nie zwróciła uwagi że sos z warzywa kapnął na obrus na stole gdy uniosła rękę by włożyć marchewkę do ust. Jej jasne błękitne oczy skanowały coś wyświetlającego się w urządzeniu, a chwilę później zachichotała jakby zobaczyła coś wyjątkowo zabawnego. Jej usta w odcieniu jasnego różu wygięły się w uśmiech. Energicznie zaczęła wystukiwać coś na ekranie smartfonu przy okazji zakładając kosmyk jasnych brązowych włosów za ucho. Khole była urodziwą dziewczynką. Jej delikatne rysy twarzy, jasnoróżowe usta w kompozycji z delikatnie opalonym odcieniem skóry i jasnymi brązowymi falowanymi włosami, które sięgały jej do połowy pleców sprawiały że wyglądała na uroczą i spokojną nastolatkę, ale to były tylko pozory. 

Brynn wywróciła oczami i mozolnie zaczęła wbijać widelec w warzywa na swoim talerzu. Była już najedzona i mogłaby już odejść od stołu, ale chciała porozmawiać o czymś z rodzicami. Zerknęła na ojca, który był skupiony na spożywaniu posiłku. Mężczyzna był przed pięćdziesiątką, ale nie było po nim tego widać. Jego gęste włosy były nadal w odcieniu intensywnej czerni, ani jednego siwego włoska nie dało się u niego dostrzec. Chłodne błękitne oczy spoczęły na Brynn gdy mężczyzna poprosił by podała mu sałatkę, która stała między nią, a Khole więc mężczyzna musiałby wstać by ją dosięgnąć. Brynn bez słowa podała mu miskę choć równie dobrze mógł poprosić Khole by to zrobiła, ale ona była święta więc nawet drobnych czynności nie musiała wykonywać bo mogłaby coś sobie nadwyrężyć, a przyszła mistrzyni łyżwiarstwa figurowego nie może przecież nabawić się kontuzji i to tuż przed eliminacjami.

Brynn odłożyła widelec i lekko wyprostowała plecy. Spojrzała przed siebie gdzie na przeciw niej siedziała jej matka. Jej jasne brązowe włosy były związane w elegancki koczek na czubku głowy. Złote kolczyki zdobiły jej uszy, a cienki pozłacany naszyjnik z krzyżykiem wisiał na jej szyi. Miała na sobie granatową marynarkę i do tego w tym samym kolorze proste spodnie. Była ubrana skromnie, ale nadal wyglądała elegancko. Kobieta nie lubiła zbyt dużego przepychu, ani wywyższania się bogactwem, jej religia pogardzała takimi zrachowaniami. Wiara była dla niej nieodłączną częścią życia, kochała Boga, ale nie tylko jego. Kochała też pracować. Nawet teraz przy obiedzie nie potrafiła odpuścić i spędzić czasu z rodziną. Zarazem spożywała posiłek i przeglądała coś w swoim notebook’u, który stał na stole obok jej talerza. Usta umalowane bordową pomadką wykrzywiła delikatnie, zwęziła oczy zdobione kocimi kreskami, jej zielone tęczówki jakby przyciemniły się gdy przeczytała coś co najwyraźniej nie przypadło jej do gustu. Z złością wystukała coś na klawiaturze, a później po prostu zamknęła urządzenie. Odetchnęła po czym przyozdobiła twarz niewielkim sztucznym uśmiechem i wróciła do kończenia posiłku. 

To był dobry moment na rozpoczęcie rozmowy. Rodzice nie byli niczym szczególnym skupieni więc była szansa na normalną rozmowę.

–Wiem że dopiero za rok kończę osiemnastkę… – odezwała się Brynn. Jej matka, Harper, skierowała wzrok na nią, jej spojrzenie nie mówiło zbyt wiele, ale skoro dziewczyna zaczęła mówić, to wypadało to dokończyć, nawet jeśli wyjdzie z tego konflikt.– ale mam już prawo jazdy więc przydałby się samochód.

–Rozmawialiśmy o tym.– odezwał się jej ojciec, Thomas. Mężczyzna przetarł kąciki ust chusteczką, którą odłożył po chwili na talerz tym gestem pokazując że skończył jeść. 

Brynn przygryzła od wewnątrz policzek powstrzymując się przed powiedzeniem czegoś czym wywołała by porządną kłótnię. 

Teoretycznie rozmawiali. Za każdym razem gdy Brynn zaczynała temat kupna dla niej samochodu, oni zmieniali temat albo wykręcali się że nie mają zbytnio pieniędzy na taki wydatek. To było kłamstwo, Brynn dobrze znała tą śpiewkę. Wielu rzeczy jej żałowali. Nawet z swoich oszczędności musiała zapłacić za prawo jazdy. Oszczędzali na pieniądzach. Ale gdy Khole czegoś potrzebowała, to dla niej zawsze mieli pieniądze. Jej nie potrafili odmówić. Nie wymagała od nich że dadzą jej największe bogactwa świata bo rozumiała że nie byli zbyt zamożną rodziną więc nie na wszystko było ich stać. Ale to było niesprawiedliwe że Khole mogła dostać wszystko co chciała, a ona nie. Była ich ulubienicą i do tego łyżwiarką figurową, ma za sobą już kilka imponujących zwycięstw. Khole miała talent. Brynn rozumiała że rodzice chcą by ich najmłodsza córka rozwinęła talent więc finansują w jej rozwój. Całkowicie to rozumiała i podziwiała swoją siostrę, że mimo młodego wieku zajęła się tak nietypowym i niezwykłym sportem. Jednak jej podziw kończył się tylko na tym. Khole potrafiła być nieznośnym dzieckiem, a rodzice jeszcze bardziej ją rozpieszczają. Wyglądało to tak jakby Brynn nic dla nich nie znaczyła. Może gdyby zniknęła byłoby im lepiej?

– Auto nie musi być drogie.– Brynn chciała dalej pociągnąć konwersacje mając nadzieje że tym razem coś wskóra. Miała dość jeżdżenia autobusem, była prawie pełnoletnia, a jej rówieśnicy w większości mieli już samochody.– Wystarczy że będzie jeździło. Nie musi być nawet zbyt ładne.– obniżała swoje oczekiwania tak nisko jak tylko mogła.– Pani Drace z naszego sąsiedztwa, sprzedaje samochód po bardzo niskiej cenie…

–Nie, Brynn.– powiedziała stanowczo Harper. Nastolatka zacisnęła usta w wąską linię walcząc z emocjami. To było takie niesprawiedliwe. Czuła się bezsilna i zdesperowana.

–Czemu nie mogę mieć auta? Tylko nie mów że nas na to nie stać.– wtrąciła nastolatka zanim jej matka się odezwała.– Miesiąc temu kupiliście Khole nowy telefon za dwa tysiące dolarów. Kilka dni wcześniej mówiłam wam wtedy o samochodzie, ale twierdziliście że nie macie aż tyle pieniędzy. Gdy ona czegoś chce to od razu to dostaje.

–Zepsuł jej się telefon, to oczywiste że musieliśmy kupić jej nowy.

–Za tyle pieniędzy mogłabym mieć już samochód.– stwierdziła z złością Brynn. 

–Żądasz o zbyt wiele.– oznajmiła Harper posyłając córce ostrzegające spojrzenie. Brynn miała ochotę krzyczeć. Jak ta kobieta śmiała coś takiego powiedzieć? Na swoje potrzeby wydawała głównie pieniądze, które sama zarobiła albo dostała na urodziny.

–Za dużo żądam? Mam telefon za sto dolarów od dwóch lat, a ona zmienia telefon co zaledwie pół roku. Ma zaledwie jedenaście lat, ja w jej wieku nawet nie miałam telefonu.– wskazała swoją siostrę, która nic nie mówiła. Khole odłożyła swój smartfon na blat. Spuściła wzrok udając że warzywa na jej talerzu stały się wyjątkowo ciekawe. Brązowowłosa skuliła się nie chcąc uczestniczyć w kłótni.– To nie sprawiedliwe!

–Nie unoś się tak.– odezwał się Thomas.– Nie będziemy spełniać twoich zachcianek.– Spojrzał surowo na swoją najstarszą córkę. Dziewczyna odpuściła i z żalem spojrzała na rodziców. 

Brynn spuściła głowę czując, że za chwilę się rozpłacze. Miała dość swojej rodziny. Gwałtownie podniosła się przy tym prawie przewracając krzesełko po czym szybkim krokiem wyszła z pomieszczenia.

–Nie skończyliśmy. Wracaj tu!

–Odpuść.– powiedziała spokojnym głosem Harper. Thomas spojrzał na żonę.– Po co się kłócić i psuć sobie humor? Za godzinę jedziemy na lodowisko.– kobieta spojrzała na Khole i czule się do niej uśmiechnęła.– Popatrzymy na twój trening, gwiazdeczko.– stwierdziła jakby wcale przed chwilą nie było żadnej emocjonalnej rozmowy z ich starszą córką.

◇◇◇

Brynn leżała na łóżku, jej czarne falowane włosy rozłożone były wokół jej głowy. Bez większego sensu wpatrywała się w sufit. Miała na uszach słuchawki i głośno słuchała muzyki przez co nie usłyszała pukania w drzwi.

Khole powoli otworzyła drzwi. Zobaczyła siostrę jak leży i słucha muzyki więc weszła do pomieszczenia.

Brynn spojrzała na nią krzywo gdy przeszła próg jej pokoju.

–Czego chcesz?- brunetka zdjęła słuchawki i podciągając się do siadu spojrzała na intruza w jej pokoju.– Nawet tu nie mogę mieć spokoju?

–Masz.– Khole wystawiła dłoń, w której miała swój nowy telefon i zrobiła dwa kroki w kierunku łóżka czarnowłosej. Brynn zmarszczyła brwi i spojrzała pytająco na siostrę.– Możesz go sprzedać, dzięki temu uzbierasz na samochód. Przyniosłam też to.– szatynka wyciągnęła z kieszeni bluzy swój złoty zegarek, który dostała na urodziny od rodziców. 

–Oszalałaś. Nie wezmę tego.– powiedziała oburzona. Brynn wstała z łóżka i chwytając siostrę za ramię wypchała ją z swojego pokoju.

–Weź te rzeczy.

Brynn oparła dłoń o framugę drzwi zagradzając wejście do jej pokoju. 

–Myślisz że jesteś taka dobroduszna? Jesteś okropna, przez ciebie oni mają mnie gdzieś, tylko ty się liczysz. Nie chcę twoich rzeczy. Mam swój honor. Lepiej spadaj.

–Ale Brynn…

–Odwal się.– powiedziała z złością czarnowłosa.

–Khole! Chodź już kochanie. Trzeba jechać.

Dziewczyny usłyszały z dołu głos swojej matki.

–Słyszałaś. Jedź na te swoje durne treningi.

Brynn cofnęła się do pokoju i zamknęła drzwi. Była zła. Khole zawsze umywa ręce i nigdy nie stanęła po jej stronię. Może gdyby odezwała się do rodziców i ją poparła to wszystko wyglądało by inaczej, ale zamiast tego woli podlizywać się rodzicom bo spełniają każdą jej zachciankę. A teraz przyszła chcąc pokazać jak hojna jest? To było żałosne i dwulicowe. Gdyby przyjęła rzeczy od niej tylko upokorzyłaby siebie. A nie miała zamiaru dawać siostrze satysfakcji że jej pomogła. 

Opublikowano
Kategorie Dramat Romans
Odsłon 400
0

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!