Podobno ideały nie istnieją ~Shawn Mendes Rozdział 4

Obecnie jest poniedziałek co oznacza, że za pięć dni jest koncert. Była to moja pierwsza myśl zaraz po przebudzeniu. Następną moją myślą było to, że muszę obudzić Kate ale za to, że mi tak późno powiedziała o koncercie to obudzę ją w dość brutalny sposób, a mianowicie kiedyś na urodziny dostałam taki mikrofon pod którego mogę podłączyć telefon i poleci z niego głośna muzyka. Mikrofon ten ma dużo różnych funkcji ale jak na razie reszta nam jest zbędna. Wzięłam do ręki telefon który wcześniej leżał na szafce nocnej, ze środka tej szafki wyciągnęłam ów mikrofon. Podłączyłam go pod telefon, i ustawiałam głośność w obu urządzeniach na maksa. Następnie z Youtub’a puściłam znienawidzoną piosenkę dziewczyny.

Tak, wiem jestem bardzo kochaną przyjaciółką.

-Czy Ciebie Bóg opuścił Lili?-usłyszałam po kilku brzmieniach piosenki.
-Jeszcze nie. Wstawaj jest już po 12.
-Ale są wakacje to chyba mogę sobie pospać?

-Właśnie, że nie. Masz wstać a jak nie to nie idę z tobą na ten głupi koncert. Decyzja należy do Ciebie.

-Ehhhh….No dobra wstaję.

Podeszłam do szafy z ubraniami, w celu znalezienia czegoś do ubrania dla dziewczyny. Nie szukałam długo, ponieważ kiedyś jak u mnie nocowała to zostawiła czarne spodenki które posiadają delikatne rozcięcia. Do tego dałam jej podkoszulkę w kolorze brudnego różu, która wokół dekoltu ma dwa cienkie białe paski. Podałam dziewczynie te ubrania i zaczęłam szukać czegoś dla siebie.

W toalecie ubrałam się w takie same spodenki co Kathy tylko w kolorze białym i do tego ubrałam białe body. Włosy zostawiłam rozpuszczone, a makijażu dziś nie robiłam bo było na niego za ciepło. Trzydzieści pięć stopni celcujesza to zdecydowanie za ciepło na to żeby żyć a co dopiero na robienie makijażu. Swoje nogi pokierowałam się po brązowowłosą, która przebywała w moim pokoju. Razem pokierowałyśmy się do kuchni w której byli już moi rodzice.

-Hejka-powiedziałam po czym ich przytuliłam.
-Hej Lili.-powiedzieli obaj rodzice.
-Dzień dobry.-powiedziała Katherine.
-Dzień dobry Katy.
-Choć tu niech Cię uściskam dziecko.-powiedziała moja mama

Tak jak moja mama prosiła, tak dziewczyna zrobiła. Od zawsze miała bardzo dobry kontakt z moimi rodzicami co mnie cieszy bo wolę żeby mieli taki kontakt i być czasem zazdrosną niż mielimy za sobą nie przepadać do takiego stopnia, że nie mogłybyśmy spotykać u mnie w domu. Co ja mówię. Wtedy to w ogóle nie mogłybyśmy się spotykać.

-Mam wrażenie, że spoważniałyście przez te dwa miesiące rozłąki.-powiedział mój tato
-Cóż.. chyba to prawda.
-Widzę że poszalałaś Lili na zakupach.-wtrąciła matka.
-Trochę tak.-powiedziałam po czym się za śmiałam.

W trakcie naszej konwersacji zasiedliśmy do zastawionego stołu. Był na nim dzbanek z parującą herbatą, zastawa kuchenna oraz jedzenie takie jak świeży chleb, który jeszcze pachniał i był gorący, ser, szynka czy też warzywa takie jak ogórek, rukola czy rzodkiewka. Oprócz tego na stole znajdowały się przyprawy takie jak oregano, kurkuma czy klasyczna sól z pieprzem. W połowie śniadania do kuchni wkroczył Lucas, który powiedział “Hej”. Podszedł do mamy, przytulił ją od tyłu a następnie podszedł do taty z którymi zbił męską sztamę. Na końcu tak, jak my zasiadł do stołu i robiąc sobie kanapki włączył się do naszej jakże interesującej rozmowy. Nasza wymiana zdań głównie była o tym co się działo pod nieobecność rodziców w domu jak i w kraju oraz na odwrót. Co się działo bez dzieci obok. Kiedy nasza dyskusja dobiegała końca stwierdziłam iż jest to idealny moment na powiadomienie rodziców o koncercie na który niestety muszę iść.

-Idę w sobotę na koncert z Kate.
-Okej. Pozwalamy Ci iść.-odpowiedział tato.
– Dziękuję.
– A kogo to jest koncert?-spytała mama z ciekawością.
-Mendesa.
– Tego Mendesa? Shawna Mendesa?-spytała mama jakby nie dowierzała. W sumie to ja się jej nie dziwię, czasami dalej jak o tym pomyślę nie mogę w to uwierzyć. I to nie temu, że nie mogę się doczekać bo jest moim idolem raczej temu, że po prostu nie mogę uwierzyć w to że jestem taką wspaniałą przyjaciółką żeby iść na koncert osoby której nie lubię. Powiedziałabym wręcz, że nienawidzę aczkolwiek nie wiem czy nie jest to za mocne słowo.

-Tak, idę na jego koncert.
-Przecież ty go nigdy nie lubiłaś.
– Widzisz mamo czasy się zmieniają to i człowiek się zmienia.-na co wszyscy się zaśmialiśmy bo każdy wiedział, że to jest nieprawdą.

Po śniadaniu poszłam z Kate do mojego pokoju po mój telefon, który z niewiadomych mi przyczyn leżał na środku łóżka. Następnie udałyśmy się do parku rozmawiając. Będąc w parku już godzinę doszłyśmy do wniosku, że pójdziemy na lody do naszej ulubionej kawiarenki.

Tak. Do tej kawiarenki.

Zamówiłyśmy w niej sobie oczywiście lody. Ja zamówiłam sobie pucharek lodów o smaku czekolady, wanilii. Pucharek ten składał się też z mieszanki orzechów oraz z dodatkiem likieru. Co do Katy to zamówiła sobie ona kawę mrożoną z dwiema gałkami lodów waniliowych.

Z naszymi zamówieniami udałyśmy się do stolika gdzie kontynuowałyśmy naszą rozmowę. W pewnym momencie usłyszałam muzyczkę, którą wydobywała wesołą melodię co było powitaniem nowego klienta. Z ciekawości odwróciłam moją głowę w stronę drzwi i zauważyłam, że do kawiarni wszedł ten chłopak z którym się zderzyłam ostatnio. Czekajcie jak on miał na imię ?Sean? Nie. Shaun? Kurcze.. O! Już chyba wiem! Ten chłopak nazywa się chyba Shawn. Choć ręki nie dam sobie uciąć.

-Liliiii. Halooo. Ziemia do Lili. Żyjesz ty jeszcze?
-Co?
-Pytałam się czy żyjesz jeszcze bo patrzyłaś się ciągle w jeden punkt i się nie odzywałaś.
-A, tak. Żyję jeszcze.
-To dobrze, że żyjesz. Pytałam się również czy też wracasz już do domu bo mama coś ode mnie chciała i niestety ale jestem zmuszona Cię opuścić.
– To ty już wracaj, a ja jeszcze chwilę tutaj posiedzę.
-Okej jak chcesz. Pa.
-Pa.

Wstałam od stolika,przytuliłam na pożegnanie dziewczynę po czym ona poszła do domu, a ja tak jak wspominałam postanowiłam zostać jeszcze chwilę w kawiarence.

Kiedy tak siedziałam sama przy stoliku i rozmyślałam o życiu a głównie o koncercie zauważyłam, że ktoś się do mnie przysiadł. Jak już się pewnie domyśliliście tym ktosiem był organizator tego jakże idealnego koncertu o którym właśnie rozmyślam.

-Hej Lili.

-Oo hej Shawn. Nie zauważyłam Cię wcześniej.- Shawn się ze mnie zaśmiał po wypowiedzeniu drugiego zdania. Oh.. Czyżby zauważył wcześniej, że się na niego zapatrzyłam ? Obym się myliła. A w sumie. Mi to tam lata koło nosa.

-Jak tam u Ciebie?
-Dobrze a u Ciebie?
-Tak samo, może spotkamy się jutro o 20?

-Em.. okej?-wydało mi się to trochę dziwne. No bo niby po co chce się jutro znowu spotkać ? P o chwili zastanowienia się stwierdziłam, że się zgodzę gdyż jestem ciekawa co na owym spotkaniu się wydarzy.
-To przyjadę w środę po Ciebie pod dom. Tu masz mój numer telefonu. Proszę, napisz mi później dokładny adres bo nie do końca go pamiętam.-mówiąc to dał mi karteczkę na której znajdował ciąg liczb. Na co od oi'[00prazu schowałam ją do kieszeni spodenek, żeby czasem nie zgubić karteczki.
-Okej.
-Teraz muszę iść, ponieważ czeka na mnie kumpel. Do zobaczenia jutro!

-Pa.

~Time Skip w domu.~

Zaczęło mi się nudzić, więc postanowiłam iść do pokoju Lukasa w celu oglądnięcia czegoś z tym gnomem. Zapukałam do drzwi i kiedy dostałam pozwolenie weszłam do jego zamku.

-Lukii….
-Tak? Stało się coś?
-Nie, po prostu mi się nudzi. Może oglądniemy jakiś film?
-Możemy coś obejrzeć. Też mi się trochę nudziło.-powiedział i wziął swojego laptopa na kolana a ja w tym czasie położyłam się obok niego.
-Co oglądamy?
-Horror?
-Może być.-kiedy to powiedziałam na ekranie laptopa pojawiły się napisy zapowiadające film.

Film ledwo się zaczął a ja już się bałam. Kto by się tego spodziewał ? Na pewno nie ja. Nawet nie wiem kiedy ale na ekranie laptopa nagle pojawił się jakiś mężczyzna z siekierą wbitą w głowę, w ręce trzymał drugą siekierę z którą kierował się w naszą stronę. Nie kontrolując tego krzyknęłam głośno ze strachu, a następnie przytuliłam się do mojego nowego miśka. Mam namyśli tego grubasa zwanego również moim bratem.

-Lili spokojnie to tylko horror.-powiedział i zaczął mnie głaskać po włosach.
-Wiem o tym, ale mimo tego cholernie się boję.

Dalej nie oglądałam tylko zasnęłam wtulona w Lukasa.

Autor Sylonek
Opublikowano
Kategorie Romans
Odsłon 112
0

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!