Nigdy nie zapomnę//One shot-Newt Scamander

Pewnego jesiennego dnia, mężczyzna przemierzał gęsty las. Liście na drzewach były kolorowe, niektóre drzewa o tej porze już liści nie posiadały. Mężczyźnie zrobiło się chłodniej na skutek mocniejszego podmuchu wiatru, więc otulił się bardziej ciemnobrązowym szalikiem. Sądząc po codziennym wyglądzie, mężczyzna mógł mieć nie więcej 30 lat, lecz nie tego dnia. Jego oczy były podkrążone, jakby od płaczu, twarz wyrażała ogólny smutek i przygnębienie, a wory pod oczami były dosyć widoczne. Zatrzymując się, tajemniczy mężczyzna spojrzał jeszcze raz za siebie, by potem głęboko odetchnąć i zamknąć oczy, żeby wrócić do najgorszego wspomnienia w życiu. A wszystko przez to, że ona mówiła, żeby o niej pamiętał, będzie, będzie pamiętać, tego dnia nie zapomni już nigdy. Nagle wiatr zawył głośniej, ale Newt nic sobie z tego nie robił, nadal stojąc z zamkniętymi oczyma i próbując przypomnieć sobie ten nieszczęśliwy dzień. Udało mu się przypomnieć, mimo, że było to tak bolesne uczucie. Powróciły wspomnienia.

Był jesienny dzień, brązowowłosa dziewczyna, razem z chłopakiem chodzili po pobliskim lesie. Brązowy szalik otulał szyję dziewczyny, gdy wiatr zawył głośniej otuliła się nim bardziej. Wyglądali na szczęśliwych, śmiali się, rozmawiali i bawili się. Gdy doszli do stawu, obok którego rosło stare drzewo, wyglądało trochę przerażająco, nie posiadało już liści, i chłopak miał wrażenie, jakby go obserwowało. Jednak szybko porzucił tą myśl, i nadal rozmawiając z zielonooką uśmiechał się szczerze. Najwyraźniej chłopak powiedział coś zabawnego, bo w oczach zielonookiej było widać bardziej niż zwykle wyraźne iskierki szczęścia. To co kochał w niej najbardziej jej oczy, zawsze mógł w nich zobaczyć te śliczne iskierki szczęścia, gdy powiedział coś zabawnego. Dziewczyna o dość kruchej budowie ciała złapała go za rękę i zaprowadziła do drewnianej ławki, po czym na niej usiadła, ciągnąc za sobą chłopaka. Gdy usiedli razem na ławce, na staw przyleciało dwoje czarnych łabędzi, to był śliczny widok. Nie wiadomo skąd na kolana dziewczyny usiadła ruda wiewiórka, która wyglądała za zestresowaną, jakkolwiek to wyglądało, para szczęśliwych ludzi nie zwracała na to szczególnej uwagi, do póki wiewiórka zaczęła zachowywać się inaczej. Ruda wiewiórka, którą już zdążyli nazwać imieniem Rila, skakała po ich kolanach, ciągła ich za rękawy.

Coraz bardziej zdziwiona para, zrozumiała co chce im wiewiórka przekazać, bała się czegoś, albo chciała ich przed czymś ostrzec. Scamander zaczął się rozglądać, nad czymś co mogło zdenerwować wiewiórkę. Niestety nie znalazł nic, więc wstał, a zanim wstała dziewczyna. Jednak kazał jej zostać, jakby coś było niebezpiecznego, nie chciał by jego ukochanej coś się stało. Nie posłuchała go jednak i chwilę później znalazła się przy przerażającym drzewem. Scamander nic sobie z tego nie robiąc odwrócił się całkiem w inną stronę, a wiewiórka pobiegła prędko do dziewczyny, próbując ją odciągnąć od drzewa. Newt od razu zrozumiał o co chodzi Rili, i zaczął się zbliżać do dziewczyny, by ją powstrzymać. Było za późno, dziewczyna krzyknęła, ze strachu, rozumiejąc co się właśnie wydarzy, zdążyła obrócić się w tył, jednak na krok było za późno, zabrakło jej czasu. Dziewczyna nie mogła się ruszyć, plącze drzewa, zaczęły związywać jej i tak kruche ciało, a ona nie mogąc powstrzymać łez zaczęła płakać, nie wiedząc co się dzieje. Łabędzie zaczęły okrążać dziewczynę, próbując pomóc jej wydostać się spod plączy. Jednak na nic się to nie zdało, jedynie się zmęczyły nie wiedząc co robić, łabędzie po prostu czekały, na Scamandera, pozostawiając w nim ostatnią deskę ratunku dla dziewczyny. Newt czym prędzej podbiegł do drzewa, jednak na bezpieczną odległość. Nagle zauważył, że nogi dziewczyny zaczęły zamieniać się w drewno, dziewczyna chciała wyciągnąć ręce, w kierunku ukochanego, nie udało jej się, ręce miała przygwożdżone do drzewa, oparła się głową o drzewo, wiedząc, że nie uda jej się wydostać. Jedyne co chciała zrobić to się pożegnać z swoim ukochanym Newt’em Scamander’em.

-Newt, nie uda ci się mnie wydostać, plącze coraz mocniej mnie ściskają, a moje nogi zamieniły się już w drewno…

-Nawet tak nie mów, uda mi się cię uwolnić, jeszcze kiedyś się zobaczymy. Tym razem, to Newt nie mógł utrzymać łez, uklęknął przed starym drzewem płacząc żałośnie.

-Newt proszę nie zapomnij mnie. Powiedziała zrozpaczona dziewczyna, patrząc się na niego jak nigdy smutnymi oczami. Oczami, które już nigdy nie miały

mieć tych szczęśliwych iskier, gdy dziewczyna, jeszcze parę minut temu śmiała się z nim idąc przez las, ozdobiony w odcieniach złota i brązu liści.

-Nigdy cię nie zapomnę…nigdy. Płakał żywo Scamander wstając i kładąc swoją rękę na policzku dziewczyny.

-Wierzę Ci, ja też nigdy cię nie zapomnę Newt..

-Kocham cię.. dziewczyna uśmiechnęła się smutno i popłynęła jej łza.

-Ja ciebie też…ja ciebie też.

Jej twarz przybrała normalny wyraz, i popłynęła jej łza, którą od razu wytarł. Dziewczyna zamieniła się już w całości w drewno, nie poruszając już żadną częścią ciała.

-Nigdy nie zapomnę. cztery słowa, które teraz mają dla niego tak dużą wartość.

Właśnie dlatego Scamander przychodził do lasu, co roku w ten sam dzień, w dzień, który zniszczył mu życie. Odbudował je powoli dzięki zwierzętom. Właśnie wtedy pokochał zwierzęta, bo to one próbowały pomóc jego ukochanej Mallie. Mężczyzna położył kwiaty pod nogi jego ukochanej, która wyglądała jak rzeźba z drewna, tak piękna rzeźba z drewna… Newt ostatni raz pogładził jej policzek swoją dłonią, dokładnie w tym miejscu, gdy otarł jej łzę. Od tamtego dnia, już nigdy nie miał nie widzieć jej roześmianych oczu, jej pięknego uśmiechu. Przez całą drogę towarzyszyła mu wiewiórka Rila, która siedziała na jego ramieniu, przez całą drogę jedynie obserwując poczynania swojego pana. Newt powiedział na odchodne te same słowa, które powtarzał rzeźbie z drewna co roku.

-Nigdy nie zapomnę.

Po chwili ruszył drogę powrotną, znów pokonując gęsty las, niezauważalnie wytarł brązowym szalikiem łzę, która spłynęła mu po twarzy. Mając puste ręce, ściągnął wiewiórkę Rilę z ramienia i resztę drogi ruszył z nią na rękach.

(915 słów)

<~~~~~~~~>

Krótka opowieść, o tym jak Newt przegrał z czasem chcąc uratować swą miłość, i dlaczego całym sercem pokochał zwierzęta.

(Gdy zechcę mi się napisać bonus, to się dowiecie, dlaczego nie mógł jej uwolnić).

~Karolina-Kr

Opublikowano
Kategorie Harry Potter
Odsłon 645
2

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!