Pamiętaj aby zapomnieć- Rozdział 2

Razem z nimi w ręce wyszłam z tego pomieszczenia, wzięłam z komody, która stała przy wejściu białe słuchawki bezprzewodowe. Podeszłam do drzwi i je otworzyłam. Ujrzałam piękny ogród, który równie dobrze mógł być nazywany parkiem.

Zobacz obraz źródłowy

Dominowała tu trawa, ale też nie obyło się bez ścieżek oraz kwiatów te były tutaj w różnych postaciach. Jedne po prostu były posadzone w ziemi, inne wisiały w specjalnych doniczkach altance, a jeszcze inne stały w donicach koło altanki. Było tu pięknie jeszcze przez oczko wodne, otoczone dookoła kamieniami i sztucznymi żabami. Wśród tych widoków można też zobaczyć plastikowy domek i piaskownice dla zabawy dla mojego braciszka, a przy okazji ktoś jeszcze mógł się tu pobawić w kopanie dziur. Mowa tu oczywiście o naszych dwóch pasach. Trójkolorowe Berneńskie psy pasterski. Najlepszy prezent, jaki moja mama wraz z moim ojczymem sprezentowali mi dwa lata temu. Bella i Bary.

Nie było ich teraz tutaj, ale wystarczyło, że zagwizdałam i już widziałam piękne pieski. Zeszłam ze schodów, pogłaskałam najpierw dziewczynę a później chłopczyka po ich uszach, na co oni zaczęli merdać ogonkami. Uwielbiali to. Poszli ze mną aż do altanki. Tam usiadłam na jednej z drewnianych ławek, a Bella chwilę później siedziała koło mnie i chciała mnie lizać po twarzy. Natomiast Bary położył się pod ławką, na której siedziałam i pilnował mnie. Ściągnęłam buty, a następnie spakowałam je do worka, później ubrałam rolki, a później zapięłam je.

Wstałam z miejsca, podpierając się stołem, by złapać równowagę, uważając przy tym na moje pieski. Gdy tylko wyszłam z altany, moi mali ochroniarze szli ze mną. Jednak do szkoły nie mogli iść ze mną, chociaż ja tego bardzo chciałam. Musiałam zamknąć furtkę za sobą, by czasami żaden z moich czteronożnych piesków nie pobiegł za mną i broń boże ktoś by go potrącił. Do liceum, do którego zmierzałam, było trzydzieści minut drogi. Na spokojnie zdążę na apel.

Nałożyłam na uszy słuchawki. Włączyłam muzykę w telefonie. Tym razem była to Dua Lipa i „Physical”. Zaczęłam jechać chodnikiem do mojej szkoły. Wszystko byłoby pięknie, gdyby na mojej drodze nie stanął jakiś facet. Momentalnie podziękowałam sobie samej, że kupiłam rolki z dobrym hamulcem. Wiedziałam, że on nie jest z tego świata. Był to wampir. Co było widoczne przez jego kły. A poza tym lubię książki o tematyce fantastyki, więc wiedziałam, że jest on nim. Mężczyzna stał na sam środku drogi tak, że nawet jeśli bym się do niego zbliżyła, miałabym trudność, by przejechać koło niego. A przecież uwielbiam jazdę na rolkach, więc powinnam to umieć zrobić. I potrafię. Jednak z tego, co wiem między innymi z pierwszej części przygód o wampirach „Zmierzch” to to, że wampiry są bardzo szybkie. Zaraz, o czym ja myślę, on na pewno jest normalnym człowiekiem.

-Czy mógłby pan się odsunąć?-spytałam się go. Najwyżej przez niego spóźnię się na apel. I tak zapewne będzie bardzo nudny. Mężczyzna zaśmiał się na moje pytanie.

-Jessmine uwierz w nas w końcu- powiedział facet, po czym odsunął się, a ja pojechałam dalej. W jakich nas? Zignorowałam jego słowa. I pojechałam do szkoły.

Opublikowano
Kategorie Fantasy
Odsłon 294
0

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!