Strata, która zbliża

Weiss siedziała w bibliotece, pochylona nad książką, która traktowała o anatomii Grimmu.

Jednak nie czytała, choć lektura, była interesująca. Zamiast poszerzać swą wiedzę intensywnie myślała. Ostatnie dni różniły się od innych. Jednak spadkobierczyni, nie potrafiła dostrzec różnicy.
– Coś cię gryzie, Weiss? – zapytała Blake, która przerwała lekturę, dostrzegłszy, zamyśloną przyjaciółkę. Szarowłosa, podniosła wzrok, by spojrzeć w oczy dziewczyny.
– Ostatnie dni, były jakieś inne – zaczęła, a widząc uniesioną brew rozmówczyni dodała – Nie wiem, w czym tkwi różnica – dodała, próbując się usprawiedliwić. Czarnowłosa zamknęła książkę i poważnie odpowiedziała:
– Ruby, ostatnimi czasy wygląda na pozbawioną energii – Weiss, dopiero teraz dostrzegła różnice w zachowanie partnerki. Piętnastolatka, niewiele rozmawiała z kimkolwiek, a jej twarz była pozbawiona, jej szczerego uśmiechu. Szarowłosa, dostrzegła, że choć dzięki temu ma spokój od nadpobudliwej nastolatki, jakaś część jej umysłu tęskniła za uśmiechniętą, energiczną Ruby Rose, która wnosiła radość do życia każdego.

Dziewczyna pożegnała się z Blake i opuściła bibliotekę, kierując się do pokoju. Planowała porozmawiać z przyjaciółką. Gdy weszła do pomieszczenia, dostrzegła, że nie było tam nikogo prócz jej i Ruby. Weiss zostawiła książkę na półce, po czym podeszła pod łóżko srebrnookiej.
– Ruby? – zapytała
 szarowłosa, spoglądając na unoszące się łoże. Po chwili zasłony się rozstąpiły, a spomiędzy nich wychyliła się czerwonowłosa głowa. Gdy piętnastolatka dostrzegła swą partnerkę, na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech, który niestety nie dosięgał jej oczu.
– Tak, Weiss? – odpowiedziała Ruby, patrząc w oczy swej przyjaciółki. Niebieskooka, choć zwykle nie miała problemu z rozmową ze srebrnooką, tym razem nie wiedziała zbytnio jak zacząć. Nie miała zbyt wielu przyjaciół dotychczas, więc, mimo iż wiedziała, że powinna porozmawiać z czerwonowłosą, zbytnio nie wiedziała, jak przeprowadzić taką rozmowę.
– Czy wszystko w porządku? – zapytała, ukrywając stres.
– Tak, dlaczego pytasz? – odpowiedziała Ruby, patrząc w lodowe oczy Schnee.
– Ostatnio, wyglądasz na, nieco… przygaszoną – odrzekła Weiss, odwracając wzrok. Srebrnooka się uśmiechnęła, słysząc, pośrednio, że jej przyjaciółka się o nią martwi. Rzadkim widokiem, była niebieskooka, która ukazywała swoją cieplejszą stronę. Momenty te były niezwykle ważne dla Ruby, gdyż pokazywały jej, że stała się kimś ważnym dla Weiss.
– Po prostu jestem ciut zmęczona – odpowiedziała piętnastolatka, uciekając wzrokiem, co zwróciło uwagę szarowłosej.
– Jakbyś potrzebowała porozmawiać, to… wiesz gdzie mnie szukać – to powiedziawszy, skierowała się do wyjścia. Gdy położyła dłoń na klamce, usłyszała głos Ruby.
– Zbliża się rocznica śmierci mojej mamy – cicho rzekła czerwonowłosa, głosem pełnym smutku. Weiss odwróciła się, by ujrzeć stojącą przy łóżkach przyjaciółkę. Podeszła do niej, po czym razem usiadły na łóżku szarowłosej.
– Przepraszam, jeżeli byłam natarczywa – odrzekła starsza, zakłopotana. Dziewczyna nie czuła się zbyt pewnie, jeśli chodziło o relacje z ludźmi. Jej ojciec całe życie był chłodny wobec niej, natomiast matka zawsze była zajęta. Weiss niezwykle ceniła sobie relacje, jakie zachodziły w jej drużynie, gdyż były szczere. Wspaniała przyjaźń, która łączyła ją z pozostałą trójką dziewczyn, była cenna, gdyż było to najcieplejsze uczucia, jakie zostały jej okazane.
– Nic się nie stało – odrzekła Ruby, smutno się uśmiechając. Czerwonowłosa położyła swą dłoń, na dłoń Weiss, po czym dodała – Powinnyśmy pójść na obiad, zanim Nora zje wszystko.

Zarumieniona szarowłosa, zerwała się z łóżka, rumieniąc się jeszcze bardziej.
– Nie wiedziałam, że jesteś taka głodna – odpowiedziała rozbawiona Ruby – Jak tak, musimy się spieszyć! – to rzekłszy, srebrnooka objęła swą przyjaciółkę, po czym używając swego Przejawu, szybko poleciały na stołówkę.

 

Weiss otworzyła oczy, by jedynie ujrzeć lekko oświetlony pokój, światłem księżyca. Wtem usłyszała dźwięk, który ją zbudził – cichy płacz, który dobiegał ją z łóżka ponad nią. Szarowłosa przetarła oczy, po czym zwlekła się z łoża.
– Ruby? – zapytała szeptem, lecz odpowiedział jej jedynie płacz. Niebieskooka westchnęła cicho i widząc, że reszta drużyny śpi, wdrapała się na łóżko partnerki.
– Ruby? – cicho powiedziała, kładąc dłoń ramieniu odwróconej Ruby. Ciemnowłosa jedynie zaczęła drżeć pod jej dotykiem, cicho wołając:
– Mamo, nie… Za tobą… – Weiss próbowała ją obudzić, potrząsając jej ramieniem. Ruby jednak nie budziła się.
– Ruby, obudź się – cicho powiedziała szarowłosa – To tylko koszmar – srebrnooka obróciła się, kładąc się na plecach. Wtedy to niebieskooka dostrzegła łzy pokrywające twarz młodszej dziewczyny. Weiss, czerwieniąc się, położyła prawą dłoń na policzku Ruby, kciukiem delikatnie wycierając kilka łez.
– To tylko koszmar, Ruby – miękko powiedziała szarowłosa, jednocześnie widząc, jak partnerka się uspokaja. Czerwonowłosej twarz wtuliła się mocniej w dłoń niebieskookiej, powodując jedynie powiększenie się rumieńca u Schnee. Wtem Ruby otworzyła oczy, spoglądając zeszklonymi oczyma na Weiss,
 która dostrzegłszy, że srebrnooka jednak nie śpi, cofnęła rękę, jednocześnie odwracając głowę, próbując ukryć, czerwone policzki.
– Weiss? – zapytała cicho, słabym, nieco zachrypniętym głosem. Szarowłosa, spojrzała na dziewczynę. Jednak nim Weiss zdołała cokolwiek powiedzieć, Ruby, korzystając z Przejawu, usiadła i przytuliła się do partnerki, chowając głowę w jej barku, jednocześnie cicho płacząc. Niebieskooka, czuła jak łzy przemaczają górę jej piżamy. Szarowłosa objęła delikatnie dziewczynę, delikatnie masując dłonią plecy koleżanki.
– Wszystko dobrze, Ruby – cicho szeptała starsza nastolatka, zastanawiając się, co się śniło dla jej partnerki, że doprowadziło ją do płaczu – To tylko koszmar – Weiss próbowała uspokoić srebrnooką, która drżała w jej ramionach. Ruby jednak nie odpowiedziała dla dziewczyny. Jedynie mocniej przytuliła szarowłosą, która zaniepokojona, również wzmocniła uścisk.

Po dłuższej chwili czerwonowłosa oderwała się od partnerki, patrząc na nią, zaczerwienionymi oczyma od płaczu.
– Przepraszam, że cię zbudziłam – cicho powiedziała srebrnooka.
– Nie masz za co przepraszać – odpowiedziała szarowłosa, kładąc dłoń na ramieniu dziewczyny – Jesteś moją przyjaciółką – dodała, uśmiechając się ciepło. Ruby oddała uśmiech, który zdawał się nie sięgać jej oczu.
– Dzięki – cicho odpowiedziała liderka – Powinnyśmy iść spać – dodała czerwonowłosa. Weiss cicho westchnęła, po czym odpowiedziała:
– Dobranoc Ruby – ciche, dwa słowa wypowiedziane, delikatnym, ciepłym tonem, spowodowały, że Ruby poczuła, jak ciepło na sercu.
– Dobranoc Weiss – cicho odrzekła srebrnooka, obracając się na bok i okrywając się mocniej kocem. Po chwili zasnęła, odpływając w sen bez snów.
Weiss jednak nie mogła ponownie zasnąć. Zastanawiała się, dlaczego jej przyjaciółka płakała przez sen. Postanowiła dopytać się rano, choć miała silne podejrzenia, że było to związane z rocznicą śmierci matki Ruby.

Następny poranek przywitał Weiss w znany jej sposób. Dźwięk gwizdka spowodował, że trzy członkinie drużyny RWBY, niemal spadły z łóżka.
– Za półtorej godziny, rozpoczynają się zajęcia – objaśniła Ruby, spoglądając na dziewczyny, które zdawały się ledwo kontaktować ze światem.
– Ale dziś, jest sobota – odpowiedziała Weiss, pomiędzy ziewnięciami. Yang, skierowała się z powrotem do łóżka, jednak słowa liderki ją powstrzymały.
– Będziemy trenować łączone ataki – odpowiedziała Ruby, spoglądając na resztę drużyny, swymi, zazwyczaj pełnymi ciepła, srebrnymi oczyma, jednak w tamtym momencie, zdawały się nie mieć litości.

Czerwonowłosa pochłaniała trzeci naleśnik, gdy do stołu dosiadła się szarowłosa.
– Powiesz mi, co ci się śniło ostatniej nocy? – zapytała bez owijania w bawełnę, Schnee. Widelec srebrnookiej zamarł w połowie drogi, a sama dziewczyna skupiła wzrok na talerzu.
– Em… Ja… – drobna dłoń trzymająca sztuciec, zaczęła delikatnie drżeć. Twarz, jak i spojrzenie, Weiss złagodniało. Wyciągała dłoń, by dotknąć ramienia czerwonowłosej, jednak ta odchrząknęła i w tym samym momencie drzwi stołówki się otwarły z hukiem, wpuszczając resztę drużyny
 RWBY. Szarowłosa, natychmiastowo cofnęła rękę, natomiast Ruby odłożyła widelec. Weiss, wewnętrznie się zirytowała, gdyż prawie poznała powód smutku partnerki, a przynajmniej tak myślała. Yang oraz Blake, cicho rozmawiały, gdy usiadły obok reszty drużyny, tak że blondynka miała obok siebie siostrę.
– Zaczekam na was, w sali treningowej – powiedziała Ruby i zostawiwszy niezjedzonego naleśnika, wyszła, ukrywając swą twarz. Szła szybko, jakby uciekała od reszty. Weiss szybko zjadła skromne śniadanie, po czym podążyła za czerwonowłosą, aby porozmawiać. Szarowłosa, w trakcie drogi do sali, zastanawiała się nad przyczyną swego zaniepokojenia. Wiedziała, że to z troski o przyjaciółkę, jednak coś zdawało się jej nie pasować. Postanowiła jednak porozmyślać nad tym kiedy indziej. Jej myśli zajęło rozważania, w jaki sposób rozmawiać z liderką. Przeczuwała, że Ruby zmaga się z jakimś poważnym problemem, jednak nie wiedziała z jakim. Dlatego też nie mogła jej pomóc. Zaczęła tęsknić za ciepłym uśmiechem srebrnookiej, który potrafił u niej wywołać uśmiech. Za energią, która wypełniała nastolatkę, i którą się dzieliła ze wszystkimi wokoło. Tęskniła za dawną Ruby, która była pełna optymizmu.

Tak rozmyślając, doszła do celu. Weiss wzięła głęboki oddech, po czym otworzyła drzwi, a następnie weszła. Czerwonowłosa siedziała na środku sali, z zamkniętymi oczyma. Crescent Rose leżała tuż obok niej, złożona, lecz w zasięgu dłoni. Weiss zaczęła powoli iść w stronę partnerki, jednak w pewnym momencie dostrzegła jak peleryna oraz włosy jej partnerki zaczęły się unosić. Jednocześnie w całym pomieszczeniu dało się poczuć podmuch wiatru, który zakołysał żyrandolami.
– Ruby? – usłyszawszy Weiss, Ruby otworzyła oczy i natychmiast wiatr przestał wiać.
– Tak? – odpowiedziała srebrnooka, wstając. Weiss oczy rozszerzyły się do rozmiarów spodków, widząc, jak ubranie jej partnerki zdaje się unosić razem z delikatnym wiatrem.
– Od kiedy potrafisz kontrolować wiatr? – zapytała szarowłosa, podchodząc bliżej, jednocześnie przyglądając się czerwonowłosej.
– Od dawna – w głosie liderki, dało się usłyszeć stalowe nuty, które mówiły dla dziedziczki, że nie powinna drążyć tonu.
– Dlaczego nie powiedziałaś? – zapytała szarowłosa, spoglądając w oczy partnerki. Srebrne źrenice rozszerzyły się delikatnie, po czym Ruby się odwróciła.
– Od dawna nie przyzywałam tej części Przejawu – odpowiedziała – Wiąże się z nią zbyt wiele wspomnień – dodała po chwili.
– Jakbyś chciała o tym porozmawiać, to…
– Nie chcę – ucięła Rose, a jej chłód jej głosu zaskoczył Weiss. Nigdy nie słyszała, by czerwonowłosa używała takiego tonu – Ja… przepraszam. Nie powinnam była być tak niemiła – dodała, gdy dziewczyna ochłonęła. Szarowłosa chciała coś dodać, lecz drzwi od sali się otworzyły, a do środka weszła reszta drużyny.

Wieczorem, drużyna RWBY, bez liderki, leżała w swych łóżkach, gotowe do snu. Ruby wyszła z pomieszczenia, gdyż postanowiła poćwiczyć przed snem.
– Yang? – Weiss przerwała ciszę, spoglądając na łóżko blondynki.
– O co chodzi Weiss? – zapytała marudnym tonem siostra Ruby. Po treningu, jaki zgotowała im liderka, jedynym pragnieniem był wielogodzinny sen.
– Wiesz, dlaczego Ruby, zaprzestała korzystać ze zdolności kontroli wiatru? – zapytała szarowłosa, leżąc ma boku i opierając głowę na ramieniu, twarzą do rozmówczyni.
– Ruby umie kontrolować wiatr? – zapytała Blake, odrywając się książki. W odpowiedzi otrzymała kiwnięcie głowy szarowłosej, która oczekiwała odpowiedzi.
– Wiem – odpowiedziała nieco sucho Yang. Jednak nie powiedziała nic więcej.
– A uchylisz rąbka tajemnicy? – dopytała Weiss, nieco zniecierpliwiona. Blondynka głośno westchnęła, odwracając się twarzą do Schnee.
– Po co ci to wiedzieć? – zapytała w odpowiedzi.
– Martwię się o Ruby – odpowiedziała szarowłosa, po czym szybko streściła wydarzenia z nocy i śniadania.
– Nie mogę ci odpowiedzieć kompletnie Weiss, gdyż nie wiem wszystkiego – zaczęła Yang, po chwili namysłu – Ale podejrzewam, że jest to związane z faktem, że Summer, matka Ruby, zginęła na jej oczach – odpowiedź blondynki spowodowała, że szarowłosa zaniemówiła. Twarz Blake wyrażała kompletne zaskoczenie, natomiast Weiss zaczynała rozumieć, o co chodzi.
– Co się wydarzyło? – zapytała Blake, lecz w tamtym momencie drzwi od pokoju się otworzyły, a w progu stanęła Ruby. Bez słowa położyła Crescent Rose na swym łóżku, po czym wziąwszy piżamę, weszła do łazienki. Gdy dało się usłyszeć wodę lecącą spod prysznica, Yang zabrała głos.
– Ruby prosiła, bym wam nie mówiła o tych wydarzeniach, więc nie zdradzajcie, że coś wiecie na ten temat – po tych słowach odwróciła się i rzekła – Dobranoc – po kilku minutach można było słyszeć jedynie ciche chrapanie. Blake odłożyła książkę na półkę i też poszła spać. Weiss jednak nie mogła zasnąć. Kilka minut później, z łazienki wyszła czerwonowłosa, ubrana w piżamę. Szybko wskoczyła na swe łóżko, przykrywając się kocem.
– Dobranoc – po tych słowach, Ruby również zasnęła, zostawiając szarowłosą samą ze swymi myślami.

Niedzielny poranek przypominał ten z poprzedniego dnia. Gwizdek liderki podniósł resztę drużyny z łóżek. Tym razem jednak Ruby czekała na przyjaciółki, aby razem zejść na śniadanie. Siedziała na krześle, przy biurku, patrząc na swe buty. Była pogrążona w swych myślach na tyle, że dopiero, gdy Yang potrząsnęła jej ramieniem, ona spojrzała na swą drużynę, dostrzegając, że wszyscy byli gotowi, by spożyć śniadanie.
– Chodźmy! – jednak jej zawołanie, było pozbawione zwyczajowej energii. Członkinie spojrzały na swą liderkę, zaniepokojone zmianą jaka zaszła w dziewczynie. Jednak nie wiedziały co zrobić.

Każdy kolejny dzień, zdawał się pozbawiać energii Ruby. Z dnia na dzień, jadła coraz mniej, a coraz więcej czasu spędzała w sali treningowej. Z każdym dniem, coraz to trudniej było pokonać Ruby Rose, której udało się wyczerpać Aurę trzeciorocznego ucznia, podczas zajęć pani Goodwitch.

Pewnego dnia, drużyna RWBY, bez liderki, spędzała popołudnie w parku, razem ciesząc się dobrą pogodą.
– Chciałbym z wami porozmawiać, jeśli to nie problem – Ozpin pojawił się z nie wiadomo skąd, jednak to zaczęło być normą.
– Oczywiście – odpowiedziała Weiss, mówiąc za całą trójkę.
– W takim razie zapraszam do mego gabinetu – odpowiedział mężczyzna, mieszając kawę.

Po kilku minutach marszu czwórka znalazła się w pokoju dyrektora szkoły, gdzie to dziewczęta zostały poczęstowane kawą.
– Chciałbym porozmawiać z wami o Ruby – zaczął – Dostrzegłem, że ostatnimi czasy większość dnia spędza na treningu. Jednak widzę, że się wykańcza. Czy znacie powód tego zachowania? – zapytał
 Ozpin, spoglądając na dziewczyny, siedząc naprzeciw ich.
– Niestety nie, proszę pana – odpowiedziała Weiss – Jednak my również się martwimy, ale Ruby nie chce z nami o tym rozmawiać – dodała, spoglądając z nadzieją na mężczyznę, mając nadzieję, że ten zna rozwiązanie. Jednak dyrektor delikatnie pokiwał głową, jakby się poddając.

Pewna granica została przekroczona, gdy Ruby podczas zajęć profesora Porta, zasłabła. Weiss siedziała obok czerwonowłosej, która była blada niczym ściana, a jej dłoń delikatnie drżała.
– Na pewno dobrze się czujesz Ruby? – szeptem zapytała szarowłosa, zaniepokojona spoglądając na liderkę. Ta jednak coś cicho odburknęła, próbując się skupić na słowach nauczyciela. Niebieskooka położyła swą dłoń, na lodowato zimnej dłoni przyjaciółki, po czym ponownie zapytała.
– Co się dzieje Ruby? – gdy Ruby próbowała zabrać swą dłoń, nic nie mówiąc, szarowłosa wzmocniła uścisk – Ruby proszę, powiedz mi co jest nie tak – czerwonowłosa próbowała wyrwać się z uścisku, lecz Schnee trzymała mocno.
– Dajcie mi wszyscy święty spokój – odwarknęła srebrnooka, wściekła. Wstała, aby opuścić salę, gdy nagle słabość ogarnęła jej ciało, a następnie wszystko pochłonęła ciemność.

Weiss, widząc, jak dziewczyna się chwieje, też wstała, by w porę uchronić czerwonowłosą głowę przed zderzeniem z ziemią.

Słońce schowało się za horyzontem, gdy Ruby Rose otworzyła swe oczy. Odkryła, że leży w obcej pościeli w szkolnym oddziale szpitalnym. To tam trafiali wszyscy ranni podczas misji. Gdy dziewczyna odwróciła głowę, dostrzegła, czytającą książkę Weiss. W Sali panował półmrok, jednak postać szarowłosej podświetlała zapalona lampka, która znajdowała się na półce, stojącej obok łóżka.
– Weiss? – cicho zapytała czerwonowłosa, której głos oderwał Weiss od lektury.
– Ruby, obudziłaś się – odpowiedziała ucieszona niebieskooka, odkładając książkę – Jak się czujesz? – zapytała, lustrując twarz młodszej dziewczyny wzrokiem.
– Dobrze – odrzekła, po czym odrzuciła na bok kołdrę – Muszę iść na wieczorny trening – i miała już wstać, gdy poczuła dłoń na swym ramieniu.
– Nigdzie nie idziesz – odrzekła zimno Weiss, której ton głosu zaskoczył nieco czerwonowłosą – Lekarz kazał ci tutaj zostać na noc, byś nabrała sił, które bezmyślnie utraciłaś.
– Robię to, co konieczne – odpowiedziała poważnie Ruby, próbując kontrolować emocje.
– Czyli zamęczanie się na śmierć jest konieczne? – odparła ze zimną furią szarowłosa, nie wiedząc dokładnie, skąd brały się u niej tak silne emocje.
– Jeśli dzięki temu, będę mogła was chronić, to tak! – wrzasnęła czerwonowłosa, czując łzy zbierające się w jej oczach. Dziękowała w duchu, że siedziała odwrócona do Weiss, dzięki czemu ta nie widziała, jej twarzy.
– Chronić przed czym? – odpowiedziała zaskoczona, czując, jak jej wściekłość opada.
– Nieważne – próbowała wstać, jednak uścisk Weiss się nie zmniejszył – Idę do toalety – dodała, jednak szarowłosa nie cofnęła dłoni.
– Muszę cię pilnować, bo inaczej uciekniesz do sali treningowej. A do tematu wrócimy za chwilę – odpowiedziała dziedziczka, uśmiechając się w duchu z małego zwycięstwa nad liderką. Chwyciła dłoń Ruby, jednocześnie się rumieniąc.
– W ten sposób mi się nie wymkniesz – rzekła, spoglądając w srebrne oczy przyjaciółki.
– W toalecie, też mi będziesz towarzyszyć? – zapytała czerwonowłosa, spoglądając prosto w niebieskie oczy partnerki. Na to pytanie, twarz Weiss mocno się zarumieniła, nie wiedząc, co odpowiedzieć. Ruby jedynie się uśmiechnęła w odpowiedzi, po czym razem ruszyły do łazienki.
– Nie boisz się, co ludzie powiedzą, widząc nas tak idące? – zapytała Ruby, czując ciepłą dłoń szarowłosej w swej własnej.
– Co mieliby mówić? – zapytała Weiss, udając głupią.
– Wygląda to tak, jakbyśmy były razem – odrzekła, spoglądając przed siebie. Weszła do toalety, zostawiając zastanawiającą się szarowłosą za drzwiami.

Po kilku minutach dziewczyny wróciły na salę, gdzie czerwonowłosa położyła się w swym łóżku pod czujnym okiem przyjaciółki.
– Więc przed czym chcesz nas chronić? – zapytała Weiss, niwecząc nadzieje Ruby, na uniknięcie tematu. Jednak wiedziała, że szarowłosa nie przestanie drążyć tematu.
– Nie chcę was stracić – odrzekła, nie odpowiadając na pytanie.
– Skąd ten pomysł? – zapytała niebieskooka, czując ciepło w sercu – Czy to ma związek z twoją mamą? – dopytała po chwili Weiss, jako że Ruby nie odpowiadała. Pociągniecie nosem,
 było wystarczającą odpowiedzią.
– Chcesz o tym porozmawiać? – ponowiła pytanie szarowłosa.
– Wyszłyśmy na spacer… – zaczęła Ruby.

Summer szła kilka kroków za sześcioletnią córką, która biegała po łące. Kobieta obserwowała, jak za dziewczynką unoszą się czerwone płatki róż, tak podobne do jej własnych. Wtem usłyszała podejrzany dźwięk, który postawił ją w stanie gotowości.
– Ruby, chodź tu! – zawołała matka, swą pociechę, gdy zza linii drzew wyszedł Beowolf, który zaczął pędzić w stronę dziewczynki. Ruby podniosła wzrok znad kwiatka, by dostrzec, jak potwór biegnie w jej stronę. Przerażenie wypełniło jej całe ciałko strachem. Wtem zerwał się gwałtowny wiatr, który odrzucił stwora z powrotem do lasu. Summer patrzyła na to zaskoczona, jednak szybko podbiegła do córki, którą wzięła na ramiona. Po tym zaczęła biec w stronę domu, do którego ścieżka prowadziła przez polanę. Kawałek nie był duży, tylko z lekka ponad kilometr, jednak w tamtym momencie zdawał się wynosić dziesiątki mil. Wtem ze wszystkich stron wyszedł Grimm, sprawnie odcinając drogę ucieczki dla Ruby i jej matki. Kobieta wyciągnęła swą broń i odrzuciła poły płaszcza, by nie utrudniały jej ruchu.
– Ruby stój tutaj – powiedziała cicho Summer, przygotowując się do walki. Łowczyni przygotowała się do użycia Przejawu, po czym czekała, aż potwory zaatakują. Normalnie by zaatakowała sama, lecz musiała chronić dziecko. Wtem jeden z
 Beowolfów zaatakował, rzucając się na kobietę, machając dziko łapami. Kobieta z gracją wykonała unik, po czym pozbawiła stwora kończyn, a następnie głowy. Kolejne potwory atakowały, jednak Summer pokonywała kolejne, z gracją uskakując przed każdym atakiem i ze śmiercionośną precyzją zabijając Grimm.
– Mamo, za tobą! – krzyknęła dziewczynkę, widząc, jak jeden potwór zachodził kobietę z flanki. Matka odwróciła się i uderzyła w stwora, jednocześnie unikając pazurów próbujących poszatkować jej plecy. Wtem czas zwolnił, a Summer zaczęła siekać Grimm, który z powodu zwolnionego czasu, nie był w stanie się bronić. Wtem wszystko wróciło do normy, a wokoło upadło kilkanaście Beowolfów. Kobieta zaczęła ciężko oddychać i wiedziała, że nie była w stanie wygrać, walcząc w ten sposób. Ponownie użyła Przejawu, by kupić odrobinę czasu, by porozmawiać z córką, która przerażona patrzyła na matkę, jednak strach zdawał się jej nie paraliżować.
– Ruby – rzekła miękko mama, małej dziewczynki – Zaczekaj tutaj, a ktoś po ciebie niezadługo przyjdzie – mała Rose, widziała jak jej mamusia płakała – Pamiętaj, że cię kocham – po tych słowach, Summer wykorzystała swój Przejaw, by wyjąć swą córkę z czasu, na kilka godzin, tak że zniknęła ona ze świata widzialnego. Kobieta jednak nie wiedziała, że jej córeczka widziała wszystko, co dalej się wydarzyło. Stwory uwolniły się z blokady czasowej, po czym pełnym pędem zaatakowały samotną kobietę. Ta wiedząc, że jej córka jest bezpieczna, poruszała się po całej polanie, powalając kolejne kreatury. Tych jednak zdawało się przybywać, a siły Summer malały z każdą chwilą. W pewnym momencie stwór wybił jej broń z osłabionych dłoni kobiety. Chwilę później matka Ruby upadła obok swej broni, przyozdabiając ziemię oraz trawę rubinową czerwienią krwi.

– Kilka godzin później, mój wujek Qrow znalazł mnie na tej polanie, leżącą i tulącą się do ciała mojej zmarłem mamy – zakończyła opowieść Ruby, czując, jak łzy płyną po jej policzkach. Weiss bez słów przytuliła swą przyjaciółkę. Gdy się uspokoiła, rzekła:
– Dzięki Weiss – delikatny uśmiech czerwonowłosej, wywołał podobny wyraz u szarowłosej. Ruby przytuliła swą przyjaciółkę w podziękowaniu, po czym ucałowała jej policzek.
– Dla ciebie wszystko Ruby – odrzekła niebieskooka, zarumieniona, spoglądając w srebrne oczy. Liderka uśmiechnęła się w odpowiedzi, po czym dodała:
– Kocham cię – te słowa zaskoczyły dziedziczkę, przez co odpowiedziała dopiero po chwili:
– Ja też cię kocham Ruby – po wymienieniu wyznań, obie dziewczyny zbliżyły swe twarze, jednocześnie zamykając oczy.

Opublikowano
Kategorie Manga & Anime
Odsłon 859
0

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!