Wszystko czego potrzebuję to ty – Rozdział szesnasty

Dwa miesiące później…

Zmierzam właśnie do gabinetu dyrektora. Muszę poprosić go o zgodę na koncert w szkole. Przez to, że ostatnie szkolne wydarzenie nie wypaliło szkoła nie zebrała wystarczającej ilości pieniędzy na jakąś niespodziankę dla nas od nauczycieli. Może powiem co się stało. Kilka dni temu odbył się bieg na orientację. Uczniowie zostali połączeni w pary i każda para dostała mapę. Chodziło w nim o zbieranie pewnych przedmiotów w lesie i jego okolicach oraz dotarcie do mety. Niestety nie wszyscy mogli ukończyć bieg, ponieważ został przerwany. Jedna para uczniów zgubiła mapę w wyniku czego zgubiła się w lesie. Nauczyciele ruszyli na poszukiwania, a reszta uczniów czekała przy autobusie. Po kilku godzinach poszukiwań nauczyciele znaleźli tych uczniów i wróciliśmy do szkoły, a potem rozeszliśmy się do domów.

Może po prostu opowiem ,co się wydarzyło przez te dwa miesiące. Co prawda nie działo się wiele, ale trochę się zmieniło w moim życiu.

Po pierwsze nie wiedziałam, że ludzie, a szczególnie Rose i Alex, mogą być tak uparci. Kto by pomyślał, że tacy ludzie istnieją. Prze te dwa miesiące wszędzie mnie za sobą ciągnęli. Wyciągali mnie do kina, na zakupy, na lody, na spacery. Po prostu wszędzie. Czasami dołączał do nas Luke. Niekiedy miałam tego wszystkiego dosyć. Moim braciom oczywiście to pasowało. Jak to oni określili: ,,Przynajmniej się nie nudzisz” lub ,,Cieszymy się z tego, że nie siedzisz całymi dniami sama w swoim pokoju”. Nasz trójka dużo ze sobą rozmawiała. Gdy się spotykaliśmy, opowiadali mi o sobie, o tym co lubią, a czego nie. Poznałam nawet nowego chłopaka Rose – Maxa. Spotyka się z nim od miesiąca. Opowiedziałam im również co mnie spotkało w poprzedniej szkole. Pocieszali mnie i zapewnili, że tutaj na pewno mnie to nie spotka. Po jakimś czasie gdy nasza trójka była na pikniku w parku, Rose zapytała mnie czy jesteśmy przyjaciółmi. Co prawda byłam zaskoczona jej pytaniem, ale po głębszym zastanowieniu i przypomnieniu sobie tych wszystkich chwil spędzonych z tą dwójką, bez wahania powiedziałam, że tak. Od tamtej pory jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. Tak, wiem. Obiecałam sobie, że nigdy więcej nie będę miała przyjaciół i nie dotrzymałam tej obietnicy. W życiu niestety nie wszystko jest tak jak sobie to zaplanujemy. Sama się o tym przekonałam.

Po drugie uświadomiłam sobie bardzo ważną rzecz. Właściwie Rose i Alex mi to uświadomili.

Mianowicie to, że zakochałam się w Luke’u. Tak, tak. Kolejna obietnica niedotrzymana. Uświadomiłam to sobie jakiś miesiąc temu.

Retrospekcja:

Trwa właśnie przerwa obiadowa. Szłam z Rose i Alexem na tyły szkoły. Jest dziś bardzo gorąco zarówno w szkole jak i na zewnątrz, więc idziemy za szkołę gdzie jest cień oraz ławki, czyli idealny zestaw na dzisiejszy dzień. Niestety chyba nie tylko my o tym pomyśleliśmy. Gdy docieramy na miejsce, jestem świadkiem czegoś co łamie mi serce. Na jednej z ławek siedział Luke, a na nim okrakiem jakaś dziewczyna. Całowali się. Do niedawna nawet nie pomyślałabym, że coś takiego mną aż tak wstrząśnie, ale nie myślałam też, że aż tak mi na nim zależy. Rose z Alexem również byli w szoku. Chyba nawet większym niż ja. Do oczu napłynęły mi łzy. Miałam ochotę uciec stąd, zaszyć się w jakimś kącie i rozpłakać się, ale nie mogłam nikomu pokazać, że mnie to zabolało. Po prostu nie mogę. Rose spojrzała na mnie ze współczuciem, a potem na Luke’a ze złością i chęcią mordu w oczach.

– Pójdę z nim porozmawiać. Już ja mu wygarnę co o nim myślę. – Powiedziała wściekła Rose. Złapałam ją za ramię.

– Nie, Rose. Może robić co chce. Nic mnie to nie obchodzi. – Powiedziałam, odwróciłam się i odeszłam. Rose i Alex poszli za mną.

– Jesteś pewna? Możemy z nim porozmawiać. – Powiedział Alex.

– Tak, jestem pewna. Chodźmy stąd.

– Nie ma mowy. Nie pójdziemy stąd dopóki tego nie powiesz. – Zatrzymała się i spojrzała na mnie. Wzięła moją twarz w swoje dłonie i zaczęła mówić. – Znam cię już na tyle dobrze, aby stwierdzić, że cię to zabolało. Mieliśmy ci tego nie mówić dopóki sama się nie przyznasz, ale nie mogę już wytrzymać. Nie możesz tego dłużej w sobie trzymać. Nie okłamuj sama siebie. – Spojrzałam na nich nie rozumiejąc o co im chodzi.

– Rose ma rację. Jesteśmy tutaj. Możesz z nami o wszystkim porozmawiać. Jesteśmy przyjaciółmi. – Powiedział Alex.

– Nadal nie rozumiesz? Nie możesz po prostu przyznać tego przed samą sobą? – Oboje patrzyli na mnie z powagą w oczach. – Przyznaj w końcu, że się w nim zakochałaś. – W oczach miałam łzy.

– Nie. To nie prawda. – Próbowałam zaprzeczyć.

– Kat… To widać gołym okiem. Twoje ukradkowe spojrzenia w jego stronę. To jak zmienia się twój nastrój gdy on jest obok. Twój grymas na twarzy za każdym razem gdy widzisz go z inną dziewczyną. Myślisz, że jesteśmy tacy głupi i tego nie zauważyliśmy? Bardzo dobrze cię obserwowaliśmy. – Powiedział Alex. Po moich policzkach płynęły łzy. Już ich nie wstrzymywałam.

– Di… Alex ma rację. Już dawno temu wiedzieliśmy, że jesteś w nim zakochana. Po prostu nic nie mówiliśmy, bo czekaliśmy aż sama się do tego przyznasz, ale ty ciągle się tego wypierasz. Powiedz… Co czułaś teraz gdy zobaczyłaś go, całującego się z tą dziewczyną? – Powiedziała Rose.

– Zazdrość. Poczułam jak moje serce pęka na kilka kawałków. Miałam ochotę się na nich rzucić.

– Widzisz? Przyznaj to wreszcie przed samą sobą. – Powiedziała, ale ja nadal milczałam. – Zrobisz krok do przodu gdy się do tego przyznasz. – Starła łzy spływające mi po policzkach.

– J-ja… Ja… – Zaczęłam się jąkać – Z-Zakochałam się w Luke’u. – Powiedziałam szeptem. Nie mogłam powiedzieć tego na głos. Jeśli to powiem stanie się to prawdą, a tego nie zniosę. Nie chcę znowu cierpieć.

– Nie broń się przed tym. Powiedz to na głos. – Powiedziała delikatnym głosem.

– Zakochałam się w nim. Zakochałam się w Luke’u. – Powiedziałam głośno i się rozpłakałam na dobre. Rose przytuliła mnie mocno do siebie, a po chwili Alex objął nas obie.

– Widzisz? Nie było tak źle. To nie takie straszne. – Powiedział Alex.

– To jest straszne. Właśnie uświadomiłam sobie, że jestem w nim zakochana, a chwilę wcześniej widzieliśmy jak całuje się z jakąś dziewczyną.

– Może to nie było tym na co wyglądało? – Zapytał głupio Alex, a Rose zgromiła go wzrokiem.

– Może Alex ma rację. Może to tylko nieporozumienie?

– Według mnie to było tym na co wyglądało. – Powiedziałam. Kątem oka zobaczyłam jak dziewczyna, z którą całował się Luke wychodzi zza budynku i kieruje się do szkoły. Chwilę po niej pojawia się Luke. Spojrzał na nas trochę speszony, ale skierował się w naszą stronę. Otarłam szybko łzy z policzków i odsunęłam się od Rose. Zapewne i tak mam czerwone oczy od płaczu, więc wiele mi to nie da. Podszedł do nas i od razu spojrzał na mnie.

– Płakałaś?

– Może tak, może nie. – Rose i Alex nas tylko obserwowali. Byli na niego źli.

– Widać, że tak. Co się stało?

– Nic. Nie ważne. Pójdę już. Muszę pogadać z braćmi. Spotkamy się później. – Powiedziałam to patrząc na Rose oraz Alexa i skierowałam się do szkoły.

Alex

Gdy tylko Di odeszła, Rose rzuciła się na Luke’a z pięściami krzycząc na niego.

– Idiota, debil, bałwan, dupek, dureń, kretyn, palant, cymbał, dupek! – Krzyczała i uderzała go pięściami w klatkę piersiową. Złapał ją za nadgarstki uniemożliwiając jej kontynuację.

– Powiedziałaś dwa razy dupek. – Powiedziałem.

– Bo to prawda! Jak mogłeś to zrobić?!

– Ale co? Ja nic nie rozumiem!

– To może ci wytłumaczę?! Widzieliśmy przed chwilą, jak za szkołą jakaś dziewczyna siedziała tobie na kolanach okrakiem i się z nią całowałeś! Jak to wytłumaczysz?! – krzyczała.

– Co? – Stał osłupiały – Widzieliście? A Kat? Czy ona…

– Też to widziała. – Powiedziałem.

– Cholera!

– Dlaczego? Mówiłeś, że ją kochasz, więc dlaczego? – Zapytała Rose ze łzami w oczach.

– To nie tak!

– A jak?! – Zapytałem.

– To ona mnie pocałowała, a nie ja ją.

– Wyglądało trochę inaczej… – Powiedziałem.

– Ale to prawda. Poprosiła mnie żebym spotkał się z nią za szkołą, ponieważ chciała mi coś powiedzieć.

– I co? Z tego co widzieliśmy naprawdę dużo ci powiedziała. – Powiedziała Rose.

– Wyznała mi miłość. Byłem zaskoczony, a ona wykorzystała chwilę mojej nieuwagi i mnie pocałowała!

– Nie wyglądało na to, że ci to przeszkadza. Wprost przeciwnie! – Powiedziała.

– Ale przeszkadzało. Jak tylko się otrząsnąłem, od razu ją odepchnąłem. Przysięgam.

– Dobra… Wierzę ci. Gorzej z Di. Zapewne nie będzie chciała cię nawet słuchać. – Powiedziałem.

– Więc muszę zrobić wszystko żeby mnie wysłuchała.

Koniec retrospekcji

Luke po tamtej sytuacji próbował już kilka wytłumaczyć mi, co się tak naprawdę stało. Na początku nie dawałam mu dojść do słowa, a potem powiedziałam mu, że nie jesteśmy parą i nie musi mi się tłumaczyć z tego co robi i z kim. Powiedziałam mu, że mnie to nie obchodzi, ale prawdę jest inna. Obchodzi i to bardzo. Nawet bardziej niż bym chciała. Od tamtej pory ja, Rose i Alex nie wracaliśmy do tego tematu. Oczywiście nadal jestem zakochana w Luke’u, ale nie mam zamiaru mu tego wyznawać. Rose i Alex wiele razy mnie do tego namawiali, ale ja byłam nieugięta. Może lepiej wróćmy już do tego co tu i teraz.

Zmierzam właśnie do gabinetu dyrektorki. Rose ma czekać na mnie pod gabinetem. Wymyśliłyśmy sposób na zebranie pieniędzy i chcemy teraz prosić o pozwolenie na rozpoczęcie przygotowań.

– Wchodzimy? – Zapytała gdy do niej podeszłam.

– Wchodzimy. Najwyżej się nie zgodzi.

– O czym ty mówisz? Na pewno się zgodzi. Szczególnie po tym ostatnim niewypale. Po za tym nasz pomysł jest genialny.

– No dobrze. Lepiej już wejdźmy do środka. – Powiedziałam i otworzyłam drzwi.

– Dzień dobry. – Powiedziałyśmy.

– Dzień dobry. Potrzebujecie czegoś dziewczynki? – Rose szturchnęła mnie łokciem żebym mówiła.

– Chodzi o to, że przyszliśmy prosić panią o zgodę.

– Zgodę? Na co?

– Chciałybyśmy zrobić coś w rodzaju wyprzedaży garażowej tylko, że w szkole. Zebrane pieniądze oddamy Pani na te planowane wydarzenie.

– Świetny pomysł. A skąd weźmiecie rzeczy na sprzedaż?

– Od uczniów. Jest wiele rzeczy w domu, których się już nie używa. Poprosimy uczniów żeby przynieśli te rzeczy, a my je sprzedamy.

– I jeszcze jedno… – Zaczęła Rose.

– A tak… Chciałybyśmy na koniec zorganizować koncert.

– Szkoła nie ma pieniędzy żeby zaprosić jakichś artystów.

– Nie, nie. Uczniowie wystąpią. Wstęp będzie płatny i w ten sposób zbierzemy więcej pieniędzy.

– Ten pomysł coraz bardziej mi się podoba. Zgoda. Macie moje pozwolenie, ale to ty będziesz organizatorką. – Wskazała na mnie. – A organizatorki nie występują. Miałabyś za dużo na głowie.

– Dobrze. Dziękujemy za pozwolenie. Biorę się od razu do pracy.

– I jeśli będziesz tego potrzebowała, to masz zwolnienie na czas przygotowań. Jakby miało nie być cię na jakiejś lekcji. Jeszcze jedno… Na kiedy to wszystko planujecie?

– Za dwa tygodnie w piątek. Mamy dwa i pół tygodnia na przygotowania.

– Dobrze. Gdybyś miała jakieś problemy zgłoś się do mnie. Ogłoszę to jutro rano przez radiowęzeł. Wy macie o tym przypominać.

– Dobrze. Do widzenia. – I wyszłyśmy.

– Udało się!

– Mówiłam, że się zgodzi. 

– Bierzmy się lepiej do roboty. Trzeba znaleźć zespół.

– Wcale nie musimy go szukać.

– Jak to?

– Zapomniałaś o Luke’u i Samie? Przecież oni mają zespół.

– Składający się z dwóch osób.

– Przecież mogą znaleźć te dwie lub trzy osoby. Na przykład twoi bracia.

– Dobra. Masz rację. Trzeba ich jeszcze zapytać czy się zgadzają, więc… powodzenia. – Położyłam jej rękę na ramieniu i chciałam odejść, ale mi się nie udało.

– Wiesz, że nie możesz go ciągle unikać?

– Nie wiem o kogo ci chodzi.

– Dobrze wiesz, że chodzi mi o Luke’a. Unikasz go coraz bardziej otwarcie.

– Wydaje ci się.

– Nie, nie wydaje. Za każdym razem gdy rozmawiamy, a on do nas podchodzi, to ty wymyślasz jakąś głupią wymówkę i uciekasz. To jest unikanie.

– Po prostu boję się tego, co może powiedzieć.

– To znaczy co?

– Na przykład to, że poprzedniego dnia był na randce z jakąś dziewczyną.

– Och Di… Czasami jesteś taka głupiutka… Ale o tym później. Teraz chodźmy zapytać chłopaków.

– Ale ja nie chcę… – Nie zważając na moje protesty, pociągnęła mnie na dół po schodach. Gdy byłyśmy przed drzwiami prowadzącymi do piwnicy, otworzyła je i weszłyśmy do środka. Sam pisał coś w swoim notatniku, a Luke stał oparty o ścianę i palił papierosa. Rose mnie puściła i podeszła do niego.

– Miałeś już nie palić tego świństwa.

– Nic takiego nie mówiłem.

– Obiecałeś mi, że się postarasz.

– Nie przypominam sobie tego. – Podeszłam do Rose. Nie podoba mi się sposób w jaki się do niej odzywa. – Nie jesteś moja matką. – Powiedział. Wyrwałam mu papierosa z ręki, rzuciłam na podłogę i przydeptałam.

– Może żadna z nas nie jest twoją matka, ale jesteśmy twoimi przyjaciółkami. Zapamiętaj to sobie. – Powiedziałam, a potem spojrzałam na Rose. – Idę porozmawiać o tym z braćmi, a ty pogadaj z tym tutaj. – Wskazałam na Luke’a – Masz ją przeprosić. – Pocałowałam Rose w policzek i ruszyłam na poszukiwanie braci. Szukałam ich w całej szkole, ale nigdzie ich nie ma. Został mi tylko dziedziniec szkolny, więc tam się udałam. Stali przy fontannie i o czymś rozmawiali. Podeszłam do nich.

– Cześć wam! – Powiedziałam uśmiechnięta.

– Hej? – Powiedzieli niepewnie.

– Co się stało, że jesteś taka uśmiechnięta? – Zapytał Drew.

– Coś kombinujesz? 

– Ja? Zupełnie nic.

– Jakoś ci nie wierzę. 

– Naprawdę. Tym razem chciałam was o coś zapytać.

– O co? – Zapytał Drew.

– Chcecie wystąpić na szkolnym koncercie?

– No pewnie! 

– Kiedy? 

– Za dwa tygodnie w piątek.

– Nasza trójka da najlepszy koncert! 

– Przykro mi, ale ja nie występuję.

– JAK TO?! 

– Jestem organizatorką, więc nie mogę.

– Więc kto z nami wystąpi? Nie mamy przecież wokalistki. – Powiedział Drew.

– Spokojnie. Mam dla was jeszcze dwóch członków zespołu. Jeden wokalista i jeden gitarzysta.

– Kim oni są? – Zapytał Mat.

– To Luke i Sam. Są teraz w piwnicy, więc możecie z nimi porozmawiać. Ja muszę znaleźć jeszcze Alice. Lecę. Pa! – I pobiegłam na poszukiwania.

Rose

– Jesteś idiotą!

– Zgadzam się z Rose. – Powiedział Sam.

– Dlaczego znowu?

– Myślisz, że takim zachowaniem przekonasz ją do siebie? I dlaczego znowu paliłeś?

– Musiałem odreagować.

– Co odreagować?

– To, że ona od jakiegoś tygodnia ciągle mnie unika!

– Właśnie teraz nie miała takiego zamiaru i przyszła ze mną, żeby z tobą porozmawiać.

– Skoro już przy tym jesteśmy… O czym masz ze mną porozmawiać? I… Rose… Przepraszam.

– Przeprosiny przyjęte. Ta rozmowa dotyczy was obu. Chodzi o szkolny koncert. – Sam podszedł do nas.

– Koncert? 

– Mów dalej.

– Wymyśliłyśmy, że skoro szkoła potrzebuje pieniędzy, to zrobimy wyprzedaż garażową w szkole, a na zakończenie odbędzie się koncert na którym wystąpicie wy. Di jest organizatorką.

– Potrzebujemy jeszcze minimum dwóch członków.

– Spokojnie. Kat już się tym zajęła.

– Ma zamiar z nami wystąpić? – Zapytał Sam.

– Ona nie może, ponieważ jest organizatorką, ale jej bracia na pewno się zgodzą. Właśnie poszła z nimi porozmawiać.

– My też chodźmy z nimi pogadać. – Powiedział Luke i wyszli zostawiając mnie samą.

– Skoro tak, to poszukam Alexa. Ktoś przecież musi mi pomóc uszyć ubrania dla zespołu.

Kat

Alice znalazłam w klasie plastycznej.

– Cieszę się, że nie poszłaś jeszcze do domu.

– A to jest już ta pora? O matko! Zasiedziałam się. Tak pochłonęło mnie rysowanie, że straciłam poczucie czasu.

– Dla mnie nawet lepiej, bo właśnie cię szukałam.

– Potrzebujesz czegoś?

– Tak! Twojej pomocy.

– W czym?

– Organizujemy w szkole wyprzedaż garażową, a na zakończenie koncert i potrzebuję plakatów. Dlatego przychodzę do ciebie. Mogłabyś zrobić plakat? Pięknie rysujesz i byłabyś moim wybawieniem.

– Zgoda. Musisz mi udzielić szczegółowych informacji, abym mogła umieścić je na plakacie.

– Odbędzie się za dwa tygodnie w piątek, będzie trwało od dziesiątej. Koncert rozpocznie się o godzinie dziewiętnastej. Wejściówki na koncert będą płatne.

– Kto będzie dawał koncert?

– Uczniowie tej szkoły.

– To chyba wszystko czego potrzebuję.

– Jeśli będziesz miała jakieś pytania to pytaj. Lecę już do domu. Mam sporo pracy. Do jutra!

– Do jutra! – pożegnałyśmy się i wyszłam z klasy.

Teraz do domu i zabieram się do pracy. Trzeba wszystko rozplanować. Może znajdę jeszcze kilka osób, które będą chciały zaśpiewać lub zagrać, ale tym zajmę się jutro. Dziś zajmę się planowaniem tego wszystkiego. Przede mną duuużo pracy.

Autor Iviena
Opublikowano
Kategorie Romans
Odsłon 358
0

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!