Głębiej zaczerpnęła powietrza i uśmiechnęła się pod nosem. W Liściu było zupełnie inaczej niż w Sunie. Gdyby chciała spędzić czas na zewnątrz nocą, musiałaby zaopatrzyć się w porządny koc albo odpowiedni płaszcz, a tu? Mogła być ubrana w normalną koszulkę i spodnie, a i tak nie czuła przenikliwego zimna. Może było trochę chłodniej […]
— Poddajesz się? Sayuri chyba po raz setny tego dnia wstała z klęczek i gwałtownymi ruchami otrzepała się z piasku. Spodni już nie miała siły ogarniać. I tak za chwilę znowu będzie leżeć jak długa. Spojrzała ze złością na Kankurō, który szydził z niej bardziej niż zazwyczaj. — Jeżeli Temari spóźni […]
Sayuri cudem udało się doczłapać pod pokój Temari. Oparła głowę o framugę i zapukała. Miała wrażenie, że minęły wieki, zanim drzwi się otworzyły. — Sayuri! — wykrzyknęła Temari. Wyraźnie chciała coś jeszcze powiedzieć, ale przeszkodziło jej w tym potężne ziewnięcie. Dopiero po chwili spytała: — Czy ty wiesz, która jest godzina?! […]
— Myślisz, że mogę to zabrać? Sayuri zerknęła na Temari, która przyciskała do ciała jasnoniebieską sukienkę. — Nie mogę znaleźć choćby jednego powodu, żebyś miała jej nie brać. — Tak sądzisz? — Temari przekrzywiła głowę. Zmarszczyła brwi i nadal przyglądała się swojemu odbiciu w lustrze. — A nie jest zbyt krótka? […]
— Hej, masz chwilę? Sayuri leżała w poprzek łóżka. Odłożyła na bok książkę i spojrzała na Temari, która wpadła do jej sypialni. — Ale o co chodzi? — Mówiłam ci, że muszę ogarnąć transport swoich rzeczy do Konohy, nie? Temari nie czekała na jej odpowiedź i ciągnęła: — Kankurō […]
Podeszła do stołu i przejechała po nim palcem. Nic. Nieskazitelnie czysto. Gdyby tu posprzątała, podpadałoby to chyba pod jakąś chorobę psychiczną. Rozejrzała się po salonie. Regał na książki, w którym nie było już wolnego miejsca na nowe pozycje, też wyglądał na czysty. Krzesła dookoła stołu ustawione w odpowiedni sposób. Po podłodze nie turlały […]