Uciekinierka snów/ Prolog

                Inavia wracała do swego kraju. Droga ta wiodła przez otwarte i zburzone morze. Fale niespokojnie kołysały łódź jej ojca. Od wielu miesięcy żadnych wieści o Morgitrze. Kobieta ratowała łódkę, gdyż była przedziurawiona. Wiadrem zbierała ciecz, by nie zatonęła wraz z ojcem. Płynęła łódź w obliczu nocy, a na niebie błyszczała gwiazda polarna, wzdłuż niej latała wstęga zorzy polarnej. Słona woda niosła ich do czasu, gdy transport nie uderzył w kamienisty ląd. Przywitała ich jedynie przylatująca mewa nad plażą. Florian wziął swój i córki cały dobytek – maluteńką skrzynię, która mieściła tajemniczą dla innych zawartość. Powiew Morgitrowego wiatru czule ją opatulił, a na jej skórze pojawiła się gęsia skórka. Nie miała na sobie futra z renifera, aby się okryć. Jedynie, co była ubrana to sukienka, która nie była idealna na tutejszy chłodny klimat. W dodatku miała bose stopy, a plaża była kamienista. Nie była już małą dziewczynką, by poprosić ojca, żeby ten ją poniósł. Inavia myślała, że poczuje jakieś wewnętrzne ciepło, miłość jaką otacza się własną rodzinę. Jednak odczuła pustkę, jakby czegoś tu brakowało.

                Po drodze mijali domy, które mieściły się w wiosce Gardal. Wyglądało na to jakby były od dawna opuszczone, a niektóre spalone. Nie było żadnej żywej duszy. Do czasu, gdy nie zobaczyli błysk latarki. Im bliżej się zbliżali do źródła światła, tym wyraźniejsze sylwetki. Inavia miała nadzieję, że to noc płata figle. Niestety tak nie było. Trawa, po której szli była niska, zżółknięta i tak sucha, że kruszyła się pod ich stopami. Nie chcieli iść w stronę postaci, ale nie znana siła ciągła ich właśnie tam. Pierwsza z nich była dość niska i pulchna. Miała kruczoczarne włosy. Druga była bardzo wysoka. Jej włosy były poniżej pasa i jasne. Trzecia miała wzrost pośredni jej towarzyszek i ciemne włosy. To co, wszystkie łączyło to, że ich twarze były zasłonięte maskami przypominające czaszki krów. Zdaje się, że właśnie na nich one czekały. Wzrok z Inavii i z Floriana nie spuszczały choćby na sekundę. Rudowłosa objawiała się najgorszego. Zazwyczaj jej obawy się spełniają.

– Cześć ci daje, Inavio, przyszło wybawicielko – powiedziała do niej środkowa kobieta. Wykonała znak błogosławieństwa. – Gdy nadejdzie czas, słowa te będą ci jasne.

– Co? O co chodzi z wybawicielką?! – Przecież to nie możliwe! Spotkała właśnie trzy słynne wieszczki. To na pewno nie wróży nic dobrego. – Proszę o wyjaśnienie.

– Cześć ci daje, Inavio, o której usłyszy każde ucho – tym razem odpowiedziała ta niższa i pulchniejsza. Jej ojciec stał jak słup soli. Tak jak jej towarzyszka wykonała gest błogosławieństwa. – Oby zawartość skrzyneczki kiedyś ci pomogła.

                   Zanim odpowiedziała trzecia z wróżbitek, w głowie Inavii zaczęło się wirować. Nie, to świat wokół niej. Wydawało się jej, że ostatnia z tajemniczych postaci do niej mówi, lecz nie słyszała co. Za to widziała, coś, co nie powinno teraz dziać. Przede wszystkim scena działa się w dzień, a teraz jest noc. Po drugie nie ma nikogo jej towarzyszących. Rude kosmyki falowały jej pod wpływem wiatru. Czuła to. Szła krętą uliczką, po chwili przyspieszyła tępo – zaczął ją gonić tłum ludzi. Słyszała jak wykrzykują w jej stronę “Wiedźma! Na stos ją! Na stos!”, a czasem nawet “Nie! Głupcy, lepiej na krzyż z nią!”. Chciała to jak najszybciej przerwać, gdyby to było możliwe. Wiedziała jednak, że nie może przerwać biegu. Tyle ile sił ma w nogach.  W jej oczach szkliły się łzy. Nie z wysiłku, lecz ze strachu. W końcu ktoś ją złapał i tarmosi po ziemi. Okazało się, że wróciła do życia normalnego, a to co widziała, było jedynie wizją. Ciężko było uspokoić własny oddech oraz wyrównać bicie serca.

A kiedy nadejdzie dzień, oni będą w nienawiści gonić, choć ty uczyniłaś im dobrze – powiedziawszy to jednocześnie, wiedźmy zniknęły.                                                                                                                                              ☆

Opublikowano
Kategorie Fantasy
Odsłon 805
2

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!