Wszystko czego potrzebuję to ty – Rozdział dwudziesty szósty

Zaczęły się właśnie wakacje! Zakończenie roku było już tydzień temu. Całą klasą postanowiliśmy wyjechać na kilka dni nad morze, więc wynajęliśmy pokoje w motelu niedaleko plaży. Mam mieć pokój z Rose. Wyjazd jest jutro, a dziś Rose chciała iść na zakupy. Gdy pokazałam jej mój jednoczęściowy kostium kąpielowy, zarządziła natychmiastowe zakupy. Właśnie dlatego jesteśmy teraz w sklepie Chrisa. Jesteśmy z Rose na dziale z kostiumami kąpielowymi. Za każdym razem jak jakiś wybierze to przykłada go do mnie i sprawdza czy pasuje, jeśli nie to go odkłada. W końcu wybrała mi dwa komplety.

– Który wybierasz?

Pierwszy zamiast materiału miał sznurek. Za wiele to on nie odkrywał. Drugi wyglądał lepiej. Zasłaniał więcej niż pierwszy.

Oczywiście wybrałam drugi strój. Pierwszy miał za dużo sznurka, a za mało materiału.

– Ten drugi.

– Myślałam, że wybierzesz ten pierwszy.

– Nie ma mowy. Jak ci się tak podoba, to sama go sobie kup.

– To nie jest głupi pomysł. Kupię go. Skoro mamy wybrane kostiumy to teraz trzeba kupić jakieś sukienki, spodenki i topy.

– Myślałam, że przyszłyśmy tutaj kupić tylko kostium kąpielowy.

– Żartujesz? – Zaczęła wyliczankę na palcach. – Po pierwsze: jedziemy na kilka dni nad morze. Po drugie: będzie tam chłopak, który ci się podoba. Po trzecie: nie będziemy siedzieć całymi dniami w pokoju, więc potrzebujemy nowych ciuchów.

– Co do drugiego punktu mam pewne ‘ale’. Przecież ci mówiłam, że odpuściłam sobie Luke’a. Już mnie kompletnie nie interesuje.

– Hmm… – spojrzała na mnie podejrzliwie – Di, patrz! Luke całuje się z jakąś dziewczyną przed sklepem.

Szybko się odwróciłam i spojrzałam w tamtą stronę. Nikogo tam nie było. Cholera…

– Więc mówisz, że już cię nie interesuje…

– Bo tak jest!

– Na pewno? – Nie…

– Tak!

– No dobrze. Niech ci będzie… – powiedziała coś jeszcze pod nosem, ale nie usłyszałam co. Wróciłyśmy do zakupów.

Po trzygodzinnych zakupach wyszłyśmy w końcu ze sklepu. Kupiłyśmy kilka sukienek, bluzek oraz spodenek. Kupiłam sobie również japonki.

– Teraz trzeba to wszystko spakować.

– To prawda.

– Pamiętaj, że masz wziąć wszystkie ubrania, które dziś razem kupiłyśmy.

– Nie wiem gdzie ja to wszystko zmieszczę.

– Nie bierz żadnych starych ubrań i powinno ci się wszystko zmieścić. Jutro wszystko sprawdzę. – pogroziła mi palcem.

– Dobra… Spakuje tylko to co kupiłyśmy dziś.

– I tak sprawdzę.

– Tak, tak. Idziemy do mnie obejrzeć jakiś film?

– Nie. Wiem jak skończy się oglądanie filmu. Spędzimy całą noc na oglądaniu kilku filmów, a nie jednego.

– To zarwiemy nockę. Co w tym złego?

– To, że jutro wyjeżdżamy z samego rana i musimy być wypoczęte oraz nie mieć worów pod oczami.

– To może chodźmy na lody?

– Zgoda. Wiesz, że Alex będzie na nas zły o to, że poszłyśmy na zakupy i nic mu nie powiedziałyśmy?

– Cholera… Przecież on nas za to zabije.

– Pomyślałam o tym. Kupiłam mu nowe słuchawki, ponieważ ostatnio narzekał na swoje stare.

– W takim razie ja też mu coś kupię i już nawet wiem co.

– Chcesz iść teraz?

– Nie. Najpierw idziemy na lody.

Weszłyśmy do najbliższej lodziarni i zamówiłyśmy lody. Wzięłyśmy po dwie gałki. Ja wybrałam waniliowe i malinowe, a Rose czekoladowe i truskawkowe. Dziesięć minut później lody były zjedzone, więc ruszyłyśmy do ostatniego sklepu na dziś. Weszłyśmy na dział z męskimi ubraniami i pokazałam Rozie co mam zamiar kupić. Była to biała koszulka z napisem ‘Codziennie budzę się przystojniejszy, ale dziś chyba przesadziłem.’

– Ta koszulka jest świetna! Na pewno mu się spodoba.

– To teraz do kasy. – Zapłaciłam za koszulkę i wyszłyśmy ze sklepu.

– Więc do zobaczenia jutro pod szkołą.

– Do zobaczenia.

– Tylko się nie spóźnij.

– Ty również. – Przytuliłyśmy się na pożegnanie i ruszyłyśmy w swoje strony.

~***~

Dzwoniący budzik obudził mnie o szóstej rano. Wchodzę do łazienki, załatwiam swoje potrzeby i biorę szybki prysznic. Wycieram ciało puchowym ręcznikiem i ubieram jeansowe spodenki oraz biały top. Dziś sobota, więc reszta domowników pewnie jeszcze śpi. Dlatego schodzę po cichu na dół z walizką w ręku. Robię sobie herbatę oraz kanapki, a po chwili zajadam się śniadaniem. Po ósmej pod dom zajechał samochód. Wzięłam walizkę i wyszłam przed dom. Jak się okazało, była to Rose z jej chłopakiem – Chrisem  oraz Alex i Tom.

– Hej. – przywitałam się.

– Cześć kochana. Mam nadzieję, że spakowałaś tylko te rzeczy, o których wczoraj mówiłyśmy.

– Oczywiście.

– Nie muszę tego sprawdzać?

– Nie. Mam wszystko.

– Okej. Skoro wszyscy są, to możemy ruszać.

– A gdzie reszta towarzystwa?

– Pojechali przodem.

– Aha.

Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy w kilkugodzinną podróż. W samochodzie dałyśmy Alexemu nasze prezenty. Bardzo się ucieszył i wybaczył nam to, że poszłyśmy na zakupy bez niego. Na miejscu byliśmy po trzech godzinach. Zameldowaliśmy się w motelu i poszliśmy do swoich pokoi. Miałam pokój z Rose.

– Jesteś pewna, że nie chcesz dzielić pokoju z Chrisem?

– Tak, jestem. Pytasz o to już chyba dziesiąty raz.

– Dobra, już nie będę.

– Lepiej się rozpakujmy i chodźmy coś zjeść. Umieram z głodu.

– Przecież niedawno jadłaś hot doga na stacji.

– I myślisz, że to mi wystarczy? Mowy nie ma. Bierz się za walizki i idziemy.

Po trzydziestu minutach, skończyliśmy układać nasze rzeczy i zeszliśmy na dół. Okazało się, że na dole jest już kilka osób z naszej grupy. Chris podszedł do Rose.

– Wybieracie się gdzieś dziewczyny?

– Tak. Planowałyśmy iść coś zjeść. Idziesz z nami Chris?

– Pewnie.

Podeszłam do recepcjonistki i zapytałam czy jest tu niedaleko jakiś bar. Powiedziała, że tak i wskazała nam kierunek. Udaliśmy się w tamtą stronę i po kilku minutach byliśmy na miejscu. Nie byłam za bardzo głodna więc zamówiłam sobie tylko frytki i sok pomarańczowy. Za to Rose zamówiła: frytki, hamburgera, smażoną rybę i sałatkę. Naprawdę nie wiem gdzie ona to wszystko zmieści. Odebrałam swoje zamówienie i poszłam zająć wolny stolik. Po chwili dosiadł się do mnie jakiś chłopak. Usiadł obok mnie.

– Hej piękna. Czemu taka ładna dziewczyna siedzi tu sama?

– Skąd wiesz, że jestem sama? Może gdzieś tu jest mój chłopak?

– Więc dlaczego nie siedzi z tobą?

– Nie musi być ze mną przez cały czas. Jestem już dużą dziewczynką.

– Właśnie widzę. – Spojrzał mi w dekolt, a potem bezczelnie skanował moje ciało. Rozbierał mnie wzrokiem. Teraz żałuję, że się tak ubrałam. – Jestem Zack, a ty? – Wyciągnął w moją stronę rękę i się do mnie przysunął jeszcze bliżej

– Nie zainteresowana. – Zignorowałam jego dłoń i odsunęłam się od niego, a on ponownie się przysunął. Spojrzałam w stronę baru. Wszyscy czekali na swoje zamówienia i byli pogrążeni w rozmowie. Wyciągnęłam dyskretnie komórkę i napisałam do Rozy ‘POMOCY!’.

– Kwiatuszku, nie bądź taka.

– Taka, czyli jaka? I nie nazywaj mnie tak. – Katem oka zobaczyłam jak Rose wyjmuje komórkę, a potem rozgląda się dookoła. Gdy jej wzrok zatrzymuje się na mnie, szepcze coś na ucho Alexego.

Zack położył palce pod mój podbródek i odwrócił moją głowę w swoją stronę. Tak, że teraz patrzę na niego. Potem przeszedł na policzek, a drugą rękę położył mi na udzie.

– Taka chłodna. Wiem, że ci się podobam.

– Jakoś nie bardzo. – Strzepnęłam jego rękę z mojego policzka oraz z uda.

– Dziś wieczorem jest impreza na plaży. Ja i moi kumple się wybieramy. Może wybierzesz się ze mną? – Objął mnie prawym ramieniem, a lewą rękę włożył mi pod top.

– Dzięki za zaproszenie, ale z niego nie skorzystam. Pójdę tam z moim chłopakiem. – próbowałam mu się wyrwać, ale nie dałam rady. Był za silny. Jego ręka wędrowała coraz wyżej, aż dotarła do piersi. – Puść mnie. Zabieraj te łapy. – Wysyczałam.

– Nie ma takiego zamiaru dopóki się nie zgodzisz. – Po policzku spłynęła mi jedna samotna łza.

– Chyba moja dziewczyna dała ci jasno do zrozumienia, żebyś zabrał z niej te brudne łapy. – W tej chwili byłam mu tak bardzo wdzięczna i szczęśliwa z jego obecności, że mogłabym go wycałować.

– Nie przeszkadzaj nam. Właśnie rozmawiamy. – Znowu spróbowałam się wyszarpać, ale nic to nie dało.

Po chwili Luke mnie podniósł i odstawił na ziemię. Zack spojrzał na niego ze złością. Luke stanął przede mną i zasłonił mnie swoim ciałem.

– Masz się więcej do niej nie zbliżać! – Luke zacisnął szczękę i dłoń w pięść. Był zdenerwowany. Wzięłam jego dłoń w swoją rękę i ją ścisnęłam.

– A co mi zrobisz? Jeszcze kilka minut i bym ją przeleciał na środku plaży. – Luke wyrwał dłoń z mojej i przyłożył Zackowi z pięści w twarz. Chłopak zatoczył się do tyłu, po czym upadł. Od razu do nich podbiegłam i złapałam Luke’a za ramię, próbując go odciągnąć.

– Jeśli się do niej zbliżysz, to pożałujesz.

– Myślisz, że się ciebie boję?

– Lepiej zacznij! – Złapał mnie za dłoń i pociągnął w stronę plaży. Szliśmy w milczeniu. Po chwili byliśmy na miejscu. Usiedliśmy na piasku i Luke się odezwał.

– Nic ci nie zrobił?

– Nie, nic mi nie jest. – położyłam głowę na jego ramię – Wybacz, ale muszę ochłonąć. Zostańmy tu przez chwilę.

– Dobrze. – Przysunął się bliżej i objął mnie ramieniem.

Autor Iviena
Opublikowano
Kategorie Romans
Odsłon 197
0

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!