Kłamstwo topielca

Wasyl odkąd tylko pamiętał, grał w piłkę nożną. Pasją tą zaraził go starszy brat, który również słynął z zamiłowania do sportu. Młody Rosjanin całe dzieciństwo spędził na kopaniu piłki, ćwiczeniu celności czy zręcznego podawania w wyznaczony punkt. Jego kochani rodzice dosyć szybko wysłali go do klubu piłkarskiego dla najmłodszych, gdzie trenerzy w bardzo krótkim czasie dostrzegli w nim ogromny potencjał. Albowiem dzieciak znany z swojej wytrwałości. Z zaangażowaniem odrabiał zadania domowe lub sprzątał stół po rodzinnym posiłku. Nigdy się nie poddawał, a jeszcze rzadziej sprawiał aby to inni z jego winy podupadli na duchu. Był wręcz wzorem do naśladowania i tak właśnie przedstawiało go starsze społeczeństwo.

Gdy chłopczyk mieszkał jeszcze w swoim ojczystym kraju gdzie rozpoczął przygodę ze sportem, trener zwykł mówić iż w piłce nożnej najważniejsze nie są mięśnie, a płuca. Kiedyś Wasyl nie do końca jeszcze rozumiał te słowa, lecz z biegiem czasu i wzmocnieniem treningów, pojął ich wartość. Na nic zdawała mu się wysportowana sylwetka czy też rozwinięte mięśnie gdy po przebiegnięciu zaledwie jednej długości boiska, jego płuca rozrywał palący ból. Czuł on pulsowanie w klatce piersiowej, skóra paliła, a perlisty pot wręcz spływał strumieniami po jego karku. Z tego też powodu chłopak skupił się aby to właśnie ten narząd rozwinąć najbardziej.

Na nic jednak zdawało mu się to w sytuacji w której obecnie się znajdował. Żaden wcześniejszy trening nie mógł go w końcu przygotować na taką ewentualność. Teraz nie mógł nabrać powietrza do płuc. Znajdował się pod taflą zimnej, ciemnej wody i to właśnie ona starała się całkowicie je wypełnić.

Niebo coraz bardziej oddalało się od szczupłego ciała, które powoli opadało na dno. Szaleńczy, podwodny wir, wysysał z chłopaka resztki powietrza jednak nie potrafił pozbawić go ostatniej woli walki. Wasyl machał rękami, przerażony wymachiwał nogami aby tylko chociaż na parę sekund znów znaleźć się nad powierzchnią wody. Jego zacisnięte powieki piekły od ciągłego starcia z rwącym nurtem. Jednak najgorszy ból zawitał właśnie w płucach… Jego ukochany narząd nad którym spędził masę czasu właśnie go zawodził. Zapasy tlenu, wraz z życiem, powoli opuszczały ciało. Wytrenowane kończyny odmawiały posłuszeństwa. Skóra straciła codzienne, zdrowe barwy. Jedynie jego piękne, złociste włosy nadal unosiły się w wodzie, tworząc wokół bladej, napuchniętej twarzy coś na kształt aureoli. Kolejna porcja drogocennego tlenu opuściła płuca. Czas chłopaka definitywnie się kończył.

Blondyn pod wpływem wspomnień gwałtownie otworzył oczy. Zieleń jego tęczówek nieraz pochłaniała głębią swego rozmówcę lub intrygowała mijanych przechodniów. Teraz jednak do chłopaka dotarła informacja, że już nigdy z nikim nie porozmawia. Nigdy się nie uśmiechnie. Nigdy nie zażartuje wraz z bratem na temat ludzi z jego nowej klasy. Nie pogłaska swojego kota… On już nic nigdy nie zrobi. Tysiące wspomnień i marzeń gwałtownie stanęły mu przed oczami. Powoli, wszystko od początku. Pierwsza piłka, którą Finn dał mu na piąte urodziny. Pierwsza szóstka w szkole. Pierwszy wygrany mecz. Pierwsza przegrana. Wszystko co dotychczas było pierwsze, Wasyl traktował z należytą czcią gdyż było niezwykłe. Teraz jednak powoli przypominał sobie to, co było ostatnie.

Ogromny ból przeszył jego serce. Gdyby tylko mógł, gdyby tylko miał siłę, płakał by teraz jak poraz pierwszej przegranej w jego krótkiej karierze. Nie potrafił tego zrobić. Najzwyczajniej w świecie nie miał już na to siły, a pomimo tego nadal usilnie próbował wydostać się na powierzchnię. Wiedział już, że nie było to możliwe lecz jego wrodzona determinacja nie pozwalała odpuścić w takiej chwili. Będzie walczył do utraty sił

Teraz przed oczami stanęła mu twarz starszego brata wraz z ukochanymi rodzicami. Wszyscy zawsze pogodni, uśmiechnięci. Wspierali go we wszystkim co robił. Niedługo będą płakać na jego pogrzebie. Pogrzebie który odbędzie się przez jego własną głupotę. Gdyby tylko posłuchał, gdyby tylko nie wszedł poza strzeżoną plaże teraz nie znalazłby się w takiej sytuacji. Lecz było za późno. Resztki sił uciekły z ciała chłopaka. Ostatni oddech opuścił jego płuca, wypełniając je przy tym wodą. Chłopak przestał walczyć…

Pozostała trójka chłopaków z którymi tego dnia wybrał się nad rzekę, zaczynała się niecierpliwić. Wasyl miał jedynie przynieść piłkę, którą wcześniej o wiele za mocno  wykopał. Wyleciała ona poza obszar strzeżonej plaży, na której był ratownik i wleciała do wody, schowanej za linią wysokich drzew. Nie dało się przez nie dostrzec co było po drugiej stronie, więc odkąd Rosjanin je wyminął, słuch o nim zaginął. Minęło pięć minut, następnie dziesięć, a już po chwili cały kwadrans. Jego przyjaciele z szkolnej ławki zaczęli się naprawdę irytować. Byli pewni, że znajomy robi sobie z nich żarty. Siedzieli na piachu, czekając aż mu się znudzi.

Czas upływał, lecz jeden z nich nadal nie wracał. W końcu wybiła godzina o której dwójka chłopców musiała wracać do domu. Umówili się z rodzicami, że na obiad będą już spowrotem. Doskonale wiedzieli z czym wiąże się złamane obietnicy. Tak też z wybiciem czternastej, bliźnięta pożegnały się z przyjacielem po czym opuściły plaże by udać się w drogę powrotną. Nad rzeką został już tylko jeden. Trzynastoletni Polak od niedawna znał Wasyla. Dołączył do jego klasy na początku roku gdy jego rodzice emigrowali w poszukiwaniu pracy. Jednak szybko znaleźli wspólny język. Oni i dwójka tutejszych bliźniąt z którymi również dzielili jedną klasę. Kacper zwykle wręcz uwielbiał swojego kolegę lecz teraz był okropnie zły. Chciał już wrócić do domu. Pewny, że Wasyl nadal z niego drwi, powoli ruszył w kierunku drzew. Wyminął je wołając imię przyjaciela by już chwilę później stanąć na brzegu. Przed jego oczami unosiło się martwe, napuchnietę od wody i sine ciało najlepszego kolegi. Zaraz obok niego dryfowała jego kochana, śnieżnobiała piłka, którą dostał od brata na piąte urodziny. Przerażony chłopak rzucił się do ucieczki…

Autor Travnik
Opublikowano
Kategorie Kryminał
Odsłon 340
0

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!