Salty|| Tsukishima Kei

Dziewczyna stanęła w miejscu pochylając delikatnie głowę na prawy bok. Przyjrzała się blond włosą będącym tuż przed nią. Kusiło ją aby ich dotknąć jednak wiedziała jakie byłyby tego konsekwencje.

—Mogłabyś iść szybciej? Nie chce się spóźnić z powodu jakiejś tłustej krowy.

—Nie jestem tłustą krową—warknęła ruszając ponownie w stronę szkoły.

—Nie byłabyś gdybyś tyle nie żarła. Ile już przytyłaś?

—Nie twój interes. Moja waga ma się znakomicie.

Kłamała. Oboje bardzo dobrze wiedzieli że dziewczyna ma problemy z odżywianiem. Jednak ona wolała unikać tematu a szczególnie gdy akurat poruszał go sam Tsukishima. Chłopak westchnął ciężko przyspieszając kroku. Droga do szkoły dłużyła im się niemiłosiernie. Blondyn był już poddenerwowany świadomością o tym że mogą się spóźnić a to wszystko przez dziewczynę która wolała jeść niż się szykować. W głębi duszy pragnął jakoś jej pomóc lecz wiedział jak to się może skończyć dlatego wolał nie ingerować.
Dziewczyna natomiast myślała w tym momencie czy chłopak nie jest zły o jej spóźnienie. Dopiero od niedawna Kei zaczął przychodzić pod jej dom tylko po to aby mogli razem pójść do szkoły. Nie zawsze jednak wracali razem gdyż Tsukishima miał treningi na których ona akurat być nie mogła.

—Um Tsukki…mogłabym dzisiaj na ciebie poczekać po szkole?—spytała skrępowana.

—Po co? Myślisz że ja potrafie z tobą aż tak długo wytrzymywać?

—Gdybyś nie umiał to by cię tutaj nie było.

Kiedy miała się już pytać czy może zobaczyła znak z napisem ostatniej uliczki przed szkołą. Chłopak też go zobaczył po czym się zatrzymał w miejscu odwracając się w jej stronę. Tak jak codzień stawali tutaj aby okazać sobie czułości przed szkołą. Dziewczyna podeszła do niego a następnie przytuliła delikatnie. Tak jak codzień.

—O 18:00 pod bramą. Jeżeli się spóźnisz to skończymy z przytulaniem przed szkołą. A teraz odejdź ode mnie bo cuchniesz. Myłaś się w ogóle?

[Kolor] włosa przewróciła oczami odsuwając się od swojego chłopaka. Następnie biegiem ruszyła w stronę budynku nazywanego przez większość uczniów więzieniem. Weszła do swojej klasy zajmując miejsce w ławce obok okna. Zdążyła idealnie rozpakowywując się równo z dzwonkiem.

—Ciekawe czy Tsukki zdążył…—wyszeptała zamyślona.

Do sali weszła nauczycielka pokazując w dłoni kartki z wczorajszymi sprawdzianami. Jak zwykle dziewczyna dostała ocenę celującą. Nie było to jakoś zadziwiające skoro jej chłopak chodził do wyższej klasy oraz naprawdę bardzo dobrze się uczył. Tylko pozazdrościć zostało.

—Pssst— usłyszała szept obok siebie. Spojrzała w stronę siedzącego obok niej Hinaty. Jego wzrok mówił wszystko.

—Sam się ucz Chibi-chan.

Po zajęciach skierowała się w stronę biblioteki. Miała dwie godziny wolnego czasu przed spotkaniem się z Tsukishimą. Wzięła pierwszą lepszą książkę z półki z nadzieją że ją przeczyta przez te dwie godziny. Jednak nawet jej nie ruszyła bo zaczęła się uczyć na następny sprawdzian.

Jeszcze zanim zaczęła chodzić z Keiem niezbyt obchodziły ją jej stopnie lecz gdy tylko chłopak zaczął zwracać uwagę na to jak się uczy jej stopnie momentalnie stały się o wiele wyższe. Hinata oraz Kageyama starali się prosić ją o pomoc w nauce jednak ona zazwyczaj ich zlewała.

—A ty znowu nosem w książce— westchnęła jej przyjaciółka rzucając torbę na ziemię.

—Jutro mamy sprawdzian z biologi Kuni. Mogłabyś też się pouczyć.

—Pfff dawniej byśmy w tym momencie siedziały na jakimś drzewie i jadły kanapki z sklepu na rogu. A teraz?

—Teraz siedzimy w bibliotece. Ja próbuje się uczyć a ty mi w tym przeszkadzasz Kumi-chan— powiedziała zmęczonym głosem.

—Phi. Dzisiaj zabieram cię na drzewo.

—Jestem umówina z Tsukkim— dopiero teraz spojrzała się znad książki na przyjaciółkę. Kumi zmarszczyła brwi.

—Z tą solniczką?

—Ostatnio mówiłaś na niego gad a teraz solniczka? Pomysłowe.

—On jest taki okrutny że aż mnie ciary przechodzą! Jak ty z nim wytrzymujesz?

[Imię] wzruszyła ramionami. Blondynka jednak nie poddawała się. Uderzyła ją książką w głowę zabierając przy okazji podręcznik od biologi.

—Auć!

—Moim zdaniem Tsukishima nie jest dla ciebie odpowiedni— oznajmiła bardzo poważnie patrząc jej prosto w oczy.

—Powiedz mi coś czego nie wiem— prychnęła pod nosem odwracając wzrok.

Siedziały tak jeszcze z godzinę rozmawiając oraz się ucząc. Kumi chciała już się ponownie pytać o Keia jedank wtedy drzwi od biblioteki się otworzyły a w ich stanął blondyn. Blondynka westchnęła kopiąc pod stołem nadal uczącą się [kolor] włosą.

—Miałaś mi nie przeszkadzać—mruknęła czytając tekst powtórzeniowy.

—Solniczka przyszła.

Tsukishima stanął za swoją dziewczyną patrząc co czyta. Spojrzał z pogardą na przyjaciółkę dziewczyny po czym przewrócił wzrok.

—A ty nadal z tą solniczką— prychnął na nią.

—Bo jesteś słony dla każdego.

—Próbowałaś że wiesz? [Imię] twoja przyjaciółevzka bawi się w kanibala—prychnął poprawiając swoje okulary.

—[Imię] on znowu zaczyna!

—Co tu robisz Tsukki?—spytała spokojnie odchylając głowę do tyłu aby spojrzeć na blondyna. Ich oczy zabłyszczały gdy się spotkały.

—Trener kazał mi przynieść jakieś papiery z pokoju nauczycielskiego. Wiedziałem że tu będziesz więc chciałem tylko powiedzieć że skończe szybciej trening dzisiaj.

—Yhym…—mruknęła zapatrzona w jego oczy.

—Baka. Zaraz spadniesz z tego krzesła—mruknął pstrykając palcami w jej czoło.

—Ja tu jestem!—krzyknęła Kumi.

—Nie nauczono cię że w bibliotece trzeba zachować ciszę? Będę o 17:45 pod bramą.

—Okej—powiedziała. Popatrzyli jeszcze chwilę na siebie w pożegnaniu po czym chłopak wyszedł z biblioteki zostawaiając tam tylko dwie przyjaciółki. Nie lubił Kumi.
Wiedział że jest ona jedyną przyczyną wachań swojej dziewczyny. Już raz prawie z nim przez nią zerwała jednak w ostatniej chwili zmieniła zdanie. Kumi bowiem martwiła się poprostu o swoją przykaciółkę na swój popaprany sposób. Twierdziła ż Tsukishima jest słony dla wszystkim ale nie widziała jednej rzeczy. Dla [Imię] był słodki niczym miód.

Wszedł na salę po czym podał trenerowi Ukai papiery.

—Za tydzień mamy mecz z Nekomą. Mam nadzieję że dacie z siebie 100%. Macie jakieś pytania?

Trzy ręce zawisnęły w górze.

—Gdzie się odbędzie mecz?—spytał Sugawara.

—U nas.

—W jakich godzinach?—zapytał Nishinoya.

—Podczas waszych zajęć.

Tsukishima zmarszczył brwi. Coś mu ta data dawała do myślenia. Miał wrażenie że coś tamtego dnia ma być.

—To wszystko? Możecie już iść.

Wszyscy oprócz Hinaty oraz Kageyamy skierowali się w stronę szatni.

—Hej Tsukki! Wracamy dzisiaj razem?—spytał zielonowłosy podbiegając do blondyna.

—W twoich snach—powiedział z uśmieszkiem wymijając go. Wyszedł z szkoły. Było już dość ciemno. Zapewne dlagego że była zima. Stanął pod bramą rozglądając się za [kolor] oką. Nie musiał długo czekać ponieważ ona już znalazła się obok niego.

—Idziemy?—spytała cicho. Coś mu nie grało w zachowaniu dziewczyny. Stała jakoś dziwnie daleko niego oraz mówiła bardzo cichym drżącym głosem. Rozejrzał się do okoła z myślą że może ktoś jej coś zrobił ale nikogo nie spotkał.

Ruszył do przodu zosrawiając ją delikatnie w tyle.

—Za tydzień mamy mecz—oznajmił.

—Za…tydzień?—szepnęła.

—Jakbyś mogła to nie przychodź. Nie chce patrzeć na twój tłusty—nie dokończył bo usłyszał jak dziewczyna pociąga nosem. Odwrócił się w jej stronę stając w miejscu. Latarnia oświelała ich ciała. Dopiero teraz zauważył czerwony ślad na policzku. Zrobił trzy kroki w stronę dziewczyny po czym spojrzał na nią obojętnym wzrokiem.

—Czemu się mazgajasz głupia?

—Ile będzie trwał ten mecz?—spytała ścierając swoje łzy. Wtedy sobie przypomniał co miało być tamtego dnia. W jego głowie pojawił się obraz prezentu jaki stał w jego pokoju. Urodziny. To było równo za tydzień.

—Nie wiem. Mam nadzieje że długo—powiedział. Miał ochotę podroczyć się z nią a potem dowiedzieć się czegoś więcej o śladzie dłoni na jej policzku.

—Oh…

—Nie mazgaj się już.

Ruszył ponownie. Dziewczyna nie wiedziała co mu powiedzieć. To było oczywiste że czuła ból. Myślała że chłopak zapomniał o jej urodzinach.

—Dostałam ocene celującą z tego sprawdzianu na który mnie uczyłeś.

—To dobrze. O czym rozmawiałaś dzisiaj z Kumi? Znowu coś Ci nagadała?

Trafił w punkt. Dziewczyna stanęła w miejscu czując jak jej mięśnie się napinają. Powiedzieć mu?

—No…

—To ona cię uderzyła?—spytał także stając. Jeżeli co chwilę będą się tak zatrzymywać to nigdy nie dojdą do domów.

—Tak—oznajmiła pewniej. Podeszła do niego. Chciała go przytulić ale nie pozwalał jej na to rozsądek. Tsukishima  nie pozwalał jej zbytnio na czułości gdyż twierdził że są one zbędne. Jednak dzisiaj odwrócił się w jej stronę i położył pieszczotliwie dłoń na jej głowie.

—Dlaczego?

—Kazała mi wybierać między wami.

—A ty wybrałaś mnie?

—Yhym…

—Mądra dziewczynka.

*

Dziewczyna usiadła na łóżku po czym wzięła do ręki podręcznik.

—Nadal tego nie rozumiem.

—Od samego patrzenia nie zrozumiesz.

—A ty jakoś zawsze rozumiesz?

—Bo ja jestem mądry.

—Właśnie widać.

Blondyn spiorunował ją wzrokiem na co ona bardziej się uśmiechnęła.
P

o chwili położył się głową na jej nogach i zaczął przeglądać internet. Tak już było prawie od roku.

—Kocham cię—powiedział po chwili blondyn zdając sobie sprawę z tego że nie powiedział jej tego od pół roku. Ona natomiast zachłysnęła się powietrzem i zaczęła kaszleć. Gdy jej oddech się unormował cała czerwona spojrzała na niego zdziwiona.

—Co tak nagle?!

On ją jedynie zignorował wracając do pqtrzenia w komórkę. Przewróciła oczami po czym pochyliła się i pocałowała go delikatnie w czoło.

—Ja ciebie też solniczko.

—Dlaczego solniczka?

—Bo jesteś słony na zewnątrz, a słodki w środku.

_________________________________

Autor Amix
Opublikowano
Odsłon 819
0

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!