Legenda białej wilczycy-03

One jednak mogły się mylić. A może mówiły prawdę, tylko ja nie widzę tutaj nic, z czym jestem związana. I tu nagle usłyszałam jakiś nieznany głos.

  -Gdy dziecko wilków okaże się, wampiry wyjdą z ukrycia. Omega urodzi dziecko. Ono będzie potężną alfą.  Białowłosa z niezwykłą mocą tworzenia. Postrach wampirów… I oto ty Amelio  jak brzmi niewielki fragment przepowiedni, jesteś nią- powiedział w mojej głowie jakiś nieznany głos. 
-Jestem twoją wilczycą…-mówi, po czym można powiedzieć, że zemdlałam, a gdy oprzytomniałam, poczułam, że moja ręka parzy, a koło mnie wyczułam zapachy innych zmiennych. 

Otworzyłam oczy i leżąc na plecach, widziałam zawiedzione miny członków mojej rodziny, a moja mama nawet zaczęła płakać. Rozumiałam, dlaczego to robiła, jednak nie spodziewałam się, że zareaguje aż tak. Zawiedli się, ponieważ nie stałam na czterech  łapach i nie wyglądałam,  jakbym była lisem lub wilkiem. 

-To wszystko przez jej wybryk- powiedział alfa watahy  do mojej rodzicielki. 
Ledwo co stanęłam na swoich nogach, a już miałam ochotę zapaść się pod ziemię. 

-Mówiłem Ci, że miałaś się modlić do Luny, ale ty zapewne i tak zignorowałaś moje słowa!!!- po raz kolejny lis przemówił głosem mojego taty. 
Tym razem ja jednak nie miałam mu nic do powiedzenia. 

“Ty nie ale ja już bardzo dużo, ale najpierw…”przemówiła po raz kolejny moja wilczyca, a ja dopiero teraz przypomniałam sobie, że jakiś czas temu słyszałam ją. 

W momencie, kiedy sobie to przypomniałam, moja  ręka zaczęła jeszcze bardziej boleć, a gdy ja się na nią popatrzyłam, zobaczyłam, że przez mój sweter przebija się wilcza sierść. Po chwili bój omiótł całe moje ciało, a ja aż opadłam na czworaka. A chwilę później już leżałam na ziemi. Zmieniałam się w waderę, jednak nie rozumiałam, dlaczego dopiero teraz pojawiło się, a nie w momencie gdy ja otworzyłam oczy.

Po tym jak moje ciało było całe w sierści, zaczęły mi się zmieniać moje kości, co zdecydowanie było gorszym procesem. Tak, że  zacisnęłam zęby, by nie wydać z siebie okrzyku bólu, i nie błagać nikogo o pomoc.  I tak  nie mogłam tego zrobić. Tak jak każdy zmienny musiałam przejść całą przemianę samodzielnie i nic nie mogło uśmierzyć bólu pierwszej zmiany. 

I tu nagle światło księżyca oślepia mnie całą, a ja przestaję czuć ból. 
Po chwili orientuje się, że stało się tak, ponieważ jestem już wilczycą, a księżyc jakimś cudem przyspieszył ten proces, który w niektórych przypadkach  trwa nawet całą noc. 

Byłam już wilkiem, który  ledwo co trzymał się na swoich białych łapach i nie miałam już nawet siły po raz kolejny zmienić się w człowieka i pokazać się w ludzkiej postaci mojej rodzinie. Gdyż tamta strona wraz z tą też przeszła zmiany. 

-Jakim cudem ty to zrobiłaś?-zawarczał na mnie alfa. Tylko że on chyba po tylu latach bycia wilkołakiem nie wiedział, że one w zwierzęcej postaci nie potrafią mówić. -I skąd u ciebie taki wilk i…-tu na chwilę przerwałby powąchać coś -jakim prawem masz tak potężną rangę?

Jednak ja zignorowałam jego słowa, powoli szłam do swojego domu, uważając przy tym gdzie stawiam łapy. W tej okolicy było pełno dzikich róż i jeżyn, które bardzo mocno mogłyby zranić moje łapy. A tego w tym momencie najbardziej nie pragnęłam. 

Po jakiś dwudziestu minutach znalazłam się pod drewnianymi schodami, które prowadziły na taras, a stamtąd do mojego domu. Trudno było mi po nich chodzić, ponieważ  one były wąskie. Jednak jakimś cudem udało mi się po kilku próbach wejść te dziesięć schodków przystosowanych bardziej do lisów nuż do wilków. A później było już tylko lepiej. Kuchenne drzwi były otwarte, a ja musiałam je tylko popchnąć lekko pyskiem, by się otworzyły.

Znajdując się w zielonym pomieszczeniu, z dużą ilością szafek i blatów kuchennych zrobiłam się głodna. Postanowiłam jednak to przeczekać.
Dlatego też wyszłam z kuchni i od razu przeszłam do kolejnego dużego pomieszczenia, którym był salon. Z tego pomieszczenia normalnie chodzi się na pierwsze piętro do naszych pokoi, jednak ja musiałam dzisiaj nocować na jednej z szarych sof. Do góry prowadziły wąskie metalowe, a w dodatku jeszcze kręte schody, na których ja nie miałam zamiaru sprawdzać swoich wilczych zdolności. 
Tak więc skoczyłam na narożnik, kłami złapałam za poduszkę, a później wyrzuciłam ją na panele i położyłam się na szarym meblu. Gdzie już po chwili zasnęłam. 

Opublikowano
Kategorie Fantasy
Odsłon 490
0

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!