Zapamiętaj sobie na zawsze, że Cię kocham

Spojrzałam na szybę okna, za którym było widać rozmyty obraz, z powodu całkiem szybkiej jazdy mojego chłopaka. Większość dziewczyn pewnie miałaby do niego o to pretensje, ale miałam głowę zawróconą innymi sprawami, by teraz dodatkowo zamartwiać się tym, czy przypadkiem nie zabijemy się na pierwszym lepszym zakręcie. W sumie i tak nie robi mi to różnicy, bo tata na pewno mnie zabije, zaraz gdy do niego dojedziemy. Po części ma do tego zupełne prawo, jak wspomniała osoba z kierownicą, ale jednak moim zdaniem powinien dać mu na początku szansę, ale obawiałam się, że mu jej nie da. Jak na razie to do żadnego mojego chłopaka nie był ani trochę wyrozumiały, więc szczerze niepotrzebna mi ta nadzieja. Przecież na niego ma jeszcze więcej argumentów o tym, że do mnie po prostu nie pasuje. Nikt nie wie tego, jak ja bardzo chcę mieć te osiemnaście lat, właśnie głównie dlatego, by podejmować takie decyzje typu “Czy chłopak może być ze mną?” sama, a nie z ojcem, który z resztą może raz lub dwa dał mi prawo do jakiegokolwiek głosu. Nie jest to sprawiedliwe.

Westchnęłam pod nosem, uśmiechając się mimo wszystko widząc, jak jakieś dzieci zamierają na jego widok. Gdybyśmy szli piechotą to pewnie takie niezłe grupki podążały za nami.

Czasami zastanawiam się dlaczego to właśnie ja z nim jestem, co prawda jakąś tam małą sławę mam, ale patrząc na jego to jest to prawie nic. Jest między nami, aż dziesięć lat różnicy, więc wprawdzie wziął sobie za dziewczynę jakąś tam małolatę, co nawet jeszcze pełnej edukacji nie ukończyła. Naprawdę się mu dziwię, ale skoro zarówno ja go kocham i on mnie, to czemu nie? Mi to żadnego problemu nie robi, ale boję się tylko i wyłącznie reakcji mojego ojca. Jesteśmy parą, co prawda dopiero dwa tygodnie, a przyjaciółmi kilkakrotnie dłużej, ale dłuższe ukrywanie się naraża na to, że ktoś z przychodniów zrobi nam zdjęcie, które trafi do sieci i następnie zostanie znalezione przez niego. Wolę, by dowiedział się tego ode mnie.

– Wszystko pójdzie dobrze. – zapewnił mnie, kierując kierownicą jedną ręką.

Chciałabym w to wierzyć.

Kiedy w końcu zbliżaliśmy się do domu mojego ojca, postanowiłam powiedzieć mu jedną radę, która zapewne i tak nic nie zmieni, ale warto spróbować.

– Staraj się, jak najbardziej omijać temat tego czym się zajmujesz. – powiedziałam, na co on spojrzał na mnie niezrozumiale. – Jak cię spyta to odpowiedz, ale nie mów mu tego, będąc niepytanym.

Kiwnął niepewnie głową, co jasno znaczyło dla mnie potwierdzenie.

Wjechaliśmy na jakiś dziwny parking, po czym wysiedliśmy z samochodu, wiedząc doskonale, że do domu mojego ojca odtąd to jakieś maksymalnie sto metrów, więc nie jakoś szczególnie dużo. Szliśmy chodnikiem, unikając swojego kontaktu wzrokowego, czego oboje byliśmy świadomi. Sam wydawał się bardzo spięty, nawet bardziej ode mnie, chociaż tego na pierwszy rzut oka nie widać. Swoje ręce trzymał w kieszeniach, a jego czapka, która służyła temu, by jak najmniej osób go rozpoznało, omal nie spadała mu z głowy.

Dom mojego ojca nie wyróżniał się na tle innych na tej ulicy. Zdecydowanie, co prawda, był większy, jak na mieszkającą w nim tylko jedną osobę, ale no jednak mój tata lubi mieć jakieś tam przywileje. Oprócz tego posiadał też ogród, który mimo wszystko był całkiem mały, ale no był. Ściany miały biały kolor, a drzwi czarne, jak smoła. Wyglądało to nawet ładnie.

– Żeby wszystko było jasne. – odparł niespodziewanie, na co ja od razu przeniosłam swój wzrok na jego twarz. – Będę o ciebie walczyć.

Uśmiechnęłam się na jego słowa. Mimo wszystko, jest to bardzo miłe i po prostu cieszę się z tego, że kogoś tak bardzo ja obchodzę.

– Zrozumiano. – odpowiedziałam.

Otworzył mi furtkę, na co mruknęłam krótkie “Dziękuje”. Sam wszedł po mnie, po czym zamknął zarówno po mnie i po sobie.

W jego ruchach ciała potrafiłam coraz bardziej zauważyć zdenerwowanie oraz strach. Chciałabym mu jakoś pomóc, ale po prostu nie wiedziałam, co mogę mu powiedzieć. Przecież zdecydowanie on wie więcej o samej pewności siebie, więc jak ja mam mu pomóc? Niby jestem modelką, ale to nie to samo.

– Nie może być, aż tak źle… – nie jestem dobra w podnoszeniu na duchu.

Nie odpowiedział, tylko nacisnął palcem na dzwonek do drzwi. Modliłam się w duchu, by mój ojciec był przynajmniej pozytywnie nastawiony… Kogo ja okłamuję, pewnie będzie już na wstępnie opryskliwy i nachalny.

Już po kilku sekundach usłyszałam ruch za drzwiami i zobaczyłam swojego ojca. Miał starannie zaczesane włosy żelem oraz założoną koszulę. Zdziwiło mnie to, że ubrał jeansy, co u niego bywa niezwykle rzadkie. Jego twarz wyglądała na niezbyt przyjazną, ale wiedziałam, że akurat mojego chłopaka niezbyt to ruszy. Oczy mojego taty spoglądały przez chwilę na mnie, ale błyskawicznie mimo wszystko znalazły się na nim. Wiedziałam, że ta walka na spojrzenia może trwać wieki. Zarówno, jak mój ojciec, on jest bardzo uparty.

– Eee… Dzień dobry. – powiedziałam głośno.

Pierwszy otrząsnął się on, już dosłownie po kilku sekundach, patrząc na mnie przepraszająco.

– Dzień dobry. – odparł to samo, co ja.

Nie podał ręki, na co ja przybiłam sobie w myślach otwartą ręką w czoło. Za dużo od niego wymagam.

Mój tata spojrzał na niego ostatni raz, po czym bez słowa otworzył szerzej drzwi, dając jasny sygnał, że mamy wejść do środka. Wzięłam głęboki oddech i weszłam, a mój chłopak za mną. Obydwoje ściągnęliśmy buty i wtedy naszym oczom okazał się salon.

Jest to gigantyczne pomieszczenie z wielką szarą kanapą i jasnobrązowym stołem, z nieznanego mi drewna. Na podłodze zawsze znajduje się jakiś dywan, zazwyczaj raczej w ciemnych odcieniach. Okna są też przyozdobione jakimś białymi firankami oraz zasłonami, których kolor bywa zmienny, ale najładniejsze są zielone. W kącie stoi zwykle spora lampa, która jest zaświecona tylko w nocy. Ogólnie pokój wygląda na w miarę nowoczesny.

Poczułam jego dłoń oplatającą moją. Wiedziałam, że stara się mnie pocieszyć i zapewnić o tym, że wszystko będzie dobrze. Jednak on nie koniecznie znał mojego ojca, a ja już tak.

– Siadajcie. – mruknął, wskazując na kanapę.

Przepuścił mnie, pozwalając zająć miejsce jako pierwsza. Usiadł obok mnie, zaś mój ojciec wziął sobie nie wiem nawet skąd krzesło i zasiadł przed nami.

Już wtedy byłam pewna, że to będzie ciężka rozmowa, chociaż nie wiem, czy tak to można nazwać. Pewnie potrwa maksymalnie dziesięć minut i skończy się kłótnią.

Przegryzłam wargę, widząc po wzroku mojego ojca, że mam się odezwać. Teraz.

– Tato… – zaczęłam nerwowo. Przełknęłam ślinę. – To mój chłopak Filip.

Spojrzał na niego podejrzliwie, ale Filip nie ugiął się pod takim spojrzeniem.

– Filip Szcześniak, proszę pana. – odrzekł obojętnym tonem.

Przewróciłam oczami, tak aby zauważył to on, a nie mój tata. Musi się zachowywać cieplej inaczej nie ma szans.

– Ile już jesteście razem? – spytał, nie odrywając swoich oczu od Filipa.

Od tego pytania zawsze rozpoczyna każdą rozmowę, gdy przychodzę z chłopakiem. Ostatni raz usłyszałam to ponad rok temu.

– Dwa tygodnie. – odpowiedziałam zgodnie z prawdą.

A znamy się jeszcze dłużej…

W ciągu kilku sekund na twarz mojego taty wpłynęło coś w rodzaju złości i wściekłości. Super, za chwilę pewnie wywali mnie z domu, a Filipa zacznie wyzywać.

– I mi nie powiedziałaś, Iga? – warknął. – Doskonale wiesz, że gdyby zauważył ciebie z tym Filipem jakiś pudelek to bym miał problemy do cholery.

Czyli nie rozpoznał Filipa, nie wie czym się zajmuje. Nie wie o tym, że to wokół niego bardziej skupiło, by się wszystko. On raczej by nie miał zbyt wielkich kłopotów z tego powodu.

– Ukrywaliśmy się dobrze, proszę pana. – powiedział. – Tylko nasi znajomi o tym wiedzieli.

Podniósł się błyskawicznie z krzesła, patrząc zarówno na mnie, jak i na Filipa, z kpiną. Nie skończy się to dobrze, jestem tego pewna. Nigdy się dobrze nie kończy.

– A więc pochwaliłeś się już każdemu, że chodzisz z kimś takim jak córka Tomasza Lisa, tego dziennikarza? – wycedził ze wściekłością.

To nie tak, tato. Nawet tego nie mówię, bo wiem, że bez sensu, by to było.

Dla mojego taty wiedza Kuby, Natalii oraz kilku moich koleżanek to przesada.

– Nie potrzebuję sławy, bo to nic fajnego. – odrzekł spokojnie.

Rozumiem doskonale o co mu chodzi. Nie raz widziałam, jak nachalni i niemili mogą być na przykład fani. Nie raz widziałam, jak ludzie robią mu zdjęcia z ukrycia. Sława to nie tylko same pozytywy.

Mój ojciec prychnął.

– Skąd niby masz wiedzieć, co to jest sława. – przeniósł spojrzenie na mnie. – Co to za prostak, Iga?

To wszystko zmierza ku złej drodze. Już wtedy byłam pewna, że mój ojciec znowu nie zaakceptował mojego chłopaka, że znowu… Prawdopodobnie sprawi, że Filip prędzej czy później przez ograniczenie mnie rzuci, ale czego ja się spodziewałam?

Mój chłopak jest starszy ode mnie o dziesięć lat, może mieć dosłownie każdą dziewczynę, więc czemu ja myślałam, że to będzie wszystko trwało dłużej? Jestem zbyt młoda i naiwna. Mogłam pozostać z nim na relacji przyjaciel – przyjaciółka, a mniej by to wszystko bolało.

– Proszę cię, tato. – odparłam błagalnie, ale to nic nie dało.

Filip widział, że bardziej ruszają mnie słowa mojego ojca niż jego samego, choć do niego były one w większości skierowane.

– Niczego panu nie zrobiłem. – odrzekł suchym tonem. – Nie powinien pan mnie oceniać z góry. Jeśli będzie tak pan robił za każdym razem, to się nie zdziwię, jak kiedyś Iga pana zostawi.

Niepotrzebnie powiedział ostatnie kilka słów.

– Ach, tak? – mój ojciec uniósł sarkastycznie brew. – Kim ty niby jesteś? Ja wiem, co jest najlepsze dla Igi, jestem jej ojcem.

To się nie skończy d o b r z e.

Na pewno.

– Jestem Filip Szcześniak, jestem jej chłopakiem. Zależy mi na jej szczęściu, a nie na tym, by coś ładnie wyglądało. – westchnął. – Iga, idziemy?

Spojrzałam na mojego ojca, który po prostu czekał na moją decyzję. Widziałam, że zdawał się pewny tego, że pójdę z nim. Że zostawię Filipa i zostanę w jego domu. Jego niedoczekanie.

Wiedziałam, że jak pójdę z Filipem, to nie wrócę do mojego taty tak szybko. Byłam pewna, że zły wybór może spowodować wiele wydarzeń.

Raz się żyję.

– Tak, idziemy już, tato. – wstałam gwałtownie z kanapy, to samo po chwili zrobił także Filip.

Mój tata zdawał się być kompletnie zbity z tropu. Pewnie myślał, że powiem, że zostaję tu razem z nim. Zrobiłabym tak, gdyby nie to, że ja naprawdę kocham Filipa. Dziwne, że jestem z nim tylko dwa tygodnie, a czuję się jakby o wiele dłużej.

Ale jednak….

Prawdopodobnie Filip mnie rzuci, przecież mam takiego ojca, więc wtedy co będzie?

Zostanę sama z tym wszystkim, nie będę miała gdzie się podziać. Moja mama pewnie będzie tego samego zdania co mój tata i uzna, że muszę ponieść konsekwencje swoich czynów.

– Iga, masz mi to wszystko wyjaśnić w tej chwili. – zatrzymał mnie.

Przełknęłam ślinę. Bałam się odezwać. Bałam się, że źle dobiorę słowa. Ale już wybrałam,.

– Niczego nie musi panu wyjaśniać. – mruknął Filip. – Chodźmy już.

Poczułam ulgę z powodu, że mogę dalej milczeć.

Filip złapał mnie za rękę i wyprowadził z salonu. Szybkim krokiem nadal podążał za nami ojciec.

Jak zawsze byłam grzeczna, to teraz zachowuję się jak typowa buntowniczka. Każdy kiedyś musi przeżyć ten nastoletni bunt. Dziwne, że mam go dopiero mają siedemnaście lat.

– Nie masz prawa zabierać mojej… – usłyszałam wściekły głos osoby, której niekoniecznie chciałam oglądać.

Niszczy każdy mój związek.

Nim mogłam policzyć do dziesięciu, już siedziałam w samochodzie razem z Filipem w milczeniu. Zarówno ja, jak i on woleliśmy się nie odzywać. Nie wiem, czy to dobrze, ale mi odpowiadało. W zasadzie to czekałam wręcz na to, aż on powie, że z nami koniec. To takie oczywiste. Ten związek nie ma szans na dalszą przyszłość, przez mojego ojca. Mogłam z nim tam zostać, a nie narażać się na jeszcze większy ból.

Kochałam Filipa, tak jak nigdy żadnego chłopaka. To go ja wzięłam na poważnie, nie traktowałam go, jak zwykłą wizytówkę. Był dla mnie ważny, to z nim moje życie zaczęło nabierać coraz to bardziej ciekawszych kolorów. On mnie nauczył, jak to jest być odpowiedzialnym. Dzięki niemu jestem jaka jestem. Znam go dopiero półtora roku, ale zmienił mnie tak, jak nikt inny. Rzecz jasna na lepsze. To dziwne, że zmaga się on z kilkakrotnie większą sławą od mojego ojca, a nie uderzyła mu woda sodowa do głowy, tak jak jemu. Najwyraźniej to zależy od człowieka. Mi zapewne też bym kiedyś uderzyła, ale odkąd jestem z nim, mam pewność że póki co to się nie stanie. Trochę smutne, to że przez takiego głupiego dziennikarza, jakim jest mój ojciec, stracę to wszystko, co zyskałam, ale nic na to nie poradzę. Takie jest życie – pełne zaskakiwań, upadków, zarówno nieszczęść jak i szczęść, trzeba się przyzwyczaić, choćby nie wiadomo, jak bardzo byłoby to trudne.

Przegryzłam usta, miętoląc w dłoniach kawałem mojej bluzki. Czekałam cierpliwie, aż on się odezwie. Nie chciałam rozpoczynać żadnej konwersacji, ale byłam pewna, że takowa jest potrzebna w tej chwili, po tym co się wydarzyło.

– Nie interesuję mnie to, że twój ojciec mnie nie polubił. – odezwał się Filip.

Przypomniały mi się jego słowa, przed wejściem do domu mojego taty – “Będę o ciebie walczyć”.

– On nie da mi spokoju, Filip. – mruknęłam ze smutkiem. – Jeszcze, jak się wypowie w jakimś wywiadzie, jak już to wyjdzie. To wszystko nie znaczy nic dobrego. Z

Mimo tego wszystkiego, co mówiłam, zdawał się nie dostrzegać żadnych problemów.

– Niech sobie piszą, myślą, a nawet niech mówią, co chcą. – odparł z przekonaniem. – Nie możemy być zależni od opinii innych.

Przy nim czasem czułam się tak bardzo głupia. On zawsze wiedział kiedy odpowiednie są jakieś mądre słowa, z drugim dnem. Zawsze.

Przesunął się bliżej mnie, tak że miał mnie na wyciągnięcie ręki.

– Zgadzam się z tobą. – zaczęłam. – Ale ocena mojego ojca jest dla mnie bardzo ważna. Jestem niepełnoletnia

Filip pokręcił głową.

– Musisz dać mu czas, jeśli tak bardzo ci zależy na tym, by mnie polubił. – odpowiedział. – Możesz być niepełnoletnia.

Tym razem to ja się z nim nie zgodziłam w tej drugiej kwestii. Będąc niepełnoletnią, mój tata oraz moja mama mają nade mną pełną władzę. Równie dobrze jeden z moich rodziców może iść teraz na policję i najzwyczajniej w świecie zgłosić porwanie, a wtedy byłoby nie tak bardzo kolorowo.

– Przeze mnie będziesz miał problemy. – zaperzyłam się. – Mogłam tam zostać i oszczędzić ci wszystkiego.

Filip westchnął.

– Twój ojciec, gdyby zgłosił cokolwiek w policji, to raczej wszystko skupi się wokół jego i wpłynie na niego niekorzyść. No bo przecież “Jak to wychował córkę?” Pomyśl logicznie, Iga. – wyjaśnił.

I właśnie to często mnie w nim zaskakiwało. Mimo całkiem młodego wieku (znaczy się dziesięć lat więcej ode mnie) był naprawdę mądry i potrafił wyciągać z wielu rzeczy takie wnioski, które mało komu padłyby na myśl.

Ale to nie zmieniało faktu, że jeśli mój ojciec to jednak zrobi, to on będzie miał takie problemy przeze mnie, że ciężko sobie to wyobrazić. Nie chcę niszczyć mu świetnej kariery.

– Jak jednak to zrobi, to to źle bardzo źle wpłynie na twoją karierę– mruknęłam.

Machnął lekceważąco dłonią.

– Mam dość pieniędzy. – odrzekł.

Prychnęłam na jego słowa, ale nic nie powiedziałam.

Spojrzał na mnie łagodnym wzrokiem.

– Ej, nie martw się. – odparł z troską.

Westchnęłam cicho, nic nie komentując. Co prawda nie obraziłam się czy coś, ale bałam się tego, co będzie dalej. Wszystko jest możliwe.

Za chwilę ze mną zerwie.

Przesunął się jeszcze bliżej mnie.

– Powiedziałem coś nie tak? – spytał.

Przegryzłam wargę. Muszę mu odpowiedzieć.

– Nie.

Odechciało mi się rozmawiać. Chciałam teraz tylko i wyłącznie wrócić do mojego mieszkania, w którym mieszkam ze względu na szkołę i mieć święty spokój na jakieś kilka dni. Teraz tylko o tym marzę.

Jednak widząc to, że Filip jest najwyraźniej zaniepokojony moim zachowaniem czułam wyrzuty sumienia.

– Boję się, że ze mną zerwiesz po tym wszystkim… – wyznałam cicho swoje wątpliwości.

Patrzył na mnie w milczeniu przez kilka sekund.

– Nie jestem takim kretynem. – mruknął, po czym zbliżył się do mnie jeszcze bardziej. – Kocham cię i musisz to na zawsze zapamiętać.

Uśmiechnęłam się na jego słowa. Naprawdę miło jest takie coś słyszeć. Działa to bardzo pocieszająco.

Szkoda tylko, że za niedługo nastąpi koniec i to tylko, i wyłącznie puste słowa rzucone na wiatr.

Szkoda.

Dopiero teraz zauważyłam, jak blisko siebie jesteśmy. Między nami było odległość maksymalnie dziesięć centymetrów. Spojrzałam prosto w jego oczy, patrzące na mnie z troską i z tym samym uczuciem, którym ja darzyłam jego. Czułam się tak swobodnie w jego towarzystwie, jak z nikim innymMój wzrok mimowolnie zjechał na jego usta. Nigdy tego z nim nie robiłam. Ma bardzo ładne usta, wydają się takie piękne. Ciekawe, jak smakują.

Zamknęłam oczy i zrobiłam coś czego, nigdy nie robiłam w pełni na poważnie jak teraz. Jak się okazało on domyślił się, co zamierzam.

Złączył nasze usta.

Mimo tego że to był dopiero początek, już czułam się jak w niebie. Pogłębiłam pocałunek, kładąc swoją dłoń na jego policzku. On zaś objął mnie jedną ręką w talii. Poczułam jego język łagodnie muskający moje wargi. Prosił wyraźnie o dostęp, na co od razu mu pozwoliłam. Nasze języki walczyły o dominację, mimo tego, że na początku miałam zamiar wygrać, to po czasie oddałam się jemu.

Nigdy nie czułam się tak wspaniale, jak teraz. To było coś wyjątkowego. Zakochałam się w tym uczuciu, tak samo jak zakochałam się w Filipie.

Filip oderwał się ode mnie, przez chwilę myślałam, że to już koniec, ale na szczęście nie był. Jego pocałunku stały się krótkie, ale robione przez niego, co kilka sekund. Spuścił swoją rękę z mojej talii, tak jak ja wcześniej zabrałam dłoń z jego policzka. Przestał całować i spojrzał na mnie.

– Zapamiętaj sobie na zawsze, że cię kocham. – powiedział stanowczo.

Kiwnęłam głową. Byłam już pewna.

– Też cię kocham. – odrzekłam.

Splótł nasze dłonie.

W tym momencie mieliśmy obydwoje gdzieś to, że dalej siedzieliśmy w samochodzie.

Autor Persiakowa
Opublikowano
Kategorie One-shot Romans
Odsłon 563
0

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!