American Assassin – Następne pokolenie – część 1

Opowiadanie będzie opowiadać o przygodach Amelii Lincoln, młodej dziewczyny, która zostaje zatrudniona w CIA.

W opowiadaniu pojawią się również postaci występujące w książkach o Mitch’u Rapp’ie “Amerykański zabójca”, “Trzecia opcja”, “Podział władzy” itd.

Historia będzie dziać się jakiś czas po zakończeniu sagi.

Zapraszam serdecznie 🙂


W dniu kiedy zginął jej ojciec obchodziła ósme urodziny. Nigdy nie zapomni tego momentu, kiedy dekorowała z mamą cały dom na urodzinowe przyjęcie, a w telewizji zaczęto podawać informację o tym, że samolot uderzył w jedną z wież WTC. To był definitywnie najgorszy dzień w jej życiu.

    To właśnie kilka dni po tej tragedii w głowie małej dziewczynki zakorzeniła się chęć zemsty. Zemsty, która prowadziła ją przez kolejne lata jej życia. Zaledwie ośmioletnia dziewczynka zaczęła robić wszystko aby wprowadzić swój plan w życie. Uprawiała sporty by być w dobrej formie, bardzo dobrze się uczyła, by mieć dobre oceny, a przede wszystkim przez kolejne 16 lat stała się chodzącą alfa i omegą w tematyce Bliskiego Wschodu i szerzącego się tam terroryzmu.

XXX

– Tata byłby z ciebie dumny – matka przytuliła ją do siebie, po czym pocałowała w policzek. – Wyrosłaś na wspaniałą kobietę Amelio, ja jestem z ciebie dumna.

– Dziękuję mamo – 24-letnia Amelia Lincoln uśmiechnęła się delikatnie poprawiając biret na głowie.

– Chodź, zabieram cię na obiad. Na wystrzałowy obiad… a Peter z nami nie idzie? – spytała pani Lincoln rozglądając się za chłopakiem swojej córki.

– Nie, nie idzie. W sumie to ci nie powiedziałam, ale rozstałam się z Peter’em już jakiś czas temu. Nie pasowaliśmy do siebie, poróżniła nas pewna rozmowa i jego zachowanie w wielu kwestiach – odparła dziewczyna lekko wzruszając ramionami.

    Nie przejmowała się tym w ogóle. W zasadzie nawet jej to odpowiadało, ponieważ mogła się skupić na sobie i swoich celach, nie musiała sobie zaprzątać głowy chłopakiem.

– Aha… no rozumiem – matka pokiwała głową. – No trudno, jak nie ten to inny. Tego kwiatu jest pół światu – kobieta machnęła ręką i złapała córkę pod ramię, po czym ruszyła do samochodu.

    Amelia zaśmiała się cicho pod nosem. Zawsze się zastanawiała dlaczego jej matka nigdy ponownie nie wyszła za mąż. Kiedy się jej o to pytała, kobieta zawsze machała ręką i odpowiadała, że ma ją i że nie potrzebuje żadnego faceta do szczęścia. Wiedziała jednak, że jej rodzice bardzo się kochali i przewidywała, że ze względu na pamięć o tacie, mama nie chciała się z nikim wiązać.

    Obie panie udały się do samochodu, by pojechać do restauracji. Będąc w aucie, Amelia zdjęła togę i biret, a dyplom ukończenia studiów schowała do torebki. W trakcie jazdy jej mama cały czas coś mówiła, ale ona słuchała jej tylko jednym uchem. Zerkała co jakiś czas w lusterko. Miała wrażenie, że jeden samochód, który jechał za nimi w kolumnie, już gdzieś widziała.

– Mamo, zaparkuj tutaj. Tam pewnie jak zwykle nie będzie miejsca – odezwała się nagle.

– Hm, w sumie masz rację. Zawsze miałyśmy problem, żeby znaleźć tam miejsce – pani Lincoln wrzuciła kierunek i skręciła w prawo, parkując auto.

    Amelia znów spojrzała w lusterko. Samochód, który wydawał jej się znajomy, minął je, ale po chwili też wrzucił kierunkowskaz w prawo i zaparkował kilka miejsc dalej. Dziewczyna zaklęła w myślach, po czym zabrała swoją torebkę i wysiadła. Złapała mamę pod ramię i ruszyła do restauracji.

– Oj dzisiaj to chyba zjem jakiś stek, a ty? – matka spojrzała na nią z uśmiechem.

– Mam ochotę na lasagne i coś gazowanego. Mówiłam ci, że planuje wynająć mieszkanie? – Amelia uniosła brew ku górze.

– Tak, wspominałaś… i ja to w pełni popieram. Przecież nie będziesz mieszkać na kampusie, a mieszkanie z mamusią to już chyba wiocha w twoim wieku, co? – spojrzała na nią z rozbawieniem.

– Czy ty mnie właśnie nazwałaś starą i oficjalnie wyrzuciłaś z domu? – spytała patrząc na matkę z rozbawieniem.

Starała się zachowywać normalnie, pomimo że zdawała sobie sprawę z tego, że są obserwowane.

– No może starą cię nie nazwałam i tym bardziej nie wyrzuciłam cię z domu, ale po prostu zdaję sobie sprawę z tego, że w końcu wyfruniesz z mojego gniazda. A ta chwila właśnie nadeszła – odparła pani Lincoln uśmiechając się do niej.

– Wiesz, że jesteś wspaniała, prawda? – Amelia spojrzała na matkę z uśmiechem.

    Miała najwspanialszą mamę na świecie i nikt jej nie wmówi, że jest inaczej. Zawsze mogła z nią porozmawiać o wszystkim, nie miały żadnych tematów tabu. Mama była jej najlepszą i w zasadzie jedyną przyjaciółką. Amelia nie należała do osób, które miały wokoło pełno znajomych. Ludzie postrzegali ją raczej jako kujonkę i mało kto chciał mieć z nią bliższy kontakt. Na uczelni co prawda miała jedną czy dwie koleżanki, ale nie mogła, a raczej nie chciała, nazywać ich przyjaciółkami. To, że związała się z Peter’em też było czystym przypadkiem, ale wśród jego znajomych nie czuła się dobrze i to również był jeden z powodów ich rozstania.

– Amelio! – matka pstryknęła jej palcami przed twarzą – Gdzie mi odpłynęłaś? – zaśmiała się cicho.

– Przepraszam, zamyśliłam się – odparła dziewczyna uśmiechając się lekko.

    Kiedy przyszedł kelner, złożyły zamówienie. Najpierw przyniesiono sztućce i napoje, a potem musiały tylko czekać, aż ich dania będą gotowe. W międzyczasie panie na spokojnie rozmawiały na temat dalszych planów Amelii. Dziewczyna chciała dostać się do wojska, ale wiedziała, że przed nią jeszcze długa droga. Nie miała jednak zamiaru się poddawać, w jej słowniku nie figurowało takie słowo. Matka w pełni ją popierała i trzymała za nią kciuki, wiedząc, że na pewno da sobie ze wszystkim radę.

Autor Hankowa
Opublikowano
Kategorie Akcja Kryminał
Odsłon 461
0

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!