American Assassin – Następne pokolenie – część 3

 Amelia stanęła przed dużym budynkiem z czerwonej cegły. Nie wyglądał podejrzanie, nic nie wskazywało na to by była wciągana w jakąś zasadzkę. Z resztą sama nie wiedziała dlaczego, ale ufała Mitch’owi Rapp’owi, pomimo że wiedziała, że jest szpiegiem. Przecież każdy doskonale wie, że nigdy nie można ufać szpiegowi.

Poprawiła torebkę na ramieniu, po czym pewnym siebie krokiem weszła do budynku. Hol był duży, było w nim też sporo ludzi chodzących każdy w swoim kierunku. Typowa atmosfera dla biurowca.

Rozejrzała się po pomieszczeniu i skierowała się do recepcji.

– Dzień dobry, w czym mogę pomóc? – przywitała ją z uśmiechem blondwłosa kobieta siedząca za ladą.

– Dzień dobry. Czy może mi pani powiedzieć gdzie znajdę Samuel’a Grimm’a? – Amelia oparła się lekko o blat, jednocześnie obserwując cały czas hol.

– Pan Grimm… – powtórzyła po niej recepcjonistka, po czym kliknęła kilka razy w klawiaturę – A tak, jego biuro znajduje się na piątym piętrze. – odparła z uśmiechem – Powiadomić go, że pani przyszła?

– Nie trzeba, spodziewa się mnie, dziękuję. – Lincoln posłała kobiecie uśmiech i ruszyła do windy.

Na piątym piętrze wysiadła i ruszyła korytarzem. Chwilę jej zajęło znalezienie odpowiedniego biura. Zapukała do drzwi, a kiedy usłyszała zaproszenie do środka, weszła.

Mitch Rapp siedział za biurkiem i popijał na spokojnie kawę. Lekki uśmiech przemknął przez jego usta kiedy zobaczył kto wszedł do pomieszczenia.

– Dzień dobry panno Lincoln – odparł spokojnie i skinieniem głowy wskazał jej fotel po drugiej stronie blatu.

Dziewczyna usiadła kładąc torebkę na kolanach. Nie powiedziała nic, bo w zasadzie nie wiedziała nawet co.

– Przejdźmy do tematu… poinformuje pani matkę, że dostała pani propozycję stażu w Ministerstwie Obrony, ale najpierw musi pani się udać na specjalne szkolenie. Nie będzie mogła pani kontaktować się z nikim podczas szkolenia, to oczywiste. – powiedział.

– Jak najbardziej oczywiste. Akurat temat mojej mamy to nie problem. Niech mi pan powie co mam ze sobą zabrać i kiedy zaczynam. – odezwała się w końcu.

Wiedziała, że jej matka doskonale wszystko zrozumie. Pani Lincoln zdawała sobie sprawę do czego dąży jej córka i wspierała ją w tym. Nie będzie miała nic przeciwko jej wyjazdowi, to było pewne.

– Sportowe ubrania, coś ciepłego i w zasadzie nic więcej. Nic co by mogło świadczyć o tym skąd pochodzisz czy kim jesteś. Zaczynasz pojutrze, tutaj masz wszystkie wytyczne. – podsunął jej teczkę – Naucz się tego na pamięć, a potem dokładnie zniszcz. – dodał.

Lincoln uniosła brew ku górze lekko zaskoczona jego słowami. Przez moment mignął jej w pamięci film z serii Mission Imposible, gdzie wiadomości ulegały samozniszczeniu po kilku sekundach. Postanowiła jednak tą uwagę pozostawić dla siebie.

– Nie ma problemu. – powiedziała tylko i schowała kartkę do kalendarza, który zawsze nosiła przy sobie w torebce.

– A bym był zapomniał. Pojutrze o 9 rano przyjedzie po ciebie samochód i odwiezie cię na miejsce. – dodał po chwili Rapp przez moment patrząc na nią uważnie.

Już miał coś jeszcze powiedzieć, ale jednak się nie odezwał. Amelia wyłapała ten moment zawahania w jego zachowaniu, ale stwierdziła, że jednak nie będzie się dopytywać o co chodzi.

– Dobrze. Na pewno będę gotowa. Coś jeszcze? – spytała unosząc brew ku górze.

– Nie, to wszystko jeśli chodzi o tą całą organizację. Papiery potrzebne do potwierdzenia twojej przykrywki są w teczce, gdyby twoja mama miała jakieś wątpliwości. Teraz nie zostaje mi nic innego jak tylko życzyć ci powodzenia Amelio. – mężczyzna pokiwał głową i posłał jej lekki uśmiech.

Amelia przez moment na niego patrzyła, po czym doszła do wniosku, że właśnie została odprawiona. Podniosła się więc z fotela, jednocześnie chowając teczkę do torebki, którą po chwili zawiesiła na ramieniu.

-Dziękuję panie Rapp. – odparła, po czym wyszła z biura, zastanawiając się kiedy to mężczyzna przeszedł z nią na ty.

Autor Hankowa
Opublikowano
Kategorie Akcja Kryminał
Odsłon 424
0

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!