Bojąc Się Jutra

DAWID

Poklepałem dach mojego świeżo kupionego mercedesa. Wspaniałe cacko, idealne na trudny teren. Spojrzałem na brata, który właśnie skończył jakąś rozmowę telefoniczną, minę miał nietęgą.

– Słuchaj Mati…

– Stary nie mów tak do mnie. Nie jesteśmy już dziećmi – odpowiedział, krzywiąc się i poprawiając swoje i tak rozczochrane włosy. Stylizował je na „dopiero wstałem z łóżka”. Taki trik na kobiety.

– A szkoda, chociaż wtedy można Cię było jakoś ujarzmić. Teraz masz w dupie moje rady – powoli ruszyliśmy w drogę.

– Słyszałem ostatnio o skrócie przez góry. Spróbujemy go odnaleźć. Udałoby się zaoszczędzić trochę czasu – odezwałem się zerkając, jak grzebie w kieszeni marynarki w poszukiwaniu smartfona.

– Obyś wiedział co robisz… Mam jeszcze dzisiaj spotkanie biznesowe w rezydencji.

Zapadło krępujące milczenie. Rezydencja… To była kość niezgodny w naszej rodzinie. Postanowiłem po raz kolejny spróbować z nim poważnie pogadać.

– Wiesz, że nie musisz być jak dziadek – stwierdziłem.

– Błagam Cię, nie mów mi, że znów zaczynasz z tą gadką. Po to mnie zabrałeś ze sobą? Żeby całą drogę prawić mi kazania?

– Nie. Po prostu uważam, że nie powinieneś brać go za swój wzór. Prowadzimy razem biznes, otwieramy już siódmy hotel. Czysty, legalny zysk. Zostaw ten burdel i handel żywym towarem. Kasy ci nie brakuje, więc po co to wszystko?

– Eh… Braciszku, nie tylko o kasę w życiu chodzi. Lubię dreszczyk emocji. Adrenalinę… Kiedy krew szybciej krąży w żyłach. Lubię też kobiety.

– Do tego nie potrzeba Ci agencji towarzyskiej. Te wszystkie laski i tak lecą na Twój wizerunek złego chłopca – odparłem.

Tylko nie wiedzą, że on był naprawdę zły do szpiku kości. Dla niego liczy się tylko dobry i ostry seks oraz duża kasa.

– Wiesz, że on widział we mnie swojego następcę, nie mogę go zawieść. To nie jest zwykły burdel. Raczej ekskluzywny klub. Już od lat tak jest, że klienci są wyselekcjonowani, gra toczy się o wysoką stawkę. Mamy najlepsze i najładniejsze dziewczyny.

– Tak, pamiętam, że nasz dziadek dbał, aby wszystko było na najwyższym poziomie. Mawiał, że to nie rezydencja, to pieprzona oaza rozpusty. – Wpadłem nagle w dziwny stan, jakbym cofnął się parę lat wstecz. Doskonale pamiętałem kłótnie rodziców, nigdy nie zgadzali się z dziadkiem.

Namawiał dziewczyny tak długo, aż przyszły pracować. Inne kupował od zadłużonych rodzin. Matej poszedł w jego ślady, wykorzystał biedę, mamił pieniędzmi. Ludzie potrafili być okrutni, żeby tylko dostać trochę grosza. Sprzedawali własne córki, dziewczyny, żony. Żadnych skrupułów. Były też takie, którym nie wystarczał zwykły seks. Duszenie, bicie, grupowe orgie, wszystko to dostarczała rezydencja…

– Wiesz, że mama jest załamana. Byłeś młody, dałeś się wciągnąć staremu kretynowi, w tak brudne interesy. Ani ja, ani Aleks nie popieramy tego – stwierdziłem stanowczo.

– Wiem. Znam wasze zdanie na ten temat. Klub jest tylko mój. Nie kiwniecie nawet palcem, żeby rozszerzyć tą działalność. Kutafony… – machnął dłonią.

– Nieraz słyszałem od kierownika, że najpierw sprowadzasz te kobiety do apartamentu w naszym hotelu. Matej, mamy je po to, żeby tam nocować w razie potrzeby. Czasem, by popracować w spokoju. Nie przyprowadzać jakieś dziwki. Jeżeli podwinie ci się noga nie licz na to, że Ci pomożemy.

– Jak to mówią “grunt to rodzinka” – odgryzł się i roześmiał cynicznie, ale kontynuował. – Dawid doskonale wiem, że masz wciąż do mnie żal o Sarę, nic nie poradzę, że była zwyczajnie…

Nie dałem mu dokończyć, gwałtownie zahamowałem. Oczywiście jechał bez zapiętych pasów, więc rzuciło nim do przodu jak szmacianą lalką. W ostatniej chwili zaparł się muskularnymi rękami o deskę rozdzielczą i krzyknął;

– Kurwa! Oszalałeś! –  chciał coś dodać, ale widział, że jestem na granicy wybuchu. Ręce mi się trzęsły. Zjechałem na pobocze.

Matej wysiadł i opierając się o samochód, zapalił papierosa. Podwinął rękawy czarnej koszuli, faktycznie robiło się coraz cieplej. Pierwsze dni września zaskoczyły wyjątkowymi upałami i dziś zapowiadało się na to samo. Kolejny raz wpisałem w GPS miejscowość, do której jechaliśmy. Jednak drogi na skróty przez las, gdzie właśnie się znajdowaliśmy, nie było. Chwilę zajęło nim się opanowałem i zawołałem;

– Wsiadaj, ruszamy dalej. Zaraz miniemy granice to już blisko.

Energicznie przydeptał niedopałek swoim wypastowanym, świecącym butem i wsiadł z powrotem. Po chwili kontynuowałem;

– Sprawdziłem telefon, ten spec od reklamy pisał SMSa. Trzeba później do niego zadzwonić z wytycznymi, odnośnie kampanii promującej to nowe spa w stronach koszyckich. Interesuję cię to w ogóle? – rzuciłem zirytowany.

Przytaknął tylko, chwilę jechaliśmy w milczeniu. Znów odezwałem się pierwszy.

– Musimy zostawić sprawę Sary za sobą. Nie jestem i chyba nigdy nie będę gotowy, żeby z tobą o tym pogadać. Nie wiem, czym się wtedy kierowałeś, ale nie wracajmy do tego. Mamy kontakt tylko, dlatego że rodzice o to prosili.

– Jasne, starzy są najważniejsi – burknął.

Wjechaliśmy właśnie na łąkę i stanęliśmy przy rozwidleniu. Żadnych znaków.

– Zasrane zadupie. Mogliśmy jechać dłuższą trasą to nie, zachciało ci się leśnych skrótów. Na pewno jedziemy dobrą drogą? – krzyknął.

Zupełnie nie wiedziałem, w którym kierunku teraz mamy się udać. W oddali zauważyłem dom i stwierdziłem, że tam zapytamy o dalszą trasę. Wiedziałem, że bariera językowa nie będzie żadnym problemem. Mieszkaliśmy tak blisko granicy z Polską, że ludzie często posługiwali się słowackim. Nasza babka pochodziła z Zakopanego, więc znaliśmy polski doskonale.

– Postaram się załatwić to szybko. Poczekaj. I ani mi się waż, palić w aucie to świństwo – rzuciłem przez ramię i skierowałem się w stronę ganku, na którym dostrzegłem postać, chyba kobiecą.

Zbliżyłem się. Tak z pewnością była to kobieta, do tego całkiem niezła. Ciemnoblond włosy rozwiał jej właśnie wiatr. Próbowała je opanować, aż w końcu zostawiła w nieładzie jak po dobrym seksie. Takie właśnie uwielbiałem. Długość w sam raz, żeby móc zapleść w przedramię i ciągnąć od tyłu. Idealna pozycja. Do tego musi być krągły tyłek taki, aż chciałoby mu się wymierzyć porządnego klapsa. Ugryźć. Zwróciła twarz w moją stronę, jej ciemnobrązowe oczy przykuły szczególnie moją uwagę.

Przekrzywiła lekko głowę, spojrzała podejrzliwie i zapytała:

– Czy mogę w czymś pomóc?

– Tak. Na imię mi David Roszczenko – wyciągnąłem dłoń w jej kierunku. Schowała pędzel w tylną kieszeń, co dało mi możliwość sprawdzenia, czy ma, na czym siedzieć. W mojej głowie pojawił się obraz jak leży z wypiętą dupcią i prosi o karę za to, jaka była niegrzeczna.

– Mia Sawicz – odparła i uścisnęła ją, przerywając tym moje fantazje.

Przechyliła się nieznacznie do przodu, co dało mi świetny widok na jej biust, który okrywał tylko top i szelki od dżinsowych ogrodniczek, które miała na sobie. Były krótkie, co zdecydowanie działało na moją wyobraźnię. Widziałem w myślach jak te długie nogi oplatają mnie w pasie. Musiałem wyglądać jakbym zatrzymał się tylko po to, żeby pogapić na jej zgrabne ciało. Więc szybko zapytałem;

– Zmierzam do Wojkowej niestety GPS nawalił czy możesz powiedzieć, w którą stronę trzeba skręcić na rozdrożu?

– Musi pan… Znaczy musisz, pojechać prosto, tą drogą na zachód – wskazała ręką w lewo. – Jakieś dziesięć minut potem będzie rozwidlenie. Wtedy w prawo, a później będą już znaki, więc nie powinno być kłopotów.

– Dzięki, ratujesz dziś mój dzień – uśmiechnąłem się.

– Nie ma sprawy, cieszę się, że mogłam pomóc, odwzajemniła uśmiech, a w jej policzku ukazał się dołeczek. Tego się nie spodziewałem.

Słodka i seksowna zarazem. Mieszanka wybuchowa.

 – Malujesz? – ruchem głowy wskazałem sztalugę, na której widniał nieskończony jeszcze obraz.

– Tak, to moja pasja od zawsze. Jednak próbuje zrobić z tego moją pracę.

– Myślę, że będzie to coś w moim guście, choć wolę bardziej mroczną tematykę – zagadnąłem, podwijając rękawy białej, lnianej koszuli.

Zauważyłem, że zerkała na moja klatę, która była widoczna, bo zostawiłem rozpięte ostatnie dwa guziki.

– Jestem w połowie, ciężko jeszcze powiedzieć jak to będzie finalnie wyglądać. Nie lubię pokazywać moich prac przed ich skończeniem – nerwowo wytarła w spodnie, palce ubrudzone czerwoną farbą. Pragnąłem myśleć, że pod spodem znajdują się majtki w takim samym kolorze. Trochę się zawstydziła.

– Ja, wolę Beksińskiego. Jest fascynujący, bardzo emocjonalny i szaleńczo niepokojący. Kilka jego prac wisi w moich hotelach – zacząłem.

Jej oczy spojrzały na mnie z niesamowitą iskierką, wiedziałem, że trafiłem. Podobali jej się artyści, pasjonaci sztuki albo faceci z forsą. Byłem i jednym i drugim. Kułem żelazo, póki gorące.

– Może w ramach podziękowania za wskazówki odnośnie dojazdu dasz zaprosić się na kolację? Chętnie porozmawiam jeszcze o innych artystach, a może kiedyś zechcesz pokazać mi swoją skończoną pracę?

– Zaskoczyłeś mnie tym zaproszeniem.

– Lubię zaskakiwać. Więc jak będzie? – posłałem jej jeden z tych chłopięcych, niby niewinnych uśmiechów.

– Może zaczniemy od numeru telefonu?

Z uczuciem małego zwycięstwa wymieniliśmy się numerami. Kiedy stała blisko czułem jakieś przyciąganie. Cholera, tani banał. Zwyczajnie chciało mi się pieprzyć, już dawno nikt nie pobudził tak mojej fantazji. Ładna, zgrabna do tego artystka, takie przeważnie są gorące w łóżku.

– Zadzwonię, to dogadamy szczegóły, ale mam nadzieję, że nie robisz sobie ze mnie żartów i faktycznie dasz się gdzieś wyrwać – musiałem się upewnić, że jest zainteresowana.

– Nie, z chęcią porozmawiam z kimś, kto lubi sztukę, brakuje mi tego.

– Ile można czekać, co ty tu tyle czasu robisz, mapę rysujesz?­ – nagle padły słowa zza moich pleców i pojawił się braciszek ze swoją niewyparzoną gębą.

Widziałem moment, kiedy dostrzegł urodę dziewczyny, odgadłem, że będzie próbować szczęścia. Nie spodobało mi się to.

– A może chciałeś taki skarb zagarnąć tylko dla siebie? Miło Mi poznać jestem Matej, a ty? – wyciągnął w jej stronę rękę.

– Mia  – uniosła ze zdziwienia brwi, kiedy ten napaleniec ucałował jej dłoń. Delikatnie się cofnęła.

– Nie chciałem wam przerywać tej pasjonującej rozmowy, ale poczułem się troszkę osamotniony, tak czekając. Może zaproponujemy naszej nowopoznanej koleżance, by wybrała się w dalszą podróż z nami? Pomoże trafić na miejsce. Umilisz nam czas kwiatuszku? – Matej gestem wskazał auto, które robiło wrażenie na kobietach.

– Raczej nie – odpowiedziała bez wahania.

– Spławiasz nas? Słuchaj, jesteś niczego sobie. Wiem… Wy kobiety lubicie zgrywać niedostępne. Niestety czas nas goni, a szczerze powiem, że z chęcią zapoznałbym się z tobą bliżej.

Z uśmiechem na twarzy dokładnie zmierzył ją wzrokiem. Krągłe jędrne piersi, aż prosiły się by je uwolnić z pod tych ubrań. Z boku można było zobaczyć nagi płaski brzuszek.

– Chyba się już pożegnamy – chciałem jak najszybciej zakończyć tę rozmowę.

– Dawid kasa się jej przyda. Z takim ciałem i twarzą może naprawdę dobrze zarobić, a mi bardzo przyda się ktoś taki. Zwrócił się teraz do niej;

– Jedź z nami, omówimy wszystkie szczegóły. Na pewno będziesz zadowolona. Lepszej propozycji w tej dziurze nie dostaniesz. Nie pozwólmy zmarnować takich ust. Nie jeden dobrze zapłaci, by znaleźć się między twoimi zajebistymi nogami.

Widziałem szok malujący się na jej twarzy. Atmosfera robiła się gęsta.

– Wynoś się, natychmiast! Nie jestem jakaś tanią dziwką, która pozwoli na takie coś pod własnym domem. Oboje się wynoście! – wykrzyczała wzburzona.

– Przestań Mati, przekraczasz granice, Mia nas już pożegnała – wycofałem się powoli, miałem nadzieję, że to powstrzyma go od dalszej dyskusji.

– Przepraszam cię najmocniej za niego, głupio wyszło, już jedziemy – szarpnąłem tego idiotę za ramię i zaczęliśmy się oddalać w stronę auta.

Dziewczyna stała jeszcze chwilę z założonymi rękami, a potem szybko zaczęła zbierać swoją sztalugę.

– Cholera miała dobry tyłek, widziałeś? Kurwa, nie zostawię tak tego.

– Co masz na myśli? – zapytałem lekko zirytowany.

– Jakoś ją zwerbuje. Zawsze jest coś, czego chcą. Przeważnie więcej kasy, a za taką buźkę, chętnie zapłacę więcej.

– Ale cycki bez szału – dodałem z nadzieją, że może trochę zmniejszę jego niezdrowe zainteresowanie.

– Jest świetna, nie ma, co wybrzydzać – rzucił.

– Jesteś niemożliwy. Ruszajmy, bo pieniądze same się nie zarobią.

Autor Sylvia
Opublikowano
Kategorie 18+ Romans
Odsłon 1716
5

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!