Bojąc się jutra II

2.MIA

Po południowym wzburzeniu spowodowanym ta dziwną wizytą nie byłam w stanie malować dobrych parę godzin. Nie potrafiłam znaleźć sobie miejsca w domu. Chwilę spędziłam w sypialni, którą urządziłam po śmierci dziadków. Jednak potrzebowałam czegoś bardziej intymnego, by przeanalizować to, co miało miejsce. Nie wierzyłam, że ten arogancki dupek mógł mnie potraktować jak zwykłą panienkę do towarzystwa. Tacy właśnie są faceci z wyższych sfer, myślą, że jeśli mają pieniądze, mogą załatwić wszystko. Aż biło od nich bogactwo. Ubrania od projektantów. Najwyższej, jakości markowe zegarki i oczywiście samochód. Wisienka na torcie.

Fakt muszę przyznać, że gdyby nie pojawił się ten drugi, gotowa byłam umówić się z Dawidem. Jednak teraz zdrowy rozsądek przemówił. Nie mam nic do zaoferowania takiemu mężczyźnie. Zrobił na mnie piorunujące wrażenie, sam sposób bycia. Taki pewny, ale nienarzucający się, swobodny styl. Brązowe oczy miał takie tajemnicze, hipnotyzowały. Nie do zapomnienia. Gdy się zjawił i zapytał o drogę, poczułam łaskotanie w brzuchu, nawet jego głos sprawiał przyjemność. Zganiłam w duchu się za takie odczucia. Muszę wziąć się za pracę, a nie marzyć o kimś tak nieosiągalnym.

Uwielbiam przesiadywać w moim starym pokoju na poddaszu. Zrobiłam sobie tutaj przechowalnie moich niesprzedanych obrazów. Jedne wisiały, inne podpierały tylko ściany. Na środku leżał materac, czasem nocowała u mnie Diana. Spałam wtedy tutaj a ona w głównej sypialni, ale odkąd zaczęła spotykać się z Andriejem coraz rzadziej się widujemy. Małe okno wpuszczało nie wiele światła, ale lubiłam czasem półmrok, zamontowałam małe lampki i przymocowałam tuż przy skosie, żeby dodać uroku. Moje sanktuarium.

Burczenie w brzuchu w końcu skłoniło mnie do zejścia na dół do kuchni. Wstawiłam wodę na herbatę i przygotowałam sobie tosty. Zjadłam i wiedziałam, że nadszedł czas by skupić się na zamówieniu, które mam do wykonania. Nic nadzwyczajnego, ale byłam dumna, że mogę się sama utrzymać z tego, co kocham robić.

Kiedy siedziałam przy płótnie i tworzyłam obraz, czas nie miał dla mnie znaczenia. Nie zwracałam uwagi jak nie ubłaganie ucieka. Z tego stanu wyrwał mnie dźwięk dzwoniącej komórki. Zerknęłam na wyświetlacz i nie mogłam uwierzyć, kto dzwoni. Nacisnęłam zieloną słuchawkę.

– Halo?

– Cześć Mia. Z tej strony Dawid – usłyszałam pewny głos.

– O nie spodziewałam się, że zadzwonisz. Trafiliście do celu?

– Bardzo dziękuję za pomoc, dojechaliśmy bez problemów.

– Cieszę się – naprawdę, tak było.

– Mia…

W słuchawce przez chwilę zapanowała cisza. W końcu usłyszałam.

– Chciałem cię jeszcze raz przeprosić. Za mojego brata. Wiem, że jest zbyt bezpośredni, a czasem wręcz grubiański.

– To jest chore, co mi zaproponował.

– Wiem. Mam nadzieję, że ochłonęłaś szybko i miałaś jeszcze potem ochotę malować? – zapytał z szczerym zainteresowaniem.

– Właśnie to robię. Dzięki temu, że zadzwoniłeś oderwę się, chyba na dziś już wystarczy. – Odłożyłam pędzel i wytarłam dłonie w roboczy materiał.

– Oh to dobrze, bo myślałem, że znów przeszkodziłem.

– Bardzo mi miło, że o mnie pomyślałeś. Byłam przekonana, że już raczej nie zadzwonisz – odpowiedziałam szczerze.

– Przecież zgodziłaś się umówić ze mną – powiedział zaintrygowany.

– Tak, ale Dawid nie sądzę, że to dobry pomysł – zawahałam się…

– Hm rozumiem. Nie mogę oczekiwać, że wyjdziesz gdzieś ze mną po tym, co miało miejsce. Nie jestem wiarygodny. Przecież mógłbym prowadzić biznes z moim bratem. Mia, ja próbuje go z tego wyciągnąć.

Usłyszałam w słuchawce głęboki wdech, taki jak bierze się przed skokiem na głęboką wodę.

– Mieszkam w Lukov pri bardejove od paru lat, kupiłem tu posiadłość. Chciałem być w pełni samodzielny. Do pracy w jednym z hoteli mam nie całe dziesięć minut – zaczął opowiadać. Rozsiadłam się, więc wygodnie na sofie i podkurczyłam nogi. Słuchałam.

– Matej odziedziczył spadek po dziadku, ja się go wyrzekłem. Na takie tematy nie powinno się rozmawiać przez telefon, ale nie dajesz mi wyjścia. Nie chciałem nawet złotówki z tych brudnych pieniędzy. Nasz ojciec otworzył małe hotele, dobrze prosperowały. Kiedy mogłem zająć się już biznesem, dodałem spa. Teraz to luksusowe miejsca, nie jakieś podrzędne zajazdy. Mamy najlepsze sale konferencyjne, obsługę na wysokim poziomie. Wprowadzamy właśnie ofertę, Day Spa. 

– Jestem pod wrażeniem. Nadal pracujesz z tatą? – Zapytałam.

– Nie. Przeszedł już na zasłużoną emeryturę, razem z mamą wiele podróżują. Czasem bywają u mnie, zatrzymują się w domku dla gości.

– Jesteś związany z rodzicami, to miło. Czy twój brat przysparza im dużo problemów? – zapytałam.

– Muszę przyznać, że jesteśmy rodzinni, może na takich nie wyglądamy. Zawsze trzymaliśmy się razem, aż do pewnego wydarzenia. Kiedyś ci opowiem. Wiesz faktycznie, najwięcej trosk mają z Matejem.

– Myślisz, że uda wam się coś zdziałać w jego temacie?

– Czasami wątpię – stwierdził szczerze – jednak mama wierzy w jego dobre serce. Mia naprawdę nie wiesz jak mi przykro, że musiałaś coś takiego usłyszeć od niego. Nie każ mnie za to. Niczego nie oczekuję, chciałbym móc po prostu czasem się spotkać i porozmawiać. Jesteś prześliczną dziewczyną a do tego zaimponowałaś mi tym, że sama potrafisz się utrzymać, to rzadkie w tych czasach.

– Jestem zwyczajna… – nie mogłam skończyć tego zdania, bo od razu wtrącił się Dawid.

– Moja droga, jesteś seksowna jak diabli, a do tego zaczynam dostrzegać twoje urocze wnętrze. Nie chciałbym się z tobą spotkać gdyby było inaczej. Więc co ty na to ?

– Dobrze. Myślę, że możemy spróbować. – Odpowiedziałam, chociaż sama nie byłam tego do końca pewna. Skierowałam się do kuchni, żeby zaparzyć sobie herbaty.

– Uf kamień spadł mi z serca. Już myślałem, że nie wywalczę tego. Uparciuch z Ciebie.

Zaśmiałam się w głos.

– Piękny masz śmiech.

– Dziękuję. Mój dziadek zawsze mawiał, że jestem uparta jak osioł. Chociażby padało i wiało, nie ruszę się, bo takie mam widzi mi się…

– Czyli znaleźlibyśmy wspólny temat do rozmów. Mieszkasz z nim?

– Mieszkałam. Moi dziadkowie nie żyją.

– Przykro mi to słyszeć, gdybym wiedział. Choć przypuszczał, nie poruszałbym tego tematu.

– Nic nie szkodzi. Taka kolej rzeczy, chociaż wolałabym, żeby ten dom nie był taki pusty. – Rozejrzałam się po ścianach, które malowałam sama, każda była innego koloru. W pastelowych delikatnych odcieniach.

– U mnie w domu stale ktoś się kręci, ale są to bardzo zaufani ludzie. Muszę się takimi otaczać.

– Rozumiem, zazdroszczę ci trochę tej otwartości. Ostatnio zbyt wycofałam się z życia.

– Czasem jest to nam potrzebne, miewałem takie dni, ba tygodnie, że wolałem być sam ze sobą. To już minęło, teraz żyje dniem dzisiejszym. A więc mieszkasz sama, nie trzeba ci czasem pomóc w obowiązkach? Skosić trawnik? Ściąć drzewo?

– Jakoś nie mogę sobie wyobrazić ciebie przy takich pracach, na pewno masz od tego ludzi. – Stwierdziłam.

– A i tu cię zaskoczę, do wszystkiego doszedłem swoją ciężką pracą i własnymi rękami. Jeśli tylko będziesz potrzebować pomocy, dzwoń. Z chęcią przespaceruję się z kosiarką pod twoimi oknami, załapie się na ostatnie promienie słońca.

W mojej głowie pojawiły się obrazy jego nagiej klatki piersiowej, twarde mięśnie. Opalone ciało, pokryte potem. Lśniące w słońcu…

– Oj chyba wyobraźnia pracuje – Zaśmiał się, a ja nie mogłam zaprzeczyć i skłamać.

– Dawid, ledwo się znamy…

– To prawda, aczkolwiek w tym momencie czuję, jakbyśmy znali się od lat. Przyjemne jest to, że ci się podobam i nie zaprzeczasz.

– Jestem po prostu szczera.

– Jesteś bardzo młoda a jednak czuję w tobie dużą dojrzałość. Wiem, że kobiet nie pyta się o wiek, ale ile masz lat?

– Dwadzieścia dwa lata skończyłam w czerwcu. A ty?

– A ile byś mi dała? – zapytał przekornie.

– Nie wiem, jesteś bardzo męski. Może trzydzieści dwa.

– Ale masz oko. Strzał w dziesiątkę moja droga.

Rozmawialiśmy jeszcze ponad godzinę.

– Dawid robię się już senna, a muszę iść jeszcze pod prysznic. Wybacz, ale będę kończyć.

– Eh jak na artystkę przystało, umiesz pobudzić wyobraźnię do pracy, mam nadzieję, że weźmiesz ten prysznic sama?

Zaskoczył mnie jego bezpośredni żart, aż mnie zatkało.

– Dobrze uciekaj, nie chce być sprawca twojego braku snu. – Dodał.

– Dobrej nocy, dzięki za telefon.

– Do usłyszenia. Mia, będę wyczekiwać spotkania z chęcią przyjrzę się bliżej temu pieprzykowi na twoim policzku!

Te ostatnie słowa wypowiedział ze śmiechem w głosie i się rozłączył.

Zamknęłam oczy i przypomniałam sobie jego sylwetkę. Wysoki o szerokich barkach, miał cudownie skrojone usta. A co najważniejsze znał się na sztuce, malarstwie. Bardzo mi tym zaimponował, był inny. Zabawne, że pierwszy raz poczułam takie podniecenie, kiedy zaproponował mi wyjście. Czy naprawdę jest mną zainteresowany?

Była już prawie północ, gdy wyszłam spod prysznica. Ociekałam wodą, na różowy pluszowy dywanik, który kupiła mi ostatnio Diana. Moja przyjaciółka. Ostatnio ją zaniedbuję, będę musiała jutro do niej zadzwonić. Owinęłam się ręcznikiem i ruszyłam do pokoju. Usiadłam na łóżku w głównej sypialni i rozczesywałam powoli mokre włosy. Telefon za wibrował i na wyświetlaczu pojawił się SMS od Dawida.

 00.21 David

Miłej nocy moja droga. Mam nadzieję, że będzie Ci się dobrze spało mimo tych zawirowań w ciągu dnia.

 

Ekscytujące, że prosta wiadomość potrafi wzbudzić we mnie tyle entuzjazmu. Zgasiłam małą lampkę i wsunęłam się pod kołdrę. Postanowiłam odpisać.

00.25 Mia

Jeszcze raz dobranoc. Idź spać, nie chce byś przeze mnie był niewyspany.

00.27 David

I tak będę. Myślę o tobie.

 

***

Poranki i wieczory zawsze wprowadzały mnie w melancholijny nastrój. Dodatkowo dziś w powietrzu unosił się zapach skoszonej trawy, uwielbiałam go. Kojarzył mi się z czasami, gdy dziadek opiekował się ogrodem.

Stojąc w blasku słońca, na małym ganku popijałam zimną już kawę i rozmyślałam o tym jak kochającym małżeństwem byli moi dziadkowie. Rodziców nie pamiętam, bo zginęli w wypadku, kiedy byłam mała. Dlatego też nie doczekałam się rodzeństwa, a teraz, gdy odeszła i babcia zostałam zupełnie sama na świecie.

W powietrzu czuć było wczesną jesień, liście na drzewach powoli zmieniały kolor. Mieniły się niesamowitą gamą barw, były dla mnie wspaniałą inspiracją.

Miałam kilka wierzb, których korzenie przebijały się przez trawnik i parę jabłoni już wysłużonych, ale nadal dawały piękne i soczyste owoce. Otaczały mnie góry, drzewa na ich zboczu wyglądały majestatycznie, to była moja samotnia, którą kochałam.

Z rozmyślań wyrwał mnie dźwięk smsa.

10.40 Dawid

Czy wczoraj zrobiłem na Tobie, choć trochę pozytywne wrażenie?

 

Niesamowicie miłe i niespodziewane, że taki mężczyzna jak on przystojny, elegancki zainteresował się taką zwykłą dziewczyną jak ja. Nie miałam złudzeń, w blasku dnia przy zwykłej rutynie codzienności nie widziałam tego już tak kolorowo, jak wczoraj w nocy. Nie jestem żadną pięknością ani nie pochodzę z żadnej bogatej rodziny. Po prostu przeciętna mało interesująca osoba. Dlaczego więc do mnie piszę?

Miałam zignorować tę wiadomość, ale świerzbiły mnie palce, by odpisać.

10.50 _Mia_

Skłamałabym, gdybym powiedziała, że NIE.

 

10.52 Dawid

Uff, cieszę się, że jesteś taka prawdomówna. Czy tylko mi się wydaje, czy faktycznie zgodziłaś się wyjść ze mną?

 

11.00 Mia

Drogi Dawidzie w miarę możliwości staram się zawsze mówić

prawdę 😉 Co do wyjścia być może pod wpływem chwili i szoku, że znasz co nieco sztukę faktycznie się zgodziłam 😉

 

11.04 Dawid

Czyli nie przyśniło mi się 😉 !

 

11.05 Mia

Śnisz o mnie ? ;P

 

11.07 Dawid

Tak.

 

Powinnam usiąść do malowania albo zająć się czymś pożytecznym, a nie tylko śmiać się jak głupia do ekranu telefonu, ale za każdym razem, gdy słyszę dźwięk wiadomości, delikatnie ściska mnie w żołądku. Wpadłam na pomysł i zmusiłam się, by iść upiec placek z jabłkami, zajmę czymś dłonie i myśli, które niekontrolowanie coraz częściej szły w jedną stronę.

 

14.30 Dawid

Wystraszyła cię moja szczera odpowiedź?

 

14.40 Mia

Nie, lubię szczerość. Jestem tylko zaskoczona. Nie wiem, co mogłabym ci odpisać. Poza tym piekę ciasto.

 

14.50 Dawid

Że też ci się śnie;) umiesz piec? Ostrzegam, uwielbiam szarlotkę z lodami!

14.53 Dawid

Kiedy dasz się gdzieś zaprosić?

 

14.55 Mia

Kurczę właśnie ją zrobiłam, ale nie mam lodów.

 

15.00 Dawid

Niebezpiecznie zbliżasz się do ideału mojej kobiety! Jutro? o 19?

 

15.10 Mia

Czy TY nie pracujesz? JA muszę trochę pomalować.

 

15.15 Dawid

Przywilej bycia swoim szefem. Właśnie wychodzę do domu. Dobrze. Rozumiem, że mam nie przeszkadzać. Odezwę się później.

15.20 Mia

Zazdroszczę takiego szefa 😉 Moja aktualna szefowa to wena ! Która gani mnie za lenistwo, odkąd Cię poznałam. Dobrze jutro o 19. A teraz pędzę ubrudzić sobie paluszki.

 

15.22 Dawid

Już nie mogę się doczekać spotkania 😉

 

Usiadłam na stołku i zaczęłam wszystko przygotowywać. Uwielbiałam oddawać się tej pasji, kiedy malowałam wędrowałam do innego świata. Szalały we mnie różne emocje i zawsze mogłam dać im upust właśnie tutaj.

***

W momencie, gdy miałam się rozłączyć, Diana odebrała telefon.

– W końcu się do ciebie dodzwoniłam – odpowiedziałam z udawanym wyrzutem.

– Przepraszam, chodzę ostatnio totalnie rozkojarzona. Co u ciebie słychać, jak malowanie? – spytała.

– Dobrze. Ale dzwonie w innej sprawie. Poznałam kogoś. – W słuchawce zapanowała totalna cisza, aż nagle usłyszałam taki pisk, że bałam się o swoje bębenki.

– To cudownie Mia. Tak, się cieszę. W końcu ktoś wpadł ci w oko, opowiadaj, jaki jest?

– Wydaje mi się, że ma artystyczną duszę, lubi malarstwo, więc mam, o czym z nim rozmawiać.

– Ty i te bzdury. Ja pytam, czy jest gorący? Przystojny? Robi ci się mokro na jego widok? – dopytywała z chichotem.

– Jesteś niemożliwa – roześmiałam się… – Tak, jest bardzo przystojny, taki męski. Starszy ode mnie, ale ma taki młodzieńczy uśmiech. Dobrze zbudowany. Widać, że ćwiczy. Ma ciemne włosy i piękne oczy takie czekoladowe z głębią. Widziałam w nich iskierki, kiedy spoglądał na mnie.

– O mamusiu, przestań, bo chyba rzucę Andreja i będę cię często odwiedzać – zapiszczała.

– Tylko mam problem, jest obrzydliwie bogaty.

– Jesteś śliczna, chciałabym wyglądać jak ty. Do tego inteligentna nic ci nie brakuje. Bierz się za niego. Zawsze oceniasz się za surowo – odpowiedziała.

– Kiedy z nim rozmawiam, czuję motylki w brzuchu. Wiem, że to totalnie nie poważne, bo widziałam go tylko raz. Denerwuję się, przyjedzie dziś po mnie o 19. Nie wiem, co założyć.

– Bez dwóch zdań, mała czarna – wykrzyczała radośnie. – Pożyczałaś mi tą kieckę na ślub mojego kuzyna, gdyby nie ona do dziś byłabym singielką. Przynosi szczęście.

– Jak dobrze, że cię mam! – Już wiedziałam, co założę.

– Muszę kończyć. Leć, szykuj się maleńka! Zdzwonimy się, będę trzymać kciuki. Całuję. A i koniecznie szpilki!

– Całuję. – To było nasze standardowe pożegnanie.

***

Byłam gotowa pół godziny przed czasem. Z nerwów zasychało mi w ustach, więc siedziałam na sofie, popijając wodę. Nerwowo stukałam obcasami o dębowy parkiet.

Nawet na spotkaniach z potencjalnymi zleceniodawcami nie byłam tak zdenerwowana. Za radą Diany ubrałam sukienkę i nie wiem, czy to nie był błąd. Długość miała przyzwoitą, sięgała mi do kolan. Jednak miała kopertowe rozcięcie, co sprawiało, że odkrywała więcej, niż byłam gotowa pokazać. Do tego dekolt i tak cienkie ramiączka, że nie pozwalały założyć biustonosza. Rozmyślałam czy zdążę się przebrać, wyjęłam z szafki długi szal w kolorze butów i stanęłam przed lustrem. Co, jeśli wygłupie się w restauracji? Przecież nie bywałam w takich miejscach jak właściciel ekskluzywnych hoteli. Z rozważań wyrwał mnie odgłos dzwonka. Nie czekając długo, ruszyłam, by otworzyć drzwi.

Jakie było moje, zdziwienie, gdy za nimi nie pojawił się Dawid, tylko jego brat.

– Matej, co ty tutaj robisz? – zapytałam.

– Oj widzę, że nie mogłem lepiej trafić… – zagwizdał pod nosem i zmierzył mnie wzrokiem od stóp do głów. Ciaśniej opatuliłam się szalem.

– Czego chcesz? – odwarknęłam.

– Spokojnie. Nie denerwuj się… Przejeżdżałem i pomyślałem, że wstąpię. Powinienem przeprosić za ostatnią sytuację.

– Dziękuję. Przeprosiny przyjęte. Mam nadzieję, że to wszystko – odparłam oschle. Chciałam się go już pozbyć.

– No cóż, zasłużyłem na takie traktowanie, przyznaje. Ale czy przyjmiesz, chociaż ten kwiat?

Zza pleców wyciągnął białą długą różę. Zrezygnowana wzięłam mu ją z ręki. W tym momencie złapał mnie za nadgarstek, szepcząc;

– Mia, musisz rozważyć po dobroci moja propozycje.

– Chyba oszalałeś, puść mnie natychmiast. – Mój ton był coraz ostrzejszy.

Nie chciałam dać po sobie poznać, ale przeszły mnie dreszcze ze strachu. Na moim karku zrosił się pot. Było w nim coś niepokojącego. Był władczy całym sobą. Miał taki przenikliwy wzrok. Przystojny o mocnych kościach policzkowych. Kwadratowa szczęka, ale srogi wyraz twarzy mówił, że nie żartuje i zawsze dostaje to, czego chce.

– Dysponuje środkami, o jakich nawet nie śniłaś, podaj sumę – zachęcał bez ogródek.

Z impetem pchnęłam drzwi, by się zamknęły, jednak zdążył zablokować je swoim idealnie wypastowanym butem. Moja odmowa nie robiła na nim żadnego wrażenia.

– Nie spławisz mnie tak łatwo kwiatuszku, masz czas do jutra, żeby dać mi odpowiedź. Później załatwimy to inaczej.

– Wynoś się, moja odpowiedź zawsze będzie brzmieć NIE! – wykrzyczałam i zamknęłam drzwi trzęsącymi dłońmi.

Zamknęłam oczy i oddychałam głęboko. To jakiś chory żart, kiedy ten facet odpuści. Rozbrzmiał dźwięk Hollow Coves – The Woods (Acoustic), na stoliku wibrował mój telefon. To Dawid. Wzięłam głęboki wdech i odebrałam.

– Słucham – powiedziałam słabo.

– Witaj moja droga, będę po ciebie za chwilę, poczekam przy aucie – odpowiedział z zauważalnie radosnym tonem w głosie.

– Dobrze. Już wychodzę… – Rozłączyłam się, przejrzałam w lustrze, moje oczy nadal były zbyt przerażone, by wmówić mu, że nic się nie stało…

Autor Sylvia
Opublikowano
Kategorie 18+ Romans
Odsłon 1105
0

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!