Dla mojej… [HighSchool DxD] – Rozdział 3

*Nazajutrz wczesnym rankiem*

-Witaj Rias! – Powiedział poważnym tonem Sirzechs Lucyfer – Co się stało? Wyglądasz na zapłakaną. – Zmartwił się.

-T-tak pół nocy nie spałam, chodzi o to że Gasper, goniec z mojej rodziny zaginął. – Powiedziała smutnym zmęczonym głosem.

-Gasper, ten bardzo wstydliwy półwampir?

-Tak – Martwi mnie to ponieważ nigdy nie oddalał się zbyt daleko samotnie, ale chyba wiem czemu zniknął tylko nie wiem gdzie jest i to mnie przeraża.

-Zaraz czyli wiesz czemu zniknął? – Zapytał.

-Najprawdopodobniej tak, bo widzisz…

Tymczasem Gasper zmierzał dalej z nietoperzami, które prowadziły go przez mroczną pieczarę. Chłopak z determinacją pokonywał małe klify i skalne półki.

-Nietoperze mówią, że to tutaj znajdę to czego szukam, a ja im ufam bo po części sam nimi jestem. – Stwierdził z dumą wampir z rodu Vladi.

Gasper dotarł do jaskini z małą sadzawką gdzie na samym środku pomieszczenia był srebrny kwiat otoczony głazami z wyrytymi znakami, nietoperze Gaspera momentalnie zaczęły krążyć dookoła głazów.

-Wow!

Podszedł do kamiennych tablic na których były wyryte dziwne znaki zrozumiałe tylko dla wampirów.

“Oto jest kwiat światła & ciemności ten który podaruje go osobie na której mu zależy sprowadzi na świat światło, zniszczenie lub harmonię wybór zależy od właściciela”.

Gasper chwycił kwiat z zamiarem zabrania go, gdy tylko dotknął roślinę dłonią usłyszał tajemniczy głos dochodzący gdzieś z góry.

-Kto Śmmmie dotykać mej śśświętej róży!?!?!

Gasper momentalnie zamarł, po chwili oprzytomniał i z powagą przemówił:

-Gasper z rodu Vladii! – odpowiedział.

-Z rodu Vladii! – Głos wykrzyczał z przerażeniem.

-Tak.

-W-w-wybacz mi o Panie, że nie powitałem cię tak jak powinienem…

-Hej spokojnie, jak cię zwą?

-Rengar – Odpowiedział głos. – Rengar strażnik kwiatu światła i zniszczenia powołany przez ród Vladii do obrony tej świętej rośliny.

-Idealnie! Czy mogę zabrać ten kwiat i podarować go wybranej osobie?

-Jesteś z wampirzego rodu więc masz do tego pełne prawo Panie – Odpowiedział Rengar – Tylko pamiętaj ten komu kwiat podarujesz będzie mógł korzystać z jego mocy wedle własnego uznania, to pradawny artefakt o którym wiedzą tylko nieliczni.

Gasper wziął różę i udał się do wyjścia.

-Idź młodzieńcze niech energia artefaktu wskażę ci drogę!

*Zaświaty*

-Szukaliśmy go wszędzie we wszystkich wymiarach, nigdzie go nie ma – Powiedział z żalem Sirzechz – Przykro mi siostro.

Rias płakała nie mogła już znieść tego, że Gasper nagle gdzieś zniknął co grosza momentami miała przed oczami najgorszy scenariusz.

-Gasper gdzie ty jesteś?

W tym samym czasie reszta rodziny Gremory siedziała w innym pokoju martwiąc się o swojego towarzysza i przyjaciela.

-Cholera – parsknął Issei – Gasper co się z tobą stało?

-Bardzo się o niego martwię – Powiedziała Asia.

Xenovia i Kiba również nie kryli żalu i zmartwienia, nawet Koneko która znana była z niezbyt częstego okazywania uczuć i emocji czuła smutek.

-Gaspie wróć do nas.

-Kurna! – Issei nagle wstał. – Przecież musimy coś zrobić nie możemy tak siedzieć! – Wykrzyczał poirytowany chłopak.

-A co niby teraz możemy zrobić hmm? – Zapytał Kiba. – W szkole go nie ma, w innych wymiarach też nie i na terenach innych frakcji ani śladu a i zaklęcia lokalizacyjne nic nie dają.

Tymczasem Sirzechz pocieszał swą zapłakaną młodszą siostrę.

-Spokojnie Rias robimy co w mojej mocy aby znaleźć małego, obiecuje ci to – Powiedział uśmiechając się.

-A-ale jego nie ma już od trzech dni a jak mu się coś stało? W dzień przed jego zniknięcia obiecałam mu że zawsze będę przy nim, a teraz gdzieś zniknął i nie wiem gdzie. – Powiedziała szlochając ze łzami w oczach.

W tym momencie na zewnątrz pojawiła się dziwna magiczna wyrwa.

-Co się dzieje? – Zdziwił się Lucyfer.

Pozostali członkowie rodziny Gremory poczuli dziwną energię.

-C-co jest? – Zdziwili się wszyscy, po czym momentalnie wybiegli na zewnątrz.

-Co się dzieje Sirzechz-sama? – Zapytał Issei.

-Cholera! Jest źle… Bardzo źle! – Odpowiedział zdenerwowany. – Ta energia to światło i zniszczenie pochodzi od zaginionego artefaktu, ten kto go znajdzie może zyskać moc światła i czynić dobro lub zniszczyć wszystko i wszystkich!

-Coo?!?! – Wykrzyczeli wszyscy.

-Nie ma czasu! Nie wiem kim jest właściciel tej mocy, na wszelki wypadek szykować się do obrony!

-Tak jest! – Po czym wszyscy aktywowali swoje moce, Asia ukryła się w zamku aby z bezpiecznej odległości wspierać innych leczeniem.

-Zaraz się zacznie – Powiedział szatan.

Po chwili jednak ze szczeliny wyłoniła się niewielka postać, wszyscy stali i patrzyli z niedowierzaniem. Rias nie mogła uwierzyć własnym oczom.

-Gasper! – Wykrzyczała z radości po czym momentalnie wybiła się w powietrze i pomknęła ku chłopakowi. – Oh! Gasper! Tak się martwiłam, gdzie ty byłeś?

-Rias-sama też tęskniłem – Powiedział chłopak. – Przepraszam że zniknąłem, ale chciałem ci to dać. – Po czym wyciągnął kwiat.

-To dla mnie? – Zapytała zapłakana że szczęścia dziewczyna.

-Tak! To dla Pani za dobroć i miłość jaką mi dałaś. -Powiedział z radością.

-Oh! Gasper! – Dziewczyna przytuliła chłopca z całych sił. – Dla mnie najważniejsze jest to, że nic ci nie jest.

Reszta domu Gremory również czule powitała.

-Wszystko dobre co się dobrze kończy. – Odparł Lucyfer. -Mam tylko jedno pytanie mały wampirze.

-Tak? – Odparł chłopak z szacunkiem do Władcy Demonów.

-Jakim cudem znalazłeś zaginiony artefakt? – Zapytał.

-Nietoperze mi powiedziały – Uśmiechnął się. – Jestem przecież wampirem z szanowanego rodu.

Sirzechs pogłaskał Gaspera po głowie.

-Sprytny jesteś. – Odparł z uśmiechem.

-Dziękuje.

-Dobrze Gasper wracajmy do domu. – Powiedziała Rias.

-Tak! Rias-sama.

Po powrocie do domu była juz dość późna godzina, wszyscy już poszli spać. Rias kładła do łożka śpiącego już w jej rękach chłopca.

-Śpij dobrze. – Po czym pocałowała go w czoło, kładąc się tuż obok niego I czule go przytulając.

-R-Rias-sama – Gasper obudził się.

-Tak?

-Przepraszam, że nagle zniknąłem, obiecuje że to się już nie powtórzy.

-Najważniejsze, że wróciłeś – Odparła.

Gasper momentalnie zasnął, Rias dalej czule go obejmując zasnęła ze spokojem w sercu dopóki w okna nie zaświeciło słońce zwiastując nowy dzień.

[KONIEC]

Autor BronekPL
Opublikowano
Kategorie HighSchool DxD
Odsłon 495
0

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!