Nietoperz i Kruk |SSxVC| – Rozdział 001

Rozdział 001.

Victoria obudziła się o godzinie 11. Niechętnie wstała z wygodnego łóżka i poszła do łazienki wykonać poranną rutynę. Gdy spojrzała do lustra zobaczyła coś dziwnego, a mianowicie jej kolor oczu się zmienił z bardzo jasno-niebieskiego na zielonkawy z niebieskim obramowaniem. Przestraszyła się, dokończyła szybko poranną toaletę i pobiegła do rodziców, po drodze omało nie wywracając się na schodach.

Gdy zeszła na dół zastała rodziców w kuchni przy stole, szybko podeszła do mamy ze strachem wymalowany na twarzy.

-Mamo? – Mówiła prawie płacząc – Coś się stało z moimi oczami.

-Pokaż kochanie. – Powiedziała przestraszona matka.

Victoria podeszła bliżej mamy i odsłoniła oczy. Matka nie była wcale zdziwiona, że oczy jej córki mają niespotykaną barwę.

-Kochanie jest coś o czym ci nie powiedzieliśmy z tatą. – Powiedziała z delikatnym uśmiechem na ustach.

Dziewczynka lekko przestraszona myślała już o najgorszych scenariuszach.

W końcu odezwał się tata Victorii.

– W rodzinie twojej mamy bardzo dawno temu była czarownica o niespotykanej umiejętności, kobieta ta potrafiła wejść do czyjegoś umysłu niezauważona oraz przekazywać swoje myśli. Nie jest to zwykła legilimencja, a coś więcej. Jedynym znakiem, że posiada się tą moc jest zmiana koloru oczu na inny, bardzo osobliwy. – Powiedział ojciec widząc przerażoną minę dziewczynki.

– Cała moja rodzina myślała, że ta moc która była przekazywana co dziesiąte pokolenie została zatracona, lecz jesteś przykładem na to, że jednak nie. – Powiedziała dumnie Anastazja.

Przez chwilę stałam jak spetryfikowana, nie potrafiłam zrozumieć tego, co powiedzieli do mnie rodzice. Gdy otrząsnęłam się z letargu oznajmiłam rodzicom, iż dostałam list z Hogwartu.

– Księżniczko wiedzieliśmy, że dostaniesz ten list dzisiaj, ponieważ są to twoje jedenaste urodziny, a my z mamą mamy dla ciebie prezent, który dostaniesz dopiero dzisiaj na balu. – Powiedział Semptimus i przytulił swoją małą córeczkę składając jej życzenia.

To samo uczyniła jej mama, a następnie wezwała skrzata, który nakrył do stołu i podał śniadanie.

××××××××××××××××××××××××××××××××

Severusa ze snu obudził patronus Dumbledore’a, który po chwili przemówił i oznajmił Mistrzowi Eliksirów, że ma się pilnie stawić u niego w gabinecie o godzinie 12:30.

Czarnowłosy po przyswojeniu tej informacji ruszył do swojej łazienki, potrzebował zimnego prysznica, gdyż jego umysł nie wzbudził się do końca ze snu. Po prysznicu ubrał się i swoim dumnym krokiem wędrował przez korytarze do gabinetu dyrektora. W myślach zastanawiał się, “Czego znowu chciał od niego ten przeklęty starzec?” Gdy wyłoniła się przed nim chimera, wypowiedział hasło.

Wchodząc do gabinetu swojego przełożonego, przybrał maskę obojętności.

– Dyrektorze chciał mnie Pan widzieć.

Powiedział z nieukrywaną irytacją w głosie.

– Tak Severusie. Może cytrynowego dropsa? Zapytał przysuwając do niego kryształową miseczkę ze słodkościami.

Severus jedynie prychną z pogardą.

– Drogi chłopcze chciałem cię osobiście poinformować, że w tym roku odbędzie się bal z okazji Nocy Duchów i każdy opiekun domu musi zorganizować dla swoich podopiecznych lekcje tańca. Mam nadzieje, że ty ze swoimi umiejętnościami tanecznymi będziesz w stanie wyszkolić ślizgonów.

Severus chciał już coś powiedzieć staremu dropsocholikowi, lecz ten ucieszył go i kontynuował swój monolog.

– Uprzedzając twoje pytanie chłopcze, tak każdy nauczyciel musi być obecny na balu i nie chce słyszeć z twojej strony sprzeciwu, gdyż jest to polecenie służbowe.

Mistrz Eliksirów z mordem w oczach patrzył na Dumbledore’a. Ten jedynie uśmiechnął się na promiennie.

Czarnowłosy wyszedł z gabinetu trzaskając drzwiami tak, że ściana delikatnie zawibrowała.

Kto jak kto, ale Severus umiał tańczyć i to bardzo dobrze, zawdzięczał to przyjaźni z Lucjuszem Malfoy’em, który organizował za czasów szkolnych małe potańcówki w pokoju wspólnym Slytherinu. Mistrz Eliksirów wszedł do swojego gabinetu i zauważył małą sowę, siedzącą na jego biurku, zabrał od niej list zabezpieczony pieczęcią koloru iście ślizgońskiej zieleni z dużą litera “C”.

W liście który napisała do niego przyjaciółka poinformowała go, że w tym roku jej córka przybędzie do Hogwartu na swój pierwszy rok nauki oraz prosiła go, aby miał na nią oko.

-Jeszcze mi tego brakowało, abym musiał trzymać pieczę nad kolejnym dzieckiem. Najpierw Potter, teraz jeszcze córka jego przyjaciółki. Co ja jestem pełnoetatowa opiekunka do dzieci. Pomyślał wściekły.

I zajął się wypełnianiem dokumentów.

××××××××××××××××××××××××××××××××

Victoria razem z rodzicami wybrała się na ulicę Pokątną, aby zakupić potrzebne przedmioty do szkoły. Pierwszym miejscem jakie, odwiedziła był sklep z różdżkami. Weszła do sklepu i od razu powitał ją Pan Ollivander.

– Tak myślałem, że dzisiaj pani do mnie zawita. Powiedział uśmiechając się.

-Dzień dobry, przyszłam kupić różdżkę. Odpowiedziała pewnie dziewczynka

-Proszę wypróbować tą. Mężczyzna podał Victorii brązowa różdżkę z delikatnie ozdobioną rękojeścią.

Victoria wzięła do ręki magiczne drewienko i wazon spadł z półki.

Zdziwiony sprzedawca szybko chcwycił inne pudełeczko sytuacja ta powtarzała się chyba z pięć razy, aż w końcu Ollivander z dozą strachu podał Victorii różdżkę w kolorze obsydianu z mocno zdobioną rączką.

Gdy tylko dziewczynka wzięła ją w swoje ręce poczuła ogromną moc i ciepło rozchodzące się po jej ciele.

-Zadziwiające. Drogie dziecko ta różdżka jest bardzo potężna nadaje się do pojedynków biało i czarno magicznych oraz do obrony przed zaklęciami. Wykonana jest z hebanu a jej rdzeń to włókno ze smoczego serca. Pamiętam, że taką samą różdżkę sprzedałem pewnemu chłopcu który jest teraz nauczycielem w Hogwarcie. Oznajmił zdziwiony sprzedawca.

Victoria podziękowała i zostawiła na blacie zapłatę za swój magiczny przedmiot i wyszła ze sklepu.

Razem z mamą skierowała się do butiku Madame Malkin po szaty oraz suknie na bal o którym jej mama dowiedziała się od przyjaciela.

Po około dwóch godzinach szukania odpowiedniej sukni Victoria zauważyła długą zieloną suknię z ramiączkami zdobionymi z pasów ktyształków oraz delikatnie wyciętymi plecami. Pokazała ją mamie i stwierdziła, że musi ją mieć.

Mama zabrała suknie i szaty do kasy i zapłaciła. Gdy kupiła już wszystko aportowała się z rodzicami pod bramę ich posiadłości. Victoria zmęczona całym dniem chodzenia po Pokątnej poszła do łazienki wykąpała się i przebrała. Gdy tylko położyła głowę na poduszce odpłynęła w objęcia Morfeusza.

××××××××××××××××××××××××××××××××

Witam! Nowy rozdział mam nadzieję, że Wam się podobał.Od następnego zacznie się już akcja w Hogwarcie.

Opublikowano
Kategorie Harry Potter
Odsłon 341
0

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!