Siódmego dnia Bóg opuścił Ziemię

Uciekała ciemnymi uliczkami, chcąc schronić się przed istotami, które ją goniły. Nie wiedziała, ile ich jest, słyszała jedynie ich charczenie, ciężkie kroki oraz chichoty, które echem odbijały się po jej umyśle. Chwilę później wydała z siebie cichy jęk i runęła na ziemię całym swoim ciężarem, krztusząc się własną krwią. Ból rozchodził się po całym ciele kobiety, paraliżując wszystkie mięśnie, przenikając do szpiku kości i nie pozwalając logicznie myśleć. Ostatkami sił zaczęła się czołgać, jakby wciąż mając nadzieję, że to coś da. Ale ona nigdy nie miała wygrać, była ich zabawką, którą bawili się wedle własnego uznania. Pozwolili jej umierać w agonii, stojąc nad nią i śmiejąc się. Czuła na sobie wzrok ich wielkich, wyłupiastych oczu. Jedna z tych istot wbiła własną rękę w plecy blondynki, przebijając ją na wylot. Znów rozbrzmiały śmiechy, a młoda kobieta opadła z sił doszczętnie, otumaniona bólem, który zaćmił jej cały świat. Zaczęła się modlić, błagając Boga o wybaczenie, o litość, ale Boga nie było przy niej. Bóg ich opuścił, zostawiając na pastwę losu, dając do nich prosty dostęp tworom Piekła.

— Bóg? 

Do jej uszu dobiegł delikatny, kobiecy głos wraz z stukotem obcasów. Ciemne istoty wokół niej rozstąpiły się, kłaniając się wysokiej postaci, która powoli ku nim zmierzała. Blada postać kroczyła dumnym krokiem, kołysząc biodrami. Krwisto czerwone włosy powiewały na delikatnym wietrze, dodając jej uroku. Stwierdziłaby, że postać ta wygląda jak normalna kobieta, na której nie jeden mężczyzna zawiesiłby wzrok. Cały ten obrazek psuła para czarnych, baranich rogów oraz równie czarne, lekko postrzępione skrzydła na plecach. Poczuła skrajny niepokój, zaczęła się czołgać dalej, chcąc uciec jak najdalej od tej postaci. Przerażała ją bardziej, niż ktokolwiek lub cokolwiek innego. Krzyknęła przeraźliwie, kiedy krwistowłosa przycisnęła jej głowę do ziemi, nachylając się do niej. 

— Boga nie ma tutaj z nami, opuścił was jak zepsute zabawki. Zabawne, że wciąż się do niego modlicie o pomoc, o litość! — roześmiała się paskudnie, prostując się dumnie i coraz mocniej naciskając na głowę swojej ofiary. — Teraz to my będziemy waszymi bogami, władcami. Teraz to nas będziecie czcić!

Wykrzyknęła, a inne istoty zawtórowały jej radosnymi okrzykami.

Siódmego dnia Bóg opuścił Ziemię, zostawiając swoje twory na łaskę i niełaskę istot, które już dawno zapomniały czym jest litość. Istoty te przejęły ludzki świat, ogłaszając się nowymi władcami, bogami oraz nową sprawiedliwością. Siały spustoszenie na Ziemi, niszcząc każdą wolę walki oraz tocząc wojny wraz ze śmiertelnikami. Niestety była to walka z góry przegrana dla ludzi, ich technologia nie potrafiła zabić czegoś, co już nie żyło. Czegoś, co nigdy nie miało duszy i było czymś, czego oni nie potrafili pojąć. Więc zostali podbici, zostali zabawkami, które bawiły mieszkańców Piekła.

Świat już nigdy nie miał być taki sam, a jedynie spłynąć na niego miała nowa fala tyrani.

Opublikowano
Kategorie Fantasy
Odsłon 375
0

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!