Kwiaty dla rudzielca| Asano Gakushuu x femReader

Minęło już sporo czasu, odkąd znałaś się z Asano. Dzięki temu też prawdopodobnie stoicie na poziomie przyjaźni.

Przynajmniej tak ci się wydawało, patrząc na to, jak dużo czasu razem spędzacie. Nie mówię tu tylko o szkole, często razem wychodziliście, albo się odwiedzaliście by się razem pouczyć.

Mimo to nie zależało Ci na jak najlepszych osiągnięciach. Nie należałaś do sławnej piątki. Chodziło Ci tylko o to, by utrzymać się w klasie A oraz by dalej mieć kontakt z Gakushuu.

Zdawałaś sobie sprawę z tego, że bez jego pomocy znalazłabyś się już dawno w klasie E. Nie wiedziałaś jednak, czemu ci pomógł.

– Może jestem dla niego ważna… – pomyślałaś, i wtedy spostrzegłaś go, jak dostawał list miłosny od jakiejś dziewczyny.

Lekko się w tobie zagotowało, ale to w sobie zdusiłaś. I w sumie na dobre wyszło, bo zrobiłabyś niepotrzebną scenę, zwłaszcza, że rudowłosy ją grzecznie odrzucił.

To trzeba przyznać, nastolatek miał gadane. Obyło się bez płaczu, krzyków i ciekawskich spojrzeń. 
Za to go podziwiałaś. Tak jak reszta uczniów.

Wiedziałaś też, że jesteś jedną z ofiar systemu wprowadzonego przez jego ojca. Tak jak on. Chociaż ty specjalnie nie wdawałaś się w kontakty z uczniami 3E. Jakoś nie czułaś tej satysfakcji z pokazania słabszym swojej wyższości.

– Asano, możemy się jutro po lekcjach razem pouczyć? – zapytałaś go. 
– Niestety nie. Spotykam się wtedy z taką jedną. Chodzi o festiwal szkolny. Wiesz, rozszerzam zasięgi naszej klasy.

Pokiwałaś głową i rozeszliście się w swoje strony. Koniec dnia szkolnego. 
Szukając w torbie kluczy, poczułaś coś dziwnego w ustach. Był to płatek jakiegoś kwiatu. 
Zgniotłaś go i zakopałaś w doniczce z [ulub. kwiat].

Następnego dnia wracałaś po raz pierwszy od dłuższego czasu sama. Spędziłaś sporo czasu w bibliotece, żeby chociaż wymusić swój mózg do przyjęcia wiedzy. Przechodziłaś dawno przez ciebie nie uczęszczaną trasą. Rozglądałaś się wokoło z delikatnym uśmiechem. Do czasu.

Dostrzegłaś swojego przyjaciela z wspominaną przez niego dziewczyną. Wychodzili z jednej z uroczych kawiarenek. Trzymali się za ręce… Byli bardzo blisko siebie. Poczułaś coś dziwnego w klatce piersiowej. Coś bolesnego.

Przypatrywałaś się im kilka sekund, aż Gakushuu cię zobaczył. Nogi ci ucięło na spojrzenie, jakim zostałaś obdarzona. Spuściłaś głowę i przyspieszyłaś kroku, na co Asano odetchnął z ulgą. Jego spotkanie musiało być idealne.

Z kolei ból w twojej klatce stał się tak uciążliwy, ze zaczęłaś kaszleć. Przez to wyplułaś też niewielki kwiat. Patrzyłaś, jak leżał w twoich rękach i nie mogłaś uwierzyć. Nie chciałaś przynajmniej.

Minął kolejny dzień i w końcu zdecydowałaś się porozmawiać z rudowłosym. Zatrzymałaś go przed bramą szkolną, na co westchnął lekko zirytowany.
– Asano… My się przyjaźnimy, prawda? – zapytałaś z lekkim uśmiechem.
– Skąd ci to przyszło do głowy? – usłyszałaś. – Wykorzystałem znajomość z tobą dla poprawy mojego wizerunku. I nie mogłem pozwolić, by ktoś z klasy A trafił do klasy końca. To nie było nic innego. Wydawało mi się, że zdawałaś sobie z tego sprawę.

Miałaś wrażenie, że słyszysz wręcz jak twoje serce się łamie na drobne kawałki. Fioletowooki cię zostawił, a ty stałaś tak jeszcze przez chwilkę, próbując przyswoić co się stało. Nawet dostrzegłaś współczujące spojrzenia osób z klasy E.

To złamało cię zupełnie. Leżąc w łóżku rozmyślałaś, co się dzieje teraz w szkole. Klasa końca się poprawia. W dodatku tamtejsze relacje wyglądają na naprawdę zdrowe. Uczniowie klasy końca się uśmiechali. I mogli na sobie polegać.

Po raz kolejny zaczęłaś kaszleć, wypluwając kolejne kwiaty. Tego było już za dużo. A najgorsze było to, że nie miałaś komu o tym opowiedzieć. 
Przez następne dni unikałaś kontaktu z nastolatkiem, ograniczając się do krótkiego “Cześć”. Nawet osiągnęłaś dobre wyniki na teście, do którego uczyłaś się sama.

– [Imię], idziesz jutro ze mną na spacer po lekcjach. Poczekam na ciebie przed bramą – głos Gakushuu brzmiał, jakby nic złego się między wami nie wydarzyło. Uśmiechnęłaś się promiennie w jego stronę i pokiwałaś głową.

Nastało w końcu wyczekiwane przez ciebie spotkanie. Nawet jeśli wiedziałaś, że to była tylko gra Asano, nie mogłaś się nie cieszyć. W końcu był jedyną osobą, do której mogłaś się w jakikolwiek sposób odezwać.

Może cię odtrącił, ale przywiązanie, jakie odczuwałaś, nie pozwalało ci się nie zgodzić. I w tym momencie tego w ogóle nie żałowałaś. Szliście, stykając się ramionami, co chwilę mówiąc jakieś żarty.

– I jak wyszło ci z tą dziewczyną? – zapytałaś, na co rudowłosy ledwo widocznie wypiął klatę piersiową. 
– Oczywiście, że wyszło. Po jednym spotkaniu już udało mi się przekonać ją, by pogadała ze swoim ojcem. Będziemy mieli na festiwalu najlepsze jedzenie.

Przytaknęłaś delikatnie. Przynajmniej wiedziałaś, że nie zostawił cię, bo się zakochał. 
– W ogóle chciałem cię pochwalić. Twój wynik na ostatnim egzaminie. Jak na fakt, że próbowałaś się uczyć sama, to wyszedł ci perfekcyjnie.

Lekko mina ci zrzedła.
– Czyli co, nasze spotkania na wspólną naukę są dalej aktualne? – zapytałaś, starając się ukryć zbyt wielką nadzieję.
– A po co. Przecież pokazałaś, że jesteś samodzielna. A może po prostu chcesz spędzić więcej czasu ze mną? – tutaj już gwałtownie pochylił się w twoją stronę.

Musiałaś przyznać, ignorując pieczenie na policzkach, że to był jeden z powodów. Odpowiedział ci tylko niemiły śmiech.
– Wybacz. Nie będę miał teraz czasu na niepotrzebne rzeczy. Muszę w razie co przygotować kolejny plan jak pokazać przegrywom z E ich miejsce.

Spuściłaś delikatnie głowę. Znowu poczułaś ten nieprzyjemny ucisk. 
I wtedy stało się coś niespodziewanego. Asano złapał cię za policzki i pocałował. Śniłaś o tym momencie, przez co od razu oddałaś tą nagłą pieszczotę.

Nie trwało to jednak za długo. Dosyć mocno cię od siebie odsunął i złapał za ramiona. 
Ścisnął na nich swoje dłonie, przez co syknęłaś z bólu.

– Dzięki za pomoc. Krążyła tu w pobliżu dziewczyna ciągle próbująca się ze mną umówić. Teraz pewnie da mi spokój. To do następnego – i odwrócił się by odejść.

Ty natomiast po raz kolejny dostałaś ataku kaszlu. Płatki kwiatów wylatywały z twoich ust, niczym kwiaty wiśni na wietrze. Problem polegał na tym, że twoje kwiaty po raz pierwszy zabarwione były krwią.

Padłaś na kolana, wciąż wypluwając rośliny. Sprawiło to, że Gakushuu tak szybko nie odszedł. Kucnął obok ciebie i położył ci rękę na plecach w ramach wsparcia. Drugą ręką zadzwonił po pogotowie.

Do szpitala pojechał tą samą karetką co ty, żeby tobie towarzyszyć. Gdy zostałaś z nim na chwilkę zostawiona sam na sam, zaczął rozmowę.

– To… Kogo kochasz bez wzajemności? – i zaśmiał się delikatnie.
– Ciebie – odpowiedziałaś słabym głosem, mając już dość.

Zostałaś po raz kolejny obdarzona tym zimnym spojrzeniem.
– Nie sądziłem, że ktoś, komu nigdy nie okazano miłości, będzie w stanie kochać. Zaskoczyłaś mnie [Imię]. Ale też zawiodłaś moje nadzieje odnośnie naszej znajomości.

Autor Dywan432
Opublikowano
Odsłon 347
0

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!