Meraki

Mafia rządzi się swoimi prawami. Czystki, nielegalny handel, wymuszanie, torturowanie, haracz czy nawet chęć by rządzić. Jednak grupa opiera się o zasady i hierarchię. Bez jedno elementu następuje chaos i upadek. I dlatego Portowa Mafia trzyma się jak najlepsze, dzięki dobrymi środkami, jakimi dysponują. Dodając sam fakt, że niektóre osoby jak i sam szef mają zdolności poza naturalne. To czyni ich prawie niezwyciężonymi.

Jednak trudne było takie życie. Ciągłe ryzyko wykrycia, niepowodzenie misji czy samowolka. Bycie asystentką i ochroną dla najskuteczniejszego członka mafii oraz samo rządzenie podgrupy było dla Ichiyou Higuchi życiem codziennym. Zajmowanie się Ryuunosuke Akutagawą oraz Czarnymi Jasczurkami miało swoje dobre jak i złe strony.

Jako asystentka i ochroniarz czarnowłosowego musiała ciągle go pilnować, by nie zrobił czegoś głupiego, zbyt ryzykownego czy na własną rękę. Sam chłopak traktował ją jak kaganiec i uprzęż, które krępowały ruchy jego działań. Higuchi naprawdę martwiła się o niego za każdym razem i starała się dbać o życie Akutagawy. Jednocześnie musiała trzymać w ryzach stosunki między siostrą Ryuunosuke – Gin Akutagawa, rudzielcem Michizō Tachihara oraz najstarszym z nich – Ryuurou Hirotsu.

Higuchi jednak coraz bardziej czuła do Akutagawy coraz więcej emocji. Chciała by był bezpieczny, by nikt go nie dopadł, a w razie konieczności poświęcić się dla niego i walczyć do ostatniego tchu. Dużo się rumieniła przy nim jak nastolatka. On nie zwracał uwagi na takie błahostki. Liczyły się tylko rozkazy z góry. Jednak pamiętał, że ona zorganizowała Czarne Jaszczurki by go broniły, gdy był ciężko ranny i tylko to sprawiało, że mógł z nią rozmawiać więcej niż tylko kilka razy na dzień.

Przez parę lat zbierała siły by co najmniej stanąć twarzą w twarz z problemem sercowym. Wyznacć to co czuje i czekać na jego reakcję. Bez żadnych świadków. Tylko ona i on. Dlatego podczas jednej z misji eliminacyjnych, po skończonej zadania, mając jeszcze adrenalinę we krwi, stanęła mu na drodze.

– Panie Akutagawo. Możesz mnie teraz wysłuchać? – skupiła swój wzrok na jego oczach.

– Czego? – odpowiedział zimnym głosem do dziewczyny.

– Chodzi o to, że… – zatkało ją, trema zaczęła działać, ale nie chciała się poddać. – Że jestem w tobie zakochana! Od niedawna! Czuję to, że to jest to uczucie, które mnie dręczy, gdy jesteś obok mnie! Ja to wiem! Zrobię dla ciebie wszystko! – przymknęła oczy czekając na jego reakcję.

Chłopak tylko westchnął z politowania nad nią.

– Wszystko, tak? No to mnie posłuchaj. Już nigdy nie powiesz mi o takich rzeczach. Jesteśmy Portową Mafią. Nasze emocje potrafią zniszczyć nas, a zachowanie zimnej krwi jest bardzo kluczowe. – Stanął obok niej patrząc w horyzont. – Nie kocham cię i nie zamierza. Posprzątaj tylko ten bałagan z tych miejsc. – poszedł dalej zostawiając zapłakaną blondynkę samą w sobie.

Higuchi była załamana i poczuła złamane serce. To był jej pierwszy zawód miłosny. W czasach szkolnych raczej obserwowała takie zachowania, a teraz sama to odczuwała. Jej łzy leciały jak wodospad i zaczęła ksztusić się flegmą. Zmyła z siebie makijaż jaki sobie zrobiła. W końcu musiała przestać i zacząć sprzątać bałagan po misji.

Wróciła do domu. Nie zastała swojej siostry w środku. Rzuciła w głąb torebkę, a sama upadła na łóżko tuląc się do poduszek. Łzy płynęły jak rwiąca rzeka. Naprawdę nie widziała co dalej począć. Być jak nieszczęśliwi kochankowie z romantyzmu i zabić się czy wziąć się w garść i żyć z dumą? Jednak istniała jeszcze trzecia opcja. Wziąć urlop i odpocząć od pracy. Przypatrzyła się za okno. Przez chwilę myślała, że kogoś widzi na balkonie. Jednak wzrok był nie wyraźny przez opuchnięte powieki. Wytarła oczy i niczego nie było. Może jej się zdawało.

Po trzech dniach usłyszała pukanie do drzwi. Ubrała puszyste kapcie. Blondynka ciężko wstała z fotelu i zastopowała oglądaną telenowelę. Jej włosy były nie poukładane. Miała na sobie różowo-biały szlafrok z lamorożcami. Jeszcze ziewnęła i po tym podrabiała się po plecach. Chwyciła za klamkę i otworzyła mając zamknięte oczy.

– Czego?

– Higuchi? – rozpoznała ten głos. Otworzyła oczy i spojrzała wyżej.

– Pan Akutagawa?! Co pan tu robi?! – wykrzyczała przerażona kobieta. Naprawdę nie spodziewała się jego wizyty i o tym jak dowiedział się, gdzie ona mieszka.

– Przyszedłem przeprosić za tamto parę dni temu. Nie wiedziałem, że bezpośredniość moja może cię skrzywdzić. Jednak nie zmienię mojego zdania. – podarował jej bukiet tulipanów. – Czy wrócisz do pracy? – Higuchi omieniała z kwiatów.

– T-tak, tak, wrócę do mafii, zapewnie. – przyjrzała mu się dokładnie. Zauważyła pod jego okiem limo. – Co panu stało się pod okiem?

– Ja… uderzyłem się zapewne o coś. – jednak nie chciała w to uwierzyć. – Do zobaczenia niebawem. – natychmiast zwrócił się do schodów.

Dostała zmieszane uczucia. Z jednej strony poczuła się lepiej, gdy przeprosił i zapytał o nią, jednak z drugiej strony nie ma już u niego szans na związek. Musiała to głęboko przemyśleć i zastanowić się co dalej.

Higuchi wróciła po tygodniu. Przerwa naprawdę jej posłużyła dla urody i energii. Czuła, że odżyła na nowo. Zanim weszła do bazy zastała opartą o ścianę Gin, która jakby czekała na kogoś. Gdy ich wzrok spotkał się blondynka zauważyła, że pod maską ciemnowłosej mógł się pojawić serdeczny uśmiech. Jedyną oznaką były jej radosne oczy, które przez moment przeraziły Ichiyõ. Zwykle była ona chłodna do każdego, oprócz jej własnego brata, gdy razem z Atsushim, Kunikidą i nerdem w kocyku odkryli jej tożsamość. Za to brązowooka ciągle przepraszała ją za to.

– Hej Higuchi. – zacząła rozmowę tym swoim słodkim głosikiem. To już totalnie blondynkę zaskoczyło. Podczas misji nigdy nie odzywa się. Żadnego słowa. – Nie było ciebie przez tydzień. Czy wszystko dobrze?

– T-tak, tak. Jak w lepszym. – poprawiła torebkę i poszła dalej. Ciemnowłosa poszła za nią, by stanąć obok niej. Starsza od niej była przestraszona jej zachowaniem. Policzki lekko zarumieniły się. Spojrzała kątem oka na nią. Miała taki sam kolor włosów jak jej brat. Ten wzrok, gdy skupiają się nad pracą. Sposób poruszania się mniej więcej zachowany. Dużo cech podobnych mieli, ale od Gin czuła ciepło.

W tej chwili młoda Akutagawa stała się dla niej zagadką. Na zewnątrz była bezlitosna, silna, szybka, skuteczna, zabójcza. Chłopczyca w czystej postaci z krótkimi włosami. Wewnątrz jednak była kobieca, ciepła, urocza i miała słodki głosik. Jej długie włosy dodawały uroku jak i zmiana ubioru na lekki.

– A co u pana Akutagawy? – zaczęła Higuchi rozmowę, gdy weszły do windy.

– A co u pana Akutagawy? – zaczęła Higuchi rozmowę, gdy weszły do windy.

– Jak zwykle. – westchnęła cicho. Zostały same. – Brat ciągle zabija, wychodzi ze mną jak normalny człowiek i martwi się o swoją siostrzyczkę.

– A co się stało z jego okiem? Miał duże limo pod nim.

– Naprawdę? – zaskoczyło ją pytanie szefowej. – Musiałabym z nim o tym porozmawiać. Może dlatego nosi okulary.

Winda stanęła. Gin od razu wysiadła machając ręką na pożegnanie. Chwilę później Tachiwara omal nie dostał ostrzem noża w żebra. Wróciła stara Akutagawa. Higuchi pojechała dalej w głąb bazy.

Parę miesięcy później podczas szykowania się do wyjścia zauważyła przed swoją szafką kopertę. Wzięła ją i sprawdziła. Nie było nadawcy i adresata. Otworzyła i wyjęła krótki list i później przeczytała.

“Hej Higuchi. Chcesz się spotkać przed klubem “Yurozuma” o 19?
Podpisano A.”

Przeczytała to jeszcze kilka razy. Za każdym razem coraz bardziej jej policzki stały się rumienne. Może to był pan Akutagawa? W końcu była pierwsza literka jego nazwiska. To możliwe. Szybko złapała torebkę i biegiem zwróciła się do wyjścia.

Miasto w nocy nigdy nie śpi. Znów budzi się do życia. Młodzi ludzie wychodzą z domu, by się zabawić i wyładować frustrację z całego dnia. A starsi narzekają na hałas wzywając stróże prawa.

Higuchi przemierzała uliczki wędrując wzrokiem za klubem. Ubrana była w kwiecistą, lekką sukienkę. Swoje blond włosy spięła w kok. Miała na sobie lekki makijaż, lekko różowe baletki i małą torebkę. Denerwowała się z każdym krokiem, gdy stanęła przed “Yurozumą”.

Nagle poczuła dłonie na brzuchu i nacisk na plecy. Przerażona odwróciła się za siebie i ujrzała długowłosą, niższą dziewczynę, która coraz bardziej się do niej zbliżała.

– Hej Higuchi. – wypowiedziała to swym charakterystycznym uroczym uśmiechem.

– Gin?! – nie rozpoznała jej od razu. Była umalowana typowo na takie imprezy. Do tego miała na sobie czarną sukienkę, rajstopy, balerynki oraz chustę na głowie.

– To co idziemy? – bez odpowiedzi wzięła ją za rękę i przyciągnęła do klubu. Oczywiście musiały czekać w kolejce, ale Higuchi cały czas była czerwona jak burak. Nie mogła puścić jej zdenerwowania, a jednocześnie była zdumiona jak jej koleżanka z pracy przejęła inicjatywę.

W końcu weszły razem do środka. Na początku zamówiły sobie drinki i chwilę pogadały.

– Więc… dlaczego dołączyłaś to Portowej Mafii? – zaczęła pierwsza Higuchi.

– Zostałam zebrana wraz z bratem przez Dazaia z ulicy. Nie miałam jakiegoś wybory, więc to mogło być przeznaczenie. Jednakże pewnie jest, że chcę chronić swojego braciszka. Ale o to nie muszę się martwić, prawda? – położyła swoją dłoń na jej ramieniu i skromnie uśmiechała się. Blondynka strzeliła buraka przy niej. – A co z tobą?

– No bo ja… Mam mniej więcej tak samo, tylko że ja i moja młodsza siostra nie posiadamy mocy, więc musiałam sama wziąć odpowiedzialność za nas obie. Trenował mnie skrytobójca i to tego był członkiem innej mafii, zanim dotarłam tutaj. Głównie byłam jako ochrona i słuchałam się poleceń. – gdy skończyła nad ich głowami pojawił się kelner podając zamówione drinki. Wzięły je i razem wypiły toast za udane spotkanie.

Nieśmiało jednak wzięły się za taniec. Każda wstydziła się poruszać w rytm muzyki przed wieloma osobami. W końcu jednak musiały się przełamać z powodu uzyskania odwagi, po co by powiedzieli, że dziewczyny nie boją się krwi i morderstw, a boją się tańczyć. Przerobili każdy rodzaj tańcu wraz z różną muzyką.

Gin starała się pić mało, by zachować trzeźwy umysł. Przydało się, kiedy to jej koleżanka mocno przesadziła z alkoholem i ledwo trzymała się nóg i zaczęła mówić dziwne rzeczy. Imprezę musieli skończyć i zamówić taryfę do jej domu. Jazdę przeżyła bo jej głowa opierała się o ramię ciemnowłosej.

Winda akurat doznała awarii, więc musiały się męczyć schodami. Higuchi nie współpracowała zanadto. W Gin rosło lekko zakłopotanie. Pierwszy raz doświadcza tej sytuacji. Przeszukała ją w celu znalezienie klucza to otwarcia drzwi. Weszły razem, a Higuchi oderwała się od przyjaciółki, by potem zaliczyć glebę. Jednak się ucieszyła z takiej sytuacji wydając ucieszone dźwięki. Akutagawa musiała jej pomóc wstać i doprowadzić do łóżka. Położyła ją i odetchnęła z dobrej wykonanej roboty. Jednak poczuła mocne szarpnięcie i spadła na posłanie obok pijanej blondynki. Czuła jej oddech i ciepłe ciało, które oplatało jej szyję i nogi. Nerwowo obserwowała następne poczynania koleżanki.

– Proszę… zostań ze mną. – nieśmiało wyszeptała dziewczyna. – Póki nie zasnę… lub dłużej. – skuliła twarz, by nie patrzeć na reakcję członka mafii. Bała się jak się zachowała. Naprawdę za dużo wypiła. Poczuła dłoń na głowie, które głaskały jej włosy.

– Dobrze szefowo. – lekko i serdecznie uśmiechnęła się. Sama niespodziewała się, że tak odpowie, ale to musiał być instynkt. Obie zarumienione zakryły się kołdrą i przytulone zasnęły.

Nastał ranek. Za okna zaświeciło słońce, gdzie jego promienie przebiły się do środka pokoju. Sytuacja wyglądała tak. Samotnie przytulona do kołdry leżała Higuchi z twarzą zwróconą do Gin, która siedziała i obserwowała jej senne ruchy. Spojrzała na zegarek. Musiała już zniknąć z jej domu, ale musiała jedną czynność wykonać. Schyliła się do blondynki i złożyła delikatny pocałunek wprost na jej ust. Później poprawiła jej kosmyk włosów za ucho i ostatecznie opuściła mieszkanie szefowej.

Opublikowano
Odsłon 1257
0

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!