Opalowa przyjaźń

– Nie wydaje mi się, Mój Diamencie, że to zadziała. – mruknęła Perła, patrząc na dużo wyższą od niej osobę o włosach koloru soli manganu (II) (czyli bladoróżowych) i w bufiastych, krótkich spodenkach, spod których widać było ubrane z białe rajtki nogi. Ich właścicielka zachichotała i obróciła się w stronę swojej służki, która patrzyła na nią lękliwie.

– Właśnie, że zadziała! Zobaczysz!

Stały w Ogrodzie, a Diament próbowała sama zrobić sobie huśtawkę.

Siedziała teraz na górze i wiązała ostatnie łączenia.

– Yhm. – przytaknęła dość nieufnie Perła. Widziała dużo błędów w konstrukcji, ale nie na tyle poważnych, żeby powiadomić swoją panią. W najgorszym wypadku zakręci jej się w głowie od nierównomiernie wahających się dwóch końców huśtawki.

Diament ponadto zabroniła się jej wtrącać. Stwierdziła, że chce sama coś zrobić, a że nie miała z kim teraz za bardzo się bawić – oprócz swojej służki – to zdecydowała się na zabawkę. Już w myślach widziała siebie i Perłę, huśtające się na jej własnej pracy. Może nawet uda jej się namówić inne diamenty? Uśmiechnęła się na to wyobrażenie. Phi! A Żółta mówi, że nic nie potrafię, oprócz grania na nerwach! Jeden rzut oka na to i od razu zmieni zdanie!

– Perła, możesz iść, udzielam ci czasu wolnego. – powiedziała do służącej. Dziewczyna dygnęła i pobiegła zasolona do drzwi.

– A ja tymczasem zaproszę tu resztę Rady! – wyszczerzyła zęby Różowa. – Na pewno będą zachwycone!

Perła biegła przez korytarz. Chciała dostać się do części pałacu, gdzie często spacerowały Ametysty. Schowała się za kolumną. Zwykle o tej porze można było spotkać dość szczególny patrol.

Kicnęła tak, żeby stać się jak najbardziej niewidoczną i czekała, rozglądając się, żeby go nie przegapić.

Przychodziła tu jak najczęściej, by oglądać tą osobliwą parkę. W końcu je ujrzała – dużą, perfekcyjną Jaspis, za którą szła chyba najmniejsza Ametyst, jaką Perła widziała do tej pory.

Kiedy zauważyła ją po raz pierwszy, idąc za Różowym Diamentem, kierującym się do pokoju Niebieskiej, by pogadać o jakimś nowym pomyśle jak zepsuć Diamentom życie, to poczuła coś, czego jeszcze nie potrafiła określić. Ta mała osóbka wydała się jej strasznie ciekawa i sympatyczna. Wspaniale byłoby się z nią zaprzyjaźnić, ale wiedziała, że nigdy się to nie zdarzy. Jak ona, Perła, mogłaby nawet myśleć o rozmowie z kimś o takiej pozycji jak Ametyst?

Tamta chyba też ją wtedy spostrzegła, bo wpatrywała się w nią podczas wspólnej drogi, która potem się rozdzieliła – na pokój Diamentu i dalsze patrolowanie korytarzy.

To już stało się tradycją. Przycisnęła się mocniej do solidnej kolumny, gdy przechodziły bardzo blisko niej. Nie chciała zostać przyłapana na podglądaniu. Jeszcze by tego brakowało, żeby Różowy Diament miał przez nią większe problemy. Poza tym jak by to wyglądało? Nie dość, że już dostała burę, za prawie spalenie Niebieskiej, zaledwie kilka dni temu, to jeszcze teraz oberwałoby jej się za niedopilnowanie Perły.

Teraz wpatrywała się  intensywnie w dwie postacie idące korytarzem. Pierwsza z nich – beżowa Jaspis była perfekcyjna, rzadko widywało się tak świetnie wykształcone klejnoty.

Ale to nie ona zwróciła uwagę służącej. Pomimo tego, że kroczył ideał, ona zainteresowała się jej zupełnym przeciwieństwem –  Ametyst, o której można było powiedzieć wszystko, ale nie to, że jest perfekcyjna. Wyglądała raczej na taką, którą ktoś z litości gdziekolwiek zatrudnił.

– Ciekawe czy zawsze chodzi z tą Dużą?  – pomyślała dziewczynka, próbując ja dostrzec zza ogromnego cielska Jaspis. Tak bardzo chciała z nią porozmawiać! Dowiedzieć się co lubi, czy chciałaby pracować z kimś innym…ale przekreślał to sam fakt kim jest!

Dzisiaj fioletowa Ametyst zachowywała się dość niespokojnie. Rozglądała się na boki, idąc za Jaspis. Gdy przeszły prawie cały odcinek, większa gdzieś skręciła, powiedziawszy coś wcześniej obiektowi zainteresowania służącej. Mniejsza przytaknęła, skrzyżowała ręce, robiąc znak Diamentów i została w miejscu.

– Ciekawe co się stało. – pomyślała obserwatorka zdarzenia i zaryzykowała wychylenie się zza kolumny. Nagle została złapana za rękę i z powrotem, brutalnie pociągnięta do miejsca, a którym stała wcześniej. Wystraszona spojrzała w górę, by zobaczyć co ją chwyciło. Jaspis! O rety, dała się złapać! O nie! Na pewno powie Diamentom, o tym że szpieguje i Różowa znowu będzie miała problemy! W dodatku przez nią! Ojoj! Na pewno, po tym zostanie zastąpiona przez inna Perłę!

– A co my tu mamy? – zaśmiała się szyderczo, lustrując służącą od stóp do głów.

– Co tu robi Perła? – szarpnęła mocniej jej ręką, na co mniejsza się skrzywiła.

– Boli!

– Gdzie jest twoja pani? Ona wie, co tu wyprawiasz? Jak nie, to zaraz ją poinformujemy. Spojrzała na jej strój i lekko się przestraszyła, gdy ujrzała symbol Różowego Diamentu. – Chodź ze mną. – siłą wyciągnęła ją zza kolumny i zaczęła targać przez korytarz.

– H-hej! – usłyszały za sobą cichy głosik. Jaspis odwróciła się i z gniewem huknęła – Ametyst! Co ci mówiłam na temat odzywania się? JA jestem dowódcą, więc JA decyduję kto i kiedy ma mówić. Nie taki ułomny żołnierz jak ty! – krzyknęła prosto w twarz przestraszonej koleżanki.

– P-przepraszam. – pisnęła Ametyst i złożyła ręce w kształt diamentu. – Już się dostosowuję.

– No ja myślę! – prychnęła olbrzymka i zaczęła mruczeć do siebie – Czemu akurat mnie dali w parze z tym niedorostkiem! Ech, mogłabym mieć pod swoimi rozkazami lepsze osoby, takie które rzeczywiście są czegoś warte. A ona? – spojrzała przez ramię na bezradnie stojącą , malutką figurkę. – Chyba tylko jako mięso armatnie! – prychnęła jeszcze raz i skupiła się na drodze.

– Twoja pani na pewno ucieszy się na twój widok. – wyszczerzyła zęby do równie przestraszonej jak Ametyst, służącej. Nie bała się gniewu Różowej – rzadko kiedy naprawdę była zła i jak już to najczęściej na inne trzy Diamenty, ale nie dałaby rady zobaczyć smutku i rozczarowania w jej oczach.

Próbowała wyrwać rękę, ale Jaspis trzymała mocno.

Różowa skończyła wyjaśniać zalety wspólnego huśtania się na tej – wątpliwej jakości – huśtawce i miała nadzieję, że udało jej się nakłonić pozostałe władczynie do wypróbowania jej dzieła.

– Wystarczy siąść i odbić się nogami! Chodźcie, chcę zobaczyć czy działa! – pisnęła podekscytowana.

– Erm…- Żółta nie była przekonana. Po zezowała na huśtawkę. – To wygląda jakby miało się zaraz rozpaść . Ja nie wiem czy jest na tyle stabilne, żeby nas uniosło.

– Oj, co nam szkodzi. – uśmiechnęła się blado Niebieska, kładąc swoją Perłę na ziemi. – Patrz jaka jest zadowolona. –pokazała na Różową, która podskakiwała jak piłka. – Nic się nie stanie jak pohuśtamy się raz czy dwa.

– Właśnie jej humor mnie martwi. – stwierdziła zgryźliwie Żółta. – Pamiętasz jak wiele jej pomysłów skończyło się DLA NAS tragicznie? Mam zacząć wymieniać?

– Tym razem będzie inaczej! – krzyknęła z pewnością najmniejsza z Diamentów. – Zobaczycie! Przeżyjemy świetną zabawę! Prooooszę!

Niebieska popatrzyła się na swoją towarzyszkę. – Oj, Żółta. Popatrz na nią! Nie daj się prosić!

– Ech, ok.! –przekonana, przewróciła oczami. – Ale jak się coś stanie, to wam w twarze wykrzyczę : ,,A nie mówiłam!”!

– Dobrze! – uśmiechnęły się dwa pozostałe Diamenty.

Usiadły wszystkie trzy, ostrożnie na huśtawce.

– Szkoda, że Biała nie miała czasu na zabawę z nami. – napomknęła smutno najmniejsza z grupki. Żółta i Niebieska zrobiły wielkie oczy i mruknęły do siebie – chyba dobrze. Nie wiadomo jakby zareagowała na tą…rzecz. – dodała cicho poważniejsza z nich.

– i co teraz? – spytała jedna do Różowej. – Jak mamy zacząć się huśtać?

– Mój Diamencie, mam wrażenie, że to poleci…- powiedziała nieśmiało Niebieska Perła, ale nikt jej nie usłyszał.

– Wystarczy odepchnąć się nogami. Poczekajcie, zrobimy to razem! – krzyknęła radośnie mała Diament. Pokazała reszcie wspomnianą czynność.

Gdy wprawiły się w ruch, to równocześnie wydarzyły się dwie rzeczy: Ktoś mocno zapukał do drzwi, prowadzących do ogrodu i cała huśtawka złożyła się do środka.

Mój pierwszy fanfik ze Stevena Universa. Mam nadzieję, że się podoba. Na sam pomysł wpadłam, przeglądając obrazki na Deviantarcie. Zobaczyłam wtedy Opal AU, gdzie ktoś narysował scenę, podobną do tej opisanej przez Perłę w retrospekcji jej pierwszego spotkania z Ametyst.

Autor Riko
Opublikowano
Odsłon 1214
3

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!