Trzynaście dni – Islandia i czytelniczka

Życzę wam wszystkim zdrowia, szczęścia, wesołych i rodzinnych Świąt. Jakiegoś śniegu i tej niesamowitej atmosfery! Niech Duch Świąt was zaatakuje w pozytywnym sensie! 🎉🎄
A do tego szczęśliwego Nowego Roku! ✨🎉

pamiętajmy, że każdy może obchodzić święta we własnym zakresie, w własny, indywidualny sposób, dlatego Puffin poleciał do swoich krewniaków 😂

(t/i) — twoje imię

Islandia — Emil Steilsson
Norwegia — Lukas Bondevik
Dania — Matthias Køhler 
Finlandia — Tino Väinämöinen
Szwecja — Berwald Oxenstierna
Rosja — Ivan Braginsky
Ukraina — Yekaterina Bragiskaya
Białoruś — Natalya Arlovskaya
Litwa — Tolys Laurinaitis
Estonia — Eduard von Bock 
Łotwa — Raivis Gelante
Polska — Feliks Łukasiewicz 
Czechy — Radmila Horáková
Słowacja — Jakub Murgaš

TRZYNAŚCIE DNI

Powoli skierowałaś się do wyjścia z samolotu, a po odebraniu bagażu weszłaś oficjalnie na teren lotniska. Oczywiście wcześniej dodatkowo sprawdzono twoje dokumenty. Po chwili jednak już szłaś przez lotnisko, a po ujrzeniu znajomej czupryny włosów skierowałaś się w jego stronę. Nim chłopak zdążył się odwrócić, objęłaś go od tyłu, wtulając się w jego plecy. Nastolatek zareagował na to przejściem przez jego ciało dreszczu zaskoczenia. Po chwili jednak się odwrócił do ciebie, spotykając swoim wzrokiem twój uroczy i niewinny uśmiech.

— Twój samolot miał być dopiero za godzinę… — zauważył zaskoczony z mocnymi rumieńcami na twarzy.

— Nie… chyba znowu się pomyliłam w liczeniu zmiany stref czasowych, przepraszam… — Z tymi słowami pocałowałaś delikatnie Emila w policzek, sprawiając, że na jego twarzy wykwitły mocniejsze rumieńce.

— N-nic się nie stało… — przyznał zakłopotany, unikając twojego wzroku.

— Jaki jesteś uroczy… — przyznałaś z lekkim uśmiechem i lekkimi rumieńcami na twarzy.

— Nie mów tak — poprosił zawstydzony, czerwieniąc się jeszcze mocniej na twarzy. Uważałaś to za niezwykle urocze i miałaś ochotę jeszcze trochę się z nim podrażnić. Jednak wiedziałaś, że on woli nie ukazywać wszelkich uczuć publicznie.

— No dobrze, to co, idziemy? — zapytałaś podekscytowana, łapiąc ponownie rączkę walizki, która leżała obok was.

— Tak, chodźmy — oznajmił, zabierając od ciebie walizkę.

Tak skierowaliście się do wyjścia z lotniska i później na parking, gdzie stał samochód Islandczyka. Do bagażnika spakowaliście twoje bagaże, a później ruszyliście w kierunku Rejkiawik. Cały czas zawzięcie opowiadałaś chłopakowi o tym co ostatnio się u ciebie działo w twoim domu, przy okazji podziwiałaś świat zza szyby pojazdu.

W końcu zatrzymaliście się na obrzeżach miasta pod jednym z niewielkich domów. Wzięliście twoje bagaże i weszliście do środka. Islandia od razu pomógł ci zanieść torby do pokoju, w którym zawsze gościłaś, gdy u niego byłaś.

— Czyli, zostajesz na święta? — zapytał Emil, odkładając twoje rzeczy.

— Co? — zapytałaś zaskoczona.

— No mówiłaś, że zostaniesz do Nowego Roku, więc na święta też zostajesz — zauważył Steilsson.

— O… ah… — Zrobiłaś się czerwona na twarzy z wstydu. — Przepraszam, zapomniałam, że według waszego kalendarza święta wypadają dwudziestego czwartego…

— Nic się nie stało… — Emil objął cię lekko, widząc twoje zawstydzenie. — Przecież nie twoja wina, że w Rosji macie inny kalendarz.

— Uh, wiem — przyznałaś, odwzajemniając uścisk i lekko całując Emila w policzek.

Białowłosy oczywiście się zarumienił, ale znalazł w sobie odwagę muskając twoje usta. Uśmiechnęłaś się słodko na ten gest i kładąc dłonie na jego policzkach ponownie go pocałowałaś. Pocałunek był długi i czuły, oboje chcieliście w nim wyrazić jak bardzo za sobą tęskniliście przez te pół roku, kiedy się nie widzieliście.

***

Zadowolona buszowałaś po kuchni, szykując dla siebie i Emila lunch. Początkowo mieliście cały dzień spędzić razem, szykując się na wieczór wigilijny. Jednak Steilsson dostał ważny telefon i musiał wyjść. W drodze powrotnej miał jeszcze wstąpić do sklepu po brakujące produkty. Musiałaś przyznać, że nie miałaś pojęcia jak wyglądają święta na Islandii, a nawet jakie posiłki powinnaś przygotować. Dlatego postanowiłaś przygotować coś co jest powszechne i doskonale znane w Rosji.

Przygotowując barszcz zaczęłaś mocno rozmyślać. Wspominałaś to jak zdołałaś poznać Emila na portalu internetowym. Jak rozwijała się wasza znajomość, w końcu przyleciałaś na Islandię i wasza przyjaźń dość szybko przerodziła się w miłość. Było to dla ciebie niesamowite, w końcu miałaś kogoś kto cię wysłuchał i nie oceniał przez pryzmat rodziny czy innych czynników.

Dzięki niemu zdołałaś poznać świat poza Rosją, mimo że nie było już komunizmu, jakaś część propagandy i filtracji informacji pozostała. Nawet mieliście inny kalendarz niż większość świata. Jednak Emil zapoznawał cię z światem, a najbardziej z Islandią, gdzie gościłaś regularnie. Nie chciałaś zapraszać Steilssona do Moskwy z powodu swojej rodziny…

— Wróciłem! — oznajmił białowłosy, wchodząc do kuchni z torba z zakupami.

— Hej! — Uśmiechnęłaś się wesoło, a przez twarz Islandczyka przeszedł cień uśmiechu. — Nie wiedziałam co u was się je na święta, więc stwierdziłam, że przygotuje borszcz.

— Borszcz? — zapytał zdziwiony.

— Uh, takie danie, typowe w krajach słowiańskich na święta… przynajmniej w Rosji i chyba Polsce i na Ukrainie… — przyznałaś zmieszana.

— Widzisz? Tym razem ja czegoś nie wiedziałem co jest jednak znane w kilku krajach — przyznał, opierając się o blat obok ciebie. — Jak chcesz to możemy zrobić trochę dań rosyjskich i trochę islandzkich.

— To fantastyczny pomysł! — przyznałaś.

Tak więc większą połowę dnia spędziliście w kuchni. Przygotowałaś do końca barszcz, później razem z Emilem przygotowałaś rzeczy pod przygotowanie Hvalspik. Z ciekawości zapytałaś Islandczyka z jakiego zwierzęcia jest ten stek, jednak oznajmił ci, że powie dopiero jak spróbujesz. Nie zamierzałaś się kłócić.

W między czasie musieliście też coś zjeść. Dlatego Emil zrobił dla was kanapki z typowego islandzkiego chleba, który jest zazwyczaj pieczony w pobliżu wulkanów czy ciepłych źródeł! W smaku był bardzo dobry, bardzo maślany. Emil wyjaśnił ci, że duża ilość masła ma za zadanie zneutralizować posmak i zapach siarki.

Później zajęłaś się farszem na pierogi, oczywiście trochę po kilka rodzajów. Zrobiłaś ciasto i zaczęłaś jakże istotną edukację dla Emila, a mianowicie lepienie pierogów. Początkowo szło mu opornie, ciasto mu się wręcz rozpadało w rękach i rozrywało. Pod koniec jednak zaczął łapać o co w tym chodzi. Po ugotowaniu pierogów Steilsson wziął się za przygotowanie kolejnego dania z islandzkiej kuchni, tym razem było to Humar supa. Była to zupa z homara o konsystencji kremu z podsmażanymi ogonami tych stworzonek.

Później oznajmiłaś, że robisz ciasto, natomiast Emil miał posprzątać kuchnię. Tak też dotrwaliście do popołudnia. Kiedy poszłaś się wykąpać, Islandczyk usmażył stek. Po twoim powrocie zajęłaś się przygotowaniem świątecznego klimatu w salonie, a białowłosemu kazałaś iść się wykąpać i albo elegancko ubrać albo ubrać świąteczny sweter. Sama wzięłaś się za przygotowanie stołu do waszej wigilii. Ogólnie dom Emila był już ozdobiony. Jednak na stół postawiłaś świecznik i rozstawiłaś zastawę.

Kiedy usłyszałaś, że Islandczyk schodzi na parter chwyciłaś w dłoń niewielką gałązkę jemioły i podbiegła do niego. Objęłaś jego szyję i go pocałowałaś mocno w usta. Białowłosy oddał pocałunek, obejmując cię ciasno. Często się zastanawiałaś jak to możliwe, że taki normalnie nieśmiały nastolatek może stać się tak otwarty na okazywanie uczuć. Po chwili się odsunęła od niech i pomachałaś przed jego twarzą gałązką jemioły.

— Będę ją nosić przy sobie przez cały mój pobyt — oznajmiłaś z uśmiechem.

— Skąd wytrzasnęłaś jemiołę? — zapytał zaskoczony.

— Uznajmy to za mój mały sekret, zgoda? — Przysunęłaś się do Islandczyka, cmokając go lekko w nosek, sprawiając u waszej dwójki delikatne rumieńce.

Po chwili Emil podał ci świąteczny sweter I świąteczne skarpetki.

— Kupiłem ci, żebyś nie padła ofiarą Kota Świątecznego — oznajmił.

— Kot Świąteczny? — zapytałaś zaskoczona i nawet lekko rozbawiona, zakładając sweterek na swoją koszulę.

— To taki stary obyczaj, każdy powinien mieć jakąś nową część ubioru w trakcie Wigilii, aby kot Wiedźmy Świątecznej nie uwziął się na żadnego z domowników — wyjaśnił, kiedy zakładałaś skarpetki.

— To w sumie ciekawy obyczaj — przyznałaś przytulając się do Emila, a ten odwzajemnił twój uścisk, głaszcząc cię po włosach.

***

— Nie wierzę, że wczoraj jadłam wieloryba — komentowałaś, siedząc obok Emila na dywanie przed kominkiem.

— Myślę, że wieloryb był rozważniejszym wyborem od płaszczki — zauważył białowłosy, pijąc kakao.

— Co?! Płaszczka?! — zapytałaś zaskoczona, czując jak robi ci się nie dobrze.

— Akurat płaszczki nie dałbym ci do spróbowania bez wyjaśnienia co to — oznajmił, wstając z podłogi i biorąc twój pusty kubek. — Chcesz jeszcze kakaa?

— Nie, ale wezmę sobie ciastka! — stwierdziłaś, wstając za Islandczykiem i idąc z nim do kuchni. Białowłosy włożył kubki do zmywarki i razem z tobą zaczął rozpakowywać ciastka, które kupił. Z zapasem słodyczy wróciliście do salonu i rozłożyliście się na dywanie przed kominkiem. — Może zagramy w jakąś grę?!

— Niby jaką grę? — zapytał zdziwiony nastolatek.

— Nie mów mi, że nie masz żadnych gier planszowych! — Emil zaprzeczył prostym ruchem głowy, a ty z uśmiechem pobiegłaś do pokoju gościnnego. Z swojej walizki wyciągnęłaś grę planszową, którą od niedawna posiadałaś, ale niestety nie miałaś pojęcia jeszcze okazji w nią zagrać. Wrozilas szybko do salonu i pomachałaś opakowaniem przed chłopakiem.

— Czy to jest cyrylica…? — zapytał białowłosy, widząc jak zaczynasz rozpakowywać grę.

— Tak, ale spokojnie, wszystko ci przetłumaczę i wytłumaczę! — zapewniłaś go, rozkładając grę. — Ale chcesz ze mną zagrać, prawda…?

— Oczywiście — przytaknął, a ty rzuciłaś się na jego szyję. Przytuliłaś się do niego i pocałowałaś go krótko z usta. Zadowolony Islandczyk oddał pocałunek, wplatając dłoń w twoje włosy.

— Jesteś kochany! — oznajmiłaś z szerokim uśmiechem, odgarniając mu niesforne włosy z czoła.

— Ty też — mruknął, wtulając swoją twarz w zagłębienie twojej szyi.

Nagle za twoimi plecami ktoś odchrząknął. Musieliście przyznać, że oboje byliście mocno zaskoczeni. Oderwaliście się od siebie i szybko wstaliście, patrząc na osoby, które cicho weszły do budynku i stały w progu salonu. Widząc znajome osoby poczułaś chłód i miałaś wrażenie, że krew odpłynęła w twojej twarzy. Jednak podobną reakcję zauważyłaś jedynie u Finlandii.

— Syberia?! — wyrwało się zaskoczonemu Tino, a reszta jego towarzyszy spojrzała na niego zaskoczona i później na ciebie.

— Finlandia — mruknęłaś cicho, niepewna jak powinnaś zareagować. Przecież ostatni raz widzieliście się kiedy podpisał pokój z twoim bratem, swoją drogą bardzo niekorzystny dla Finów.

— Mała Syberia?! — zdziwił się Duńczyk, podchodząc do ciebie i stojąc naprzeciwko ciebie. — Nadal pamiętam jak byłaś razem z Rosją podczas podpisania pokoju po walkach o Inflanty.

— Nie miałam za bardzo gdzie być skoro on się mną opiekuje — westchnęłaś, będąc pewna, że zacznie się wypominanie win twojego brata, których winna przecież nie byłaś.

— Czekajcie, co tu robicie? — zapytał Islandia, stojąc przed Danią, zasłaniając cię przed niezbyt przyjemnym wzrokiem Finlandii.

— No jak to co? Przecież nie chcieliśmy, żebyś sam spędzał święta, a nie chciałeś przyjechać do mnie, a w tym roku ja organizowałem święta! — zauważył Matthias.

— To chyba miałem powód, żeby nie przyjeżdżać, ani was nie zapraszać… — westchnął Emil.

— Chyba nie myślałeś, że cię zostawimy, braciszku — zauważył Norwegia, podchodząc do Steilssona i obejmując go ramieniem.

— Nie nazywaj mnie tak — kazał stanowczo Islandczyk, odsuwając się od Lukasa. — Siadajcie, a my wam zrobimy herbatę. — Po tych słowach Emil złapał twoja dłoń i zabrał cię do kuchni.

Białowłosy wstawił wodę na herbatę, a później kątem oka spojrzał na ciebie.

— Czyli…

— Czyli jesteś Islandia? — zapytałaś, wcinając mu się w słowo i patrząc na kubki, które dopiero co wyciągnęłaś.

— Uh… tak, a ty Syberia…?

— Tak – przytaknęłaś, uciekając wzrokiem na od Islandczyka.

— Czyli ty i Rosja to…

— Tak, to mój brat — westchnęłaś, a po chwili cicho dodałaś. — Możemy teraz o tym nie rozmawiać? — poprosiłaś.

— Tak, pewnie… — przytaknął, zalewając herbatę.

— Może weźmiesz swoje rzeczy do mojego pokoju? Nie wiadomo co Dania znowu wymyśli — zauważył białowłosy, zalewając herbaty dla gości oraz jedna kawę dla Norwegii.

— Pewnie. — Zbliżyłaś się lekko do Emila i lekko pocałowałaś go w policzek, uciekając później na piętro. Szybko pozbierałaś swoje rzeczy z pokoju gościnnego i przeniosłaś do pokoju Islandii.

Kiedy uporządkowałaś pokój zeszłaś znowu do salonu, widząc jak Nordyki swobodnie że sobą rozmawiają. Miałaś przez chwilę wrażenie, że serce zaraz ci wyskoczy z klatki piersiowej. Doskonale wiedziałaś, że cztery państwa miały o tobie już wyrobione zdanie, zwłaszcza Finlandia. Jednak weszłaś do pomieszczenia, siadając obok Islandczyka w ciszy.

— To tak w ogóle to co Rosja na wasz…? — zaczął w pewnym momencie Dania, po twoim wejściu atmosfera zrobiła się bardziej nerwowa.

— No, Ivan myśli, że jestem u Yekateriny w Kijowie — oznajmiłaś krótko, nie chcąc kłamać. Przecież zraziłabyś ich do siebie jeszcze bardziej, a nie chciałaś być tą złą. Zwłaszcza, że teraz byłaś w związku z Islandią, a oni się dowiedzieli.

Po dłuższym czasie Dania ostatecznie już nie pałał do ciebie nienawiścią. Co innego z Norwegią i Finlandią, może nie pokazywali tego bardzo, ale czułaś od nich przytłaczającą aurę. Chwilami tak mocno ją odczuwałaś, że miałaś ochotę się skulić. Natomiast Szwecja był obojętny, przynajmniej to cię pocieszało.

Kiedy Dania zmienił o tobie zdanie? Podczas obiadu kiedy zasmakowały mu pierogi. Przekupiony jedzeniem, ale zawsze to jedna osoba więcej po twojej stronie.

Kiedy już zapadł wieczór szykowałaś się spokojnie do spania. Kiedy wracałaś z łazienki do pokoju Islandii przez uchylone drzwi jednego z pokoi gościnnych usłyszałaś zdanie, które sprawiło, że postanowiłaś zwolnić i się przysłuchać.

— Ty nie znasz Syberii… — Głos należał do Norwegii.

— A wy niby ją znacie? — odparł chłodno Emil.

— Znamy ją lepiej od ciebie, nawet nie wiedziałeś, że jest personifikacją i jest siostrą Rosji! — zauważył emocjonalne Finlandia.

— Ja też nic nie mówiłem, że jestem personifikacją — zauważył białowłosy.

— A skąd wiesz, że ona nie udaje! Ja ją poznałem jako małą, zagubioną dziewczynkę, która chwilę ze mną pomieszkała, a później zniknęła! Powiedziała o wszystkim Rosji i Braginsky znał wszystkie moje słabe punkty! Dlatego później tak uparcie ze mną walczył i byłem zmuszony często przystawać na niekorzystne dla mnie warunki! — tłumaczył Tino, a tobie się zrobiło przykro z tego powodu. Byłaś wtedy dzieckiem… jak mogłaś wiedzieć, że robisz źle, mówiąc swojemu bratu o poznanej osobie…? — Wiesz co robili Rosjanie od dawien dawna jak nie chcieliśmy się podporządkować? Brano moich, Polski, Litwy, Ukrainy obywateli pod sąd i często wysyłano na tereny położone na Syberii. Teraz nagle nie ma śladu po tych więzieniach i łagrach, ale jestem przekonany, że (t/i) o wszystkim wszystko wie. Pewnie tylko udaje niewinną, żeby nikt jej nie zaczął podejrzewać i wypytywać o największe tajemnice Ivana.

Odsunęłaś się od drzwi i poszłaś prosto do sypialni. Położyłaś się na połowie łóżka, otulając się szczelnie kołdrą i chowając twarz w poduszkę. Po tym co usłyszałaś miałaś ochotę się rozpłakać. Nigdy nie chciałaś brać brana za kogoś podobnego do Natalyi bądź Ivana. Zawsze starałaś się być miła i sympatyczna. Nie sądziłaś, że możesz być spostrzegana przez pryzmat brata.

Po chwili usłyszałaś jak do pokoju ktoś wszedł i zamknął drzwi na klucz. Słyszałaś jak ktoś westchnął i poczułaś jak materac z drugiej strony lekko się ugiął. Poczułaś jak Emil objął cię delikatnie i przytulił do twoich pleców. Delikatnie pocałował twój policzek.

— Płaczesz? — zapytał, czując dziwny słony posmak.

— Nie… — mruknęłaś, uświadamiając sobie, że jednak płaczesz.

— O co chodzi? — zapytał cicho, odwracając cię lekko w jego stronę i wycierając twoje łzy.

— Nic… po prostu… po prostu przez przypadek usłyszałam co Finlandia ci mówił o mnie… — przyznałaś, starając się za wszelką cenę nie uronić żadnej łzy. Jednak marni ci to wychodziło.

— Nie przejmuj się nimi — mruknął, łapiąc twoją dłoń i patrząc na ciebie.

— Ale Emil… — zaczęłaś, odwracając się na bok i patrząc prosto w niego. — Może i nie jestem taka sama jak Ivan, ale…

— Skoro nie jesteś jak Ivan to nie widzę sensu drążyć tematu — oznajmił, wycierając znowu twoje policzki, a później cię do siebie przytulając i całując w włosy. Po dłuższych zmaganiach udało ci się zasnąć w ramionach Islandii.

***

Następnego dnia wstałaś ponownie wcześniej niż Emil. Było dość wcześnie, a tobie zmiana stref czasowych nie służyła jeśli chodzi o zmianę godziny wstawania. Jeśli chodzi o poranne czynności to działałaś jak w zegarku, odkąd pamiętasz. Delikatnie wydostałaś się z łóżka, aby nie obudzić Islandii, a później poszłaś do łazienki przygotować się na kolejny dzień. Postanowiłaś jednak zostać w piżamie.

Cicho zeszłaś do kuchni, starając się, aby nikogo nie obudzić. Ku twojemu zaskoczeniu przy stole już siedział Norwegia z Finlandią. Pili spokojnie kawę i rozmawiali. Póki cię nie zauważyli miałaś ochotę uciec z powrotem do Emila i poczekać aż on się obudzi. Postanowiłaś jednak nie tchórzyć.

— Yhm… cześć… — powiedziałaś niepewnie, wchodząc do kuchni i podchodząc do czajnika, aby zrobić sobie herbaty.

Dwie personifikacje odpowiedziały ci, ale później zamilkli. Ciężka atmosfera zaczęła cię przytłaczać, dlatego zajęłaś ręce szykowaniem kubka, herbaty oraz cukru. Kiedy przygotowałaś sobie napój, wzięłaś ciepłe naczynie i ruszyłaś ku wyjściu z pomieszczenia, aby uciec do salonu lub najlepiej sypialni Emila.

— Czekaj, usiądź — zatrzymał cię Tino.

Ty zaskoczona wróciłaś i usiadłaś na przeciwko Finlandczyka oraz Norwega. Jednak nie zaszczyciłaś ich spojrzeniem, nie wiedzieć czemu, ale się balas ich wzroku.

— Jak się poznałaś z Emilem? — zapytał Lukas.

— Przez internet, po prostu zaczęliśmy pisać… — mruknęłaś, spoglądając na Norwegię kątem oka. Jego obojętny wzrok trochę cię przerażał.

— Syberia… bo wiesz… my się po prostu martwimy o Emila, a ty… no wiesz… — zaczął Finlandia niepewnie, a ty miałaś wrażenie, że się w tobie gotuję.

— Wczoraj z tego co słyszałam byłeś bardziej skory do wyrażenia swojego zdania o mnie – zauważyłaś, zaciskając jedną dłoń na uchwycie kubka i patrząc spod byka na Tino.

— Podsłuchiwałaś? — dopytał Norweg.

— Nie, po prostu szłam do pokoju Emila. Rozmawialiście z nim przy otwartych drzwiach. — Spuściłaś wzrok na herbatę, w taki sposób, aby włosy zasłoniły twoją twarz.

— Najlepiej będzie jak znikniesz z jego życia, nie jesteś dla niego — oznajmił ci wprost Lukas.

— Na jakiej podstawie niby możecie stwierdzić czy do siebie pasujemy czy nie? — zapytałaś, starając się zachować spokój.

— Dobrze wiem jaka jesteś, od dziecka jesteś podstępna i… — zaczął Finlandia, nakręcając się. Ty od razu jednak postanowiłaś to przerwać.

— Dotarło do mnie — syknęłaś, biorąc kubek z herbatą i poszłaś na piętro. Tam weszłaś do pokoju Emila, zamykając za sobą drzwi. Postawiłaś kubek na stoliku nocnym i weszłaś pod kołdrę obok białowłosego. Ogarnęłaś mu delikatnie włosy z czoła i zaczęłaś przeglądać telefon, popijając wolno napój.

Po około dwóch godzinach Emil w końcu się przebudził.

— Nie śpisz? — mruknął, patrząc spod przymkniętych powiek na twoją twarz.

— Po prostu nie potrafię się przestawić na inną godzinę wstawania — wyjaśniłaś, odkładając telefon na bok i lekko uśmiechając się do Islandii.

— Mhm… — mruknął, wtulając twarz bardziej w poduszkę i łapiąc lekko twoja dłoń.

— Emil! — Dało się słyszeć krzyk Duńczyka.

— Jak ja ich nie znoszę — mruknął sennie. — Sama świadomość, że oni tu są nie daje mi spać tyle co normalnie…

Mi ta świadomość nie daje żyć… — dodałaś w myślach, ale zachichotałaś lekko. Później szybko cmoknęłaś Islandczyka w nos, sprawiając u niego przebudzenie.

Białowłosy w jednej chwili cię objął ciasno w pasie i przewrócił was w taki sposób, że wylądowałaś na materacu, a on oparł się nad tobą. Na początku pisnęłaś krótko, ale zaraz zaczęłaś się śmiać. Sam Steilsson delikatnie uniósł kąciki ust, co było dla niego wręcz nietypowe. Jednak uśmiechnęłaś się szerzej, widząc jego drgające kąciki ust. Ułożyłaś swoje dłonie na jego policzkach i lekko go pocałowałaś w usta. Zadowolony Emil oddał pocałunek, ale niestety w domu nie byliście sami.

— Islandia! Syberia! — Do pokoju wbiegł Matthias. — Rozumiem, że hormony i tak dalej, ale zbierajcie się! Jemy śniadanie i wychodzimy!

Islandia odsunął się od ciebie i spojrzał na Danię z chłodem na twarzy. Mimo to na jego bladej cerze odróżniały się mocne rumieńce i zawstydzenie.

— Wyjdź stąd — kazał Islandczyk.

— Dobra, ale szybko się zbierajcie! Robimy śniadanie i jedziemy zwiedzać! — nakazał, wychodząc i kierując się najpewniej do kuchni.

— Nie znoszę ich wszystkich — mruknął Emil, a ty delikatnie go objęłaś i pocałowałaś w policzek.

— Dbają o ciebie — zauważyłaś delikatnie.

— Ta… — Przewrócił oczami. — Pójdę się ogarnąć.

***

Szliście całą szóstką po chrupkim śniegu niedaleko pięknego wodospadu Gullfoss. Oczy ci się wręcz świeciły na tak cudowny widok. Widok niczym z najpiękniejszej baśni. Posłałaś szeroki uśmiech Islandii, łapiąc go mocno za dłoń i ciągnąć go za sobą w kierunku balkonu widokowego. Ten się mocno zarumienił, ale pobiegł za tobą do tarasu, aby z tobą zobaczyć coś co w sumie widział już chyba z miliard razy.

— Ale tu jest pięknie! — oznajmiłaś, patrząc na każdy możliwy detal krajobrazu.

— Prawda — przytaknął, patrząc kątem oka za resztą Nordyków. — Będziemy mieć przylepów do Nowego Roku…

— Oj, nie przejmuj się — poprosiłaś, łapiąc jego drugą dłoń i cmokając go w policzek, który natychmiast zrobił się czerwony. Ponownie odezwała się jego nieśmiała strona.

W pewnym momencie poczułaś lekkie uderzenie w tył głowy. Zaskoczona puściłaś zdezorientowanego Emila i dotknęłaś swoich włosów, czując w nich śnieg. Odwróciłaś się szybko, widząc jak Duńczyk lepi kolejną śnieżkę, śmiejąc się do pozostałych Nordyków.

— Nie zostawię tak tego — powiedziałaś szybko do Emila, biorąc trochę śniegu w dłonie. Uformowałaś szybko kulkę i rzuciłaś nią celnie w twarz Danii, który się zachwiał. Kiedy pozbył się śniegu z twarzy zaczęła się dwuosobowa bitwa na śnieżki.

W czasie twojego pojedynku na śnieg z Matthiasem zauważyłaś kątem oka jak Norwegia i Finlandia ponownie rozmawiają z Islandią. Jednak szybko oderwałaś od nich swój wzrok, czując jak ładujesz w śniegu na płasko.

W końcu otrzepałaś się z śniegu i podbiegłaś do pozostałych Nordyków z uśmiechem, łapiąc białowłosego za dłoń. Zignorowałaś aurę, która emanowała od strony Norwegii.

— Przynajmniej jedna osoba umie się tu dobrze bawić! — zaśmiał się Duńczyk, pozbywając się śniegu z włosów.

— Ta, fajnie, wracamy — zdecydował Islandczyk, ciągnąć cię za sobą. Lekko zdezorientowana poszłaś za nim, trzymając jego dłoń w uścisku. Podejrzewałaś, że temat znowu zszedł na jego relacje z tobą i musiałaś przyznać, że czułaś się na prawdę źle z tym, że niszczysz ich kontakty, niemal rodzinne.

***

Ostatnie dni wyglądały podobnie do siebie. Wstawałaś wcześnie rano, mając okazję na rozmowę z dwójką personifikacji, które za tobą nie przepadały. Później spędzała trochę czasu w sypialni Emila na czytaniu czy przeglądaniu telefonu, w oczekiwaniu aż on się obudzi. Chwila rozmowy nim do pomieszczenia wbiegł Dania. Śniadanie, a później wychodziliście w celu zwiedzania czy odwiedzenia jakiś atrakcji. Wracaliście najczęściej wieczorem na kolację. Norwegia i Finlandia oprócz porannych rozmów z tobą wykorzystywali każdą okazję na rozmowę z Emilem bądź tobą. Robili niemalże wszystko, aby was do siebie zniechęcić, a ty coraz gorzej się z tym czułaś, oczywiście nie pokazywałaś tego.

Jutro miał być sylwester, spokojnym krokiem zeszłaś do kuchni jak co rano i zrobiłaś sobie herbatę, czując na plecach palący wzrok. Miałaś ochotę ich zapytać jaki jest powód ich nienawiści do ciebie oraz dlaczego chcą ciebie i Emila rozdzielić. Nie miałaś jednak tej odwagi, aby zapytać. Znałaś odpowiedź po prostu, a nie chciałaś, aby się potwierdziła.

— Syberia… — zaczął Tino.

— Co znowu? — zapytałaś już chłodno, codziennie to samo…

— Posłuchaj, wiemy jaka jesteś i wiemy, że możesz wykorzystać i skrzywdzić Emila — kontynuował Norweg.

— Tak? Wiecie jaka jestem? Bardzo interesujące — prychnęłaś. — Skąd niby możecie wiedzieć dlaczego zadaję się z Emilem?

— Widzisz? Przy nim jesteś miła, sympatyczna i grzeczniutka, a jak jego nie ma to rzucasz w naszą stronę sarkazmem, złośliwościami, jesteś po prostu dwulicowa… — kontynuował Lukas.

Dwulicowa?! No wiesz ty co?! — skomentowałaś w myślach, zaciskając znowu dłonie na kubku, w którym parzyła się melissa. Wszystko się w tobie kumulowało i musiałaś się uspokoić. Najlepsze w tej sytuacji był fakt, że byłaś niemiła wobec ich dwójki, bo działali ci na nerwy, usilnie chcieli rozdzielić ciebie oraz Emila.

— Jakbyś nie miała w tym wszystkim jakiegoś interesu to byś nie okłamywała Emila. Czy on wie o tym jak aktywnie pomagałaś bratu w tworzeniu łagrów i wszelkich wywózkach Finlandczyków, Polaków, Ukraińców czy…

— Nie — szepnęłaś, przerywając Norwegii wypowiedź. Prawda, pomagałaś Ivanowi we wszystkim, ale to nie był twój wybór. Jak Rosja zadecydował tak musiało być. Chciałaś w końcu to z siebie wyrzucić. — Ale to nie był mój wybór, nie mogłam mu się sprzeciwić. On nie ma stalowych nerwów, nienawidzi sprzeciwów.

— Skąd mamy wiedzieć, że to nie twoje kolejne kłamstwa? — mruknął Lukas, a ty miałaś wrażenie, że już tego dłużej nie wytrzymasz.

— Nie musisz wierzyć jak nie chcesz — mruknęłaś, zostawiając parzącą się melisę na blacie. Ruszyłaś szybkim krokiem do łazienki, spuszczając głowę w dół.

Zamknęłaś się w pomieszczeniu, pozwalając, aby po twoich policzkach spłynęły łzy. Jednak usta mocno zaciskałaś, nie chcąc wydać z siebie żadnego dźwięku. Po prostu patrzyłaś w swoje odbicie, chcąc pozbyć się wszystkich emocji we łzach. Szybko się rozebrałaś i weszłaś pod prysznic, chcąc się uspokoić. Kiedy myłaś włosy usłyszałaś szczęk drzwi, zaskoczona szybko wyjrzałaś zza zamglonego szkła.

!!!LIME ALLERT!!!

— Emil?! — zapytałaś zaskoczona, czując straszne ciepło na twarzy i zasłaniając się ręcznikiem.

— (t/i)?! — zapytał zawstydzony, nagle się rozbudzając. Islandia szybko się odwrócił i chciał wyjść, ale ciągnąc za klamkę nagle nie mógł sobie przypomnieć, że najpierw trzeba przekręcić klucz. — Ja… ja przepraszam…

— Uh, um… nic się nie stało… — wymamrotałaś, bardziej przyciskając do siebie ręcznik.

Staliście naprzeciwko siebie zawstydzeni, oboje nie mogliście spojrzeć sobie w oczy. Jednak mimo że nie chcieliście to zaczęliście się badać nawzajem wzrokiem. W tle było nadal słychać szum prysznica. W końcu Emil spojrzał w twoje oczy, czując straszne gorąco na twarzy.

— Płakałaś? — zapytał zaskoczony, dostrzegając rumieńce na twojej twarzy i czerwone oczy.

— Nie, szampon dzisiaj nie chce ze mną współpracować — wyjaśniłaś szybko. Źle się czułaś z kłamstwem, ale gdybyś powiedziała mu prawdę, o wszystkich porannych rozmowach, to pokłóciłby się z swoim bratem.

— Uh, mógłbym ci pomóc — wymamrotał, a ty zaskoczona otworzyłaś szerzej oczy.

— Co? — wydusiłaś z siebie, patrząc wprost na coraz bardziej czerwoną twarz Islandii.

— Ja… nie chciałem… na głos — wymamrotał ledwo zrozumiale dla ciebie, chowając twarz w dłoniach. — Ale ja… na prawdę… kocham cię i myślałem, że…

— Emil? — zapytałaś zdziwiona, kiedy do ciebie podszedł. Twój oddech zaczął przyspieszać, a ciało przeszły dreszcze. Po chwili całe twoje ciało się spięło kiedy nastolatek objął cię w pasie i przytulił do siebie, całując lekko twój policzek. Staliście tak blisko siebie, a ciebie osłaniał jedynie ręcznik.

— Jak chcesz, żebym przestał to powiedz… — mruknął cicho, jeżdżąc delikatnie chłodną dłonią po twoich plecach. Wywołało to u ciebie przyjemne dreszcze kiedy powoli się rozluźniałaś. Niepewnie objęłaś Islandczyka i wtuliłaś się w niego. Po chwili spojrzeliście sobie nawzajem w oczy i lekko musnęliście nawzajem swoje wargi.

— Emil… — wyszeptałaś między pocałunkami, których tak bardzo nie chcieliście zaniechać. Stawały się coraz częstsze i coraz odważniejsze… — Muszę ci… coś powiedzieć…

— Później… — poprosił, zaczynając całować linię twojej szczęki, a później szyję.

— To ważne… — mruknęłaś, czując przyjemne ciepło i coraz bardziej poddając się dotykowi Islandii. Mimowolnie zaczęłaś podwijać jego koszulkę.

— Na prawdę, później… — wyszeptał i zrobił ci malinkę na szyi, na którą westchnęłaś, ściągając jego koszulkę całkiem.

Nie spodziewałaś się po was takiej odwagi w uczuciu, a jednak do tego doszło. Chciałaś powiedzieć całą prawdę o sobie Islandii, ale pod wpływem chwili zapomniałaś. Oddaliście się po prostu swoim uczuciom, które wami zawładnęły. Zapomnieliście o całym świecie, skupiając się jedynie na sobie nawzajem.

!!!ODWOŁANIE ALLERTU!!!

Dzisiejszego dnia nigdzie nie wychodziliście, grałaś spokojnie z Emilem w karty, a w tym czasie czwórka Nordyków siedziała w kuchni, rozmawiając. Nie szło ci dobrze w rozgrywce, ponieważ wciąż myślałaś jak mogłabyś powiedzieć o wszystkim Islandii. Kiedy już miałaś zacząć ten temat do salonu wszedł Duńczyk.

— Syberiaaaa… — przeciągnął Matthias, siadając obok ciebie.

— Co? — zapytałaś zdziwiona.

— Pozwolisz, że zabierzemy dzisiaj Emila z sobą i pójdziemy gdzieś w piątkę, wiesz taki męski wypad — wyjaśnił Dania.

— Nie idę — mruknął Islandczyk.

— Oj, weź, czasem trzeba zrobić sobie męski wypad! — namawiał go Matthias, a tobie wpadł pewien pomysł do głowy. Wiedziałaś, że później możesz tego strasznie żałować.

— Idź Emil, ja w tym czasie załatwię trochę swoich spraw — oznajmiłaś.

— Ty przeciwko mnie? — zapytał zdziwiony, odkładając swoje karty na blat.

— Oj, weź braciszku, czasem trzeba gdzieś wyjść… — zauważył Lukas, wyglądając jakby chciał coś jeszcze dodać, ale ugryzł się w język.

— Niech wam będzie — westchnął.

***

Zamknęłaś szybkim ruchem swoją walizkę, rozglądając się po sypialni Emila. Raczej spakowałaś już wszystko…

Miałaś ochotę się rozpłakać, podejmując taką decyzję, ale sądziłaś, że tak będzie lepiej dla was obojga. Wybrałaś beznadziejny moment, to fakt, ale inaczej Emil by dociekał, a tym samym dowiedziałby się o twoich rozmowach z Finlandią oraz Norwegią. Byłby na nich wściekły i to by zniszczyło ich relację , tym samym potęgując ich nienawiść do twojej osoby.

Nerwowo położyłaś na środku pościelonego łóżka kopertę, aby później skierować się do wyjścia z budynku. Taksówka już na ciebie czekała. Zamknęłaś drzwi na klucz, chowając go do skrytki pod świątecznym stroikiem. Później włożyłaś walizkę do bagażnika i wsiadłaś do taksówki, podając kierowcy swój punkt docelowy.

Po dłuższym czasie już kończyłaś przeprawę na lotnisku. Po wejściu na pokład samolotu, zajęłaś swoje miejsce, akurat przy oknie, bo było jednym z ostatnich jakie były dostępne. Kiedy startowaliście patrzyłaś z smutkiem na niepowtarzalne widoki. Czułaś jak łzy zbierają ci się w oczach. Takie odejście było czymś podłym z twojej strony…

***

Emil szedł powoli w kierunku swojego domu, z trudem znosząc obecność czterech Pozostałych Nordyków. Na prawdę tracił do nich cierpliwość. Chciał te święta spędzić wraz z swoją dziewczyną. Fakt faktem nie wiedzieli o sobie wszystkiego i nawzajem się okłamywali, a gdyby nie oni to nadal żyliby w kłamstwie. Jednak skąd mogli wiedzieć, że akurat spośród tylu ludzi na świecie dwie personifikacje trafią na siebie nawzajem?

W końcu białowłosy wszedł do domu. Co go zaskoczyło było ciemno i cicho. Poczuł pewien niepokój, jednak stwierdził, że Syberia poszła najpewniej spać. Pozbył się ubrania wierzchniego i skierował prosto do swojej sypialni. Niestety tam nie dostrzegł dziewczyny, ani jej rzeczy. Poczuł większy niepokój niż wcześniej. Jego wzrok jednak przykuła biała koperta, która wyróżniała się na tle szarej pościeli. Sięgnął po nią i otworzył, zaczynając czytać treść.

Każde kolejne słowo, każde kolejne zdanie powodowało u niego trudność w złapaniu powietrza i łzy w oczach. Nie wierzył w to co czyta, sądził, że ją znał na wylot, a przemilczenia były nieliczne. Mylił się, ale wiedział, że chciała my o tym powiedzieć. To on nie dał jej dojść do słowa albo ktoś inny I’m przerywał. Jednak nadal nie mógł zrozumieć dlaczego nagle odeszła…

— Nor, bądź poważny! Haha! — Usłyszał z salonu śmiech Matthiasa i nagle go olśniło. Ścisnął mocniej kartkę w dłoni poszedł do pokoju, gdzie była czwórka Nordyków.

— Co nagadaliście (t/i)? — zapytał od razu, powodując, że wszyscy zamilkli.

— W sensie? — zapytał zdziwiony Finlandia.

— W sensie, że przez was ze mną zerwała! — Islandczyk wcisnął bratu list w ręce i wyszedł z pomieszczenia zabierając kluczyki do samochodu. Chciał jak najszybciej pojechać na lotnisko, licząc, że jeszcze zdąży złapać Syberię, nim wsiądzie na pokład samolotu. Nim jednak zdążył chwycić za klamkę to za kołnierz bluzy złapał go Dania.

— Emil, ty nie wiedziałeś o niej wszystkiego — zauważył Finlandia z skruchą.

— Tak?! Jeśli już chcecie ją winić to powinniście winić również mnie, też jej nie mówiłem wszystkiego! A jeśli chodzi wam o jakie przemilczenia w związku z przeszłością to mi chciała o tym powiedzieć, ale za każdym razem kiedy miała już powiedzieć to przychodził, któryś z was! Wyjaśniła wszystko w tym liście i wiecie co? Doskonale wiem, że nie zrobiłaby czegoś takiego gdyby nie została do tego zmuszona, a wiem, że nie czuła się dobrze z tym jak ją oceniacie przez pryzmat Rosji, bo po nocach przez was płakała… — wyjaśnił kierowany emocjami nastolatek. Pociągnął krótko nosem, zdając sobie sprawę z tego, że zaczął płakać.

— Emil… — zaczął Norwegia.

— Dajcie mi spokój, jadę na lotnisko, żeby to odkręcić! — oznajmił białowłosy, wychodząc z domu. Za sobą trzasnął drzwiami, powodując dreszcze u pozostałych personifikacji.

Po trzech godzinach w końcu Steilsson wrócił, sam, przybity. Nordycy domyślili się, że było już za późno… Islandia zamknął się w swoim pokoju, chcąc dać upust emocjom. Norwegia po raz setny przeleciał wzrokiem po liście i spojrzał na swoich towarzyszy.

— Co tu dużo mówić? Zepsuliśmy im święta w najgorszy możliwy sposób — zauważył smutno Finlandia, czując łzy w oczach. Święta Bożego Narodzenia były dla niego bardzo ważne, a właśnie pewnej dwójce je zniszczył, tak samo jak ich wrażliwe serca.

— Trzeba to odkręcić — zadeklarował Dania.

— Niechętnie się zgodzę — mruknął Norwegia.

— Tylko problem jak to zrobić, od tak nie wbijemy do domu Rosji i nie zapytamy o Syberię! — zauważył Tino.

— A twoje spotkanie? Z Polską i Rosją? — zapytał Szwed, jak zawsze wolno i opanowanie.

— Huh? — zdziwił się Finlandczyk, a po chwili go olśniło. — No tak! Rosja do mnie dzwonił ostatnio i pytał czy nie przyjadę do niego 7 stycznia, czyli tak jak wypadają u niego w kraju święta!

— Dlaczego cię zaprosił? — zapytał zaskoczony Duńczyk.

— Oh, ponieważ na święta zaprosił Ukrainy, Białoruś, Bałtyków, Czechy, Słowację i Polskę. Jednak Polska powiedział, że przyjedzie jak będę ja — wyjaśnił.

— Mam plan — oznajmił opanowanym tonem Norwegia, zaczynając wyjaśniać każdy element swojego pomysłu.

***

Powoli przeszłaś przez kontrolę na rosyjskim lotnisku i ciągnąc za sobą walizkę, skierowałaś się w dobrze znanym kierunku wyjścia z ogromnego gmachu. Niespodziewanie jednak poczułaś uścisk na ramieniu, zaskoczona odwróciłaś się, napotykając wzrok swojego brata. Automatycznie zbladłaś, mając źle przeczucia. Powinnaś być jeszcze u Yekateriny… szlag by to z twoim planem.

— Jak podróż do Islandii? — zapytał niewinnie Rosja, ale spod jego maski wyczułaś złość.

— I-Ivan… — zająknęłaś się, czując straszna suchość w gardle, która sprawiła, że z trudem mogłaś mówić.

— Porozmawiamy w domu — oznajmił, łapiąc rączkę twojej walizki i idąc do wyjścia. Przez chwilę miałaś ochotę się odwrócić i uciec, wiedziałaś jednak, że to nie ma sensu. Poszłaś za Rosjaninem, starając się zachować spokój.

Droga do domu minęła wam w ciszy, która powodowała u ciebie gęsią skórkę. Przez myśli automatycznie przeszły ci wszystkie możliwe scenariusze co do tego jak może się potoczyć rozmowa. Serce waliło ci jak szalone, jednocześnie zastanawiałaś się jakim cudem ono jeszcze bije. Byłaś pewna, że zostawiłaś je w Rejkiawik, mając jedynie pustkę w tym miejscu. Ostatecznie stwierdziłaś, że organ nadal jest na swoim miejscu. Co nie znaczy, że funkcjonuje tak jak powinno pod względem emocjonalnym…

Kiedy zatrzymaliście się pod doskonale znanym ci domem, wysiadłaś powoli z pojazdu. Rosja zabrał twoją walizkę i poszedł z tobą do środka. W ciszy pozbyliście się ubrań wierzchnich, a później poszliście do gabinetu Ivana. Z każdym kolejnym stopniem twoje serce albo przyspieszało albo stawało. Na zmianę odczuwałaś ciepło i zimno, na zmianę brakowało ci tlenu bądź było go aż nadto.

Usiadłaś na krześle, na przeciwko biurka swojego brata. Usłyszałaś nieprzyjemny dźwięk zamykanych drzwi za swoimi plecami. Twoje ciało przeszedł gwałtowny dreszcz. Ivan usiadł na przeciwko ciebie, splatając razem palce dłoni. Unikałaś jego wzroku.

— Płakałaś? — zapytał po ciszy, która wydawała się trwać wieczność. Musiała przyznać, że to pytanie cię zaskoczyło, ale przytaknęłaś lekko głową. — Dlaczego?

— To nic takiego — wyszeptałaś, nie chcąc powiedzieć prawdy. Wtedy byłoby bardzo prawdopodobne, że na następnej konferencji Rosja by skrzywdził Islandię.

— Szkoda, że nie chcesz mi powiedzieć, siostrzyczko… — westchnął. — Mówiłaś, że będziesz u Ukrainy, a tymczasem przyleciałaś samolotem z Islandii. Wracałaś jakiś naokoło?

— Pomyliłam samolot na lotnisku — skłamałaś sprawnie.

— Smuci mnie, że kłamiesz siostrzyczko — przyznał, ściskając razem swoje dłonie. — Byłem u Yekateriny i cię tam nie było…

— Uh… Ivan, bo… — zaczęłaś się jąkać, czując jak dłonie zaczynają ci się pocić.

— Dlaczego bez mojej zgody poleciałaś na Islandię? — zapytał, podchodząc do ciebie.

— J-ja… chciałam tylko zobaczyć trochę świata — wyjąkałaś, czując wewnętrzne przerażenie.

— Dlaczego w takim razie nie poleciałaś ze mną do Chin? — zapytał.

— Nie-nie wiem… — jąkałaś się dalej, a po chwili poczułaś uderzenie w policzek. Zaskoczona złapałaś się za polik, mając łzy w oczach.

— Nie chcę cię krzywdzić, siostrzyczko, więc mam nadzieję, że więcej taka sytuacja się nie powtórzy…

— Nie powtórzy się — obiecałaś cicho, a po chwili poczułaś jak Ivan lekko pocałował twoje czoło.

— Idź do siebie — nakazał ci, a ty posłusznie skierowałaś się do swojego pokoju.

***

— Syberia! — Do kuchni przyszedł Polska, który zaczął po szafkach szukać najpewniej kieliszków.

— Co? — zapytałaś, odrywając się od pomocy w lepienie ostatnich pierogów.

— Gdzie wy macie szklanki? — zapytał, otwierając kolejną szafkę.

— Tutaj. — Wskazałaś odpowiednią szafkę i odwróciłaś się z powrotem do blatu, na którym było twoje miejsce pracy. Kątem oka zauważyłaś jak Czeszka mierzy brata podejrzanym spojrzeniem.

— Znalazłem! — oznajmił, wyciągając kolejno kilka szklanek i kieliszków.

— Wiedziałam — mruknęła pod nosem Radmila, biorąc ostatnią deskę pierogów i zaczynając je wrzucać do gotującej się wody.

— Pf — prychnął Polak, zanosząc tackę z naczyniami do jadalni.

— Zawołam chłopaków, żeby zaczęli zanosić to wszystko na stół — stwierdziła chłodno Natalya.

— Już wam pomogę! — zadeklarował się Litwa, który właśnie wszedł do kuchni razem z Feliksem.

— Zawołajcie w takim razie pozostałych, żeby poszło szybciej — zaproponowała Czechy, stojąc przy garnku i tupiąc nogą.

— Ta ryba nie chce współpracować — westchnęła smętnie Ukraina, smażąc ostatnie filety z ryby.

— Spokojnie, nie śpieszy się nam chyba nigdzie — zauważyłaś spokojnie, biorąc dwa dzbanki z sokiem i zanosząc na stół, gdzie Kuba i Raivis kończyli układać zastawę.

— Zgadza się, czekamy jeszcze na kilka osób — oznajmił Rosja, stawiając na stole butelkę wódki, na lepsze trawienie.

— Kto jeszcze przyjeżdża? — zapytała zaskoczona Ukraina, przynosząc talerz z rybami.

— No, a myślisz, że czemu się zgodziłem przyjechać. Będzie więcej osób do picia! — oznajmił Polska, a kiedy dostrzegł butelkę rosyjskiej wódki natychmiast pognał do jednego z pokoi gościnnych, aby przynieść trochę swoich zapasów.

— Oznajmiam, że chlanie będzie dopiero po zjedzeniu barszczu i ryby, przynajmniej tyle zjedzmy bez alkoholu — poprosiła Czeszka, siadając na swoim miejscu.

— Niech będzie — mruknął Polak, kładąc na blacie dwie butelki bimbru. Kiedy większość osób zajęła swoje miejsca do drzwi ktoś zadzwonił. Ukraina poszła przywitać gości, a ty zajęłaś swoje miejsce przy rogu stołu. Po twojej lewej siedziała Białoruś, natomiast u szczytu stołu po prawej Rosja.

Czekając na gości, słyszałaś dziwnie znajome głosy. Po chwili do jadalni za Ukrainą weszli Nordycy, a ty miałaś wrażenie jakby krew odpłynęła z twojej twarzy. Starałaś się jednak zachować spokój. Emil wydawał się być zaskoczony twoim widokiem.

— Ah! Priviet! Zajmujcie miejsca — zaprosił ich Rosja, pokazując na pięć wolnych krzeseł.

Kolacja mijała w miarę spokojnie, panowała trochę nerwowa atmosfera. Głównie z powodu, że Feliks i Rosja byli trzeźwi. Kiedy jednak z Ukrainą i Białorusią zebrałaś brudne naczynia po rybie… w ruch ruszył alkohol. Po dyskusji Feliks rozpoczął posiedzenie od bimbru. Szedł dookoła stołu każdemu napełniając kieliszek.

— Syberia? — zapytał, czekając na twoją decyzję co do picia. Chciałaś już zaprzeczyć, ale Rosja za ciebie przytaknął. Nie zamierzałaś się z nim kłócić i tak twoje zdanie nie było ważne.

— Pytam się Syberii, a nie ciebie — zauważył Polak, patrząc na ciebie wyczekująco.

— Piję… — przytaknęłaś cicho, a Feliks nalał ci napoju do kieliszka. Oczywiście sam widok i zapach alkoholu powodował u ciebie mdłości, ale nie mogłaś się sprzeciwić Ivanowi, zwłaszcza przy innych.

Czas mijał, alkohol powoli znikał z stołu. Nieliczne osoby tylko nie piły, a ty byłaś wręcz zmuszona pić na równo z Ivanem. Czułaś się coraz gorzej z tego powodu, zaczynało cię mdlić, a wzrok zamazywać. Starałaś się jednak zachować spokój.

— Pójdę do łazienki — wymamrotałaś do brata, wychodząc z jadalni. Za plecami jeszcze usłyszałaś jak Ukraina powiedziała, że idzie poszukać jeszcze jakiegoś trunku w piwniczce. Doskonale wiedziałaś, że tak naprawdę pójdzie za tobą. Już po chwili poczułaś jak starsza siostra podtrzymuje cię pod ramię w razie czego i prowadzi do łazienki.

— Bardzo źle się czujesz? — zapytała cicho. W odpowiedzi jedynie przytaknęłaś, ponieważ powiedzenie czegokolwiek uniemożliwiła ci gula, która coraz bardziej zaciskała się na twoim gardle.

Yekaterina pomogła ci wejść do łazienki, a ty miałaś wrażenie, że zaraz zwymiotujesz. To naprawdę było okropne uczucie.

— Usiądź — poprosiła Ukrainka, pomagając ci usiąść na podłodze, otulając cię ręcznikiem. — Przyniosę Ci trochę wody, zaraz wrócę.

Po tych słowach przymknęłaś oczy, opierając głowę o zimne kafelki za swoimi plecami. Oddychałaś głęboko, starając się dotlenić i powstrzymać uczucie mdłości. Po chwili poczułaś jak ktoś cię lekko objął i zaczął głaskać po plecach. Nie był to jednak uścisk Ukrainy. Zaskoczona uchyliłaś powieki i zauważyłaś, że to Islandia cię tuli do siebie.

— Emil? — wymamrotałaś zaskoczona.

— Źle się czujesz? — zapytał, głaszcząc cię delikatnie po plecach.

— Mhm… — przytaknęłaś lekko.

— Piłaś, bo nie chciałaś się sprzeciwić Rosji? — dopytał, a ty lekko przytaknęłaś, wtulając twarz w jego koszulę.

— Przyniosłam wodę — oznajmiła Ukraina, wchodząc do pomieszczenia z szklanką wody w dłoni.

— Może lepiej będzie jak się położy spać? — zaproponował Emil, odsuwając się lekko od ciebie, abyś mogła napić się wody.

— Tak by było najlepiej, ale Rosja… — zaczęła Ukraina.

— Co Rosja? — dopytał białowłosy.

— Ivanowi na prawdę na nas zależy, często jest opiekuńczy, jesteśmy dla niego ważne, ale… jednocześnie on lubi jak jest tak jak on chce, nienawidzi sprzeciwu. Próbuje nas przy sobie zatrzymać siłą, bo on się boi samotności — wyjaśniła cicho Yekaterina.

***

Mruknęłaś cicho i się przeciągnęłaś, czując bardzo nieprzyjemny ból głowy. Temu towarzyszyło drapanie w gardle i niebywała suchość w ustach, której chciałaś się za wszelką cenę pozbyć. Jednak nie miałaś siły się podnieść. Ponownie się przeciągnęłaś, odwracając się jednocześnie na bok, uderzając głową w coś.

— Ałć — mruknęłaś, masując głowę.

— Mnie też to bolało… — Usłyszałaś znajomy i zaspany głos obok siebie.

— Emil? — zapytałaś zdziwiona, otwierają oczy i widząc jak nastolatek odwraca się na drugi bok, aby na ciebie spojrzeć.

— Tak, pamiętasz coś z wczoraj? — dopytał.

— Kolację, a później jak poszłam do łazienki z Katyushą i chyba przyszedłeś i tyle… — wyjaśniłaś cicho, spuszczając wzrok. Poczułaś jak Emil cię objął i przytulił do siebie. Poczułaś łzy w oczach.

— Emil… przepraszam… — mruknęłaś w jego koszulkę, chcąc powstrzymać łzy.

— Nie masz za co… — stwierdził, głaszcząc cię po włosach. — Ale chcę, żebyś do mnie wróciła… chcę, żebyśmy znowu byli razem. Już wszystko wiem i mi nic nie przeszkadza, a reszta debil już zrozumiała, że mają się nie wtrącać i dać ci szansę…

— Ale i tak przepraszam, powinnam ci wszystko powiedzieć wcześniej… Jeszcze Ivan przecież… — jąkałaś się.

— Przestań mówić o swoim bracie — poprosił Emil, całując cię lekko w czoło.

— Emil, on wie, że byłam na Islandii… — oznajmiłaś, przerywając mu. — Był u Yekateriny i mnie u niej nie spotkał. Kiedy wyszłam z odprawy na lotnisku to go spotkałam.

— Czyli wie? — dopytał białowłosy.

— O nas? Oczywiście, że nie — mruknęłaś.

— Nie przejmuj się, chyba za niedługo powinno być śniadanie — zauważył, podnosząc się powoli do pozycji siedzącej.

— Nie twoja strefa czasowa? — zapytałaś, widząc jak jest niewyspany.

— Nienawidzę zmiany sfer czasowych — mruknął.

— Chyba stref — poprawiłaś go, mając ochotę zachichotać.

— Stref — poprawił się, przecierając oczy dłonią.

— Pójdę do swojego pokoju i się ogarnę. Będę na śniadaniu — oznajmiłaś, wychodząc z łóżka i przemykając się do swojego pokoju.

Po pół godzinie zeszłaś na parter domu, spotykając w salonie Rosję.

— Czemu wczoraj poszłaś bez pożegnania z kolacji? — zapytał cię, odwracając się do ciebie.

— Uh… przepraszam — wyszeptałaś z skruchą, patrząc w dół.

— Żeby to się nie powtórzyło — poprosił i poszedł do jadalni, a ty za nim.

W kuchni były już twoje siostry, Litwa oraz Polska. Wzięliście się za szykowanie śniadania dla wszystkich. Polegało to głównie na odgrzaniu jedzenia z wczoraj, żeby się nie zmarnowało. Powoli zanosiliście potrawy do jadalni. Znowu rozłożył iście zastawę dla każdego. Sama wzięłaś się za szykowanie herbaty i kawy w dzbankach. Kątem ucha usłyszałaś jak Rosja pyta o coś zdziwiony Finlandię, ale nie dosłyszałaś o co dokładnie chodzi.

Wyjrzałaś do jadalni, aby poprosić kogoś o pomoc przy przyniesieniu gorących dzbanków. Jednak stanęłaś jak wmurowana kiedy podszedł do ciebie Emil i czule pocałował cię w usta. Musiałaś przyznać, że nie spodziewałaś się po nim takiej odwagi. On nie okazywał uczuć przy innych. Nawet przy trzymaniu się za ręce rumienił się na twarzy. Jednak zaraz wrażenie zaskoczenia minęło i przymknęłaś oczy, oddając pocałunek. Nagle cały świat naokoło przestał istnieć. Mimo to kątem ucha zdołałaś usłyszeć kilka ciekawych komentarzy.

— Aw, jak słodko… — Usłyszałaś Matthiasa.

— Nie przeszkadzaj, Dania, zamknij się — nakazał mu Norwegia.

— To dlatego powiesiliście jemiołę… — stwierdził Rosja.

Tłumaczenie/wyjaśnienie:
Tytuł “Trzynaście dni” — nie jest przypadkowy i ma w sumie dwa znaczenia
I — święta na Islandii są obchodzone przez trzynaście dni i wtedy trwa przerwa świąteczna. Zaczynają się 24 grudnia, a kończą 6 stycznia, wtedy są u niech rozbierane choinki i inne ozdoby.
II — kościół prawosławny funkcjonuje na podstawie kalendarza juliańskiego, wedle którego święta wypadają 7 stycznia w kalendarzu gregoriańskim, więc jest różnica trzynastu dni.

(Ros.) Borszcz — barszcz (ciężko pewnie nie jest się domyślić, ale dla zasady tłumaczę xd)

(Isl.) Hvalspik — danie islandzkie, stek z wieloryba (oczywiście z gatunku, który nie jest zagrożony wyginięciem)

(Isl.) Humar supa — zupa z homara

Kot świąteczny — w tradycji Islandii jest to kot Świątecznej Wiedźmy/Świątecznej Czarownicy. Osoby, które nie założą w wigilijny wieczór przynajmniej jednego nowego elementu ubioru mogą paść jego ofiarą.

(Ros.) Priviet — Cześć, witaj, itp.

Opublikowano
Kategorie Hetalia One-shot
Odsłon 310
0

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!