Podobno ideały nie istnieją ~Shawn Mendes Rozdział 2

~Lily pov~

Właśnie się obudziłam, jest godzina 12,więc trochę sobie pospałam ale jest sobota, więc kiedy mam spać do późna i się wyspać jak nie w sobotę?  Pewnie zastanawiacie się skąd wiem, która jest godzina bez sprawdzania na telefonie ? Mam taki budzik, który pokazuje godzinę na suficie, a żeby było fajniej to dwoma klaśnięciami mogę zmienić kolor tła,godziny oraz jak dwa razy zagwiżdżę to zmienia mi się muzyczka budzika. Tak, wiem zajebisty budzik. Odkąd go dostałam czyli jak miałam jakieś 12 lat to po dzień dzisiejszy się nim jaram.

Chwilę jeszcze poleżałam w łóżku myśląc o życiu ale stwierdziłam, iż nie będę do końca marnować tego dnia, więc wstałam z łóżka i podeszłam do szafy z której wyciągnęłam ubrania.  O wow. A czego innego się spodziewaliście? Shawna? Ta.. chciałabym.. Chociaż. To jest możliwe. Czekajcie.. 

Chwilę jeszcze poleżałam w łóżku myśląc o życiu ale stwierdziłam, iż nie będę do końca marnować tego dnia, więc wstałam z łóżka i podeszłam do szafy z której wyciągnęłam Shawna Mendesa. Tak, tego Shawna. Prawdziwego nie kartonowego! Nie nazywam się Angelika Mucha żeby mieć w pokoju podobizny idola. Nazywam się Lili Johnson i swojego idola codziennie trzymam w szafie.

Wybrane ubrania na dzisiejszy dzień położyłam na łóżko po czym podeszłam do drzwi i je zamknęłam na klucz. Następnie wróciłam do łóżka i zaczęłam się ubierać ściągając wcześniej piżamę czym pewnie Was nie zdziwiłam. Na dzisiaj wybrałam niebieski oversize t-shirt z małym motylkiem u góry na środku, jako spodnie założyłam czarne dresy z białymi motylkami. Nie zakładałam stanika bo po co? Jestem w domu, kiedyś moje cyce muszą odpoczywać od staników, a że nie przełamałam się jeszcze do chodzenia w pod koszulach bez stanika poza domem nie mówiąc tutaj o topach czy sukienkach do których stanik czasem jest niepotrzebny. Po ogarnięciu się zeszłam do kuchni w której zauważyłam mojego brata Lucas’a.

-Hejj, co dziś na obiad?-spytałam
-Siemka, właśnie kończę robić twoją ulubioną zapiekankę makaronową z szynką. Ty za ten czas możesz nalać nam po soku.

Jak chciał tak zrobiłam. Z szafki nad blatem wyciągnęłam dwie szklanki z uchwytami. Do jednej nalałam sok pomarańczowy, a do drugiej mojej szklanki wlałam sok jabłkowy. Pokierowałam się z nimi do salonu. Położyłam je na stoliku, po czym włączyłam telewizor i akurat kiedy zaczęłam szukać czegoś fajnego do obejrzenia Lucas przyniósł nam jedzenie, które od niego odebrałam i dałam sobie na kolana.

-Smacznego.-powiedział mój brat.

-Smacznego. Co oglądamy ?

-Hmm.. puść może kabaret ? O ile leci.

Jak ja nie lubię kabaretów. To znaczy niektóre są fajne ale większość jest cringowa. Na całe szczęście w telewizji występował Mateusz Socha, którego obaj uwielbiamy.

Po niecałej godzinie pozbierałam naczynia i wstawiłam je do zmywarki. Następnie poszłam do siebie do pokoju, gdyż miałam zamiar iść na spacer. Musiałam wziąć takie rzeczy jak telefon, który wcześniej się ładował, portfel, słuchawki oraz chusteczki. Po znalezieniu wszystkich potrzebnych mi rzeczy dałam je do czarnej małej nerki. Zeszłam do korytarza gdzie ubrałam buty po czym krzyknęłam do brata, że wychodzę i jak coś to ma dzwonić. Nie czekając na odpowiedź wyszłam z domu zamykając drzwi na klucz. Wiecie w razie bezpieczeństwa żeby mi czasem nikt brata nie porwał pod moją nieobecność.

~Time Skip 20 min.~

Chodziłam sobie po parku słuchając muzyki. W pewnym momencie poczułam że na kogoś wpadłam. Cała ja. Dość często mi się to zdarza, ponieważ często odcinam się od świata i nie patrzę jak chodzę.

-O jejku ! Przepraszam.-powiedziałam
-Nic się nie stało.
-Powiesz mi jak masz na imię?
-Lili Johnson.A ty ?-nie wiem czemu ale wydawało mi się że skądś go kojarzę ale nie mogę sobie przypomnieć skąd.

-Shawn Mendes.Może dasz się zaprosić na kawę Lili?
-Pod warunkiem że ja płacę za siebie.
-Nie, ja zapraszam ja płacę.
-Niech Ci będzie ale następnym razem ja płacę za siebie.-odpuściłam mu bo nie miałam zamiaru się z nim kłócić.

Ruszyliśmy w stronę kawiarenki nie rozmawiając ze sobą ale chyba jemu to nie przeszkadzało, bo mi ani trochę. Po niecałych 15 minutach wchodziłam do kawiarenki i od razu pokierowałam się w kącik po prawej stronie. Jest to moje takie miejsce gdzie zawsze siadam jak tutaj jestem. Usiadłam tyłem do ściany, a naprzeciwko mnie chłopak z którym tu przyszłam. Po chwili spytał:

-Wiesz już co zamawiasz?
-Tak kawę latte i babeczkę czekoladową. A ty ?
-Ja to samo. W takim razie idę zamówić nam jedzenie i picie. Poczekaj tu na mnie.
-Nie. Wiesz co? Ucieknę stąd.- na wypowiedziane te zdania chłopak cicho zaśmiał się pod nosem i ruszył do kasy. Po mniej niż 5 minutach wrócił do stolika.

– Może zagramy w pytania żeby lepiej się poznać ?

-Okej ja zaczynam. Masz rodzeństwo?-powiedziałam.

-Tak młodszą siostrę Aaliyah. A ty ?
-Mam starszego brata Lucasa. Ile lat ma twoja siostra?
-15. A twój brat ?
-20.
– Naprawdę? Twój brata ma tyle lat co ja?
-Widocznie tak, wiesz co ? Nie powiedziałam bym że masz 20 lat wyglądasz na 19.
-Widzisz pozory mylą. A ty ? Ile masz lat?
-18.

W między czasie rozmawiania dostaliśmy nasze zamówienia. Porozmawialiśmy jeszcze chwilę przynajmniej wydawało mi się, że chwilę ale kiedy dostałam sms od brata zauważyłam, że robi się powoli ciemno na zewnątrz. Mimo tego nie chciałam kończyć naszego spotkania gdyż było miło oraz fajnie nam się rozmawiało. W trakcie naszej rozmowy okazało się, że mamy całkiem dużo wspólnych rzeczy, więc tym bardziej nie chciałam wracać już do domu. Z mojego transu wybudziła mnie moja kawka, którą wcześniej piłam przez metalową słomkę. Właśnie dobrze powiedziane piłam. Jak możecie się domyślić właśnie mi się skończyła, więc wzięłam się za odpisywanie bratu, który niedawno wysłał mi wiadomość. Ale wiecie są rzeczy ważne i ważniejsze. W tym przypadku to Shawn jest ważniejszą postacią niż mój przygłupi brat, więc temu wcześniej mu nie odpisywałam bo byłam zbyt zajęta rozmawianiem z chłopakiem z naprzeciwka a jak na razie urwał nam się temat więc jak już wspominałam jest to idealny czas by odpisać na wiadomość.

Od Lucas:
Sis wracasz już ?

Do Lucas:
Jeszcze nie. Stało się coś?

Od Lucas:
Nie, ale przyjdzie do mnie Cameron.

Do Lucas:
Okej.

– Stało się coś?-spytał Shawn, kiedy odłożyłam ponownie telefon na stolik.
-Nie. Po prostu brat do mnie napisał że przyjdzie do niego kumpel.
-Yhym.. To…

Dalej zaczęliśmy konwersować co jak już wspominałam mi się podobało.

~Time Skip 2 h.~

Gdyby nie to, że na dworze już było kompletnie ciemno to pewnie dalej byśmy sobie rozmawiali. Było już grubo po 18, więc stwierdziłam, że powoli będę wracać do domu. Czego za bardzo nie chciałam robić, ale niestety taka jest kolej rzeczy czyż nie?

-Wiesz . Fajnie się rozmawiało i to nawet bardzo ale jest już ciemno, więc będę już wracać.
-Szkoda, ale pozwól, że Cię odprowadzę. Nie chcę żeby czasem coś Ci się stało.
-Jeśli chcesz.
-Jakbym nie chciał to bym się nie pytał.-powiedział delikatnie się śmiejąc.
-Nie pomyślałam o tym.-powiedziałam po czym również się zaśmiałam.
-To ja idę zapłacić a ty tu na mnie poczekaj.-powiedział wstając z sofy, która tak a pro po moim zdaniem była w chuj wygodna. Muszę kiedyś spytać właściciela gdzie ją kupił to może kiedyś kupię podobną do mojego mieszkania.

Z rozmyślań wybudził mnie delikatny i aksamitny głos brązowowłosego chłopaka, który właśnie szeptał mi do ucha, że już jest. Z bardzo dużym trudem oraz w bardzo wolnym tempie podniosłam się z mojego ulubionego fotela. Pokierowałam swe nogi w stronę wyjścia z pomieszczenia. Stojąc przy drzwiach rzuciłam dość głośne do widzenia, co również uczynił po mnie chłopak. Rozmawiając na różne tematy zaczęliśmy kierować się w stronę parku, w którym się spotkaliśmy. Przechodząc obok miejsca “wypadku” na moje usta mimowolnie wpłynął delikatny uśmiech co nie uszło uwadze mojemu towarzyszowi. Kątem oka zauważyłam, że również się uśmiechnął.

-Ej.

-Tak?- spytał z wyczuwalną nutą ciekawości.

-Wiedziałeś, że co 6667 lat doba wzrasta o jedną sekundę ? Co za tym idzie jeśli ziemia dożyje tego czasu to w dalekiej przyszłości doba będzie trwać 50 godzin, a nawet i więcej. Wyobrażasz sobie ile wtedy dzieci będą miały godzin lekcyjnych ? Albo ile będzie godzin w pracy ? To będzie w chuj dziwne. No wyobraź to sobie. Ktoś spyta ile trwa doba ? A odpowiedź to będzie 50 godzin lub więcej. Przecież to jest nie do pojęcia przez ludzki mózg. Bynajmniej przez mój.

-Wooo. Wiedziałem, że jesteś mądra ale nie wiedziałem, że aż tak. Masz rację to będzie bardzo dziwne i wole sobie tego nie wyobrażać. W ogóle skąd ty to wiesz ?

-Z lekcji fizyki. To jest jedyna rzecz którą zapamiętałam z jakiejkolwiek lekcji z tą okropną babą. ( co do tej ciekawostki to jest ona prawdziwa. Wzięłam to z tekstu napisanego w książce dop.aut.)

Dalej tak rozmawiając w pewnym momencie doszliśmy pod drzwi mojego rodzinnego domu. Tak, dalej mieszkam z rodzicami ale rzadko są oni w domu bo często jeżdżą na różne delegacje zazwyczaj do innych krajów, więc czuje się jakbym mieszkała tylko z bratem. Nawet nie zauważyłam kiedy ten czas minął. Co jest dziwne ani trochę nie bolą mnie nogi. Mam nadzieję, że nie zmieni się to rano jak to zazwyczaj mam.

-Okej to tutaj. Dziękuję za miło spędzony czas.
-To ja dziękuję.
-Jeszcze raz przepraszam że na ciebie wtedy wpadłam.

-Nic się nie stało.Pa Lili.-powiedział po czym mnie przytulił na pożegnanie.

-Pa Shawn.-powiedziałam kiedy skończyliśmy się przytulać.

Po naszym jakże miły pożegnaniu weszłam do domu. Pierwszą rzeczą, a raczej osobą którą zauważyłam był mój brat. Następnie zauważyłam Camerona . Chłopcy o czymś zawzięcie rozmawiali. Co dziwne gdy mnie zauważyli to ucichli. A może mnie obgadują ? Wymyśliła moja podświadomość. Nawet jeśli tak to stwierdziłam się tym nie przejmować.

-Hej Lukas. Hej Cameron.-powiedziałam wchodząc do salonu.
-Hej sis.
-Hej Li.
-Li będziemy oglądać Zmierzch oglądasz z nami ?
-Jeszcze się pytasz? Idę się tylko przebrać i zaraz wracam.

Po wypowiedzeniu tych słów udałam się oczywiście do swojego pokoju, z którego wyciągnęłam moją piżamę. Składała się ona z czarnej satynowej koszuli nocnej oraz majtek. Jednak nie chciałam paradować w majtkach przy Cameronie, więc dobrałam do tego spodenki tego samego koloru co koszula.

Wchodząc do salonu usłyszałam, że film się zaczyna, więc usadowiłam się pomiędzy chłopcami. Oglądaliśmy film jedząc przy tym różne słodycze.
Kiedy Zmierzch się skończył chłopcy puścili jakiś kolejny film i później kolejny i kolejny oglądaliśmy tak filmy do 23 po czym powiedziałam:

-Chłopaki ja już idę spać.
-Okej.- powiedzieli obaj.
-Cam śpi u nas.
-Okej.

Szczerze? Jestem przyzwyczajona do tego, iż wyżej wspomniany chłopak u nas nocuje. Robi to tak często, że niedługo to będzie jego drugi dom. Już i tak większość czasu spędza u nas, z czego ja korzystam bo co tu dużo mówić. Chłopak jest przystojny i ma fajny charakter. Czego chcieć więcej ? Myśląc tak dalej pokierowałam się do mojego pokoju. Wchodząc tam, nie myśląc za dużo walnęłam się na moje ukochane łóżko po czym od razu zasnęłam.

Autor Sylonek
Opublikowano
Kategorie Romans
Odsłon 231
0

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!