Rycerze Bogów – Rozdział 2

– Mina, obudź się. Już dolatujemy. – Minako powoli otworzyła oczy. Kiedy spojrzała swoimi zaspanymi oczami, zobaczyła znajomą twarz. Był to Tomasz, którego poznała dosłownie parę godzin temu. Ziewnęła, po czym zadała pytanie:

– Jak długo spalam?

– Całą drogę.

– A ty nie spałeś przez ten czas? – spytała, zaciekawiona.

– Nie, jakoś niemiałem ochoty na sen. – odpowiedział z uśmiechem na twarzy. – Lepiej zapnij pasy, bo niedługo lądujemy.

Minako posłuchała swojego nowego znajomego. W tej samej chwili rozległ się głos informujący pasażerów o tym, że samolot powoli podchodzi do lądowania. Odbyło się ono bez żadnych zakłóceń i niespodzianek. Następnie wszyscy pasażerowie powoli zaczęli wstawać ze swoich miejsc. Usagi, Ami, Rei, Makoto, Mamoru i Chibiusa również to uczynili. Jedynie Minako dobudzała się jeszcze, po kilkugodzinnej drzemce. Była ciekawa która jest obecnie godzina.

– Która godzina?

– Gdzieś koło dziewiątej rano. – opowiedział Tomasz. Dziewczyna lekko się zdziwiła tą odpowiedzią. Zdziwiona spytała ponownie:

– Która?

– No dziewiąta rano. Inna strefa czasowa.

Na początku Minako była zdziwiona pierwszą odpowiedzią. Jednak wyjaśnienia, że to inna strefa czasowa sprawiły, że jej niedowierzanie rozwiało się. W końcu Polska leży na innym kontynencie, lecz ten drobny szczegół wypadł jej z głowy. Właściwie miała to kiedyś omawiane na lekcjach geografii ale nie przepadała za nią. Właściwie nie lubiła żadnego przedmiotu szkolnego, chociaż uwielbiała W-F. Spojrzała w okno, które skierowane było w stronę wschodu. Słońce właśnie wschodziło. Widok ten sprawiał w jej myślach wrażenie, jakby widziała powtórkę. Kiedy wylatywali w Japonii również wstawał dzień. Mimo tego czuła się zmęczona, śpiąca. Nawet fotel, na którym siedziała był dla niej dobrym miejscem, by móc dalej spać w objęciach Morfeusza. Tomasz to zauważył i uśmiechnął się pod nosem, po czym odparł do niej pocieszającym tonem:

– Nie martw się, szybko przywykniesz. Wystarczy, że dobrze się wyśpisz.

Minako przez dłużą chwilę nic nie odpowiedziała. Słowa Tomasza sprawiły to dziwne uczucie Deja vu, którym podzielił się z nią podczas lotu. Teraz powoli i ją samą zaczęło wypełniać. Jednak nie sprawiało że czuła niepokój, a wręcz przeciwnie. Coraz bardziej wydawało się, że może mu zaufać. Mimo, że poznała go zaledwie kilka godzin temu to przypominał jej byłą miłość jeszcze z czasów kiedy mieszkała w Anglii. Czuła nawet podobieństwo że to właśnie z nim rozmawia. Jednak wszystko co dobre szybko się kończy gdyż zaobserwowała jak reszta już powoli zaczęła szykować się do wyjścia, wiec nie pozostało jej nic innego jak tylko się pożegnać.

– Muszę już iść, moje przyjaciółki powoli kierują się do wyjścia. Myślisz że na czas mojego pobytu tutaj, jeszcze się spotkamy? – jednak ostatnie słowa wydały się jej zbyt odważne a nawet bardzo zuchwałe, jednak powiedziała to i jedynie co mogła zrobić to czekać na odpowiedź Tomasza, chociaż zdawało jej się, że zraziła go do siebie. Chłopak jedynie się uśmiechnął, ale było widać że to nie jest uśmiech złośliwy czy taki by zakryć inne uczucia. Był on szczery od serca, po czym rzekł:

– Jedynie Bóg wie.

Minako wstała ze swojego miejsca i dołączyła do grupy. Kiedy wszyscy wyszli doznali przyjemnego uczucia, że podróż się wreszcie skończyła i mogli wyprostować nogi. Najbardziej było to widać u Makoto, która wręcz skakała z radości, że wreszcie się wydostała z tego „żelaznego latającego cholerstwa” i mogła twardo stąpać po ziemi. Wszyscy ruszyli w stronę terminalu, odprawa celna nie trwała długo. Kiedy przeszli dalej, na głównej hali lotniska znajdowało się wielu ludzi tak jak na lotnisku w Tokio. Jedni przybywali, inni odchodzili. Lotnisko tego dnia było pełne życia. W tej zawierusze, Mamoru zauważył jakąś postać trzymająca w rękach tablicę z wypisanym jego imieniem i nazwiskiem w japońskim alfabecie. Był to wysoki mężczyzna, azjata z łysawą głową i broda hiszpańską. Mamoru od razu rozpoznał tego człowieka. Skierowali się w jego stronę. Gdy znaleźli się blisko niego Mamoru z uśmiechem na ustach powiedział:

– Witam panie Harada. Długo się nie widzieliśmy.

– Momoru? Czy to ty? – mężczyzna odparł ze zdziwieniem w glosie. Wyraz jego twarzy również na to wskazywał. – Jak ty zmężniałeś, ostatnio kiedy cię widziałem miałeś trzynaście lat. – odparł uśmiechając się. – A kim są te urocze damy?

– Miło pana widzieć ponownie. – Mamoru również odparł z uśmiechem na twarzy. – A to jest moja dziewczyna Usagi Tsukino- po wypowiedzeniu tych słów dziewczyna ukłoniła się grzecznie. – A reszta tych miłych dam to moje przyjaciółki. Ami Mizuno, Rei Hino Makoto Kino i Minako Aino. – kontynuował. – A ta urocza mała dama to kuzynka Usagi, Chibiusa.

Reszta dziewczyn również ukłoniła się grzecznie.

– Miło was wszystkie poznać. Przyjaciele Mamoru również są moimi przyjaciółmi. A teraz chodźmy, widzę że wszyscy jesteście zmęczeni podróżą. Zatem ruszajmy. Limuzyna czeka.

– Limuzyna? – Makoto kiedy usłyszała to słowo nie mogła uwierzyć, tak jakby słyszała jakieś nieprawdopodobne wywody, lub po prostu usłyszała regułkę z fizyki. Harada jedynie uśmiechnął się i odparł do Mamoru:

– Widzę, że nie wszystko jeszcze im powiedziałeś.

– No niestety nie zdążyłem. – Mamoru wypowiadając te słowa poczuł jakiś rodzaj zawstydzenia, jednak pozbierał się w sobie i zaczął wyjaśniać wszystko do końca. – Drogie dziewczyny to jest Toshinori Harada.

Przyjaciółki oniemiały, ponieważ znały to imię. Chociaż nie mogły w to uwierzyć, Rei spytała:

– To pan jest właścicielem Harada Com Industry? Tej korporacji komputerowej?

– Tak dokładnie – odparł.

– Mamoru ty znasz jednego z najbogatszych ludzi na ziemi? – Makoto również spytała będąc jeszcze pod wpływem zdziwienia. – Ale jak ty…?

– Tak, znam pana Harade od zawsze. – przewał dziewczynie w półsłowa. – Mój ojciec i pan Harada, byli przyjaciółmi jeszcze z czasów studiów.

– Ale w jaki sposób wiedział że tu będziemy? – Spytała zaciekawiona Ami.

– No cóż Ami. Kiedy znalazłaś nam możliwość wakacji, pan Harada akurat zadzwonił do mnie powspominać. W końcu dawno się nie widzieliśmy. Akurat prowadzi interesy w Polsce wcięć chciał zafundować nam je. Jednak że to było dosłownie dzień przed wylotem nie miałem możliwości wszystkiego wyjaśnić.

Dziewczyny popadły w coraz większe zdziwienie, tak jakby słyszały wręcz niesamowitą historię lub przyśnił im się niesamowity i wspaniały sen. Jednak powoli doszły do siebie, kiedy zdały sobie sprawę, że to nie sen to najprawdziwsza jawa. Na ustach każdej z nich ukazał się uśmiech zadowolenia, że wszystko co zobaczą i doświadczą w Polsce będą miały dosłownie za friko. Każdej z nich w głowie zaświtała myśl, że trzeba to wykorzystać w jak najlepszy sposób. W końcu takie rzeczy jak ta raczej nie przydarzają się często, więc należy korzystać. Po chwili cała grupa udała się do limuzyny. Kiedy jechali w stronę hotelu Harada opowiedział im sporo o Polskiej kulturze i obyczajach. Nawet podczas przejazdu opowiadał im ciekawostki miejscach, które mijali podczas drogi. Dziewczyny były ciekawe skąd on wiedział tyle na temat tego okraju. Jak by się tu urodził. Żadna z nich nie kwapiła się zadać to pytanie. Jednak Usagi zapytała. Harada z uśmiechem na ustach odpowiedział, że posiada polskie korzenie. Kiedy limuzyna dotarła do hotelu Harada podszedł do recepcji i porozumiał się z recepcjonistką w jakimś nieznanym dla pozostałych języku. Nie był to angielski ani niemiecki. Jakby podobny do rosyjskiego ale jednak i to nie był ten język. Konwersacja nie trwała długo. Po jej zakończeniu, recepcjonistka dała każdemu ze zgromadzonych klucze do pokojów. Wyglądało na to, że wszystko zostało z góry zaplanowane i wykonane. Dziewczyny pojechały windą na piętro, na którym znajdowały się pokoje. Kiedy wysiadły z windy, wszyscy podeszli do swoich drzwi.

– Takie pytanko. Co kto będzie robić jak się wszyscy rozpakują? – Powiedziała Usagi.

– Ja to pójdę gdzieś w pobliskie rejony, by poznać troszkę okolicę. – Odpowiedziała Ami. – Jak chcecie to możecie się ze mną zabrać.

– Ja spasuję. – odparła Rei. – Jedynie o czym marzę to wyspać się.

– Ja też marzę tylko o łóżku. – dodała Makoto.

– I ja jestem jakaś padnięta.- dołączyła do odpowiedzi Minako. – Przez te sfery czasowe jestem strasznie śpiąca.

Po wypowiedzeniu tych słów, każdy wszedł do swojego pokoju. Minako zamknęła za sobą drzwi. Położyła torby na podłodze i usiadła na łóżku. Rozejrzała się troszkę po pokoju. Był ładny, posiadał eleganckie meble, telefon, radio, telewizor. Jednym słowem wszystko co w eleganckich hotelach powinno być. W końcu położyła się na łóżku ze zmęczenia, przez głowę przechodziły jej myśli dotyczące Tomasza. Najpierw jedna potem druga, trzecia i czwarta. Zamknęła oczy i nawet nie zorientowała się kiedy zasnęła. Obudził ją dopiero jakiś dziwny dźwięk dochodzący zza okna. Spojrzał jeszcze zaspanymi oczyma i dostrzegła siedzącego gołębia. Poczym swój wzrok skierowała na zegarek, który wskazywał 8.30 rano. Minako pomyślała: „Rany, byłam pożądanie zmęczona że tyle spałam”. Spojrzała na torby leżące w miejscu, gdzie je poprzedniego dnia zostawiła. „Trzeba się rozpakować” i zabrała się za to. Zajęło jej to niewiele czasu. Kiedy się z tym uporała weszła do łazienki by wziąć letni pobudzający prysznic. Następnie wyszła z pokoju i zjechała na parter. Kierowała swoje kroki do restauracji. Gdy tam dotarła, spostrzegła że są już tam pozostałe dziewczyny siedzące przed barem. Nie było jednak z nimi Mamoru i Harady. W końcu podeszła i odparła.

– Cześć dziewczyny. Jak się wam spało?

– O nasza śpiąca królewna wreszcie się budziła. – odparła żartobliwie Makoto.

– A tobie co, zabrakło elektryczności do żartów?- również odparła z żartobliwym tonem.

– Siadaj – powiedziała Ami – Śniadanie niedługo powinno być podane.

Minako zrobiła tak, jak jej przyjaciółka zaproponowała i spojrzała w lewy koniec baru. Zauważyła, że w telewizorze leciały poranne informacje. Reporterka mówiła następujące słowa:

– Dziś w godzinach porannych znów pojawiła się znana w Polsce grupa zwana „Rycerzami Bogów”. Naoczni świadkowie twierdzą, że zostali uratowani przed czarnowłosą kobietą w towarzystwie demona. Na razie policja próbuje wyjaśnić ten fenomen. W wywiadzie dla prasy rzecznik policji skomentował to tymi słowami: „Kiedyś wierzyliśmy że ci rycerze to tylko wytwór ludzkiej fantazji, która rozrosła się do miana miejskiej legendy. Jednak od dwóch lat coraz większa liczba ludzi zaczyna ponoć spotykać tych „obrońców” więc postanowiliśmy dodać wszelkich starań by dowiedzieć się kim oni są. Chociaż wydaje się że bronią niewinnych, dla własnego bezpieczeństwa apeluję do obywateli by nie zbliżać się do nich i wszelkie informacje przekazać nam.[/]i – wtedy to zmów na ekranie widać było reporterkę. – [i]A wiec kim są Rycerze Bogów? Wytworem fantazji czy rzeczywistą prawdą? Na razie nic nie wskazuje abyśmy poznali odpowiedź na to pytanie.

Dziewczyny obejrzały to, jednak nie za bardzo rozumiały więc Ami spytała barmana.

– Przepraszam, o czym mówiono przed chwilą w informacjach?

– O Rycerzach Bogów. – odparł.

– Rycerze Bogów? – zdziwiła się Rei. – Kim oni są?

– Ogólnie jest to grupa ludzi posiadających nadprzyrodzone zdolności i walczącymi z demonami i innymi takimi dziwnymi rzeczami. Ale na ich temat są różne opinie.

– A jakie na przykład? – spytała Usagi.

– No że ponoć to tylko miejska legenda, inni mówią że oni istnieją naprawdę. Są również takie dziwne teorie że to kosmici lub mutanci. Są nawet takie dziwactwa że to same anioły, które przybyły by nas bronić.

– A jaka jest pańska teoria?- Spytała ponownie Ami.

– No cóż, trudno powiedzieć wielu ludzi ich widziało ale nadal nie ma żadnych dowodów na ich istnienie. Jednoznacznie nie da się tego stwierdzić. – Po zakończeniu, barman wyszedł na zaplecze. Dziewczyny zaczęły debatować.

– A wy co o tym myślicie?

– Dla mnie to chyba raczej wymysł ludzi. – odpowiedziała Ami.

– Wymysł ludzi? – dodała Makoto. – A my też jesteśmy wytworem ludzi? I nasze moce też?

– Ale nie ma żadnych dowodów na to że oni istnieją. – wtrąciła się Rei. – Pyzatym jeśli oni posiadają jakieś nadludzkie moce to byśmy już dawno o nich wiedzieli. W końcu podobno wykonują tą samą robotę co i my.

– No, ale barman powiedział że wielu ludzi ich widziało. – odparła Usagi.

– Usagi, ty to byś wierzyła we wszystko co by ci ludzie powiedzieli.

– Tak, a ty co jak pierwszy raz się przemieniłaś to w to uwierzyłaś?

– To był zupełnie inny przypadek.

– Ta jasne a ja jestem, Kubą Gwałcicielem.

– Rozpruwaczem. Kubą Rozpruwaczem.

– Przestańcie się kłócić i lepiej powiedzcie mi co będziemy robić? – wtrąciła się Minako.

– Możemy się gdzieś przejść po okolicy po śniadaniu. – Zaproponowała Ami.

– W sumie to niegłupi pomysł. – odparła Usagi.

– Dla mnie nie jest to świetny pomysł. Może wkroczymy do jakiegoś Centrum Handlowego? – spytała rozentuzjazmowana Usagi.

Kiedy dziewczyny skończyły śniadanie bez zwłoki wyruszyły w miasto. Zwiedzały okolicę. Były to tu to tam, czas spędziły przyjemnie. Nie zorientowały się, że cały dzień spędziły na szlaku. Kiedy powoli zbliżał się wieczór, wróciły do hotelu. Akurat podawano kolację. Wszyscy zgromadzili się przy jednym stole. Jedynie Harada nie mógł towarzyszyć Minie i reszcie w posiłku. Podczas kolacji dziewczyny opowiedziały Mamoru i Chibiusie wszystko ze swojego dzisiejszego spaceru i zwiedzania. Jedynie Minako nie była zbyt pochłonięta rozmową, gdyż znów zaczęła myśleć o Tomaszu. Zaobserwowała to Makoto, po czym spytała.

– A co ty tak nieobecna?

– Myślę o kimś.

– O kim? – pytała Ami.

– W samolocie poznałam takiego miłego chłopaka. I mam nadzieję, że go jeszcze spotkam.

– O Mina czy ty myślisz tylko o jednym?

– A po co przyleciałam tutaj, jeśli nie poznać innych ludzi?

– Żeby poznać inną kulturę. – Odparła Rei.

– Na to mam dwa tygodnie. A znajomych trzeba mieć.

– A może, chcesz spróbować go zdobyć? – spytała uśmiechnięta Usagi.

– Być może.

– Jak znam twoje szczęście to on już jest pewnie zajęty, albo to gej. – zażartowała sarkastycznie Makoto.

– Ha, ha, ha. Ale śmieszne. – odpowiedziała z zażenowaniem w głosie.

– Mina ty zawsze próbujesz i nigdy ci nie wychodzi.

– Tak samo jak ty. – odparła z wrednym uśmieszkiem.

– O to było poniżej pasa. – odparła Ami. Minako jednak nie przejęła się słowami przyjaciółki. Makoto spojrzała tylko z nieprzyjemnym a raczej szorstkim wyrazem twarzy. Minako po chwili wstała ze swojego miejsca i rzekła.

– Wybaczcie ale może wyjść do toalety.

– Mina, nie obrażaj się. – powiedziała Chibiusa. – To tylko żarty.

– Ale ja się nie obraziłam.

Minako wyszła z restauracji. Jednak zamiast do toalety skierowała się stronę wyjścia. Sama nie wiedziała po co. Kiedy znalazła się na zewnątrz rozejrzała się do o koła. Było już mało ludzi. Jednak coś przykuło jej uwagę a raczej ktoś, bo zauważyła kogoś. A był to… Tomasz.

– Cześć. – Powiedziała.

Tomasz spojrzał na nią po czym odpowiedział.

– Ja nie mogę. Jaki to mały ten świat.

– No masz rację. Co ty tu robisz?

– A akurat spotkałem się z moimi przyjaciółmi w pobliskim pubie. Może do nas dołączysz?

– Dziękuję, ale nie. Przyjaciółki na mnie czekają.

– Choć Mina.- zachęcał – Moi przyjaciele z przyjemnością by cie poznali.

Propozycja Tomasza wydawała się kusząca. W końcu przybyła tu by poznać nowych ludzi, więc zgodziła się i już po chwili weszli do pubu.

– Ludzie, chciałbym wam przedstawić kogoś, kogo poznałem w samolocie i o kim wam opowiadałem. O to Minako Aino. Mina to moi przyjaciele.

– Ten tutaj wielkolud to Sebastian Chmielnicki. Ten obok to Artur Wójcik prawdopodobnie najspokojniejszy człowiek na świecie. Ta tutaj z kucykiem z włosów to Emila Christf. A ta piękna blondynka to Sandra Czapska. A to jest ostatnia z mojej grupy Martyna Dąbrowska, nasza ponuraczka.

– Tylko nie ponuraczka! – dziewczyna zaprotestowała.

– No dobra, to nasze słoneczko.

– Nie przeginaj.

Minako przywitała się z innymi, znajomi Tomasza również to uczynili. Kiedy usiadła zaobserwowała na stolę gazetę. Nagłówek odzwierciedlał te same informacje, które usłyszała dziś rano w wiadomościach. Czyli coś o tajemniczych Rycerzach Bogów. Tomasz zobaczył, że Minako spogląda na gazetę poczym spytał.

– Tobie też udzieliło się zainteresowanie naszymi polskimi wymysłami?

– Masz na myśli tych Rycerzy Bogów? Słyszałam dzisiaj o nich w wiadomościach.

– Chyba nie wierzysz w te brednie? – spytał Sebastian.

– A dlaczego brednie?

– Bo to są brednie. – odpowiedziała Sandra.

– Ale dlaczego?

– A dlatego że według naocznych świadków, ci rycerze są okuci w zbroję i latają z mieczami. – odpowiedział Tomasz. – A raczej normalni ludzie nie latają w zbrojach po ulicy.

– A możecie mi coś o nich więcej powiedzieć? – spytała zaciekawiona. – Z chęcią posłucham miejskich legend.

– No pewnie. – Odparł z uśmiechem Tomasz. Grupa ta składa się z sześciu osób. Trzech mężczyzn i trzech kobiet. W tej grupie są: nijaki Ares z przerostem siły spowodowanej przewspaniałymi sterydami nieznanego pochodzenia, Kronos co ponoć ma wielką mądrość tak wielką że musi nosić ja w worku, bardzo zwinna Artemida która jak przechodzi przez jezdnie to tylko saltami do tyłu, piękna Afrodyta której uroda jest tak wielka, że jak spojrzy w lustro to prawdopodobnie mdleje i mroczna Nemezis tak mroczna że jak idzie w biały dzień to wszędzie jest ciemno. A całą tą zgrają dowodzi nijaki Herakles z przerośniętą manią wielkości. – Tomasz krótko i żartobliwie opisał dokładnie skład rycerzy. Minako jednak nadal była ciekawa, dlaczego według nich oni są wymysłem skoro mówiono o nich w wiadomościach.

– Dlaczego uważacie to za brednie, skoro wielu ludzi ich widziało?

– Bo ponoć ci rycerze posiadają magiczne moce, a wiadomo że coś takiego jak magia nie istnieje. Dlatego to jest wymysł ludzkiej fantazji. – odpowiedział Tomasz.

Minako nie odpowiedziała. Udawała, że milczeniem się zgadza. W myślach śmiałą się że gdyby zobaczyli ją i jej przyjaciółki w akcji, to by uwierzyli we wszystko. Nagle rozległ się dźwięk dzwonka. Tomasz włożył rękę do kieszeni, wstał i wyjął telefon. Odszedł na chwilkę od pozostałych, zamienił parę słów w swoim języku, poczym odparł do wszystkich.

– Wybaczcie, ale ważna sprawa. Będę musiał was opuści na chwilkę. – powiedział coś do Martyny w swoim języku, ta wstała i podążyła za nim. – Ludzie, dotrzymajcie Minie towarzystwa my niebawem wracamy.

Artur wpatrywał się w Minako, po czym szturchnął parę razy łokciem Sebastiana i kiwną głową w stronę Sandry i Emili. Odparł do Minako.

– Minako, możesz tu chwileczkę zaczekać my tylko pójdziemy coś zamówić.

– Jasne. -odparła.

Cała czwórka wstała i ruszyła w stronę wejścia do baru. Kiedy się tam znaleźli, Sebastian rozpoczął rozmowę.

– Dobra Artur. Jaki pomył wpadł ci tym razem do głowy.

– Sebastian, Sandra, Emila. – wymienił po kolei imiona swoich towarzyszy. – Mam pomysł.

– A jaki jeśli można wiedzieć? – spytała Emila.

– Pomysł jest prosty jak drut, tylko że potrzebuję waszego zdania na temat czy jesteście chętni do jego realizacji.

– Realizacji? – spytała Sandra. – Czy przypadkiem nie masz na myśli…

– Tak właśnie mi o to chodzi.

Sebastian, Emila i Sandra przez chwilę zamyślili się nad pomysłem Artura, po czym glos zabrał Sebastian.

– Wiesz że jeżeli Tomasz i Martyna nas zobaczą wszystkich pijących wódkę, to nam nogi z rzyci powyrywają.

– Oj, Sebek, wyluzuj. Pamiętasz tą włoską kuzynkę Sandry. Ona miała „łeb” i jakoś naszemu sprawiedliwemu i naszej ponuraczce to nie przeszkadzało.

– No. Ale ona była w naszym wieku. – dodała Emila. – A ta japonka na więcej niż 13 lat to nie wygląda.

– Emila, daj spokój. Dziewczyna nas nie zna może być jej trudno przełamać to zakłopotanie. A odrobina alkoholu jeszcze nikomu nie zaszkodziła. I dużo nie wypijemy.

– Jak znam życie to wy panowie na pół litrze nie skończycie. – stwierdziła Sandra, patrząc na Artura i Sebastiana.

– Sandra, czy ty wszystko musisz tak czarno-widzieć ? – spytał Sebastian.

– Ja czarnowidze? Nie. Stwierdzam tylko logiczną kolej rzeczy.

-A jaka jest ta „logiczna kolej rzeczy” jeśli można wiedzieć? – Artur spytał przy okazji marszcząc brwi.

– To proste. Kupujecie pół litra, wypijacie. Jeden z was stwierdzi że to za mało. Kupicie następne pół litra, wypijecie i drugi stwierdzi, że za mało. I kupicie następne. I tak do czasu aż któryś z was będzie rzygać, zrobi jakoś głupotę, lub… – przerwała, po czym pokiwała głową i dokończyła. – zrobi jedno i drugie.

– A może nie będzie aż tak źle. – odparł Sebastian z nad wyraz spokojnym tonem głosu.

– Ja jednak bym tego nie robiła. – powiedziała Emila.

– Rany, dziewczyny z wami się dogadać jest tak prosto jak podkuć wnerwionego byka.

– Ja również jestem z Emilą. – odparła Sandra w kierunku Sebastiana. – Czuję że to może się niezbyt dobrze skończyć.

– A co jeżeli powiem że możemy to zrobić w ramach naszej „tradycji”?

Sandra i Emila jedynie spojrzały na Sebastiana. Widać że jego słowo „tradycja” była bardzo dobrze znana całej czwórce. Po chwili spojrzały na siebie dogłębnie zastanowiły się po czym odparła Sandra.

– Dobra, niech będzie. Ale jak coś się spartoli to nielicznie na to że ja i Emila będziemy ratować wasze tyłki.

– Właśnie wyjęłaś mi to z ust. -Emila odparła do Sandry. – A więc pamiętajcie. Jak Tomasz I Martyna zobaczą co my robimy, to na naszą pomoc nielicznie.

– Spokojnie. Jak by co to panem „sprawiedliwym” i Martynką zajmiemy się sami. – Artur powiedział to ze spokojem w głosie i dużą pewnością, że nic złego się nie zdarzy. – Dobra to idźcie do naszej japonki, zaproponujcie jej mały toast a ja wszystko kupię.

– Chwila a dlaczego my? – Sandra zaprotestowała.

– Bo pod nieobecność Tomasza, ja trzymam pałeczkę. – Artur mrugnął do Sandry, ta jedynie westchnęła. Sebastian, Emila i Sandra skierowali swoje kroki w stronę wyjścia i stolika na zewnątrz. Kiedy tam dotarli rozsiedli się na swoich miejscach. Minako jednak zaobserwowała, że brakuje jednaj osoby.

– A gdzie wasz przyjaciel?

Przez krótką chwilę panowała cisza. Jednak Emila zaczęła mówić szeptem do Sebastiana.

– Może ją wtajemniczysz

– A dlaczego ja?

– A to ja byłam tak chętna do tego pomysłu? Sam chciałeś to jej proponuj!

Sebastian zmarszczył brwi, po czym wziął głęboki oddech i zaczął mówić do Minako.

– Artur za chwile do dołączy. Posłuchaj Minako. – dodał ostatnie słowa z lekkim zakłopotaniem.

– Tak o co chodzi?

– No. – ciągną niepewnie i niezdecydowanie. – Ja i reszta mamy dla ciebie pewną propozycję.

– Propozycję? – Minako powtórzyła zaciekawiona. – Jaką?

– No, o to chodzi że my mamy pewną tradycję. – ciągnął – Polega ona na tym, że jeśli ktoś z naszej grupy pozna jakąś nową osobę, to proponujemy jej mały toast.

– Macie namyśli piwo? – spytała.

– No nie do końca.

Minako spojrzała na niego, zastanawiając się o co mu może chodzić. Jego przeciąganie sprawiło, że czegoś się do myślała. Jednak niebyła pewna wiec zapytała.

– Chodzi o coś mocniejszego?

– No, tak. – znowu przeciągał, zakłopotany i lekko zawstydzony.

– Powiedz jej to wreszcie – Emila dodała znowu szeptem.

Sebastian spierał się na nią. Wyraz twarzy pokazywał zakłopotanie, jednak odwrócił się do Minako wziął głęboki oddech i powiedział.

– Chodzi nam o to czy nie napiłabyś się z nami wódki?

Minako przez krótką chwilę patrzyła się zdziwiona na wszystkich. Wiele propozycji już słyszała, ale jeszcze nie taką. Co prawda myślała o tym, żeby odmówić jednak po odrobinę dłuższym przemyśleniu odparła.

– W sumie to nie powinnam pić, bo nie jestem jeszcze pełnoletnia i że was jeszcze zbyt dobrze nie znam. Ale że jesteście przyjaciółmi Tomasza, to co mi tam. Napiję się.

Sebastian uśmiechnął się do Miny, właśnie w tym momencie do stolika powrócił Artur z szklaną półlitrową buteleczką, butelką napoju, pięcioma kieliszkami i szklankami. Usiadł, rozdał kieliszki i szklanki i napełnił je. Kiedy już odłożył butelkę, wszyscy podnieśli kieliszki, a Artur odparł.

– No to zdrowie naszej nowej znajomej.

Po czym wszyscy wypili po kieliszku. Minako ciężko przełknęła, jednak dzięki popitce ostry smak alkoholu złagodniał. Dziewczyna zaczęła rozmawiać ze zgromadzonymi. Rozmawiali na różne tematy. Głównie były to o dziwo jak na ten okres tematy szkolne. Wymienili się jak wygląda struktura szkół, zajęcia, i tym podobne. Rozmowa trwała w najlepsze. Po pewnym czasie Sebastian zaproponował drugi toast. Minako był troszkę niechętna, ale jednak przyjemna rozmowa sprawiła że nieprotestowana. Wypili drugą kolejkę. Drugi kieliszek Minie przeszedł już łatwiej, zwłaszcza że toast ten również dotyczył jej a konkretnie tego by ta nowa znajomość zamieniła się w przyjaźń.

Rozmowa trwała, tematów nie brakowało. Z każdym wymienionym zdaniem Minako coraz bardziej lubiła ledwo co poznanych znajomych. Miała to samo odczucie co w samolocie podczas rozmowy z Tomaszem. Po pewnym czasie kolejny toast wzniosła Sandra. Każdy opróżnił kieliszek, po czym kontynuowali rozmowy. I tak podczas przyjemnych rozmów, wznieśli jeszcze czwarty, piąty, szósty toast. Minie już zaczęło lekko kręcić się w głowie jednak była wyluzowana i zadowolona. Wręcz zapomniała o Usagi i reszcie. Czas płynął, rozmowy trwały. W między czasie Emila zamówiła coś na ruszt. Zajadali się smaczym jedzeniem. Kiedy wszyscy zjedli, Sebastian zamówił drugie pół litra. O dziwo Emila i Sandra nie protestowały. Nawet Minako była chętna do tego pomysłu. Chociaż już w główce zaczęło jej szumieć. I tak, były wypijanie kolejne toasty. Co jakiś czas zagryzając jeszcze do tego zamówione orzeszki.

– Minako… a wiesz jak powiedzieć po polsku „dobry wieczór”? – spytała Sandra. Jej głos zdradził, że alkohol również ją „rozgrzał”

– Nie. A możesz mi zdradzić?

Sandra się zamyśliła i odarła po angielsku.

– Dobry wieczór.

– A wiesz jak powiedzieć „proszę stąd wyjść”? – dodał Sebastian, głos jego również zdradzał „rozgrzanie”

– Proszę… hyk… wyjść.

Tym razem, Sebastian się zamyślił po czym odparł.

– Nie. Spieprzaj dziadu.

– A wiesz jak w Polsce najlepiej zagadać do faceta? -dołaczyła Emila.

– Jak? Hyk.

-Choć na sianko zrobimy bzykanko. – odparła z uśmiechem.

– A co to jest bzykanko?

Emila zamyśliła się.

– To taki zwrot grzecznościowy.

Rozmowy trwały dalej, przy okazji wypite jeszcze zostało ze dwa lub trzy toasty. Przez ten czas w barze ludzi ubyło, jednak Minako i jej nowi przyjaciele nadal wesoło gaworzyli. Artur po pewnym czasie wpadł na dziwaczny pomysł zrobienia komuś dowcipu. Wyjaśnił wszystkim plan. Dla trzeźwego człowieka wydawałby on się odrobinę ciężki do wykonania, ale że wszyscy byli już „rozgrzani”, więc się zgodzili. Po chwili do baru powrócili Tomasz i Martyna. I to właśnie oni mieli stać się „ofiarami” tego dowcipu. Jednak zanim Sebastian, Artur, Emila i Sandra spostrzegli kto wchodzi do baru, byli już schowani pod stołem. Tomasz i Martyna podeszli do stołu. W pierwszej chwili patrzyli się z zastanowieniem na Minako. Ta jedynie wstała i powiedziała.

-Dobra noc. Jestem złotowłosą japonką.

Tomaszowi i Martynie rozszerzyły się oczy, Martyna odparła jednak po angielsku do Tomasza.

– Czy ty to słyszałeś?

– Niemożliwe. – odparł.

Wtedy szeptem z pod stołu w kierunku Miny odparł Sebastian.

– „Jak cię suszy, to umyj sobie uszy”

– Jak cię suszy, to umyj sobie uszy. – Minako powtórzyła.

Tomasz i Martyna spojrzeli na siebie nie dowierzając. Martyna odparła.

– Ona jest pijana.

– „Ja pijana jestem od urodzenia” – powiedział szeptem Artur.

– Ja pijana jestem od urodzenia.

– Ja chyba śnię. – odparł Tomasz.

– „Dostaniesz w ucho to się obudzisz” – dodała szeptem Sandra.

– Dostaniesz w ucho to się obudzisz.

– Słyszałeś. Ona ci grozi.

– „Przestaw się” – powiedziała Emila, również cichaczem.

– Przedstaw się. Jestem Mina.

Martyna zmarszczyła brwi, po czym spytała.

– Słucham?

– „Eksploduję od zmierzchu do świtu”- powiedział Sebastian.

– Eksploduję od… od… Cały dzień.

– A ja jestem Martyna Dąbrowska. – Odparła bez jakiejkolwiek emocji. – I widzę Tomaszku, że niezłe ziółko poznałeś tam w samolocie. – spojrzała na niego z posępną miną. Wszyscy zgromadzeni pod stołem jakby nagle otrzeźwieli, kiedy usłyszeli kto przybył. Minako jednak spojrzała na Tomasza i odarła do niego.

– Choć na sianko zrobimy bzykanko.

Tomasz spojrzał na nią, po czym zaczerwienił się. Sebastian próbując uratować sytuację powiedział do miny szeptem.

– „Bardzo przepraszam, miałam halucynacje”

– Bardzo przepraszam, miałam ha… ha… ha…

– Ona się z nas śmieje. – oparła Martyna.

– „Halucynację” – powróżyła Sandra.

– Miałam Halu… cu… cu…

– „Miałam atak serca” – odparł Sebastian.

– Maiłam atak sera.

– „Nie, do diabła serca”

– A nie do diabła serca. – odparła z uśmiechem.

Maryna spojrzała się dogłębnie i odparła.

– To bardziej wygląda mi na atak na mózg.

– „Tak, tak to atak mózgu, zapalenie opon” – odparł szybko Artur.

– To były płonące opony. – odparła z zadowoleniem. Tomasz i Martyna spojrzeli na siebie. Sebastian natomiast odparł za zażenowaniem.

– „Jezu czemu za mną nie powtarzasz”

– A po cholerę? – spytała spoglądając pod stół. – A opony spalimy jutro.

– „Powiedz, ze ci przykro”

– Bardzo mi smutno.

– A z jakiego powodu? -spytał Tomasz, spokojnym tonem głosu.

– Że jestem królową z Wenus. Hyk.

– Ale nie przykro ci powodu tej wódki którą raczyłaś się spić. – odparła Martyna w nieprzyjemny, natarczywy sposób. Minako spojrzała na nią poważnie i odparła.

– Tu jest Polska Hyk. I tu się pije.

Tomasz pokiwał głową parę razy poczym odparł.

– No dobrze Mina, choć zaprowadzę cię do pokoju. I powiece tym dwóm cymbałom i tym dwóm idiotkom żeby już nie chowali się pod tym stołem.

Minako spojrzała na nich i odparła.

– Ej, cymbały i idiotki nie chowajcie się.

Sebastian, Artur, Emila i Sandra powoli wygramolili się z pod stołu. W tym czasie Tomasz podszedł do Minako i wziął ją pod rękę, by pomóc jej dojść do pokoju w hotelu. Minako spojrzała na niego i odparła po japońsku.

– On będzie… hyk… w przyszłości moim mężem.

– Tomasz, my bardzo ten tego… – Sebastian już próbował wyjaśnić cała tą sytuację, jednak Tomasz spojrzał na niego ze zdenerwowanym wyrazem twarzy i odparł przerywając mu:

– Milcz. – spojrzał tylko na Artura, Emilę i Sandrę, po czym kontynuował w polszczyźnie. – Z wami, policzę się kurwa jutro. – po czym spojrzał na Martynę i odparł do wszystkich. – Poczekajcie tu na mnie ja tylko odprowadzę Minako do jej pokoju.

Tomasz wziął na wszelki wypadek Minako na ręce i ruszył w stronę hotelu.

Autor Nemo Prime
Opublikowano
Kategorie Manga & Anime
Odsłon 285
0

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!