Legenda białej wilczycy-02

Na pewno dostanie mi się za to. Nieważne. Pobiegłam do domu. Gdy tylko znalazłam się przy ścianie, na której znajdowało się okno do mojego pokoju, wspięłam się na drzewo stojące koło domu. Będąc już na wysokości mojej sypialni, skoczyłam do jego środka. Znalazłam się w wielkim zielono szarym pokoju. Po lewej stronie od okna stało białe dwuosobowe łóżko z ogromną ilością kolorowych poduszek. Naprzeciwko jego znajdowała się ogromna szafa, na jasnych panelach leżał szary puchowy dywan, a na wprost od okna stało duże białe biurko, obok, którego znajdowała się narożna biblioteczka, pełna wielu kolorowych książek. Szybko usiadłam na moim posłaniu, wzięłam z półki, która wisiała koło łóżka mój telefon, po czym odblokowałam go i zaczęłam przeglądać media społecznościowe. Robiłam to tylko dlatego, że wiedziałam, że za chwile będę miała gościa. I już za pięć minut to się stało. Gdy tylko usłyszałam, pukanie do drzwi powiedziałam „Proszę”. Po chwili do mojej sypialni wszedł wysoki i dobrze zbudowany szatyn. Jego czarne włosy były w nieładzie, a te jego zielone oczy przypatrywały się mojej osobie.

-Amelio, gdzieś ty była?-spytał się mnie tym swoim przywódczym głosem. Nie był alfą, jednak mógłby nim być, gdyby tylko był wilkiem. Jednak nim nie był.

– Tato siedziałam w swoim pokoju-odpowiedziałam na jego pytanie.

-Amelio nie kłam mnie! Twoją matkę możesz okłamywać, ale nie mnie! Widziałem cię, jak wychodziłaś z domu!-krzyczał na mnie mój ojciec. Jak ja nienawidzę, kiedy jego lisia strona w taki sposób przejmuje nad nim kontrolę. Tak jak teraz, Inaczej by nie zachowywał się w stosunku do mnie w taki sposób.

-Tak byłam na zewnątrz, ale tylko na chwilę, by porozmawiać z dziadkiem-przyznałam się. Wolałam to robić niż słuchać jeszcze przez bardzo długi czas jego lisa.

-Córko wiesz, że może przez to czekać cię kara od bogini. Przed przemianą nie możesz zobaczyć księżyca, a ty poniekąd go zobaczyłaś. Ja nie będę dawał ci kary za to, co zrobiłaś, ale ty lepiej błagaj Lunę o przebaczenie-powiedział już swoim normalnym głosem, po czym wyszedł z mojego pokoju.


W końcu stoję przed skałą księżycową i już tylko chce wszystko widzieć, ale oczywiście nie mogę. A to wszystko przez nasze prawo. Mówi one o tym, że w dzień pierwszej przemiany nie można widzieć księżyca aż do momentu zmiany. Tata kazał mi błagać boginie za to, co zrobiłam, jednak ja nie robiłam tego. Każdy ma na tym świecie jakieś przeznaczenie. Najwyżej Luna zmieniła moje przez ten wybryk.
Tak więc na moich oczach znajduje się czarna chusta. Mimo że nie widzę nikogo to i tak zaczynam czuć, jak dużo lisów i zdecydowanie mniej wilków należących do mojej rodziny stoi koło mnie. To jednak nie było wszystko, co odczuwałam. Zaczynam czuć niezwykłą siłę, która już po chwili zostaje wepchnięta w moje ciało. Momentalnie ściągam chustę, po czym opadam na ziemię, a moje ciało zaczyna się, trząś. Po chwili nie widzę już nikogo.


Jestem w białym pomieszczeniu, które nie przypomina mi kompletnie nic. Kompletnie nic tu nie ma oprócz jakiegoś siedziska na środku tego pomieszczenia. A niby podczas tego momentu przemiany powinno się pojawić miejsce, z którym nasza dusza jest związana. Chociaż tak powiedziały mi siostry.

Opublikowano
Kategorie Fantasy
Odsłon 777
0

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!