Podobno ideały nie istnieją ~Shawn Mendes Rozdział 5

Przypomnienie:
-Lili spokojnie to tylko horror.-powiedział i zaczął mnie głaskać po włosach.

-Wiem o tym.

Dalej nie oglądałam tylko zasnęłam wtulona w Lukasa.

———————————————————

Właśnie zostałam brutalnie zbudzona. Znajdowałam się na polu razem z materacem. Tak! Ten debil jakimś cudem wyniósł mnie na pole z materacem. Materac znajdował się przy basenie, widać że nie pomyślał ale na szczęście ja tak.

-Pomóż mi chociaż wstać z tego materaca.-podałam mu swoją prawą dłóń.

-Okej?-podał mi swoją prawą dłoń, za którą go pociągnęłam. 

W taki oto sposób skończył gorzej niż ja. Może i wyniósł mnie na pole z materacem ale to on właśnie topi się w basenie. Nagle poczułam jak mój materac zaczyna wpadać do basenu.

-Lucas! Debilu! Za co to ?

-Serio jesteś taka głupia ? Widać kto jest mądrzejszy z tego rodzeństwa.

-Ja.-powiedziałam uśmiechając się szczerze.

-Ta.. chciałabyś.

-Wiesz ten który rodzi się pierwszy zawsze jest tym głupim.

Skoro jesteśmy już w basenie, postanowiliśmy z tego skorzystać. Ma szczęście że jest straszny upał, więc w sumie nie jestem aż tak bardzo na niego zła.

Po godzinie pływania, stwierdziłam że zaproszę do siebie Katy. W tym celu udałam się do mojego pokoju gdzie wczorajszej nocy zostawiłam go ładującego się. Zazwyczaj wolę pisać, nie rozmawiać ale tym razem nie chce mi się czekać aż dziewczyna mi odpisze więc stwierdziłam że do niej zadzwonię.

Rozmowa z Katy:

-Hejj laska. Spotykamy się dzisiaj?

-Jasne będę u ciebie za 30 min.

-Weź ze sobą strój kąpielowy. Ja będę na ciebie czekać w basenie.

Z szafki gdzie trzymam bieliznę, wyciągnęłam jeden ze swoich strojów kąpielowych. Tym razem padło na czerwony jedno częściowy strój, zamiast zwykłych ramiączek posiadał on złoty łańcuch. Między cyckami był złoty zawias (?), który łączył jedną stronę stroju z drugą. Dodatkowo ów strój posiadał wycięcie na brzuch, pas był oplatany również złotym łańcuchem. Pewnie zastanawiacie się czy nie jest to za bardzo wyzywające bikini gdyż będzie widział mnie taką brat. Może i jest wyzywający, ale Lukas widział mnie w gorszych strojach, w dodatku obaj widzieliśmy się nago więc nie, nie jest to za bardzo wyzywające bikini jak na dzisiejsze pływanie.

Ubrałam do tego zwykłe czarne japonki, włosy już miałam mokre więc nie opłacało się ich spinać. Ubrana zeszłam do kuchni, z zamrażalnika wyciągnęłam kostki lodu oraz zamrożone truskawki. Wsypałam kilka truskawek do wysokiej szklanki, dorzuciłam cztery kostki lodu, całość zalałam wodą. Włożyłam słomkę i pokierowałam się do basenu. Przechodząc przez salon zauważyłam Lucasa który stał przy leżakach i z kimś rozmawiał przez telefon.

Nie zwracając na niego uwagi, postawiłam swój upity napój koło mojego ulubionego leżaka. Ściągnęłam klapki i wskoczyłam do basenu chlapiąc wodą ciemnowłosego. 

-Zaprosiłem do siebie chłopców.

-Domyśliłam się.

***

Bawiąc się najlepsze ze znajomymi w wodzie nagle usłyszałam dzwonek, który dobiegał z bramy. Oznacza to, że ktoś chce do nas przyjść. 

-Zapraszaliście jeszcze kogoś?-spytałam patrząc na każdego z osobna, kiedy każdy z zebranych osób pokiwał mi głową na nie, postanowiłam pójść sprawdzić kogo do nas niesie.

Szłam boso w stroju kąpielowym po chodniku, kiedy nagle usłyszałam męski głos.

-Um.. hej Lili.

-Shawn? Co ty tu robisz?

-Jak to co? Umawialiśmy się wczoraj na spotkanie, nie odpisywałaś więc przyszedłem sprawdzić czy żyjesz.

-Um.. przepraszam ale kompletnie o tym zapomniałam.

-Nic się nie stało.-powiedział posyłając mi swój baardzo seksowny uśmiech. 

Tak, seksowny. Nie będę tego ukrywać. Cóż Shawn jest totalną hotówą, wygląda jak spełnienie moich erotycznych marzeń. Gdyby tylko nie był sławny już daawno bym się za niego brała.

-Może wejdziesz?-powiedziałam otwierając bramę.

-Z miłą chęcią.-szepnął mi do ucha kiedy przechodził obok mnie. Musiał się schylić przez co jego włosy delikatnie i miło mnie połaskotały po policzku i już teraz wiem, że wyglądam jak mój czerwony kostium.

O cholera. Shawn Peter Raul Mendes widzi mnie właśnie w bikini. I to w jakim! W dodatku jestem boso, bez makijażu i z rozpuszczonymi włosami. Cóż moje ciało posiadało kilka niedoskonałości między innymi w postaci rozstępów. Mimo tego bardzo lubię swoje ciało i jestem z niego zadowolona, nie to co kiedyś.. Na to wspomnienie trochę zmarkotniałam, lecz kiedy zauważyłam przed sobą Mendesa postanowiłam szybko go dogonić. Uśmiechnęłam się szeroko, piersi i tyłek bardziej wypięłam niech się chłopak cieszy póki może. Poza tym spędzając czas z arcydziełem nie mogłam wyglądać gorzej od niego.

-A więc razem ze znajomymi, spędzamy czas w basenie. Jeśli chcesz możesz się przyłączyć lub patrzeć.-powiedziałam idąc obok loczka. Sorry ale nie będę dla niego rezygnować z pływania w basenie. Wizja chłopaka, bez ubrań w basenie wygląda bardzo kusząco więc mam nadzieję że do nas dołączy. 

-Z chęcią dołączę ale wieczorem chciałbym Cię zabrać w pewne miejsce.

-Okej, mogę przystać na taką propozycję.

-Wszyscy to jest Shawn Mendes. Shawn to jest mój starszy brat Lucas o którym Ci wczoraj wspominałam być może pamiętasz, dalej jest Cameron oraz Jack.-powiedziałam pokazując palcem.

-Czy to jest ten cały idol Katy?-spytał Jack.

-Eh.. tak to on. Shawn ciesz się, że dziewczyna opuściła nas jakąś godzinę temu. Gdyby dalej tu była nie miałbyś ani chwili wytchnienia.

-Mam rozumieć, że jest jedną z moich ogromnych fanek ?

-Dokładnie.

******

Jezu. Japierdole. Właśnie umarłam. Shawn pieprzony Mendes… Japierdole jak można być tak seksownym człowiekiem i zarazem denerwującym? Otóż nasz kochany Shawn właśnie wyszedł z basenu gdyż zbliża się nasza godzina wyjścia. Ale jak on wyszedł! Podciągnął się na rękach na murek, odchylając do tyłu głowę. Tak, że jego teraz jeszcze ciemniejsze i mocniejsze loki poleciały się do tyłu. Po jego boskim ciele spływały krople wody. Z miłą chęcią dotknęłabym jego słodki loczków jak i reszty ciała..

Opamiętałam się w momencie kiedy dostałam wodą w twarz, jak się domyślam od mojego kochanego braciszka. Nie muszę na niego patrzeć ani z nim rozmawiać żeby wiedzieć, że teraz się uśmiecha i wymyśla jakieś popierdolone scenariusze w swojej głowie.

Wstałam z murku na którym siedziałam od dłuższego czasu. Podeszłam do leżaka gdzie zgarnęłam swoją już pustą szklankę oraz wsunęłam nogi w klapki.

-Chodź.-powiedziałam do piosenkarza oddalając się od niego.

W toalecie podeszłam do szafki narożnej, wyciągnęłam z niej jeden ręcznik i podałam go chłopakowi mówiąc, że jak chce to może się umyć. Ja zaś sama pokierowałam się do osobnej łazienki, zgarniając wcześniej z pokoju ubrania, którymi były jasne jeansy z szerokimi nogawkami oraz z dziurami. Do tego dobrałam biały crop top. W toalecie po umyciu się zrobiłam szybki makijaż. Na szczęście moje włosy szybko schną więc nie musiałam męczyć się z suszeniem ich.

Schodząc na dół zauważyłam, iż Shawn siedział sobie na kanapie razem z trójcą święta.

-Idziemy?

-Jasne.-powiedział chłopak wstając z kanapy.

Pokierowaliśmy się do przedsionka gdzie ubrałam moje niebieskie jordany oraz narzuciłam na siebie niebieską koszulę w kratę. Niby były wakacje ale jest już całkiem zimno, w dodatku nie wiem o której godzinie wrócę do domu. 

Chwila. Stop. Ja nie wiem gdzie idziemy i czy w ogóle wrócę do domu.

Autor Sylonek
Opublikowano
Kategorie Romans
Odsłon 217
0

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!