Podobno ideały nie istnieją ~Shawn Mendes Rozdział 3

Obudziłam się następnego dnia rano czyli w niedzielę. Kolejny nudny dzień w moim życiu. Może by tak porobić coś interesującego tak, żebym wykorzystała ten dzień w stu procentach? O już wiem! Jako iż zawsze chciałam nauczyć się grać na gitarze ale zawsze mi i gitarze nie było po drodze to stwierdziłam, że zrobię to dziś. Leżąc w łóżku i tak sobie rozmyślając co dzisiaj zrobić nagle przypomniałam sobie że dziś w nocy przyjeżdżają rodzice i wypadałoby tutaj posprzątać. Czyli już wiem, że dzisiaj nie nauczę się grać na gitarze i jakby dłużej się zastanowić to nawet jakbym nie musiała teraz sprzątać całego domu to tak czy siak nie nauczyłabym się dzisiaj grać na gitarze bo przecież do tego jest potrzebna gitara której nie posiadam i nie zapowiada się żebym miała ją w najbliższym czasie dostać na przykład na urodziny. Tak, ja wiem że mogę sobie sama kupić gitarę ale nie wiem czy się polubimy a tak jak dostanę od kogoś gitarę nie będzie mi jej szkoda jak będzie leżeć w rogu pokoju i robić za ozdobę.

Nie rozmyślając więcej wstałam prędko z łóżka i tak jak wczoraj podeszłam do szafy z której oczywiście wyciągnęłam ubrania. Jako iż będę sprzątać dom ubrałam zwykłe czarne legginsy, do tego ubrałam luźną szarą podkoszulkę. Włosy natomiast spięłam w koka.Jeśli natomiast chodzi o mój drugi outfit na dzisiejszy dzień to postanowiłam że ubiorę spódnicę jak już posprzątam w domu. (jeśli ktoś chce to zdjęcie pod koniec rozdziału dop.aut.)  Wyżej wspomniana spódnica jest krótka, ledwo sięga ona za tyłek ale taki już mam styl. Spódnica po lewej stronie miała rozcięcie na którym ładnie wyróżniał się zwisający łańcuch który był dopięty do paska w odcieniu ciemnego nude, kolor ten pokrywał się z moim odcieniem skóry która teraz była ładnie opalona. Do tego wybrałam biały top na ramiączkach. Jeśli chodzi o kolor spódnicy to jest to taki jasny beżowy w drobne jasne, moim zdaniem słodkie kwiatki. Z biżuterii dobrałam jeden dość ciężki łańcuch oraz zwykły naszyjnik z zawieszką dość dużego kółka w kolorze złotym. Włosy zostawię spięte w koka a makijaż zrobię delikatny do którego później użyje podkładu, korektora, pudru, kredki do brwi, tuszu do rzęs trochę bronzera, rozświetlacza którego użyje również jako cień do powiek. Na usta natomiast dam szminkę w odcieniu nude. Całość popsikam fixing spray’em.

Po przebraniu się w mój strój do sprzątania pokierowałam się do pokoju mojego brata w celu obudzenia go. To zdanie nie miało sensu bo oczywiste jest to że chcąc posprzątać własny dom to logiczne jest to że pójdę do mojego brata a nie na przykład do brata mojego sąsiada. Dobra to też nie miało sensu. Na moje szczęście a nieszczęście Lucasa nie chciał on normalnie wstać, więc oblałam go lodowatą wodą. Jako iż jest mega ciepło to mu takie chwilowe schłodzenie mu nic nie zrobi.

-Dzięki że mnie tak miło obudziłaś.-powiedział chłopak zwany inaczej idiotą zwany inaczej niestety moim bratem. Nie no żartuje kocham tego debila.
-Nie ma za co polecam się na przyszłość. A teraz wstawaj, trzeba posprzątać w domu bo dziś w nocy przyjeżdżają rodzice.
-Co? To już dzisiaj?-spytał przeciągając się
-Tak. Zejdź za raz na śniadanie.
-Okej.

Wychodząc z jego pokoju pokierowałam się prosto do kuchni w celu zrobienia śniadania. Wow to zdanie również nie miało sensu bo chyba logiczne jest że jak powiedziałam iż będę robić śniadanie to logiczne jest to, że będę je robić w kuchni a nie na przykład w kiblu siedząc na sedesie. Jezu jestem zjebana. Schodząc po schodach wyobraziłam sobie jak robię kanapki z nutellą podczas srania. Tak wiem jestem zjebana. Postanowiłam, że na śniadanie zrobię nam wyżej wspomniane kanapki z nutellą oraz kawę. Może choć trochę przejdzie mu złość na mnie za tą pobudkę. Nie obijając się z dolnej półki wyciągnęłam : chleb tostowy. Z górnej półki wyciągnęłam nutelle oraz dwie kapsułki kawy o smaku orzechowym. Podłączyłam toster ten z którego wyskakuje chleb i wsadziłam do niego dwie kromki chleba. W międzyczasie kiedy mój ukochany chlebek się opiekał z kolejnej dolnej szafki wyciągnęłam dwa talerzyki oraz deskę do krojenia. Z szuflady wyciągnęłam nóż. Akurat kiedy to zrobiłam chleb wyskoczył z opiekacza. Oczywiście dalej od kilku lat używania tego opiekacza nie przyzwyczaiłam się do tego jak wyskakuje chleb to jest taki nagły głośny dźwięk, więc jak zawsze się przestraszyłam co skutkowało tym, że podskoczyłam w miejscu i uderzyłam łbem w spód górnej szafki. Kiedy już opanowałam sytuację z moją kochaną główką, włożyłam kolejne kromki chleba do tostera a poprzednie posmarowałam czekoladowym kremem.

Po 15 minutach kanapki były gotowe. Na talerz dla brata nałożyłam 6 kanapek. Akurat w momencie kiedy nakładałam dla siebie jedzenie do kuchni wszedł Lucas, zgarnął swoją porcję z kawą z blatu mówiąc dziękuję i poszedł do salonu przed telewizor. Nie zostało mi nic innego niż uczynić to samo co on.

-Matko jakie to dobre!-powiedział jedząc kanapkę.
-Wiesz to dlatego, że ja je robiłam.-powiedziałam po czym się zaśmiałam.
-Masz jakieś plany na dziś?
-Przecież Ci mówiłam, że musimy tu posprzątać. Możliwe, że później spotkam się z Kate.
-Okej.

Natychmiast napisałam do Kate i powiadomiłam ją o moim genialnym planie wpadnięcia do niej na co wpadłam w momencie wypowiedzenia tych słów.

Do Kate:

Laska szykuj się za 2h. będę u Ciebie.

Od Kate:

Okej. Drzwi będą otwarte.

Do Kate:

Jak zawsze hahaha.

Kiedy skończyłam pisać z Kate podzieliłam się z bratem na obowiązki. Ja miałam posprzątać górę, a on dół. Poszłam, więc do siebie zaczynając sprzątać od mojego pokoju. Sprzątanie zaczęłam od pościelenia łóżka. Następnie pochowałam ubrania do szafy, które wcześniej walały się po pokoju. Kosmetyki, które walały się po toaletce schowałam do szuflad toaletki. Książki szkolne dałam do półki. Następnym krokiem w posprzątaniu było odkurzanie, więc zaszłam po odkurzacz do takiego pomieszczenia, gdzie jest wszystko i to dosłownie. Nazywamy je “toaleta” tak wiem dziwnie. Nie pytajcie czemu mówimy tak na to pomieszczenie bo Wam nie powiem. Albo.. Mówimy tak dlatego, że kiedyś w tym pokoju miała być toaleta i taka nazwa już została. Po 10 minutach wzięłam naczynia i zeszłam z nimi na dół, dałam je do zmywarki. Następnie zaczęłam sprzątać toaletę…..

~Time Skip 2h później~

Schodziłam właśnie z góry, i szłam w stronę kuchni, w której zobaczyłam mojego ukochanego braciszka. Z tego co zauważyłam to szło mu całkiem nieźle to sprzątanie.

-Lukas! Dokończ sprzątać i zrób później obiad.

-A czemu ja?
-Chcesz się zatruć ? Dobrze wiesz, że ja za dobrze nie gotuje, plus ja robiłam śniadanie i to ty z tego rodzeństwa masz dar do gotowania. Przypominam Ci, że byłeś w szkole na kierunku kucharz soo… Przy okazji mam pytanie podwieziesz mnie teraz do Kate, a później na zakupy?
-Nie za dużo wymagasz ?-widząc moją minę dodał.

-Okej, idź już do samochodu.

Jak powiedział tak zrobiłam. W samochodzie usiadłam na miejscu pasażera, poczekałam trochę na tego gnoma i po 20 minutach byliśmy pod domem Katie. Nie wychodziła od dobrych 5 minut, więc poszłam ją ruszyć. Wchodząc do domu krzyknęłam:

-Żyjesz??! Coś długo nie schodzisz.
-Już momencik.

Po chwili zobaczyłam ją na dole, ubrana była w bordową spódnicę, przez środek szło kilka guziczków. Do tego miała ubrany czarny crop top który odsłaniał ramiona. Włosy miała jak zawsze spięte w wysokiego kuca. Jak one ją nie bolą? Mniej ważne. Cerę miała idealną czego od zawsze jej zazdrościłam bo nie musiała się malować. No chyba, że rzęsy, brwi czy jakiś błyszczyk na usta. Jak zawsze dziewczyna była ładnie ubrana, wszystko do siebie pasowało i widać, że przemyślała swój ubiór.

-Ubieraj buty i jedziemy na shopping.-powiedziałam, kiedy skończyłam rozmyślać.
-Jedziemy autobusem?- spytała ubierając buty.
-Nie. Lukas nas podwiezie także zbieraj się bo czeka na nas w samochodzie.
-Okej

Dziewczyna ubrała buty, wyszłyśmy z domu i wsiadłyśmy do samochodu. Ja na przód, a Kate na tył.

-Hej Luk.
-Hej Katie, co tam u Ciebie ?

-A bardzo dobrze, pogoda ładna to i humor świetny. A u Ciebie co tam?

-Też dobrze. Nie mam pojęcia czy moja siostra Ci już mówiła ale dzisiaj w nocy przyjeżdżają rodzice, więc trochę sprzątania w domu było.

-No dokładnie.-poparłam brata.

-Li co nie mówiłaś ? Przyszłabym wam pomóc.

-Chciałam Ci powiedzieć później na spokojnie ale ten głąb mnie w tym wyprzedził. Poza tym my w tym domu zrobiliśmy bałagan, więc logiczne było, iż my sami musimy tam posprzątać. Plus nie chciałam Cię wykorzystywać.- na zdanie o głębie mój brat zdzielił mnie jedną ręką po głowie.

-Jakie wykorzystywać ? Dziewczyno jesteśmy przyjaciółkami, więc nie wykorzystałabyś mnie. Też mi nieraz w sprzątaniu pomagałaś.

-Noo.. okej. Następnym razem zapamiętam, że jesteś ZAWSZE chętna do sprzątać mój dom.-mówiąc słowo zawsze specjalnie je podkreśliłam.

-Tak sobie mów. Nie zawsze, ale wtedy kiedy mam czas to tak bo jesteśmy przyjaciółkami i od tego mnie masz żebym Ci pomagała kiedy potrzebujesz pomocy.

-Szkoda braciszku, że twoi przyjaciele nie są chętni do pomocy nam w sprzątaniu. Chociaż w przyszłości ich spytam może też będą chętni do sprzątania wtedy pójdzie nam o wiele szybciej.

-Hahahha już widzę jak Cameron i Jack sprzątają u NAS w domu.-powiedział gnom podkreślając trzecie od tyłu słowo.

-O właśnie! Gnomie, dzięki za przypomnienie. Katy nie mówiłam bo zapomniałam ale wczoraj u nas był Cameron na nocowaniu.- na słowo gnom mój brat zmierzył mnie “strasznym” wzrokiem. Na co ja się zaśmiałam bo nie był to ani trochę straszny wzrok. Mój śmiech przerwała pasażerka z tyłu.

-No i ? Z tego co wiem to Lucas i Cameron dalej się przyjaźnią, więc nic dziwnego w tym że Cameron Was odwiedza.

-No tak ale tak tylko mówię.

Po naszej jakże długiej i ciekawej konwersacji dojechaliśmy do galerii City Toronto*. Pożegnałyśmy się z moim bratem, który kazał później dzwonić to po nas przyjedzie. Taki brat to skarb i nie zamienię go na żadnego innego gnoma.

~Time Skip 5h.~

Była już godzina 18. Podczas tych pięciu godzin byłyśmy na zakupach, u fryzjera i u kosmetyczki. Byłyśmy również już bardzo zmęczone, więc zadzwoniłam do Lukasa.

Rozmowa:

-Lukaaa stara dupo przyjedziesz już po nas?
-Okej .Będę zaraz czekajcie pod galerią.
-Okej-powiedziałam po czym się rozłączyłam.

Podeszłam do Katy i jej powiedziałam:

-Lukas zaraz będzie.
-Okej.
-Emi zostajesz u nas na noc?
-A nie będę przeszkadzać waszym rodzicom?
-Oni wracają dopiero w nocy z delegacji. Po za tym wiesz, że zawsze jesteś miło widziana u nas w domu przez naszych rodziców.
-To okej, zostanę na noc.

W momencie kiedy skończyłyśmy ustalać nasze nocowanie pod galerię podjechał samochód mojego brata. Chłopak wyszedł z samochodu, przywitał się z nami po raz drugi tego dnia i wziął od nas nasze zakupy dając je do bagażnika. My w tym czasie wsiadłyśmy do samochodu.

-Widzę że poszalałyście na tym shoppingu a szczególnie ty Li.

No tak nie powiedziałam wam że zmieniłam kolor włosów. Były one w kolorze platynowego różu. Baardzo podobał mi się ten kolor, i byłam strasznie ciekawa jak ten kolor będzie wyglądał na mojej głowię, więc oto i mam. U kosmetyczki zrobiłam sobie paznokcie w takim samym kolorze co włosy tylko na środkowym palcu były motylki na przezroczystym lakierze.

-Noo trochę tak. Miałbyś coś przeciwko temu, żeby Kate została u nas na noc?

-Nie.

-I masz szczęście, nawet jakbyś się nie zgodził to nie brałabym tego pod uwagę.

-To po co pytałaś ?

-Z grzeszności?

-Aha.

Skończyliśmy rozmawiać i akurat podjechaliśmy pod dom. Ja z moją przyjaciółką wysiadłyśmy przy schodach do domu, a brązowowłosy pojechał odstawić samochód do garażu. Weszłyśmy do domu. Po chwili do mojego pokoju przyszedł chłopak z naszymi zakupami. Kiedy wyszedł z mojego pokoju Kate powiedziała :

-Muszę ci coś powiedzieć. Tylko błagam nie złość się.
-Okej.
-Bo ja kupiłam nam bilety m&g na koncert.
-O to fajnie a na kogo?
-Emm…Tak jakby na Shawna Mendesa.
-Coooo? Wiesz przecież, że za nim nie przepadam.

W tym momencie przypomniało mi się, że tym chłopakiem z wczoraj był idol mojej przyjaciółki. Jak ja mogłam go nie rozpoznać? Jeszcze mi się przedstawił a ja idiotka dalej nie zaczaiłam, że chodzi o idola Katy. Od zawsze wiedziałam, że mój mózg działa inaczej i jest opóźniony ale nie wiedziałam, że mój mózg ma aż takie opóźnienie. Stwierdziłam, że nie będę jaka razie o tym mówić dziewczynie. W ogóle nie wiem czy jej to powiem bo znając ją jak się dowie to zejdzie na zawał, a nie chcę mieć przyjaciółki na sumieniu.

-Wiem ale jako moja najlepsza przyjaciółka, pójdziesz ze mną?
-A mam wyjście?
-No nie.
-Kiedy jest ten koncert?
-Za tydzień.
-Okej. Może oglądniemy jakiś serial?-szybko zmieniłam temat bo nie chciałam już o nim rozmawiać.
-Możemy. Jane The Virgin?
-Taaaak. Zawsze chciałam to obejrzeć, ale jakoś nie miałam do tego weny.-powiedziałam.

~Time Skip.~

Jest już godzina 3 w nocy, a my ciągle oglądałyśmy Jane The Virgin. Skończyłyśmy oglądać na odcinku 6 sezonu pierwszego i postanowiłyśmy, że pójdziemy już spać ale najpierw się umyjemy. Pierwsza do toalety poszłam ja i już po 15 minutach byłam z powrotem gotowa do spania. Po mnie poszła moja towarzyszka tej nocy aka moja najlepsza i jedyna przyjaciółka. W międzyczasie kiedy ona się myła ja wyłączyłam laptopa i czekałam aż dziewczyna wyjdzie z toalety. Kiedy z niej wyszła położyła się obok mnie. Pogadałyśmy jeszcze chwilę po czym powiedziałyśmy sobie dobranoc i poszłyśmy spać.

Autor Sylonek
Opublikowano
Kategorie Romans
Odsłon 202
0

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!