Snezhnaya Koroleva – rozdział 1

W siedzibie T.A.R.C.Z.Y jak zwykle wszyscy byli zapracowani. Liczni agenci przeszukiwali sieć w poszukiwaniu zagrożeń lub sytuacji wymagających ich interwencji, a Nick Fury siedział w swoim gabinecie wraz z agentką Hill, która przyniosła mu niepokojące zgłoszenia porwań i morderstw ogromnej ilości ludzi.

Czego dokładnie dotyczy ta sprawa? – Zapytał, patrząc na przyniesione przez kobietę wykresy.

– Wszystko ma miejsce na północnym wschodzie Polski. Konkretnie w lasach otaczających Suwałki. – Przeczytała nazwę miasta z niemałą trudnością. – Przez ostatnie 71 lat, każdej zimy dochodzi tam do wielu porwań dzieci i brutalnych morderstw. Z tą sprawą są powiązane okoliczne legendy o ‘Zimowej Zjawie’, która ma być jakiegoś rodzaju demonem, żywiącym się duszami niewinnych dzieci. – Kobieta spojrzała na swojego przełożonego.

– Dlaczego dowiaduję się o tym dopiero teraz? – Zapytał, marszcząc gniewnie brwi.

– Cała sprawa była tematem tabu i nikt spoza Suwałk nie zdawał sobie sprawy, że coś takiego ma miejsce. Tamtejsza policja robiła wszystko, by zataić swoje nieudane próby zlokalizowania przyczyny tych tajemniczych morderstw i zniknięć.

– W jaki więc sposób, T.A.R.C.Z.A dowiedziała się o tym?

– Internet. – Odpowiedziała krótko. – Młodsi z mieszkańców zaczęli dzielić się historią Suwałk na różnych portalach społecznościowych, a nawet zakładać blogi o tym, co się tam działo na przestrzeni tych wszystkich lat. Sprawa została nagłośniona w całej Polsce, jednak wielu nadal uważa ją za zmyśloną bajkę, która ma przyciągnąć ludzi w tamte rejony kraju.

– Sprawdziliście to? – Hill skinęła głową. – Wiesz, że nie lubię niepotrzebnie marnować czasu, a nastolatki w tych czasach lubią koloryzować fakty, by dostać odrobinę uwagi.

– Nasi ludzie w Polsce już zaczęli robić zwiad w Suwałkach. Mieszkańcy naprawdę wierzą, że w tamtejszych lasach mieszka jakaś nieludzka istota, która jest odpowiedzialna za to wszystko. Zaczęliśmy analizować legendy i stare podania, ale nie mamy jeszcze dostępu do akt, które ma tamtejsza policja.

– Czego się dowiedzieli? – Odłożył na biurko liczne wykresy i spojrzał na kobietę wyczekująco.

– Mieszkańcy okolic żyją w ciągłym strachu i nie chcą o tym mówić. Podobno policja starała się rozwiązać tę sprawę i wielokrotnie wysyłała patrole do lasu, jednak nikt nie powrócił, a nadajniki w pojazdach i mundurach zostały zniszczone. Niektórzy świadkowie porwań nadal żyją w mieście, ale są to głównie osoby starsze, które odmawiają współpracy z naszymi agentami. Do tego wiemy, że ostatnie porwanie miało miejsce zaledwie tydzień temu. Para turystów zwiedzała las wbrew ostrzeżeniom… – Przerwała na chwilę i spojrzała na raport. – Porwano ich sześcioletnią córkę. Matka twierdzi, że odwróciła się tylko na chwilę, by zapytać o coś męża, a gdy chciała powiedzieć coś do dziecka, jego już nie było. Nic nie słyszeli i nic nie widzieli.

– Rozumiem. Udało się znaleźć jakieś ślady lub cokolwiek co pomogłoby nam w odkryciu, co jest przyczyną tych ataków?

Hill zamilkła. Nie była pewna czy powinna powtarzać niepotwierdzone informacje, ale z drugiej strony nie chciała mieć żadnych tajemnic przed Nickiem.

– To nic pewnego, ale jeden z naszych znalazł na drzewie przy granicy lasu symbol, który przypomina logo Hydry. – Powiedziawszy to, wykonała kilka szybkich ruchów na swoim tablecie i pokazała go mężczyźnie.

Nick wziął od niej urządzenie i spojrzał na fotografię przedstawiającą pień drzewa pozbawiony kory, na którym został wyryty geometryczny kształt i wychodzące z niego linie, które zakręcały w stronę głównego kształtu, jednak nie łączyły się z nim. Obok zdjęcia był przedstawiony skan symbolu, jakim posługiwała się Hydra i lider T.A.R.C.Z.Y rzeczywiście dostrzegł między nimi podobieństwo.

– Skontaktuj się z rządem Polski i poinformuj ich o naszych działaniach. Jeśli dadzą nam zielone światło, wyślij tam dwa zespoły po czterech doświadczonych agentów każdy. Na razie mają tylko zbierać więcej informacji, obserwować i interweniować w razie kolejnego ataku czy próby porwania. Niech sami nie inicjują walki, gdyby natknęli się na kogoś podejrzanego. Musimy dowiedzieć się, co to jest i jak z tym walczyć. Raporty mają wysyłać co drugi dzień.

– Tak jest! Zajmę się tym natychmiast! – Powiedziawszy to, wyszła z gabinetu, zostawiając Fury’ego samego.

****

Bucky siedział w swoim pokoju i jak zwykle podczas zimy, wpatrywał się w okno. Widok płatków śniegu spadających z nieba pozwalał mu się uspokoić i ułatwiał przywołanie wspomnień, których tak bardzo nie chciał utracić.

– Bucky? – Do pokoju wszedł Steve z tacą wypełnioną jedzeniem w jednej dłoni i kubkiem kawy w drugiej. Brązowowłosy mężczyzna nawet nie drgnął i nadal z fascynacją wpatrywał się w biały puch. – Jak się czujesz? – Blondyn po raz kolejny został zignorowany. – Przyniosłem ci śniadanie. – Powiedział, stawiając tacę na parapecie obok przyjaciela.

Niebieskooki westchnął z rezygnacją. Nie wiedział już, jak inaczej może pomóc swojemu druhowi, jednak nie miał zamiaru się poddać.

– Śniłem o niej. – Rogers oderwał wzrok od podłogi i spojrzał na Barnesa z zaskoczeniem.

– C-co? – Zapytał głupio, nadal będąc w szoku, że szatyn wreszcie się odezwał.

– Przyśniła mi się. – Powtórzył. – Moya Snezhnaya Koroleva.

Rogers przez chwilę wahał się, czy powinien spróbować wyciągnąć z przyjaciela jeszcze jakieś informacje, jednak ostatecznie postanowił iść za ciosem i wykorzystać chwilową chęć Barnesa na rozmowę.

– Kim jest ta Śnieżna Królowa? – Zapytał niepewnie, bojąc się, że brązowowłosy ponownie zamknie się w sobie.

– To moja Peggy. – Powiedział krótko.

– Oh. – Blondyn nie wiedział jak zareagować. Spodziewał się wielu odpowiedzi, ale nie tej. – Mógłbyś opowiedzieć mi o niej coś więcej?

– Nie. – Jego głos był przepełniony smutkiem. – Hydra dopilnowała, żebym jej nie pamiętał, a przynajmniej nie tak dobrze jakbym chciał.

– Ale coś pamiętasz, prawda? – Szatyn skinął głową.

– Wiem na pewno, że nazywałem ją Śnieżną Królową. Miała białe włosy i szare oczy. Pamiętam jej głos i spokój, jaki czułem zawsze, gdy była blisko mnie, ale nic więcej. – Przyznał, a na każde jego słowo, niebieskooki reagował krótkim skinieniem głowy, co miało zachęcić Jamesa do dalszego mówienia.

– Co ci się przyśniło?

– Wspomnienie. – Oderwał wzrok od okna i wbił go w zimną podłogę. Jego pokój, z resztą na prośbę mieszkańca, jako jedyny w całej wieży nie był ogrzewany. – Myślę, że wszystko działo się tuż po tym, jak ponownie wyczyścili mi pamięć. Nie wiedziałem, co się działo wokół mnie, ale miałem nieodpartą potrzebę kogoś zobaczyć. Zacząłem się wyrywać, a kilku agentów próbowało unieruchomić mi ręce i nogi. Jeden z nich coś krzyczał i wtedy Ona weszła do pokoju. Nie widziałem, jak dokładnie wygląda. Cała jej sylwetka była bardzo niewyraźna, tak jakbyś chciał zobaczyć coś przez bardzo gęstą mgłę, ale wiem, że to była Ona; Moya Snezhnaya Koroleva.

– Skąd to wiesz? – Zainteresował się Steve. – Nie widziałeś jej dokładnie. – Dodał z powątpiewaniem.

– Czułem to Steve! – Powiedział ostro i spojrzał na Rogersa z gniewem wymalowanym na twarzy. – Po prostu to czułem. – Dodał już spokojnym tonem i ponownie wlepił nieprzytomny wzrok w okno. – Idź już. – Szepnął i nie powiedział już nic więcej.

Kapitan Ameryka wstał z podłogi i cicho wyszedł z pokoju. Przez chwilę stał na korytarzu, jednak zaraz ruszył do salonu, gdzie miał nadzieję znaleźć pozostałych członków drużyny, z którymi chciał się podzielić informacjami, jakie wyjawił mu Bucky.

Opublikowano
Kategorie Marvel
Odsłon 470
2

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!