Snezhnaya Koroleva

Opis

Steve nareszcie odzyskał swojego przyjaciela, jednak wygląda na to, że z Jamesem nie wszystko jest całkowicie w porządku. Mężczyzna rzadko je, jego oczy sprawiają wrażenie martwych i do nikogo się nie odzywa. Jedynym co opuszczało jego usta, były ciche mamroty przepełnione miłością i tęsknotą, które napawały resztę drużyny zdumieniem. Wszystko uległo zmianie, gdy Avengers dostali misję w Polsce.

Nagle, w jego zimnych jak lód oczach zapłonęło życie. 

Nagle, na jego poważnej twarzy pojawił się uśmiech. 

Nagle, jego zamarznięte serce napełniło się ciepłem.

A to wszystko dlatego, że Zimowy Żołnierz wiedział, że ponownie spotka swoją Snezhnuyu Korolevu.

Prolog

Steve spojrzał na swojego przyjaciela ze smutnym wyrazem twarzy. Bucky siedział przy jednym z wielu okien w głównym salonie Avengers Tower i niczym zahipnotyzowany, wpatrywał się w płatki śniegu spadające z nieba. Czasami szeptał coś sam do siebie i wszyscy członkowie drużyny wiedzieli, co powtarzał niczym mantrę, nawet jeśli nie słyszeli jego głosu.

– Snezhnaya KorolevaMoya Snezhnaya Koroleva. – Nic więcej nie opuściło jego ust, odkąd trafił do wieży i stał się pełnoprawnym członkiem grupy bohaterów.

– Steve. – Natasha uścisnęła jego rękę. – Za bardzo się martwisz. To dorosły facet. Cokolwiek to jest, jestem pewna, że sobie z tym poradzi. – Powiedziała, patrząc na byłego mordercę z żalem i współczuciem.

– Nie. – Jego odpowiedź była stanowcza. Jego zwykle łagodne oczy pociemniały i nabrały nieprzyjaznego wyrazu pełnego poirytowania i frustracji. – To wy nie martwicie się wystarczająco. – Odepchnął jej rękę. – Bucky potrzebuje naszej pomocy, ale wygląda na to, że tylko ja jestem chętny, by jej mu udzielić.

– Nie spinaj się tak, Kapitanie. – Do rozmowy wtrącił się Tony. – Ona nie miała nic złego na myśli. Jesteś przewrażliwiony w stosunku do wszystkiego, co dotyczy Barnesa i tyle. – Powiedział i spojrzał na mamroczącego mężczyznę. – Masz jakiś pomysł, co może powodować takie zachowanie?

– Nie. Miałem nadzieję, że tobie lub doktorowi Bannerowi udało się coś znaleźć. – Odpowiedział, przyjmując od Romanoff kubek gorącej kawy, posyłając jej przy tym przepraszający uśmiech.

– Sprawdziliśmy go. – Stark potwierdził i skinął głową, bo dodatkowo przekonać Rogersa, że nie kłamie. – Wszystko z nim dobrze na tyle, na ile może być, po tym wszystkim, co zafundowała mu Hydra. Jedyne co nam pozostało, to zastanowić się nad głębszym znaczeniem tego, co ciągle powtarza. – Wziął łyka whiskey i spojrzał na Natashę, która stała obok blondyna, również pijąc gorący napój. – Co on tam mamrocze?

– Snezhnaya Koroleva. – Powiedziała, a Steve skinął głową, rozpoznając brzmienie jej słów. – To znaczy Śnieżna Królowa. Czasami mówi też moja Śnieżna Królowa.

– Coś ci świta? – Brunet spojrzał na blondyna wyczekująco.

– Nie, nic mi nie przychodzi do głowy. Może to jakiś kod lub szyfr. – Zaproponował.

– A może pseudonim. – Clint, który do tej pory przysłuchiwał się wszystkiemu, siedząc na jednej z wielu kanap, dorzucił swój pomysł. – Nazwa jakiejś broni, miejsca lub osoby.

– Cokolwiek to jest, jest dla niego bardzo ważne. – Do salonu wszedł Bruce, trzymający w dłoni czarną teczkę. Jego włosy były potargane, a oczy podkrążone. Fioletowa koszula była cała pomięta, a biały fartuch ubrudzony kawą. – Pozwoliłem sobie przeprowadzić mały eksperyment. – Przyznał, ignorując karcące spojrzenie Steve’a. – Sprawdzałem reakcje jego mózgu na różne czynniki zapachowe i dźwiękowe, chciałem się upewnić, że Zimowy Żołnierz nie uruchamia się także pod wpływem jakiegoś dźwięku czy zapachu i jako przygotowanie do badania, monitorowałem jego reakcje na poszczególne słowa. – Pomachał czarną teczką przed oczami Steve’a i podał mu ją. Kapitan wyciągnął wyniki i przyjrzał im się uważnie. Na szczęście wszystko było opisane na tyle jasno, że żołnierz nie miał problemu ze zrozumieniem każdego przedstawionego wykresu. – Tak jak was, mnie również interesuje sprawa tej Śnieżnej Królowej, więc postanowiłem sprawdzić jego reakcję na te słowa. J.A.R.V.I.S puścił mu nagrania we wszystkich językach, jakie były zapisane w aktach Barnes’a i okazało się, że najwięcej endorfin jest wydzielanych, gdy słyszy je w języku polskim.

– Polskim? – Zdziwił się Tony. – Byłem pewny, że ze słowiańskich języków mówi tylko po rosyjsku.

– Tak też było zapisane w aktach. – Banner potwierdził jego słowa.

– Więc skąd pomysł, by puścić mu nagranie po polsku? – Zapytała Natasha, marszcząc brwi.

– Przeanalizowałem wykaz miejsc jego działalności i stacjonowania. Okazało się, że w 1961 roku został przeniesiony do placówki w Polsce i spędził tam aż półtora roku.

– Więc czymkolwiek lub kimkolwiek ta Snezhnaya Koroleva jest, wiąże się to z Polską. – Wydedukował Barton. – Myślisz, że Fury pozwoli ci tam lecieć? – Spojrzał na Kapitana z powątpiewaniem.

– Nie wiem, ale prędzej czy później się tam dostanę i dowiem się, o co w tym wszystkim chodzi. – Powiedziawszy to, odwrócił się w stronę Jamesa i spojrzał na niego ze współczuciem.

Reszta drużyny rozeszła się do swoich pokoi i ostatecznie w salonie została tylko para super żołnierzy. Blondyn podszedł do swojego przyjaciela i usiadła obok niego, na co Barnes nie zwrócił nawet najmniejszej uwagi, nadal wpatrzony w białe płatki spadające z nieba.

– Snezhnaya Koroleva. – Powtórzył po raz kolejny i na chwilę spojrzał na swojego przyjaciela, zaraz jednak swoim wzrokiem wrócił do dużego okna.

– Znajdę ją. – Obiecał. – Znajdę ją i pomogę ci. – Poklepał mężczyznę po ramieniu i również udał się na spoczynek, wiedząc, że zmuszanie szatyna do snu nie miało najmniejszego sensu.

Bucky został sam, jednak w ogóle mu to nie przeszkadzało. Szatyn zamknął oczy i oparł czoło o zimną szybę, w wyobraźni przywołując obraz swojej Śnieżnej Królowej. Pamiętał jej miękkie, białe włosy i szare oczy skrzące się jak sople lodu w słoneczny dzień. Pamiętał jej cichy, łagodny głos, który po wielu godzinach morderczych ćwiczeń przynosił ukojenie jego udręczonemu ciału. Mężczyzna oddałby wszystko, by zobaczyć ją po raz kolejny, jednak wiedział, że T.A.R.C.Z.A nie pozwoli mu nigdzie wyruszyć samemu i nawet pomoc Steve’a nic by mu nie dała. Pozostało mu wierzyć, że ich drogi jeszcze kiedyś się skrzyżują, a może nawet połączą na zawsze i powtarzać jej imię, by mieć pewność, że o niej nie zapomni.

Opublikowano
Kategorie Marvel
Odsłon 984
0

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!