Wszystko czego potrzebuję to ty – Rozdział dwudziesty

Luke’a i Nate’a nie ma dziś w szkole. Jestem ciekawa jaką osobą jest Monica i czego ona chce, że wróciła do szkoły. Zrywa z Lukiem dla kontraktu, a potem nagle wraca do szkoły. Na pewno ma ukryte zamiary. Jakoś nie wzbudza mojego zaufania i mam co do niej złe przeczucia. Dlatego, żeby dowiedzieć się o niej czegoś więcej, zaczęłam wypytywać innych uczniów. Po jakimś czasie dołączył do mnie Alex i zaczęliśmy śledzić Monicę. Nie dowiedzieliśmy się niczego istotnego. Oprócz tego, że jest miła, pomocna, zabawna i jest podobna do mnie. Za każdym razem gdy o nią pytałam, mówili, że na pewno się dogadamy.

Razem z Alexem oraz Rose jesteśmy na dziedzińcu i rozmawiamy na różne tematy dopóki nie słyszymy głosu dyrektorki, wydobywającego się z głośników.

– Wszyscy uczniowie klasy pierwszej proszeni są o udanie się do sali numer dwadzieścia dwa.

Po tym ogłoszeniu udaliśmy się do wskazanej sali.

– Proszę o zajęcie miejsc. – Poczekała chwilę, aż wszyscy zajmą swoje miejsca i kontynuowała. – Chciałabym wam podziękować za pomoc w zorganizowaniu koncertu. Dzięki temu udało nam się zebrać pieniądze na realizację pewnego projektu. Jednakże najbardziej chciałabym podziękować Kate za pomysł i zaangażowanie w organizację wszystkiego. Kate czy mogłabyś wstać? – Wstałam i rozejrzałam się po klasie. Jennifer chciała mnie zabić wzrokiem. Po chwili usiadłam na swoje miejsce. – Na razie nic więcej nie zdradzimy. Chcemy zrobić wam niespodziankę. To wszystko co chcieliśmy wam powiedzieć. Dziękuję wam za uwagę.

Uczniowie zaczęli wychodzić z klasy. Gdy przekraczałam próg drzwi, zahaczyłam o coś w wyniku czego miałam bliskie spotkanie z podłogą. Auć… Podniosłam wzrok i zobaczyłam Jennifer uśmiechającą się złośliwie. Podstawiła mi nogę. Podszedł do mnie Tom.

– Nic ci nie jest? – Wyciągnął w moją stronę rękę.

– Nie, nic. Dzięki.

– Nie ma za co.

Udałam się w stronę ogrodu. Zatrzymałam się gdy usłyszałam rozmowę Jennifer z Jessicą i Olivią.

– Trzeba wymyślić plan zemsty.

– Może obetniemy jej włosy. Nowa fryzura będzie jej pasować.

– Albo dodajmy jej środek na przeczyszczenie do soku.

Nie chciałam słuchać dalej ich dziwnej rozmowy. Mam tylko nadzieję, że nie dotyczyła ona mnie. Odeszłam od nich tak, aby żadna z nich mnie nie zauważyła. Gdy byłam już w ogrodzie, zatrzymał mnie głos. Odwróciłam się. Za mną stał Jake.

– Nadal szukasz czegoś na tą dziewczynę?

– Tak. Chciałabym wiedzieć coś o jej zespole. Jakie mają relacje. Wtedy bym mogła zrozumieć czego ona chce.

– Wiesz… Luke ostatnio przeglądał magazyn z artykułem o jej zespole. Jeśli nie zabrał go ze sobą, to może gdzieś go zostawił.

– To jest dobry pomysł. Idziesz ze mną?

– Nie. Zostanę tutaj.

– Okey. To pa. Do później.

Poszłam w kierunku szatni. Może zostawił go gdy się przebierał. Rozejrzałam się dookoła, ale nic nie znalazłam. W takim razie poszukam w szkolnej piwnicy. Przesiaduje tam przez większość czasu, więc mógł go tam zostawić. Pobiegłam szybko do piwnicy. Rozejrzałam się dookoła i magazyn leżał pod ścianą. Wzięłam go i zaczęłam czytać artykuł. Było w nim napisane, że pokłóciła się z gitarzystą i dlatego odszedł z grupy. Produkcja nowego albumu jest wstrzymana dopóki nie znajdzie nowego muzyka na zastępstwo. Pobiegłam szybko na poszukiwania Sama. Spotkałam go siedzącego na schodach. Pisał coś w notatniku.

– Hej Sam. Mogę ci przeszkodzić?

– Tak. Coś się stało?

– Masz jakieś wieści od Luke’a?

– Niestety nie. Nie odbiera telefonu i nie odpisuje na moje wiadomości.

– To nie dobrze. Wiesz… Czytałam artykuł o zespole Debry. Gitarzysta odszedł z zespołu, ponieważ się pokłócili. Teraz to już pewne. Wróciła tu, ponieważ chce, aby Kastiel dołączył do jej zespołu.

– ….

– Mam tylko nadzieję, że cokolwiek mu powie, to on odmówi.

– ….

– Halo Sam… Jesteś?

– Przepraszam. Zamyśliłem się. Wybacz, ale muszę już iść.

– Okej… Do zobaczenia.

Mogłabym zapytać Jennifer dlaczego jej brata nie ma dziś w szkole, ale po tym jak podstawiła mi nogę wolę się do niej w tej chwili nie zbliżać.

Pora wracać do domu. Skierowałam się do wyjścia ze szkoły gdy ktoś mnie zatrzymał. Odwróciłam się. Monica. Czego ona ode mnie chce?

– Wiesz co? Bardzo trudno cię znaleźć.

– Dużo osób mi to mówi. Lubię chodzić po korytarzach.

– To tak jak ja. Łatwiej wtedy kogoś spotkać.

– Racja…

– Słyszałam, że zadawałaś wiele pytań na mój temat. Ciekawi cię moja osoba?

– Trochę…

– Wiesz… zaoszczędziłabyś wiele czasu gdybyś zadała te pytania wprost.

– Więc powiem wprost. Nie chciałam z tobą rozmawiać, ponieważ nie wzbudzasz mojego zaufania. Pomimo tego co słyszałam o tobie, moje odczucia się nie zmieniły.

– Doceniam twoją szczerość, ale…Co takiego zrobiłam, że tak o mnie myślisz? Wszyscy uważają, że jesteś bardzo miła.

– Czyżbyś też szukała informacji o mnie?

– Po prostu wiele razy twoje imię pojawiało się w naszych rozmowach i chciałam wiedzieć dlaczego.

– Wybacz, ale muszę zająć się kilkoma sprawami.

– Co mam zrobić żebyś zmieniła zdanie na mój temat? Daleko mi do bycia złośliwą. Dużo osób powtarzało mi, że moglibyśmy się dogadać.

– Mi również to mówili…

– Więc czemu by im nie zaufać? Czy to dlatego, że chcę, aby Kastiel ze mną poszedł?

– Też, ale także dlatego, że nie usłyszałam opinii od trzech osób z tej szkoły.

– Trzech osób?

– Od Samuela.

– Jest małomówny, więc i tak by ci wiele nie powiedział.

– Od Lucasa, ponieważ nie ma go dziś w szkole.

– Powie ci tylko, że jestem jego byłą dziewczyną i nasze rozstanie nie należało do najprzyjemniejszych.

– I od Nathana.

– Nathan… Interesuje cię co ma do powiedzenia taki sztywniak jak on?

– Tak.

– A nie powinno. To straszny kłamczuch.

– Nie jest kłamczuchem.

Zaczęłam ponownie kierować się do wyjścia, ale Monica ponownie mnie zatrzymała.

– Poczekaj. – Złapała mnie za ramię.

– Ała! – Ścisnęła bardzo mocno moje ramię.

– Okej… Chcesz abym opowiedziała ci pewną ciekawą historię?

– Najpierw puść moje ramię.

– Chodź ze mną do piwnicy. Tam będziemy mogły spokojnie porozmawiać. Jestem pewna, że spodoba ci się to, co zaraz usłyszysz.

– …

– A więc… Idziesz? Nie bój się. Nic ci nie zrobię. – Wcale nie czuję się pewniej po tych słowach.

– Już idę. – Gdy weszłyśmy do piwnicy, zaczęłam rozmowę. – O czym chciałaś porozmawiać?

– O mnie, Lucasie i Nathanie. W końcu nie było cię tutaj, zanim zaczęłam karierę.

– …

– Słuchaj uważnie, bo nie mam zamiaru opowiadać ci tego jeszcze raz… Jak zapewne się domyślasz, mój związek z Lukiem był idealny. Ty tego nigdy nie przeżyjesz. Przynajmniej nie z nim. Ćwiczyliśmy codziennie wieczorem w szkolnej piwnicy. Ćwiczyliśmy tak często, ponieważ zauważył nas agent, który chciał stworzyć profesjonalny zespół. Pokładał w nas ogromne nadzieje i wiedziałam, że miał rację… Miałam wszystko czego potrzeba, aby osiągnąć sukces. Jedyny problem był w tym, że… widziałam się w roli solowej piosenkarki, więc trzeba było coś zrobić. Weszłam do pustej klasy i zadzwoniłam do managera.

*Retrospekcja*

– Dzień dobry. Z tej strony Monica.

– Cześć. I jak? Gotowa na przesłuchanie?

– Oczywiście! Przygotowywałam się do tego każdego wieczoru.

– Świetnie… A twój chłopak gitarzysta?

– Och… On… Em…

– Jakiś problem?

– Nie wiem czy powinnam to panu mówić.

– Wiem, że to twój chłopak, ale jeśli coś się dzieje to chce o tym wiedzieć.

– Nie przychodzi już na próby. Mówi, że kontrakt mamy już w kieszeni. Ja… Myślę, że lepiej wypadniemy bez niego, chociaż bardzo boli mnie ten wybór.

– Dobrze… Zadzwonię do niego jutro i go o tym powiadomię.

– Tylko jeśli mógłby pan mu nie mówić o tym, że o wszystkim panu powiedziałam.

– Dobrze… Nic mu nie powiem.

– Dziękuję. – po tym się rozłączył. – HA HA! Pa pa Luke.

– Miłość jest taka piękna. – odwróciłam się przerażona w stronę skąd pochodził głos. Nathan.

– N-N-Nat? W-Wszystko słyszałeś?

– …

Wyszedł bez słowa.

– Poczekaj! Nathan! To nie to, co myślisz! – wybiegłam za nim, ale jego już nie było. Muszę go znaleźć zanim komukolwiek powie. Weszłam do pokoju gospodarzy, ale tam zamiast Nathana była Jennifer.

– Spadaj stąd!

– Zamknij się blondyno.

– Jak śmiesz?! Nie zachowuj się jak księżniczka, tylko dlatego, że jakiś typ cię zauważył. – Zignorowałam ją i kontynuowałam poszukiwania. Pobiegłam na dziedziniec, a potem do ogrodu, ale tam go nie było. Skierowałam się na salę gimnastyczną, ale tam spotkałam Kastiela.

– L-Luke. – Obu tylko nic mu ten kretyn nie powiedział.

– Luke? Już nie ‘Kotek’?

– Ha ha… Tak, tak, pewnie Kotku. Widziałeś może Nathana?

– Tak, przed chwilą. Chciał abym ściszył muzykę podczas prób.

– Strasznie przynudza, co nie?

– Ech.. Wiesz… Ma na głowie tatusia i mamusię, musi sprawiać dobre wrażenie.

– Ale to nie tylko to. Przesiaduje do późnych godzin w szkole.

– Gdybym miał taką siostrę jak Jennifer, to też bym siedział jak najmniej czasu w domu. Jesteś strasznie blada. Wszystko w porządku? – Położył mi swoją dłoń na czole.

Pobiegłam znowu w stronę szkoły. Widziałam jak Nat wchodzi do pokoju gospodarzy. Weszłam do środka.

– Możesz sobie oszczędzić tłumaczeń. Nigdy ci nie uwierzę, że tylko się przesłyszałem.

– Ale Nat… Ja kocham Luke’a. Nigdy bym mu czegoś takiego nie zrobiła…

– Przestań mnie tak nazywać. Z tego co wiem to nie jesteśmy przyjaciółmi.

– Nie… Ale jestem pewna, że moglibyśmy się bliżej poznać.

– Opowiadasz głupoty. – Uśmiechnęłam się i podeszłam do niego powoli.

– Widziałam jak zawsze zerkasz na mnie tym wygłodniałym wzrokiem. Chciałeś ze mną chodzić, czyż nie?

– Zdawało ci się. Nie jesteś w moim typie.

– Jestem pewna, że to nie prawda. – położyłam dłonie na jego klatce piersiowej i przycisnęłam go lekko do biurka.

– Za wysoko się cenisz Monico. Jeśli myślisz, że możesz mieć wszystko dzięki jednemu mrugnięciu okiem, to się mylisz. Ze mną ci to nie wyjdzie.

– No już. To będzie nasz taki mały sekret. Załatwię wszystko, aby zwolnić swojego managera, a ty zajmiesz jego miejsce.

– Zostaw mnie, zanim zrobię się nie przyjemny.

– Nat… Proszę… To złamie Luke’owi serce. Nie zasługuje na to.

– To prawda, że nie. Nikt nie zasługuje na to żeby chodzić z taką żmiją jak ty. Zostaw mnie natychmiast.

– Nie. – złapałam go za ręce i położyłam je na swoich biodrach. Po chwili drzwi od pokoju się otwierają.

– Co…

– Luke?! – To chyba jakieś żarty! Nathan skorzystał z okazji i natychmiast zabrał ręce z moich bioder.

– Jakim prawem…

– Kotku, to nie tak jak myślisz.

– Nie broń go! – Co? Nie broń? Czyżby… Źle to zrozumiał. Ale mam szczęście…

– Uspokój się! Tak jak powiedziała ta mała żmija, to nie tak jak myślisz. Jeśli posłuchasz mnie przez chwilę to… Ej!! – Luke uderzył go z pięści w twarz.

– Monica, chodź! Natychmiast! Zabiję go jeśli nie wyjdziemy. Ała! – Nathan mu oddał.

– Kretyn! Posłuchaj przez chwilę co mam ci do powiedzenia zanim wysuniesz pochopne wnioski. Nie masz pojęcia co ta szmata o tobie myśli. – Samuel, Sarah, Erica i Jennifer rzucili się, aby ich rozdzielić. Byłam wtedy małą, biedną Monicą, którą Nat chciał namówić do złego.

Wyszłam po chwili za Lukiem. Był w klasie razem z  Ericą, która pomagała mu pozbierać się po bójce.

– Kotku… Nie musiałeś…

– …

– Strasznie mi przykro… Jeżeli mogę coś zrobić… Powiedz mi…

– Erica mogłabyś zostawić nas samych?

– Pewnie… – I wyszła.

– Przed chwilą zadzwonił do mnie manager.

– Ach tak? – Nie powiem, szybki jest.

– To dlatego byłaś taka blada, prawda?

– Przykro mi Kotku… Próbowałam go przekonać, żeby cię zatrzymał, ale stwierdził, że sama mam większe szanse.

– Ten dzień jest beznadziejny . Najpierw przyłapuje tego dupka jak się przystawia do mojej dziewczyny, a teraz dowiaduję się, że będzie musiała wyjechać beze mnie… Domyślam się, że przez to będziemy się o wiele rzadziej widywać.

– Kotku, bądźmy szczerzy… Nie ma sensu ciągnąć tego dalej.

– S-Słucham?

– Wyjadę nagrywać album. Nie będę miała już dla ciebie czasu. Lepiej zakończyć to teraz w pozytywnej atmosferze, niż zrywać po miesiącach kłótni.

– Kpisz sobie ze mnie? ‘W pozytywnej atmosferze’?

– Kotku… Gdybyś tylko wiedział jak mi przykro… – Wyszedł z klasy bez słowa.

*Koniec retrospekcji*

– Powinnaś już wiedzieć co chciałam ci tym przekazać. Wszyscy w tej szkole mi ufają. Jeśli będziesz chciała zmienić tę opinię, to przypomnij sobie co przydarzyło się Nathanowi. Nikogo nie obchodziło co miał do powiedzenia.

– …

– Fajnie się z tobą rozmawiało. – Poklepała mnie po plecach. – Do zobaczenia Kat. I nie zapomnij, że wszyscy cię doceniają i uważają za miłą. Szkoda by było gdybyś straciła ich szacunek… Z góry wygrałam.

Wyszła z piwnicy. Stałam tak zamurowana jeszcze przez jakiś czas zanim znowu udało mi się ruszyć.

Autor Iviena
Opublikowano
Kategorie Romans
Odsłon 391
0

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!