Słonecznik – Prolog

Dziesięcioletnia dziewczynka przybiegła na łąkę. Oczy miała zaszklone. Usiadła na ziemię, pod drzewem, i przestała powstrzymywać łzy. Siedziała tak jakiś czas płacząc. Nie wiedziała ile czasu minęło, ani o czym dokładnie myślała. Nie wiedziała za bardzo co się dzieje wokół niej. Zauważyła tylko, że przed nią usiadła jakaś dziewczyna i przygląda jej się. Wyglądała na trochę starszą. Miała krótkie, blond włosy i ciemnoniebieskie oczy. Ubrana była w granatową sukienkę.

– Czemu płaczesz? – spytała po jakimś czasie, jednak po minucie milczenia zniecierpliwiła się. – Czemu płaczesz? – spytała już trochę mniej łagodnym głosem.

– Bo m-moi… rodzice… – przerwała na chwilę i wywarła łzy – umarli.

Starsza dziewczyna przez chwilę się nie odzywała. Myślała jak pocieszyć młodszą, ale nic jej nie przychodziło do głowy.

– Jestem Natalia. A ty? – w końcu uznała, że lepiej się przedstawić niż milczeć przez cały czas.

– L-lili – powiedziała cicho dziewczynka.

Natalia rozejrzała się dookoła. Szukała czegoś o czym mogłyby porozmawiać.

– Lubisz kwiaty? – spytała w końcu, a Lili kiwnęła jej głową – A umiesz robić wianki? – tym razem pokręciła głową i chyba trochę przestała płakać. – To cię nauczę.

– Skąd umiesz robić wianki? – spytała młodsza z dziewczyn kiedy starsza pokazywała jej jak się zaczyna.

– Kuzyn mnie nauczył. On jest w tym naprawdę dobry. Znacznie lepszy niż ja – i chyba powinnam mu za to podziękować pomyślała jednak mi się to przydało. Lili przestała płakać i teraz przyglądała się z zaciekawieniem jak powstaje wianek.

Dziewczyny przez następną godzinę plotły wianki. Natalia nauczyła też Lili jak zaplątać warkocze.

– Zrobiło się trochę ciemno. Powinnam chyba już wracać – powiedziała w końcu Natalia.

– Szkoda. Fajna jesteś.

Natalia wstała i podeszła do rosnących niedaleko słoneczników. Zerwała jeden i wróciła do miejsca, gdzie wcześniej siedziała.

– Proszę – podała słonecznika Lili.

– Można je zrywać?

– Raczej tak.

– A spotkamy się jeszcze kiedyś? – spytała przyjmując słonecznika

Natalia zamyśliła się trochę.

– Jeśli się kiedyś jeszcze spotkamy to dasz mi rysunek tego słonecznika – odpowiedziała po chwili.

– Dobrze.

·~*~·

Vash razem z kuzynami, Gilbertem i Ludwigiem, szukali Lili już od trzech godzin.

– Może lepiej wracajmy. Rodzice będą się martwić – powiedział Ludwig.

– Wasi tak – odparł Vash. – Ja mogę dalej szukać.

– O ciebie też.

– Ale o Lili już nie?

– Ludwig, jak chcesz możesz wracać do domu. Ja, razem z Vashem, będę szukać dalej – wtrącił się Gilbert.

– Ale też wróćcie niedługo – gdy to powiedział odszedł, a chłopacy obserwowali go jeszcze chwilę. Potem ruszyli w drugą stronę.

– Nie bądź na niego zły – odezwał się Gilbert po jakimś czasie. – Na pewno też się o nią martwi i by chciał ją znaleźć.

– To niech jej szuka.

– Jeśli człowiekowi coś nie wychodzi przez jakiś czas zaczyna myśleć, że nie da rady i się podaje. Szukamy Lili już przynajmniej trzy godziny, nie dziwię mu się, że chciał wracać.

– Więc ty też chcesz się poddać! – Vash gwałtownie zatrzymał się i obrócił. Widać było, że jest zły, ale Gilbertowi zdawało się, że zauważył też strach i prośbę, by został.

– Nie. Możemy poszukać jeszcze trochę, ale też nie zamierzam łazić po mieście całą noc. Jeśli za godzinę się nie znajdzie wracamy.

– Ale przecież mogło jej się coś stać!

– No to nie stójmy w miejscu – albinos ruszył przed siebie. – Są w pobliżu jakieś miejsca, które lubiła?

– Dwa lata temu – powiedział już spokojniej Vash – zaprowadziłem ją na łąkę słoneczników, ale nie byliśmy tam od tego czasu. Wątpie, żeby znalazła drogę na nią.

– Jeśli była w tej okolicy mogła trafić na tą łąkę. Nie zaszkodzi sprawdzić.

Vash poszedł pierwszy i poprowadził kuzyna. Po kilku metrach skręcił w boczną uliczkę. Szli koło jakiegoś gospodarstwa, a gdy je minęli ukazało się im pole, na którym obecnie nic nie rosło, poza drzewem i trawą oraz kwiatkami, takimi jak w ogrodach przy domach, wokół. Kilka kroków dalej była łąka słoneczników, o której wcześniej rozmawiali. Zaczęli iść przez pole.

– Jeśli jest w tych kwiatach nigdy jej nie znajdziemy – zauważył blondyn.

– Spójrz lepiej na drzewo – Vash posłał mu zdziwione spojrzenie, ale zrobił co kazał.

– Lili! – krzyknął po chwili, zauważając dziewczynkę siedzącą opartą o pień drzewa.

Lili otworzyła oczy. Było trochę ciemniej niż zapamiętała. Chyba zasnęła na chwilę. Potem spojrzała w stronę, z której wydawało jej się, że coś słyszała. W tej samej chwili ktoś ją mocno przytulił.

·~*~·

Lili szła do sklepu ze swoim bratem. W kieszeni kurtki miała kartkę z rysunkiem słonecznika. Nosiła ją ze sobą wszędzie od trzech miesięcy, więc była już trochę pognieciona. Wyjęła rysunek z kieszeni.

– Lili, spotkałaś tą dziewczynę w sierpniu, więc mogła po prostu przyjechać tu na wakacje.

– Czyli spotkam ją dopiero za rok? Szkoda – wcisnęła rysunek z powrotem do kieszeni.

Po kilku chwilach doszli do sklepu, a Vash wyjął listę zakupów, którą dostał od cioci. Zaczęli chodzić między półkami.

– Możemy kupić żelki? – spytała Lili po jakimś czasie.

– Weź też chipsy dla Gilberta.

Dziewczyna poszła w stronę działu ze słodyczami. Szybko wzięła te, które chciała i skierowała się do półki z chipsami. Kiedy była bliżej usłyszała głosy.

– No dalej, Jakub, wybieraj szybciej! – głośno mówiła, prawie krzyczała, brunetka do stojącego obok niej chłopca. Z wyglądu był bardzo podobny do dziewczyny, tylko włosy miał trochę jaśniejsze.

Za tą dwójka stała jeszcze jedna dziewczyna. Miała bardzo jasne, blond włosy, które sięgały trochę za ramiona. Widać było, że jest znudzona i ma tego dosyć. Rozejrzała się w około jakby szukając czegoś ciekawego. Wtedy zobaczyła Lili. Uśmiechnęła się lekko i ruszyła w jej stronę.

– Hej Lili! – wtedy młodsza dziewczyna ja rozpoznała. To była Natalia!

– Cześć! – szybko przypomniała sobie o rysunku, wyjęła go z kieszeni i podała koleżance. – Proszę.

– O! Pamiętałaś! – Natalia uśmiechnęła się mocniej i wzięła od niej kartkę. – Dziękuję!

– Natalia! Idziemy! – krzyknęła brunetka.

– Ugh. Ona mnie denerwuje. – blondynka się skrzywiła, ale po chwili znów lekko uśmiechnęła – Do zobaczenia!

– Pa!

Lili patrzyła jak Natalia i jej towarzysze odchodzą, a potem szybko wzięła chipsy i wróciła do brata.

– Czemu jesteś taka szczęśliwa?

– Spotkałam dziewczynę, o której ci mówiłam.

Autor Domi53
Opublikowano
Kategorie Hetalia
Odsłon 530
1

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!