Tag: pełnia

Wilkołaki nie płaczą

Rozdział 1 Nigdy nie miałam szacunku dla ludzi, którzy jako swój życiowy cel upatrywali ślepe podążanie za tłumem. Wiem, że gardzenie kimkolwiek tylko dlatego, że jest, jaki jest, to zło. Doskonale to wiem, bo kto, jak nie ja dostaje próbkę podobnego traktowania na każdym kroku? Zdaję sobie również sprawę z tego, że po prostu nie […]

Czytaj więcej

Uszkodzona dusza tom 1: LONER – Rozdział 8

Uśpienie czujności rodziców jak zwykle nie było najłatwiejsze – o ile mama położyła się spać wcześnie, tacie jeszcze zebrało się na oglądanie telewizji – jednak i tak wydostanie się na zewnątrz o godzinie 23:28 uznałam za całkiem niezły wynik. Pod blokiem natychmiast przemieniłam się w wilka i pobiegłam zwyczajowo w stronę dworca, z nerwów nie […]

Czytaj więcej

Uszkodzona dusza tom 1: LONER – Rozdział 7

Wilkołacza walka o władzę? Magiczne dziury w ziemi? Anomalne burze i powietrze, którym nie da się oddychać? To wszystko nic przy tym, że dzisiaj musiałam iść do szkoły. To właściwie dziwne, co adrenalina potrafi zrobić z taką histeryczką, jak ja. Zawsze myślałam, że nie jestem z tych, co mogą nie zauważyć, jak zrobią sobie jakieś […]

Czytaj więcej

Uszkodzona dusza tom 1: LONER – Rozdział 5

Czułam się beznadziejnie. I wcale nie chodziło o żaden Zew, ból w kościach z powodu pełni czy lenistwo. O nie. Ja tym razem nawet miałam powody. Po wilczej bijatyce, która to tak podobno miała mi pomóc w rozładowaniu złości związanej ze spotkaniem Gabrysi, miałam okropny mętlik w głowie. Nie potrafiłam przestać myśleć o Wiktorii w […]

Czytaj więcej

Uszkodzona dusza tom 1: LONER – Rozdział 4

Światła miasta widziałam już z daleka, choć ze zmęczenia i znudzenia nieustannym biegiem rozmywały mi się przed oczami w nierównomierne smugi, lecz wilki zaczęłam słyszeć po pewnym czasie. Nie mam pojęcia, czy po prostu dopiero wtedy się przemienili, czy gadali gdzieś tam już od jakiegoś czasu, ale nie zwracałam na nich uwagi – grunt, że […]

Czytaj więcej

Uszkodzona dusza tom 1: LONER – Rozdział 3

Dzisiaj była pełnia. Co to dla nas oznaczało? Ano towarzyskie spotkanie, zbiorową głupawkę, wycinanie sobie żartów, nocne bieganie po mieście w celu rozładowania rozsadzającej euforii… Coś cudownego. Ten jeden dzień w miesiącu – a właściwie nie tyle nawet dzień, co kilka godzin, gdy pada na nas blask okrągłego księżyca – był najwspanialszym, czego doświadczałam. Czułam […]

Czytaj więcej
error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!