Wybaczam Ci

Purorōgu

Młody mężczyzna wszedł do pokoju młodszego o osiem lat brata. Pomimo upływu lat dalej roztaczał nad nim swoją opiekę traktując go jak małe dziecko. Dla mężczyzny w końcu chłopak dalej był dzieckiem potrzebującym jego wsparcia i ochrony. Nieważne ile lat będzie miał. Niezmiernie się cieszył też z faktu, iż jego dziewczyna z którą jest od kilku miesięcy tak bardzo stara się opiekować jego braciszkiem. Często żartują, że piętnastolatek jest ich synem. Widzi ile szczęścia sprawia Yukiemu ich obecność. Dzięki nim chłopak choć trochę otwiera się na świat, uśmiecha czy śmieje. A to napawa szczęściem dwudziestotrzylatka. 

Mężczyzna podszedł do łóżka młodszego chłopaka by zaraz uklęknąć przed nim. Ułożył swoją dużą dłoń na głowie młodszego i wplótł ją w jego czarne kosmyki włosów. Nachylił się nad chłopakiem po czym szepnął mu do ucha. 

-Yuki braciszku wstawaj. -Powtarzał dopóki młodszy nie otworzył swoich jasnych jak bezchmurne niebo oczu. Ich tęczówki spotkały się a młodszy podniósł się z wygodnego łóżka po czy przetarł oczy piąstką. 

-Hide muszę iść dziś do szkoły? -Zapytał z nadzieją, iż jego brat odpuści mu ten ostatni dzień już niedługo byłej szkoły. 

-Wiesz dobrze, że Lisa by nas zabiła a właśnie przygotowuje nam śniadanie w kuchni. -Odparł uśmiechając się do chłopaka. 

-Ale przecież dziś się wyprowadzamy. -Dalej próbował przekonać starszego. 

-Wiem. -Powiedział podnosząc brata z łóżka i stawiając go przed drzwiami do łazienki, w której już przygotował dla niego ubrania. -Ale wiesz jaka jest Lisa. Do tego za tydzień przeprowadza się do akademika więc chcemy ten dzień wykorzystać jak najlepiej się da! 

-Rozumiem. -Zaśmiał się czarnowłosy na słowa bruneta. -Chcecie mieć dom dla siebie. Bo potem będziecie rzadko mogli spać razem przez to, że ona będzie w akademiku a ty w domu. Do tego ona będzie chodzić na uczelnie a ty do pracy. 

-Właśnie mały. -Zaśmiał się mierzwiąc czarne kosmyki jego włosów. -Rodzice cię odbiorą po szkole. Kończysz dziś o piętnastej prawda? -Chłopak skinął tylko głową. -Czekaj przed bramą obiecali, że po ciebie przyjadą bo od razu wtedy jedziemy. 

-Dobrze Hide. -Odparł chłopak ostatni raz zerkając w zieleń oczu brata. 

Niski chłopak wszedł do łazienki znajdując w niej ciuchy przygotowane przez jego brata. Lekki uśmiech zagościł na jego ustach. Jego spojrzenie powędrowało do lustra, w którym ujrzał niskiego chłopaka o czarnych jak noc włosach i niebieskich jak błękit nieba oczach. Jego uśmiech natychmiast zszedł z lekko zaróżowionych ust. Chłopak nienawidził swojego wyglądu. Uważał, że jest brzydki i bezwartościowy. Nie ważne, ile by jego brat z ukochaną powtarzali jak to słodki jest on wiedział a raczej wmawiał sobie, że to kłamstwa. 

-Yuki choć skarbie! -Zawołała zadowolona młoda kobieta widząc brata jej ukochanego w progu kuchni. -Zrobiłam twój ulubiony omlet ryżowy i zieloną herbatę. -Uśmiechnęła się w stronę chłopaka. 

-Lisa nie musiałaś. -Powiedział lekko zmieszany. Pomimo, iż często kobieta przychodziła o poranku by przygotować śniadanie dla chłopaków Yuki dalej czuł się z tym nie swojo. 

-Nie gadaj głupot tylko siadaj i jedz. Niedługo musisz już wychodzić, bo jeszcze mi się spóźnisz do szkoły.  

-Tak mamo. -Westchnął chłopak a na jego słowa na ustach dziewczyny zagościł uroczy uśmiech. 

Dzień zapowiadał się naprawdę miło dla czarnowłosego i nawet głupie śmiechy uczniów na korytarzu szkolnym nie raniły go aż tak jak zazwyczaj. Chłopak wiedział, że to jego ostatnie godziny w tym miejscu. Dlatego z lekkim uśmiechem na ustach udał się na ostatnią już tego dnia lekcje jaką była godzina wychowawcza. Usiadł w ostatniej ławce pod oknem czekając na rozpoczęcie lekcji. W jego uszach jak zawsze leciały ulubione piosenki. Po niedługim czasie dzwonek zabrzmiał a do klasy wszedł trzydziestoletni mężczyzna będący wychowawcą pierwszej klasy liceum do której uczęszczał Yuki. Chłopak wyciągną słuchawki z uszu po czym schował je do plecaka. 

-Kochani niestety dziś jest ostatni dzień, w którym w naszej klasie będzie Obito Yuki. Chłopcze chcesz może coś powiedzieć? -Zwrócił się do swojego ucznia z miłym uśmiechem. Chłopak wstał ze swojego miejsca po czym powiedział. 

-Niekoniecznie profesorze. 

-No dobrze. Omówmy może plany na naszą wycieczkę, która odbędzie się za trzy tygodnie… 

Chłopak już nie słuchał słów nauczyciela. Ciekawszym stało się dla niego oglądanie trzecioklasistów grających w rugby na boisku szkolnym. Sam chciał kiedyś dołączyć do szkolnej drużyny, lecz z jego astmą było to niemożliwe. Do tego dochodziły stany lękowe, które utrudniały mu życie. Dlatego już po pierwszej klasie gimnazjum porzucił marzenia o zostanie członkiem zespołu rugby jak jego dawna miłość. W sumie czy możemy nazwać kogoś dawną miłością, skoro nasze serce dalej go kocha? Pomimo, iż nie rozmawiają ze sobą chłopak dalej obserwuję go na każdym koncie społecznościom jakie posiada. 

Dzwonek zadzwonił wybudzając tym drobnego nastolatka z krain jego myśli. Chłopak zgarnął swój plecak po czym ruszył w stronę bramy szkolnej. Po niedługim czasie czarne auto jego ojca zaparkowało pod bramą szkolną. Chłopak nic nie mówiąc wsiadł do samochodu rodziciela, gdzie już na tylnym siedzeniu siedział jego starszy brat. Młody mężczyzna przywitał chłopaka szczerym uśmiechem po czym odchylił ramię by młodszy mógł się w niego wtulić. Wiedział, że czekają ich długie godziny jazdy, gdyż wracają do miasta rodzinnego. Młodszy z rodzeństwa nie wiedział nic o tym. Miała być to dla niego niespodzianka. 

-Prześpij się długa droga przed nami. -Powiedział starszy, gdy młodszy wygodnie się już ułożył w jego ramionach. Chłopak nic nie odpowiedział tylko ufnie wtulił się w ciało bata. 

-Yuki budzimy się. -Chłopak usłyszał głos brata, który od dobrych kilkunastu minut próbował obudzić młodszego. 

-Wstań żeś w końcu gówniarzu i pomóż bratu w rozpakowaniu! -Zimny głos rodziciela obudził nastolatka. 

 -T-tak ta-tato. -Jąkał się młodszy na co starszy z chłopców zgromił rodziciela wzrokiem. Mężczyzna tylko westchnął a siedzącą obok niego kobieta nie chcąc kolejnej kłótni między mężem a jej starszym synem powiedziała. 

-Yuki nie jąkaj się tak ojciec nie chciał cię wystraszyć. No a teraz się zbieraj my wrócimy za kilka dni. Hide opiekuj się Yukim. 

-Jak zawsze. -Warknął. -W końcu was nigdy nie ma. -Powiedział wysiadając z samochodu, przy czym trzasną drzwiami. Młodszy szybko poszedł w ślady starszego również wysiadając z pojazdu.

Chłopcy szybko uwinęli się z rozpakowaniem swoich bagaży w nowym domu oraz reszty kartonów. Poustawiali wszystko tak jak chciał Hide gdyż Yuki po prostu nigdy nie miał głowy do dekorowania wnętrz. Chłopcy mieli wspólny pokój co im nie przeszkadzało wręcz się z tego cieszyli. Ich pokój był naprawdę ładny. Dwa łóżka po przeciwnych stronach ścian, wielka szafa na całą ścianę obok drzwi a na przeciwko szklane biurko przy drzwiach balkonowych a nad biurkiem duże okno. Po środku pokoju stał szklany stoliczek. Pełno półek było zawieszonych nad łóżkami chłopaków. 

-Yuki wiesz w ogóle, gdzie my jesteśmy? -Zapytał starszy z chłopaków niosąc gorącą herbatę do salonu. 

-Nie. -Odparł młodszy. 

-W naszym rodzinnym mieście. -Oznajmił zadowolony. Młodszy chłopak aż podskoczył szczęśliwy. 

-To znaczy, że będę mógł iść na plac i się nie zgubię? -Zapytał z nadzieją. 

-Tak będziesz mógł tylko wypij herbatę. -Powiedział starszy czochrając jego włosy. 

Gdyby błękitnooki wiedział co się wydarzy nigdy nie opuściłby domu. Gdyby nie wyszedł pozwiedzać dawnych ulic nie uciekałby teraz przed mężczyzną w ciemnej uliczce. Nie dusiłby się własnym oddechem. Nie krzyczałby o pomoc. Nie musiał dzwonić do brata, który, gdy tylko odebrał wręcz wybiegł z domu szukając brata. 

Czarnowłosy wpadł do ślepej uliczki dalej trzymając w dłoni telefon a połączenie z bratem wciąż było dzięki temu starszy wszystko słyszał. Chłopak odparł się o murowaną ścianę i z przerażeniem patrzył na mężczyznę kroczącego w jego stronę. 

-No skarbie nie masz gdzie uciec! -Zawołał podchodząc do niego. Chłopak starał się unormować swój oddech co na szczęście mu się udało. 

-P-proszę ni-niech min-mnie p-pan zostawi. -Wyjąkał przestraszony. Mężczyzna tylko się zaśmiał łapiąc chłopaka za czarne włosy i zmuszając do klęczenia przed nim. Wyciągnął nóż, który przyłożył do jego gardła po czym powiedział. 

-Teraz będziesz dobrą suczką i się mną zajmiesz. -Warknął puszczając jego włosy i odpinając swoje spodnie. 

W tym momencie do zaułka wbiegł Hide a za nim funkcjonariusz, którego spotkał po drodze. Gdy tylko ujrzał swojego brata klęczącego przed mężczyzną a na jego twarzy było wymalowane przerażenie rzucił się na starszego mężczyznę. 

Nim policjant zdążył zareagować mężczyzna rzucił nóż w stronę nastolatka. Widząc to jego brat rzucił się osłaniając własnym ciałem chłopaka. Otulał go ramionami pozwalając by nóż wbił się głęboko w jego plecy uszkadzając płuca i docierając do serca. 

-HIDE! -Krzyk bólu wydobył się z gardła chłopaka widząc stróżkę krwi cieknącą z ust brata. Nim zielone tęczówki przykryły powieki mężczyzna zdołał wypowiedzieć ostatnie słowa. 

-Kocham cię Yuki. -Opadł w ramiona młodszego, który zniósł się głośnym płaczem. 

Cztery dni minęły od śmierci Hide. Przez ten czas czarnowłosy zdążył wypłakać hektolitry łez. Po raz pierwszy w życiu matka chłopak się nim zainteresowała i chcąc dla syna dobrze przearanżowała jego pokój tak, że szafa z wielkiej na całą ścianę zmieniła na mniejszą i wstawiła tam regał na książki, łóżka zamieniła na kanapę rozkładaną a na przeciw niej umieściła telewizor. Chciała też zabrać wszystkie rzeczy starszego, lecz Yuki protestował i nie oddawał nawet skarpetki brata. 

Dziś miał odbyć się pogrzeb, na który przyjechała Lisa zatrzymując się u państwa Obito. Pogrzeb miał być o dwunastej, lecz młoda kobieta już o ósmej rano zjawiła się w domu. Miała klucz, więc nie było problemem dla niej dostanie się do mieszkania. Szybko odnalazła pokój nastolatka. Przeraziła się widząc chłopaka siedzącego pod ścianą z bluzką swojego brata. Cienie pod oczami mówiły jej jak długo chłopak nie spał a czerwone oczy, ile łez wylał. 

-Yuki skarbie. -Powiedziała podchodząc do chłopaka. Czarnowłosy podniósł tylko na nią nieobecny wzrok. Jego usta opuściło tylko ciche przepraszam. -Kochanie nie masz za co mnie przepraszać. -Powiedział łamiącym się głosem. 

-Mam gdybym tego dnia nie wyszedł Hide by żył. -Zawył. Kobita zamknęła go w swych ramionach. 

-Skarbie on zawsze będzie nad tobą czuwał. Żyć będzie w twoim serduszku i w moim. Będzie też żyć w moim dziecku. -Odparła a po jej policzkach pociekły łzy. Nie chciała mówić mu w takich okolicznościach o ciąży. 

-Odebrałem twojemu dziecku ojca. Przepraszam Lisa. 

-To nie Ty zabiłeś Hide, lecz ten mężczyzna. -Powiedziała, lecz chłopak wiedział swoje. 

Tego samego dnia stał nad grobem swojego ukochanego brata płacząc. Chłopak był obejmowany przez Lisę, która też płakała tak samo jak niebo. Ich dwójka stała tam jako ostatnia. Reszta była już w drodze na stypę, lecz czarnowłosy wolał zostać z bratem. Lisa nie chciała zostawiać go samego. Obawiała się o chłopaka. Wiedziała, że za te kilka dni będzie musiała wrócić do miasta. Jej rodzice postanowili wspólnie, że zostanie tam by mogli jej pomagać. Dziewczyna niechętnie się zgodziła. Chciał mieć oko na brata swojego już zmarłego ukochanego. Bała się o niego. A teraz gdy widziała pustkę w jego oczach strach narastał. Yuki za to tego dnia całkowicie zamknął się w sobie. Nie chciał by ktoś jeszcze przez niego cierpiał. Dlatego zamknął się w sobie i obiecał bratu, że już nikt przez niego nie zginie. Nie wiedział jednak co los dla niego szykował. 

Autor Yuzuki
Opublikowano
Kategorie 18+ Romans
Odsłon 1410
0

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!