Luna – Rozdział 1

-Emma, wstawaj! -krzyczy mi do ucha moja przyjaciółka.

-Sara. Co chcesz? -dlaczego zawsze musi ktoś mi psuć taki piękny sen. O żelkach.

-Nie mów, że zapomniałaś. -o czym? -Dzisiaj jest bal – nie. Mój plan leżenia cały dzień w łóżku i oglądania seriali właśnie przepadł.

-I co z tego? -przekręciłam się na drugą stronę łóżka.

Nagle przez moje ciało przeszedł prąd.
Szybko wstałam z mojego posłania.

-Od razu lepiej-jak ja nienawidzę, kiedy używa na mnie swojej mocy, którą jest władanie prądem, chcę ją zamordować.

-Ile razy mam Ci mówić, że nie masz na mnie używać swojej zdolności!

-Twoja matka chce coś od ciebie, a w południe zaczynamy się szykować.-o nie.

Dlaczego to już za godzinę?

-W takim razie wypad z mojego pokoju, chyba że chcesz być zamrożona-taka właśnie jest moja moc. Moc władanie lodem.

Wyszła, a ja poszłam do garderoby, z której zabrałam białą bluzkę na grubych ramiączkach, jeansowe spodenki i trampki. Moje śnieżnobiałe włosy związałam w luźnego koka. Poszłam do łazienki, gdzie umyłam swoje ciało żelem o zapachu czekolady, a włosy szamponem o zapachu truskawek. Następnie ubrałam się we wcześniej uszykowany strój. Potem powolnym krokiem ruszyłam do gabinetu mojej rodzicielki.

-Co chciałaś matko -powiedziała, gdy weszłam bez pukania do pomieszczenia.

-Jak zawsze niewychowana. Po kim ty to masz?-pomyślmy. Hm…na pewno nie po moim tacie i jej. Chociaż… Może jednak po nich.

-Na pewno po rodzicach

-Milcz-uciszyła mnie-dzisiaj masz się zachować jak prawdziwa następczyni naszego klanu czarownic.- Tak jak powiedziała, klan czarownic istnieje, a dzisiaj jest ten „wspaniały” dzień, którym spotykają się wszystkie czarownice z całego świata tutaj w tym domu. A oprócz nich przybywają jeszcze do nas inni. Czyli wampiry i wilkołaki. 

Czy ja kiedyś tak się nie zachowywałam? No może na ostatnim balu. Tak na pewno powinnam się zachowywać. Wtedy zamroziłam całe pomieszczenie. Ale było warto. Chociaż mogłam pojeździć na łyżwach. I nie było tak nudno, jak zazwyczaj na tego typu imprezach. Tylko że później moi rodzice byli tacy wkurzeni, że nawet myśleli nad tym, by wysłać mnie do jakieś szkoły dla niegrzecznych czarownic. Ale na szczęście tego nie zrobili. I dobrze. Moja natura nie wytrzymałaby nawet tygodnia wśród innych czarownic z brakiem wolności.

Opublikowano
Kategorie Fantasy
Odsłon 385
0

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!