Następcy. Inne historie – Rozdział 2

Rozdział 2

Lyn
Wyspa Potępionych

Dookoła grała głośna muzyka. Tłumy nastolatków krzyczały, skakały, tańczyły. Po prostu dobrze się bawili, aż trudno było w to uwierzyć. Gdzieś w oddali dwie nieduże grupki znajomych się kłóciły, krzycząc na siebie. Nikt jednak nie zwracał na nich większej uwagi.

— Patrz co mam! — Do dziewczyny z bordowymi włosami podszedł wysoki chłopak. Objął ją ramieniem i oparł swój ciężar na niej, w taki sposób, że blond włosy opadły mu na czoło, zasłaniając oczy.

— Matko, Nick… — westchnęła dziewczyna, doprowadzając swojego przyjaciela do pionu i sadzając go na drewnianej skrzyni, która stała pod ścianą zniszczonego magazynu. Zmroziła nieprzyjemnym spojrzeniem dwie dziewczyny, stojące obok. Te rozumiejąc przekaz natychmiast odeszły w kierunku parkietu. — Czy ty jesteś pijany?

— Lyn, o co ty mnie podejrzewasz? — zapytał z niewinnym uśmiechem, a dziewczyna zmarszczyła brwi. Chłopakowi nie plątał się język, ale zauważyła, że ma lekki problem z utrzymaniem się w pionie, chodzeniem i jest zbyt swobodny w swoim zachowaniu. Dodatkowo czuła od niego wyraźnie swąd alkoholu.

— Trzeba cię do domu zaprowadzić — mruknęła zła pod nosem. Miała ochotę się dzisiaj dobrze bawić, bez czepialstwa brata, bez wrednych komentarzy Mal lub Umy, bez darcia ojca. Jej plany właśnie poszły w las! Nie zostawi przecież Nicka w takim stanie, chociaż…

— Lyn! Nick! — Do dwójki znajomych podszedł niebieskowłosy chłopak, od którego alkohol był o wiele mocniej wyczuwalny.

— Oboje się najebaliście? — warknęła córka Jafara, będąc wręcz wściekła.

— Chwila, chwila… — Aidan wystawił przed siebie dłonie spokojnie. — To, że wypiłem więcej niż Nick, nic nie znaczy, bo umiem iść prosto i niczego nie odwalić. On jest w o wiele gorszym stanie.

— Ty mu dałeś alkohol?! — Lyn coraz bardziej zaczynała się denerwować, jednocześnie zabierając Nickowi butelkę z alkoholem i bez zastanowienia wyrzucając przez stare okno. Usłyszała tylko głuchy dźwięk rozbitego szkła i kilku siarczystych przekleństw.

— No tak, ale ja mu później zabroniłem to poszedł do Harry’ego — wytłumaczył się półbóg, a dziewczyna słysząc imię pirata głośno wciągnęła powietrze.

— Pilnuj go! — kazała stanowczo, odchodząc w tłum i rozglądając się za dobrze jej znanym, czarnowłosym chłopakiem.

Lyn musiała sprawnie ominąć kilka osób. Najpierw omal nie wpadła na Scarlett, która też już ledwo stała na nogach. Później Harley próbowała ją namówić do tańca. Nie postawiła dwóch kroków, a stanęła twarzą w twarz z Gilem, który próbował ją namówić na wspólne wyjście. Całe szczęście, odciągnął go jeden z jego braci.

Kiedy już zauważyła syna Haka i miała do niego podejść to zauważyła jak w jej kierunku idzie jej brat. Sprawnie wróciła w tłum i próbowała go zgubić. Poszła okrężną droga do miejsca gdzie jeszcze przed chwilą był czarnowłosy.

Właśnie… był… Teraz go tam nie było, a za Lyn próbował nadążyć Jay.

Nie mogąc znaleźć innej możliwości, weszła do małego pomieszczenia za metalowymi drzwiami. Niestety się o coś potknęła i poleciała do tyłu z krótkim piskiem, który zagłuszyła muzyka. Poczuła jak ktoś ją objął w talii i uratował przed upadkiem. Popatrzyła na ową osobę, która była jej zaginiony pirat.

— Szukałam cię! — oznajmiła na tyle, głośno, aby ją usłyszał przez muzykę. Zdjęła jego ręce z siebie i poprawiła czerwoną koszulkę.

— Wiem… — Przytaknął jedynie, siadając na jednej z metalowych beczek, która stała w pomieszczeniu.

— To czemu jeszcze tu przyszedłeś?! — zapytała zła, podchodząc do Harry’ego, poczuła od niego alkohol.

— A tak, żeby było zabawnie. — Wzruszył ramionami, nie przejmując się, że coraz bardziej wyprowadza dziewczynę z równowagi.

— To super, a teraz chodź! — Złapała go za dłoń i odwróciła w kierunku drzwi, żeby go zabrać do Nicka.

Jednak Harry miał inne plany. Złapał mocniej nadgarstek dziewczyny i przyciągnął ją do siebie stanowczo. Ta, nie spodziewając się takiego zwrotu akcji, wylądowała na jego kolanach.

— I co? — zapytała cicho dziewczyna, patrząc w bardzo jasne oczy pirata. Ten uśmiechnął się lekko i położył dłoń na biodrze Lyn.

— Mam dla ciebie wyzwanie… — odparł, przysuwając się bliżej, przez co mówił wprost do jej ucha. Córkę Jafara przeszedł lekki dreszcz.

— Niby jakie?

— Musisz mi pomóc pozbyć się ogona w postaci CJ, Harriet i Umy — oznajmił, odsuwając swoją twarz od jej z złośliwym uśmiechem na twarzy.

Lyn poczuła jak przez jej ciało przechodzą kolejno fala zdziwienia, rozczarowania, złości i zrezygnowania. Nie dała po sobie jednak nic poznać, zachowała kamienną twarz.

— Pod warunkiem, że pomożesz mi zgubić brata — nakazała.

— Co tym razem chce od ciebie Jay? — Siedemnastolatek zmarszczył brwi.

— Nie wiem i wolę nie wiedzieć — stwierdziła, wstając z jego kolan i podchodząc do blaszanych drzwi, za którymi była cała impreza.

Harry podniósł się z swojego miejsca i razem z Lyn wyszli z pomieszczenia. Razem próbowali przedostać się przez tłum do Nicka oraz Aidena. Jednocześnie rozglądali się czy w pobliżu nie ma żadnej z niechcianych osób. Na szczęście obyło się bez większych problemów i wyszli z tłumu.

Oboje się zatrzymali w pół kroku, widząc co się przed nimi dzieje.

Aidan stał nad synem Morgany i go całował, trzymając go stanowczo na wysokości talii. Nick, jako iż był pod mocnym wpływem alkoholu, oddawał pocałunki i jeździł dłońmi po karku niebieskowłosego. Byli tak sobą zajęci, że nie zwracali na nic dookoła uwagi.

Niestety trzeba im było przerwać miłą chwilę i uczynił to Harry, odchrząkując. Aiden odsunął się od blondyna i popatrzył na dwójkę przyjaciół jakby nigdy nic, nadal jednak trzymał kuzyna Umy, aby nie stracił pionu.

— Fajnie się bawicie, widzę, ale Nick jest w opłakanym stanie i pewnie nawet nie będzie tego pamiętał… — zauważył Harry kąśliwie, podchodząc do przyjaciół i pomagając wstać synowi Morgany.

— Ale gadasz mądrości… — mruknął syn Hadesa, biorąc swój obiekt westchnień pod drugie ramię. Razem z Hakiem zaczęli prowadzić blondyna do wyjścia z starego magazynu, a przed nimi poszła Lyn, otwierając drzwi.

W czwórkę poszli do zniszczonej kamieniczki na drugiej stronie Wyspy. Zajęło im to dość długo zważając na stan Nicka. Wspólnymi siłami weszli na poddasze i nawet nikt się nie wywrócił ani razu!

Aidan położył blondyna na jednym z materaców, a ten posłusznie się położył. Syn Hadesa ponownie postanowił wykorzystać sytuację i pocałował namiętnie Nicka, który niestety nie zdążył nawet oddać pocałunku. Lyn mocno kopnęła niebieskowłosego w nogę.

— Aidan! Zostaw go, skoro jest ledwo przytomny! — ochrzaniła go, a ten spojrzał na nią niewinnymi oczkami. — Nie patrz tak na mnie, serio, jak chcesz coś z Nickiem porobić to poczekaj najpierw aż będzie trzeźwy.

— Dobrze wiesz, że on jest hetero… — mruknął Aidan.

— A może jest bi? Może tylko boi się tego pokazać? Może lepiej z nim o tym pogadaj, a nie będziesz go molestować po pijaku! — zaproponowała, ściągając dość zniszczoną kurtkę, która rzuciła niedbale na sofę, stojącą w pomieszczeniu.

— Ale macie problemy — westchnął Harry, rzucając na podłogę swoją czapkę, hak oraz płaszcz. Położył się na dużym materacu, próbując zrzucić z nóg buty. Nim dziewczyna zdążyła zrobić cokolwiek ostatni materac został zajęty przez syna Hadesa.

Lyn westchnęła głośno, chcąc się uspokoić, a później podeszła do czarnowłosego i stanęła nad nim.

— Weź się suń, też potrzebuję trochę miejsca — kazała, ściągając swoje buty i odkładając pod ścianę, żeby nikt się o nie nie potknął. Nick zaczął już cicho chrapać, szybko zasnął.

Harry zrobił trochę miejsca na materacu specjalnie dla córki Jafara. W końcu wszyscy się ułożyli na swoich miejscach i przykryli szczelnie kocami. Może nie był to hotel pięciogwiazdkowy, w sumie nie było co liczyć na taki na Wyspie, były to warunki wystarczające dla Potępionych. Przynajmniej dla ich dzieci, które nie znały bogactwa, dostatku, władzy…

Lyn powoli już zasypiała, kiedy poczuła jak czarnowłosy objął ją w talii i przyciągnął bliżej siebie. Czuła jak plecy ma dociśnięte do jego torsu. Była jednak już zbyt senna, żeby zareagować jakoś specjalnie. Mruknęła cicho coś pod nosem, niezrozumiale nawet dla samej siebie i poczuła ciepło jakie się rozeszło po jej ciele…

***

Córka Jafara została obudzona przez delikatne szturchanie w ramię. Sennie jednak bardziej wtuliła się w kawałek kocyka, który ściskała kurczowo w dłoni.

— Lyn, wstawaj. — Aidan nadal nie dawał jej spokoju.

— Nie… Idź sobie, duszo nieczysta… — mruczała sennie. — Zajmij się Nickiem lub budzeniem Harry’ego…

— Nick poszedł do domu, a Harry z Umą — wyjaśnił.

— Z Umą?! — Dziewczyna aż się zerwała do pozycji siedzącej i popatrzyła dużymi z niedowierzania oczami na przyjaciela. W tempie niemalże ekspresowym zaczęła zakładać buty.

— Zazdrosna? — zapytał z cwaniackim uśmiechem syn Hadesa.

— Ta, chyba w piekle… — rzechnęła brązowooka, ściągając z siebie koszulkę i biorąc inną z szafki, która stała pod ścianą. Później szybko zarzuciła na nią kurtkę i skierowała się do wyjścia, poprawiając byle jak włosy.

— To co taka zdziwiona, że Harry jest z Umą? — dopytywał.

— Nienawidzę jej — odparła tylko i zbiegła po schodach na parter, opuszczając kamieniczkę z prędkością światła.

Jej nagłe wyjście poskutkowało niestety tym, że wpadła wprost na Jay’a.

— Po co byłaś u Aidana? — zapytał z niezadowoloną miną.

— A bo co? — mruknęła, chcąc go wyminąć i pójść w swoją stronę. Jednak brat szybko stanął przed nią, blokując jej przejście.

— Powinienem wiedzieć co, z kim i gdzie robi moja siostra — stwierdził, a dziewczyna prychnęła na jego słowa.

— I nagle zaczęło cię to tak interesować? — Uniosła brwi do góry. — Jay, słuchaj, muszę załatwić parę spraw, więc jak bardzo chcesz pogadać to spoko, ale wieczorem… a na tą chwilę narka!

Po tych słowach Lyn odwróciła się na pięcie i ruszyła brudnymi uliczkami w poszukiwania Harry’ego.

***

Po całodniowych poszukiwaniach syna Haka Lyn wróciła do domu z wielkim zawodem. Nie znalazła ani Harry’ego, ani nie widziała nigdzie Umy, która rzekomo z nim była. Nie ważne kogo zapytała to nikt nie wiedział gdzie był pirat czy chociażby morska wiedźma.

Jak to było możliwe? Tego nie wie nikt, przecież ta wyspa nie jest tak duża, żeby ktoś zniknął. Nie można było też z niej uciec z powodu bariery. Jednakże i tak Harry wraz z Umą przepadli jak kamień w wodzie…

Córka Jafara poszła na tyły domu, a później weszła po drewnianych skrzyniach na blaszany dach sąsiedniego budynku. Najciszej jak mogła podeszła do okna, które otworzyła i wślizgnęła się do środka. Zamknęła za sobą okno i zasłoniła ciemnym, zniszczonym gobelinem, który kiedyś znalazła.

Nagle poczuła jak ktoś ją złapał za ramię i automatycznie się przeraziła, że jej ojciec coś od niej chce. Bardzo się bała jakiegokolwiek kontaktu z Jafarem, który nie traktował jej w żaden sposób poważnie. Delikatnie powiedziawszy.

Odwróciła się i mocno jej ulżyło kiedy zauważyła, że był to tylko jej brat.

— Nie strasz tak — syknęła do niego cicho.

— To powi… — zaczął, ale siostra szybko mu przerwała.

— Na imprezie Nick się upił, więc ja, Aidan i Harry go zabraliśmy do kamienicy Aidana. Poszliśmy tam spać, a rano wszyscy się rozeszli. Coś jeszcze? — wyjaśniła szybko, chcąc mieć to z głowy.

— Mówiłem ci, żebyś nie zadawała się z Harrym… — mruknął lekko zły.

— Dlaczego? Dlatego, że ty go nie lubisz czy dlatego, że Mal ci tak kazała? — zapytała z złośliwym uśmiechem.

— Bo go nienawidzę — oznajmił, puszczając ramię siostry.

— Jasne… — prychnęła, podchodząc do mocno walącej się szafy, w której trzymała wszystkie swoje rzeczy.

— Przestaniesz się z nim zadawać? — Jay stanął za jej plecami, kiedy przebierała zawartość szafy.

— Nie — odparła bez chwili zawahania i wyciągnęła koszulkę oraz dresy. — Możesz już sobie iść? Chcę spać…

Jay jedynie na to prychnął i wyszedł z jej pokoju, który w sumie ciężki było w ogóle nazwać pokojem. Była tu jedynie ledwo stojąca szafa, pęknięte lustro, stara sofa i praktycznie tyle.

Lyn podeszła do drzwi i przekręciła w nich kluczyk. Zmieniła szybko swój strój, a później położyła na sofie, czując jak w plecy wbijają jej się sprężyny. Lepsze było jednak to niż zimna podłoga z wilgotnych desek. Położyła pod głowę poduszkę i otuliła się szczelnie kocem.

Próbowała zasnąć…

Jednak nie mogła spać, głowę miała pełna myśli. Zwłaszcza zastanawiało ją nagłe zniknięcie Harry’ego. Jeszcze zniknął wraz z Umą, a dzień wcześniej unikał dziewczyny jak ognia. Lyn coś tu nie pasowało…

Opublikowano
Kategorie Disney/Pixar
Odsłon 379
0

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!