Nastoletnia bogini-04

Po chwili mdleję. Budzę się w innym miejscu niż wcześniej. Nie czuję już bólu, więc wstaje. Tracę równowagę i spadam na posłanie. Spoglądam wokół siebie. I co widzę. Do moich pleców są przyczepione skrzydła.

#wattpad #werewolf "You're not well. Have you been sleeping?" "Not really, there's been a bird in my bed," he replied with a smirk lighting his usually grim face in a way that made Freya feel a tightness in her chest. "Well birds don't usually share beds with beasts," Freya replied teasingly. Something about the mood...

Zaraz czym ja się stałam. Ptakiem? Powoli podnoszę się i robię pierwszy krok. Chociaż skrzydła nie pozwalają mi za bardzo na to. Przez nie nie mogę złapać równowagi. Gdyby nie to, że trzymam się oparcia łóżka to bym spadła na ziemię. Nagle do pomieszczenia wchodzi ten dziwny stwór.

-Witaj. Pomogę ci usiąść-bieżę mnie za rękę i prowadzi w stronę łóżka, na którym po chwili siedzę.

-Kim jesteś?

-Nazywam się Chejron i jestem centaurem, bogini.

-Co?!-co on gada przecież, ja jestem zwykłym człowiekiem.

-Jesteś Nike.

-Czyli?

– Jesteś boginią i uosobieniem zwycięstwa.

-Dobra. Skąd wzięły się skrzydła-wskazuję na swoje plecy.

 -Bogini nie poznajesz swojego atrybutu.

-Skąd mam wiedzieć, że to jest mój atrybut, jak ja nawet nie wiem, co znaczy to słowo.

-Atrybut jest to przedmiot charakteryzujący danego boga. W twoim przypadku są to: skrzydła, gałązka oliwna oraz wieniec na głowie. Za kilka minut ktoś zaprowadzi Cię do pana D -wyszedł.

To nie może być prawdą. Nie jestem boginią i nie zamierzam nią być. Chcę być nadal taką Nicole, jaką byłam wcześniej. Zauważyłam, że na komodzie znajdują się ubrania. To na pewno dla mnie. Przebrałam się w nie.

O dziwo pasowały na mnie idealnie. Po kilku minutach do pokoju weszła jakaś blondynka.

-Hej jestem Tarika, bogini.

-Proszę mów mi Nicol.

-Dobrze, bo … Nicole. Chejron kazał mi ciebie zaprowadzić do szefa obozu.

-Ok. To chodźmy

Zaprowadziła mnie do wielkiego domu. Wyglądem przypominał pałac. Ciekawe kto tu mieszka.

-Już czekają na nas-powiedziała, po czym złapała mnie za rękę. Weszłyśmy do bardzo bogatego pomieszczenia, w którym znajdowało się pełno broni.

-Gdzie my jesteśmy?-nie mogę uwierzyć, że tu jest pełno uzbrojenia.-Co to za miejsce?

-Zbrojownia-czyli już wszystko jasne znajdujemy się w jakimś średniowiecznym zamku.

-Zaraz się spóźnimi-bieże mnie za rękę i biegniemy do wielkiej sali. Istny pałac. Wbiegamy do niej.

-Przepraszamy za spóźnienie-mówi do jakiegoś starego mężczyzny.

-Nic nie szkodzi Tereso.-zwraca się do niej-ty, na pewno jesteś Nina-, teraz zwraca się do mnie.

-Nazywam się Nicole.

-Nicole usiądź koło nas i opowiedz nam coś o sobie-prosi centaur. Posłusznie siadam na krześle. Chociaż moje skrzydła mi w tym przeszkadzały.

-Nazywam się Nicole. Jestem zwykłą śmiertelniczką, która nie wie, z jakiego powodu tu trafiła.

-Dobrze w takim razie Nino. Skoro tu już jesteś, to na pewno weźmiesz udział w bitwie o sztandar-mówi pan D.

-Co to jest za konkurencja?-pytam się obecnych,

-Chejron zaraz ci to wytłumaczy.-ale co ma mi wytłumaczyć

-Tym razem niebieski.-dodaje,

-Dobrze panie D. Nike, choć ze mną-mówi centaur. Idziemy do wielkiej sali.

-Zapewne nie wiesz nic o swoich mocach?

-Przecież ja nie mam mocy.

 -Owszem masz wielką moc.

– Ale jak to możliwe, że ja córka zwykłych ludzi mam posiadać jakąś magiczną zdolność.

-Czyli nikt ci nie powiedział.

-Ale co?!

-Nicole tak naprawdę masz na imię Nike, a twoimi rodzicami nie są zwykli śmiertelnicy, lecz bogowie: Ares i Afrodyta.

-Ale jak to możliwe

-Po prostu jesteś dzieckiem bogów, którzy z jakieś przyczyny cię oddali. A teraz nauczysz się swoich mocy. Po pierwsze twoje oczy zmieniają swoją barwę na czarną, gdy jesteś zła, na żółtą, gdy jesteś szczęśliwa.

-A na różowo? -Gdy jesteś zdezorientowana. Po drugie twoje skrzydła oprócz latania mają też funkcję tarczy. Po trzecie wieniec na głowie symbolizuje twoje powiązanie ze światem bogów…

-Koniec nie chcę już tego słuchać!

-Ale musisz to usłyszeć. To jest twoje dziedzictwo.

-Nie prawda. Niech to będzie po prostu sen. Nie mogę być boginią. To nie dla mnie

-Ale nią jesteś Nicole. Urodziłaś się by w końcu się nią stać.

-To jakieś chore. Ja dziewczyna, która nienawidzi się uczyć, ma zostać bóstwem.

Nic mi nie odpowiedział. Do pomieszczenia wchodzi Miguel.

-Hej Nicole-przywitał się ze mną-Chejronie mam to, co chciałeś-zwraca się do centaura. Dopiero zauważyłam, że on w ręce trzyma jakiś strój.

-Dobrze w takim razie daj strój twojej przybranej siostrze.

-Co?!-widać nie tylko ja jestem zdziwiona.

-Nikola inaczej Nike jest z twoją siostrą, jej ojcem jest Ares.

-W takim razie witaj w rodzinie-podał mi te ubrania.

-Bogini idź się przebrać. A potem przyjdź tu z powrotem.

Poszłam do jednej z łazienek. Nie wiedziałam, gdzie się znajduje dlatego, zapytałam się jakiś starszej kobiety. Jeszcze wtedy nie wiedziałam kim będzie dla mnie ta osoba. Podziękowałam jej za to, a następnie udałam się do toalety. Tam ściągnęłam swoje dotychczasowe ubranie. Przez moje skrzydła było mi ciężko ubrać do, ale w końcu i się udało i miałam na sobie czarne spodnie z wysokim stanem, czarną bluzkę przylegającą do mojej skóry, czarne botki na małym korku, niebieską długą kamizelkę, którą w pasie związałam niebieskim paskiem, złoty hełm z niebieskimi piórami. Włosy zostawiłam rozpuszczone. Przez to wszystko miałam mętlik w głowie, kim ja jestem? O co mu chodziło z tym wieńcem? Przecież oprócz tego hełmu nic nie mam na głowie. Poszłam z powrotem do tej ogromnej sali. Tam oprócz dwójki osób, które się spodziewałam, została mi jeszcze więcej. Byli podobnie ubrani do mnie. Urządzamy jakąś imprezę? Gdy tylko zobaczyli, że weszłam do pomieszczenia, od razu zaczęli do siebie szeptać. A ja jakby nic podeszłam do centaura -To jest Nike, Pan D przydzielił ją do niebieskich. Jest tu dopiero dzień, więc trzeba ją wytrenować-powiedział Chejron.

Opublikowano
Kategorie Fantasy
Odsłon 677
0

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!