Rozdział 2 W grudniu słońce wschodzi stosunkowo późno, dlatego też w mieszkaniu Tiny panował jeszcze półmrok. Blondynka spała ciągle w najlepsze w swoim łóżku. Miała jeszcze ponad godzinę błogiego spokoju. Budzik, którego dźwięk zazwyczaj oznaczał, że należy wstawać i zaczynać kolejny piękny dzień na wymarzonych przez pannę Jones studiach, miał zabrzmieć dopiero o równej szóstej. […]
– Nie wydaje mi się, Mój Diamencie, że to zadziała. – mruknęła Perła, patrząc na dużo wyższą od niej osobę o włosach koloru soli manganu (II) (czyli bladoróżowych) i w bufiastych, krótkich spodenkach, spod których widać było ubrane z białe rajtki nogi. Ich właścicielka zachichotała i obróciła się w stronę swojej służki, która patrzyła na […]
Rozdział 1 Tina leżała na niewielkim, drewnianym łóżku, przewracając się przy tym z boku na bok. Od kilku godzin usiłowała zasnąć, jednak natłok myśli spowodowany nową, życiową rolą, z jaką za kilka miesięcy miała się zmierzyć, sprawiał, że zwyczajnie nie potrafiła zmrużyć oka. Myślała dosłownie o wszystkim co było związane z ciążą oraz wychowaniem dziecka. […]
Prolog Był zimny, grudniowy wieczór, Tina siedziała na łóżku, w pomalowanym na miętowo pokoju jej najlepszej przyjaciółki — Jackie. Dziewczyna nerwowo przekładała z ręki do ręki swój chroniony przez niebieską obudowę telefon, na którym włączony był minutnik. Tina ustawiła go na pięć minut, ponieważ tak mówił sposób użycia zamieszczony na teście ciążowym. Dwudziestolatka, bo tyle […]
Zawsze zastanawiałem się, co czuję moja ofiara. Jaka jest jej ostatnia myśl… Nie wiem kim jestem, a tym bardziej nawet skąd jestem. Po prostu się pojawiłem i staram się pomóc. Próbuję dodać do życia tych ludzi odrobinę uśmiechu. Staram się ich rozbawić, uwolnić od ciężaru. Oni krzyczą! Krzyczą z radości! Na pewno dlatego, wiem to! […]
-Długo jeszcze Ci to zajmie? -Jeszcze chwilę, gdzie Ci się tak spieszy? – po tym pytaniu zaprzestał kopania i spojrzał na mnie jak na wariata. -Na powierzchnię, siedzimy tutaj już z dobre sześć godzin. Odetchnąłbym w końcu świeżym powietrzem zamiast kurzem z tego durnego kamienia – po wypowiedzeniu tego rzucił kilof gdzieś w bok pod […]