Bizneswoman- Rozdział 2

Następne spotkania minęły mi dość szybko. Nie były to jakieś ważne rzeczy, więc, zamiast samej je rozwiązać, powierzyłam te sprawy moim pracownikom. A sama pojechałam do domu, po drodze wstępując jeszcze do pobliskiego marketu po jedzenie.  Beze mnie lodówka byłaby  pusta i moi chłopcy by głodowali. Będąc już w domu, rozpakowałam zakupy. Następnie poszłam, zobaczyć jak się miewają moje dzieci. Gdy weszłam do ich pokoju, zobaczyłam śpiącego na krześle Dylana, czyli szatyna z błękitnymi oczami. Podeszłam do niego.

-Wstawaj leniu, bo inaczej nie dostaniesz obiadokolacji! – krzyczę mu do ucha

– Kobieto idź się leczyć – mówi zaspanym głosem-zaraz czy ja słyszałem coś o jedzeniu-jaki spostrzegawczy. Chyba należy mu się za to medal.

-Idź, przewiń Rose i Nathana-moje dzieci. Rozkazuję mu

-Ok. Ale chcę dzisiaj dokładkę

-Niech ci będzie – co ją z nimi mam… Nawet moje pociech nie jedzą tyle, a mają dopiero roczek.

Zaczął się zajmować tą pracą, a ja poszłam do mojej garderoby zmienić swój strój. Przecież nie będę gotować, a potem sprzątać w obcisłej sukience i wysokich

szpilkach. Przebrałam się w

 

Idę na parter gdzie znajduje się kuchnia. Gdy już jestem w tym pomieszczeniu, zaczynam robić obiad. Tym razem jest to krem pomidorowy. Nagle dostaję wiadomość od mojego kumpla od nielegalnych wyścigów.
Alec

Dzisiaj o 22:00 wyścig. Zaliczka tysiąc złotych.

Co za szczęście, że jest dopiero godzina siedemnasta. Mam jeszcze dużo czasu. Gdy już posiłek jest wyłożony na talerzach, do jadalni wchodzą wszyscy z mojej bandy.

-Kocham Cię Scarllet – krzyczy Liam gdy widzi, co tym razem przyszykowałam.
Zasiadamy do stołu i jemy posiłek.

-Scarllet musisz jutro wyrwać się z pracy od 9:00 do 13: 00-oświadcza Lian

-Co tym razem się stało?-pytam się go

-Musisz iść na spotkanie z przedstawicielami naszego gangu w różnych państwach, którzy właśnie dzisiaj w nocy przyjeżdżają i zaproponowaliśmy im, że mogą mieszkać u nas w domu, skoro ciągle narzekasz, że mamy tak dużo miejsca

-Nie podoba mi się ten pomysł, ale to tobie powierzam decyzję w tej sparawie

-Zażądali spotkania znani obydwoma,  a pozatym urządzamy dzisiaj imprezę. -a ja dopiero teraz kilka godzin przed tym się tego dowiaduję. Po prostu świetnie. 

-Ok-jak ja się cieszę, że mam firmę. 

-Ile ich będzie?

-Około 10-odpowiada.

Idę do mojego gabinetu gdzie podpisuję kilka papierów. Chociaż mam ich pełno wolę się najpierw zająć tymi ważniejszymi, a dopiero później nieistotnymi sprawami.

Następnie przebieram się w to czarne spodenki, bluzkę na ramiączkach, czarną kurtkę ze skóry i tego samego koloru szpilki. W końcu królowa wyścigów Black Angel musi wyglądać pięknie i co najważniejsze musi wygrać ten wyścig. Schodzę na dół gdzie w salonie na kanapach siedzi moja paczka. Widać, że tylko oni się nie przejmują tą imprezą. Wyciągam ze schowka mopa, wiadro, ścierki, zmiotkę, miotłę, szufelkę, płyny do czyszczenia i odkurzacz. Stawiam je koło chłopaków, którzy niewiedzą co się dzieje.

-Skoro zaprosiliście kolegów i mi o tym nie powiedzieliście, oraz rano mieliście posprzątać, a  tego nie zrobiliście to teraz to zrobicie ponadto ktoś z was ma się zaopiekować moimi dziećmi podczas mojej nieobecności

-Gdzie się wybierasz?-pyta się mnie Lian

-Dostałam zaproszenie na wyścigi na razie chłopaki -wychodzę z domu i widzę moje piękne autko marki Aston Martin.

Wsiadam do niego i ruszam na miejsce rozpoczęcia się wyścigu. Tym razem jest to stare lotnisko. Jakiś rok temu wybudowali nowe i teraz nikt nie korzysta ze starego oprócz nas. Będąc już na miejscu, wysiadam z mojego pojazdu i idę w stronę namiotu gdzie wszyscy, którzy biorą udział, wpłacają stawkę. Jest tam również mój kolega Justin. Podchodzę do niego od tyłu i wskakują na brana. Jest przerażony. Schodzę z jego pleców i ustawiam się przodem do niego

-Angel ty musisz mnie zawsze straszyć

-To już nasza rutyna Tin. Wpadniesz jutro na spotkanie przywódców?-Justin Co prawda nie jest przywódcą, ale należy do naszego gangu i traktuje go jak swojego brata drugiego pierwszym jest Luk

-Ok.-Czyli nie będzie mi się nudzić -Za dwie minuty rozpocznie się wyścig, więc siadaj już do swojego Astona i wygraj ten wyścig sis – rozkazuje mi, chociaż powinno być na odwrót to ja powinnam mu rozkazywać

-Dla ciebie wszystko braciszku- ustawiam mój samochód na twoim ulubionym miejscu na starcie. Nagle na linii startu wchodzi kobieta ubrana jak jakaś dziwka. W ręce trzyma flagę, którą po chwili puszcza. Wyścig się zaczął, a ja i tak dostałam na starcie jakieś pięć minut, by dać innym chociaż trochę przewagi. Gdy w końcu odpaliłem silnik, naciskam pedał gazu do samego końca  i zaczynam wszystkich wyprzedzać,  także przede mną po chwili  nie było już żadnego samochodu. I kto wygrała? Oczywiście, że ja Black Angel. Odebrałam kwotę, chociaż wolałabym auta przeciwników, ale na pewno zdobędę je innym razem i pojechałam do domu. Gdy przekroczyłam próg mojej posiadłości, do mojej głowy została przyciśnięta  broń.

Opublikowano
Kategorie 18+ Akcja
Odsłon 553
0

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!