Bizneswoman- Rozdział 4

– Witaj Scarlett – no proszę, w końcu się zjawił. A myślałam, że już zapuszczę korzenie.

-Dobrze wieczór panie Ethan

-Jestem Zayn

-A ja Scarlett

Poszliśmy do jadalni, w której na stole stały półmiski z wielkimi potrawami. Usiadłam na miejscu obok bruneta. Zaczęliśmy jeść.

-Chcę by nasze firmy połączyły się w jedną potężną-powiedział gdy na naszych talerzach już nic nie było. Znów to samo super

-Nie zgadzam się na to

-Dlaczego? Jeśli chodzi o twój gang to nie mam nic przeciwko temu – skąd on wiem o tym?

-Muszę to na spokojnie przemyśleć

-Miałaś na to wystarczająco dużo czasu – krzyczy na mnie

-Nie jestem twoją służącą, na którą możesz podnosić głos – odpowiadam mu tym samym

-Dobrze w takim razie spotkajmy się za dwa dni na twojej imprezie charytatywnej – prawie bym o tym zapomniała. Niby jestem gangsterską, ale jednak mam serce.

-Umowa stoi – zgodziłam się na to -Dobranoc

Wychodzę z jego willi, wsiadam do mojego samochodu, którym jadę do domu. Tam po cichu idę do mojego pokoju, ale przechodząc przez salon, zauważają mnie wszyscy. Zapewne urządzili sobie maraton filmowy. Ale beze mnie.

-Scar, ale ty pięknie wyglądasz

-Zamknij się Lukas. Najpierw Zayn, a teraz wy. Po prostu świetnie

-Zayn? Czyżbyś my o czymś nie widzieliśmy?

-Ash zamknij się. Mam już wszystkiego dosyć na razie

-Ale my jeszcze nie skończyliśmy – drze się Lukas gdy jestem już w moim pokoju. Przebrałam się w jakieś szorty i koszulkę Dylana. Następnie położyłam się na łóżku i zasnęłam. Obudziłam się około godziny piątej gdy moje dzieci zaczęły płakać. Szybko poszłam do ich pokoju. Nakarmiłam je i przewinęłam, a następnie nie mogłam już zasnąć, więc poszłam do garderoby, w której przebrałam się w 

"Mayu" by marilin-fustamante on Polyvore featuring moda, Topshop, Henri Bendel y Vans

Włosy związałam  w wysokiego kucyka. Zrobiłam lekki makijaż, a następnie poszłam do kuchni, gdzie nikogo nie zastałam. Zaparzyłam kawę, a potem ruszyłam z kubkiem jej do mojego gabinetu. Tam przesiedziałam trzy godziny nad tworzeniem jakiegoś większego planu, który klient osobiście mi zlecił. Lubię tworzyć takie rzeczy. To sprawia, że mogę się odstresować. Po skończeniu tego planu idę do kuchni. Gdzie przy stole siedzi już całą moją paczka.

-Część szefowo – mówią wszyscy

-Musimy porozmawiać – powiedział Lu

-Klientów przyjmuje w określonych godzinach – mówię, na co wszyscy się śmieją, a mój kolega jest czerwony jak burak. Zdecydowanie ten kolor mu pasuje.

-Spokojnie nie denerwuj się złość piękności szkodzi – jakie lubię go wkurzać. Spoglądam na stół. Święto chociaż raz nie muszę im gotować.
Na talerzu mojego wspólnika leży nietknięty naleśnik. Więc go jem.

-Zemszczę się – warczy Lukas.

-Ale to dopiero później teraz śpieszę się do mojej pracy – wychodzę z domu i wsiadam do mojego samochodu.

Dzisiaj zamiast do firmy kieruję się do centrum handlowego. Nie będę jutro w ostatnim momencie kupować sukni.
Postanowiłam zadzwonić do mojej koleżanki, Diany. Po trzecim sygnale w końcu odebrała
Scarlett, Diana
-Hej Di masz czas?
-Tak, a ty?
-Mam
-Niemożliwe. Muszę to gdzieś napisać, słynna Scarlett Wolf ma w końcu czas. A już myślałam, że twoje życie kręci się tylko wokół firmy i gangu – ona należy do mojego Wolverina.
Najwidoczniej nie. Muszę kupić sukienkę na jutrzejszy bal, doradzisz mi w tym.   Widzimy się w Focusie
-Okejbędę za 15 minut
-W takim razie znajdziesz mnie w naszej kawiarni
-Spoko

Rozłączyła się, a ja poszłam do naszej ulubionej kawiarni. Tam usiadłam na naszym stałym miejscu. Po chwili podeszła do mnie kelnerka, by zabrać zamówienia. Zażyczyłam sobie śmietankowe cappuccino oraz sernik. Gdy przyszła moja koleżanka właśnie jadałam zamówione ciasto. Również zamówiła to samo co ja i przełącza się na mnie. A potem rozmawiałyśmy o jej chłopaku.

Opublikowano
Kategorie 18+ Akcja
Odsłon 888
0

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!