Stara Miłość Nigdy Nie Rdzewieje – Rozdział VI

Dzień III

— Co dzisiaj mamy do roboty? — głos Genevieve rozbrzmiał w samochodzie, gdy wraz z Tony’m jechali w stronę galerii handlowej.

Mężczyzna spojrzał na nią z ukosa i uśmiechnął się tajemniczo. Kobieta również ukazała rząd swoich śnieżnobiałych zębów. Mogła się tego spodziewać.

— Masz już jakiś upatrzony? Jaki kolor wybierzesz? Czarny, granatowy, może biały? — dopytywała z zaciekawieniem — Czekaj… — zamyśliła się na chwilę, analizując sytuację — Ale do czego ja ci tam jestem potrzebna?

— No jak to do czego — parsknął śmiechem, jakby to było zbyt oczywiste — Ktoś musi mi przecież doradzić w którym garniturze będę wyglądał lepiej — puścił jej oczko, na co ona westchnęła zażenowana.

— I to muszę być akurat ja? A James?! Przecież to męskie sprawy! — rzekła z udawanym oburzeniem.

— Rhodey nie ma tak dobrego gustu jak ty — skomplementował, na co kobieta przewróciła oczami. Tony zawsze potrafił bajerować i co najgorsze cholernie dobrze mu to wychodziło. Jednakże brązowowłosa nie potrafiła utrzymać powagi.

— Co, na wieczór kawalerski też mnie zaprosisz? — zażartowała, śmiejąc się przy tym na cały głos.

Miliarder jednak zrobił poważną minę, marszcząc przy tym czoło. Zmierzył ją swoimi czekoladowymi tęczówkami, zastanawiając się nad czymś intensywnie. Jego zachowanie zaniepokoiło trochę Vieve, przez co stopniowo zaczęła się uspokajać.

— Czyli nie przyjdziesz? — dopytał Stark, a w jego głosie można było wyczuć nutkę rozczarowania.

Słysząc to, Geny ledwo nie dostała załamania psychicznego. Aż z tego wszystkiego uderzyła się ręką w czoło, nie mogąc opanować rozbawienia.

— To impreza dla facetów! — wytłumaczyła dobitnie, starając się przetłumaczyć mu, że pewnych tradycji nie wolno zmieniać.

— Impreza dla najbliższych przyjaciół — poprawił, jakby to miało dla niego bardzo wielkie znaczenie.

— Na którą zleci się pół miasta — wymamrotała pod nosem.

— Czyli to znaczy, że mam duże grono znajomych — odparł żartobliwie — O! Dojechaliśmy! — w tym samym momencie auto zgasło, a kobieta wysiadła na zewnątrz. Poprawiła swoją skórzaną kurtkę i ręką przejechała po włosach, które nie zdążyła w domu ułożyć, a jedynie przeczesała na szybko. To przez wiecznie spieszącego się Starka i jego nieumiejętności rozplanowania czasu.

Gotowa, spojrzała na Tony’ego, który stanął obok niej. Ledwo powstrzymała się od wybuchu nagłego śmiechu. Nie często widywała go w czarnych okularach na pół twarzy, kapturze nałożonym na czapkę z daszkiem, która znajdowała się na jego głowie. Jedynie zakryła ręką twarz, ukrywając śmiech.

Tony przewrócił oczami, lekko zirytowany, po czym ruszył przed siebie.

— Jakbyś była mną to by ci nie było tak do śmiechu — fuknął zażenowany, udając urażonego.

Oboje przechadzali się przez zatłoczony korytarz centrum handlowego, chcąc jak najszybciej dotrzeć do celu

Oboje przechadzali się przez zatłoczony korytarz centrum handlowego, chcąc jak najszybciej dotrzeć do celu. Jak do tej pory wszystko szło po ich myśli. Nikt nie rozpoznał superbohatera, więc co za tym szło nikt go nie zaczepiał prosząc o autograf, zdjęcie lub inne tego typu rzeczy. W spokoju mogli dotrzeć do sklepu, gdzie sprzedawali najlepszą odzież męską, w której Stark przeważnie robił zakupy. Może ich lokalizacja niezbyt pasowała miliarderowi, ale przyzwyczaił się i po pewnym czasie przestał na to narzekać.

Gdy tylko znaleźli się w środku, zostali przywitani przez obsługę, która doskonale wiedziała co ma robić w przypadku pojawienia się tak sławnej osoby jak Tony. Sklep został na chwilę zamknięty i udostępniony tylko dla ich dwójki.

— Dobra, to ja usiądę sobie tu na chwilę, poczytam gazetkę i takie tam, a ty idź ubierać na siebie te wdzianka, byle szybko! — oznajmiła, a następnie runęła na fotel przygotowany specjalnie na takie okazje. Oczywiście musiała przyznać, że był niewyobrażalnie wygodny, więc nie straszne było jej czekanie na przyjaciela. Mogła nawet w nim usnąć, a ta propozycja wydawała się jej być bardzo kusząca.

Stark zniknął gdzieś na chwilę, pomiędzy wieszakami ubrań. Geny chwyciła za pierwszą z brzegu gazetę, a gdy tylko otworzyła ją na pierwszej stronie jej oczom ukazało się zdjęcie Tony’ego i Pepper oraz dopisek:

,,Tony Stark w końcu postanowił się ustatkować, a jego wybranką jest Pepper Potts. Zapewne ten artykuł złamie serca większości paniom, które są fankami sławnego Iron Mana, ale czy naszemu bohaterowi na pewno odpowiada ta kobieta? Niestety są dowody na to, że miliarder prawdopodobnie nie jest szczery ze swoją wybranką. Ostatnio widziano go z inną kobietą, a ich relacje na pewno muszą być głębsze. Pomimo, że Tony Stark wszystkiemu zaprzecza i twierdzi, że to jego przyjaciółka, my możemy się jedynie snuć domysły co chce przed nami ukryć. To nie jego pierwszy wybryk, a dowodów na to, że coś łączy tą dwójkę istnieje bardzo wiele. Poniżej przedstawiamy zdjęcie Tony’ego Starka i jego “przyjaciółki“.

Greenwood od razu spojrzała na obrazek pod artykułem i najchętniej to powystrzelałaby wszystkich tych, którzy są odpowiedzialni za to zdjęcie. Na fotografii była przedstawiona ona oraz Stark, który obejmował ją ramieniem. Dla niej był to tylko zwykły oznak przyjaźni, nic więcej.

Pamiętała ten dzień. Tony spotkał się z nią tuż po jego kłótni z Potts, aby wyżalić swoje smutki właśnie jej, ponieważ jak wiele razy mawiał: dawała świetne rady. I tak było tym razem. Nie pozwoliła mu się smucić, lecz od razu zaczęła rozśmieszać różnymi tematami, a mężczyzna nie mogąc opanować śmiechu, objął ją ramieniem i tak szli przez kawałek drogi.

To nie było nic wielkiego, a przynajmniej ona tak uważała. Jej zdaniem ci okropni fotoreporterzy musieli mieć naprawdę nudne życie, aby tak komplikować sprawy.

Zbulwersowana i obrażona na cały świat, odłożyła gazetę z powrotem na stolik. W tym samym momencie przed nią pojawił się Tony, ubrany w ciemnogranatowy garnitur. Mężczyzna z tym swoim typowym uśmieszkiem obrócił się wokół własnej osi, sprawdzające przy okazji, który jego profil jest lepszy.

— I jak? — spytał, oczekując od niej szczerej odpowiedzi.

— Idealnie — odparła, podziwiając jego wygląd w tym wydaniu — Ale i tak daleko ci do majestatyczności Kapitana — dogryzła, bo przecież nie byłaby sobą, gdyby w jego przypadku tego nie zrobiła.

— Bardzo śmieszne — zaśmiał się, kompletnie niewzruszony jej słowami. Przejrzał się jeszcze raz w lustrze po czym dodał — Ale wiesz co, masz rację. Idealnie — uśmiechnął się dumnie, poprawiając zagięcia przy szyi — Dzięki za radę! Jesteś wspaniała! — dodał kierując się do przymierzalni.

— Służę pomocą — odpowiedziała, choć sama nie wiedziała co takiego zrobiła. Widocznie dla niego wystarczyłoby tylko jedno jej słowo, byle pozytywne na jego temat.

Geny westchnęła, niechętnie wstając z wygodnego siedzenia.

Co jak co, ale jednego mogła być pewna. Przy najbliższym spotkaniu Pepper z pewnością ją zamorduje.

 Przy najbliższym spotkaniu Pepper z pewnością ją zamorduje

Opublikowano
Kategorie Marvel
Odsłon 249
0

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!