heart beats — “powab, któremu ochoczo ulegam”

Jesteś piękny.

Twój śmiech to perły,

co błyszczą w słońcu, w księżycu, przez deszcz, w środku nocy.

Rozkładasz ramiona, wdzięczny jak ptak, król wiatru. On tańczy w twych włosach,

pocałunkach świata,

ty tańczysz wraz z nim, ogień wcielony. Klejnot tak słodki, gorący, cudowny.

Olśniewasz urokiem, czarem swej istoty. Twe ciało to rosa na polanie Edenu. Rozkwitasz potem, mokry, lśniący,

pachniesz jak życie

co w twym sercu bije.

Oczy twoje migoczą wszechświatem, którym jesteś,

wielki i niezbadany, umysł mój bez wytchnienia pobudzasz.

Oglądam cię, gdy grzmisz, bogiem piorunów się stajesz,

i chcę każdy jeden błysk poczuć, zbadać każdy watt.

Gorzkie łzy twoje rzeki tworzą, morza, oceany.

Wrony kraczą w gęstych chmurach twojej posępności.

Skropliłbyś kawał ziemi przy ulicy – róże by wyrosły. Delikatne, nieśmiałe, kolczaste.

Twoja radość to ciepło ptaków ćwierkających o poranku. Łagodne promienie słońca, co do życia budzą.

Chcę spijać ten nektar z twoich ust,

smakować cię o każdej pogodzie.

Czar jakiś w tobie tkwi; nie pozwala mi odejść.

Chwytasz mnie za rękę, uśmiechasz się tak kusząco.

Jesteś piękny. Rozum przez ciebie tracę.

Ile razy dane mi będzie taki cud oglądać?

Słuchać? Dotykać? Czuć? Smakować?

Tyś pokarmem dla całego mnie. Każda sekunda ciebie to rozkosz.

.

.

.

#18.04.2021

Autor Wyrdmazer
Opublikowano
Kategorie Wiersz
Odsłon 79
0

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!