Wszystko czego potrzebuję to ty – Rozdział dziesiąty

Obudziłam się z mocnym bólem głowy. Nie piłam wczoraj alkoholu, więc nie powinnam mieć kaca. Bolała mnie również cała twarz. Próbowałam sobie przypomnieć wczorajszy wieczór. I przypomniałam… klub, toaleta, Roy. Gdy dotarły do mnie wszystkie informacje, podniosłam się gwałtownie do pozycji siedzącej czego od razu pożałowałam. Przed oczami pojawiły mi się czarne plamki. Odczekałam chwilę i przeszło. Poczułam coś mokrego na wierzchu mojej dłoni. Spojrzałam w dół, a potem dotknęłam ręką policzka. Nawet nie zauważyłam kiedy zaczęłam płakać. Wytarłam policzki z łez i spróbowałam wstać z łóżka, co było trudne. Zakręciło mi się w głowie i ponownie usiadłam na łóżku. Po kilku minutach zawroty głowy ustąpiły, więc skierowałam się do garderoby po ubrania, a potem do łazienki, aby wziąć gorącą kąpiel. Odkręciłam kran i woda zaczęła się nalewać do wanny. Wlałam jeszcze waniliowy płyn do kąpieli. Chciałam ocenić swój wygląd, więc podeszłam do lustra. To co tam zobaczyłam przeraziło mnie.

– Co to ma być? – zapytałam sama siebie.

Miałam sine oba policzki, podbite lewe oko i rozciętą wargę.

– Aż tak mi przyłożyli? – dotknęłam prawego policzka, ale od razu odsunęłam rękę. – Ał… Mam nadzieję, że do poniedziałku to zniknie. – spojrzałam jeszcze raz na siniaki. – Ehh… Chociaż wątpię, że tak będzie.

Podeszłam do wanny, zakręciłam wodę, rozebrałam się i weszłam do wanny.

– Ooo… Tego mi było trzeba… – powiedziałam.

Po trzydziestu minutach relaksującej kąpieli wyszłam z wanny. Założyłam na siebie jeansy i beżową koszulkę z nadrukiem „Oh my god”.

Chyba przez jakiś czas jestem zmuszona nosić okulary przeciwsłoneczne i mocny makijaż. Jest godzina dwunasta. To sobie dziś pospałam. Postanowiłam zejść na dół, aby zjeść późne śniadanie. Ale jest jeden problem… co ja powiem rodzicom, gdy zapytają co mi się stało. Muszę coś wymyślić.

– Dobra. To idę. Raz się żyje. – powiedziałam dodając sobie odwagi.

Otworzyłam gwałtownie drzwi co było błędem, ponieważ uderzyłam kogoś drzwiami.

– Ał… Kat czemu to zrobiłaś? – powiedział Mat trzymając się za nos i mając zamknięte oczy. Już wiem kogo uderzyłam.

– Przepraszam Mat. Nie wiedziałam, że stoisz za drzwiami. Kurde. Będziesz miał chyba siny nos.

– Chciałem sprawdzić co u ciebie. – powiedział i spojrzał na mnie. – Mój nos to nic. Twoja twarz wygląda gorzej. – powiedział, zdjął mi okulary i dotknął mojego policzka.

– Ał… – powiedziałam i zabrał rękę. – Wielkie dzięki. Każda dziewczyna będąca na moim miejscu chciałaby to usłyszeć.

– Wybacz, ale te siniaki strasznie wyglądają. Jak spotkam tych gnojków jeszcze raz to gorzej oberwą. – powiedział, a po chwili dodał. – Chodź idziemy na dół. Zjesz śniadanie, a potem ktoś z nas pójdzie do apteki po jakąś maść. – złapał mnie za rękę i zaczął ciągnąć mnie w stronę schodów.

– Trochę się boję… – powiedziałam i zatrzymałam się.

– Czego? – zapytał i spojrzał na mnie.

– Rodziców. Co im powiemy? – zapytałam ze strachem.

– Rodziców nie ma. Pojechali na urodziny znajomego. Pewnie nie wrócą do wieczora, więc mamy czas na wymyślenie czegoś. – powiedział.

– Uff… – odetchnęłam z ulgą – A teraz chodźmy na dół. Jestem głodna jak wilk. – powiedziałam, a Mike się zaśmiał.

– Więc lepiej będzie jak już pójdziemy, bo możesz mnie zjeść. – powiedział i zaczął się śmiać.

– Ha ha. Bardzo śmieszne. – powiedziałam sarkastycznie.

– Już, już. Chodźmy.

Zeszliśmy schodami na dół. W jadalni siedział Drew. Czyżby na nas czekał?

– Dzień dobry.

– Dzień dobry.

Gdy się odwrócił, jego twarz wyrażała szok.

– Teraz się zacznie. – powiedziałam pod nosem, ale Mat to usłyszał i zaśmiał się cicho.

– Matko Kat. – powiedział Drew. – Oni cię tak urządzili?

– Raczej sama się nie uderzyłam.

– Niech no ja ich tylko znowu gdzieś spotkam.

– Ja też. – powiedział Mat.

– Zapewne nie tylko my. – powiedział Drew z uśmieszkiem, a my się na niego spojrzeliśmy. – Luke pewnie też nie odpuści. – powiedział. Chłopaki się uśmiechnęli, a ja zrobiłam wielkie oczy.

– Dlaczego on niby też? – zapytałam, a chłopaki spojrzeli na mnie.

– Naprawdę tego nie widzisz? – zapytał Drew.

– A może nie chcesz zobaczyć? – wtrącił Mat.

– Ale czego? – zapytałam nie wiedząc o co im chodzi.

– Ehh… – Mat westchnął – Dowiesz się w swoim czasie. – powiedział i pocałował mnie w czoło.

– Chodźcie jeść. – powiedział Drew.

– Jedzenie! – krzyknęłam i pobiegłam do stołu, a chłopaki spojrzeli na mnie jak na wariatkę. – No co? Jestem głodna. – oni nic się nie odezwali tylko usiedli do stołu i zaczęli jeść swoje porcje.

– Co powiemy rodzicom, gdy zapytają co mi się stało? – zapytałam.

– Powiemy im, że ktoś cię napadł w łazience w klubie. – powiedział Mat.

– W sumie czemu nie. To nie odbiega za bardzo od prawdy. – powiedział Drew.

Gdy oni ustalali wersję wczorajszych zdarzeń dla rodziców, ja dostałam wiadomość. Spojrzałam tylko na wyświetlacz. Wiadomość od Victora. Czego on znowu chce? Przeczytam ją w pokoju. Postanowiłam zmienić numer jeśli napisze do mnie jeszcze raz, więc muszę kupić kartę z nowym numerem, ale nie pójdę z tymi siniakami na miasto.

– Mag. – odwrócił się do mnie – Kiedy będziesz szedł do apteki?

– Do apteki? Po co? – zapytał Drew.

– Po maść dla Kat na siniaki. Może ona coś pomoże i szybciej znikną. – powiedział – Skończę jeść i pójdę. A co? Mam kupić coś jeszcze?

– Kup mi jeszcze kartę z nowym numerem. – powiedziałam.

– Przecież masz kartę. – powiedział Mat. Kurde. Muszę coś wymyślić.

– Miałam. Wczoraj się złamała. – powiedziałam.

– Jak to? – zapytał Drew.

– Telefon mi upadł, gdy byłam wczoraj w łazience w klubie. Rozpadł się na części i zbierając wszystkie, aby go złożyć przez przypadek nadepnęłam na kartę i się złamała.

– Rozumiem.

– Dobra. Kupię ci ją. – powiedział Mat kończąc swój posiłek. Zaczął zbierać się do wyjścia.

– Idę z tobą. – powiedział Drew.

– Zróbcie zakupy. Mama pewnie zostawiła listę zakupów w kuchni. Kupcie mi jeszcze chipsy i jakiś sok. – powiedziałam – Będę u siebie w pokoju.

– Niedługo wrócimy. – powiedział Drew.

– Okey. – powiedziałam i poszłam do pokoju.

Gdy weszłam do pokoju od razu wyciągnęłam komórkę, aby odczytać wiadomość od Victora.

Od: Victor

Witaj kotku. Słyszałem, że wczoraj Roy wyprawił ci miłe powitanie. Mam nadzieję, że nie poturbowali cię zbyt mocno. Bardzo tęsknie Kitty, ale wytrzymam do naszego spotkania. Pozdrów swoich braci.

Czego on znowu ode mnie chce? Moja psychika jest wystarczająco zniszczona przez niego. Nie chcę znowu tego przechodzić, a tym bardziej go widzieć.

Do: Victor

Zostaw mnie i moich braci w spokoju. Nie chcę cię widzieć. Nie pokazuj mi się nigdy więcej na oczy.

Po paru sekundach otrzymałam od niego kolejną wiadomość.

Od: Victor

Kotku, tymi słowami ranisz me serce. Od twoich braci nie chcę niczego. Bardziej zależy mi na tobie i na tym co było między nami w Portland oraz na tym co niedługo będzie.

Do: Victor

Nigdy do ciebie nie wrócę. Nigdy więcej mnie nie dotkniesz. Nienawidzę cię za to co mi zrobiłeś.

Od: Victor

Nie mów, że ci się nie podobało. Wiem, że bardzo. I mogę ci obiecać, że na pewno to powtórzymy. Do zobaczenia wkrótce, Kitty.

Nie odpisałam mu już na żadną wiadomość. Teraz muszę tylko czekać na moich braci. Jest godzina trzynasta. Mieli zrobić jeszcze zakupy, a znając ich zajmie im to pewnie kilka godzin. Nie sprzyja fakt, że wyszli dopiero dziesięć minut temu.

– No to trochę sobie poczekam.

Postanowiłam posłuchać muzyki. Wzięłam telefon do ręki, wyjęłam kartę ze starym numerem i włączyłam moją playlistę. Pierwszym utworem jest Wendy & Yook Ji Dam – Return.

Znalazłam tą piosenkę w czasie, gdy byłam prześladowana w szkole i od tamtej pory słucham jej gdy jestem przygnębiona. Następny utwór to J-MIN – Stand up.

Włączenie tej playlisty było chyba błędem, ponieważ przypomniałam sobie wszystkie chwile spędzone z moimi już byłymi przyjaciółkami. Przypomniałam sobie nasze rozmowy o chłopakach, o tym jak nie układa im się w ich związkach, nasze spotkania, wypady na zakupy, rozmowy do późnej godziny. Ale to jest już przeszłość. Nie mogę ciągle o tym myśleć. Włączyłam If I were a boy – Beyonce i zaczęłam śpiewać.

1. Gdybym była chłopakiem
Choćby na jeden dzień
Wytoczyłabym się rano z łóżka
Zarzuciła na siebie co chcę i wyszła
Pić piwo z kolegami
I uganiać się za dziewczynami
Zadawałbym się z kim tylko bym chciała
I nigdy nie zostałabym nakryta
Bo oni by mnie kryli

Ref.: Gdybym była chłopakiem
Myślę, że potrafiłabym zrozumieć
Jak to jest kochać dziewczynę
Przysięgam, że byłabym lepszym facetem.
Słuchałabym jej,
Bo wiem jak to boli,
Kiedy stracisz kogoś, kogo pragniesz,
Bo on miał cię za pewnik
I wszystko co miałeś, zostaje zniszczone

2. Gdybym była chłopakiem

Wyłączyłabym telefon

Mówiąc wszystkim, że się popsuł
Żeby myśleli, że tej nocy spałam sama
Stawiałabym siebie na pierwszym miejscu
I tworzyła swoje własne zasady
Bo wiedziałabym, że ona byłaby wierna
Czekając, aż wrócę do domu (aż wrócę do domu)

Ref.: Gdybym była chłopakiem
Myślę, że potrafiłabym zrozumieć

3. Jest już trochę za późno byś wrócił
Mówiąc, że to tylko pomyłka
Myśląc, że wybaczę ci ot tak
Jeśli myślałeś, że będę na ciebie czekać
Myliłeś się

Ale jesteś tylko chłopakiem…
Nie rozumiesz
Jak to jest kochać dziewczynę
Pewnego dnia zapragniesz być lepszym mężczyzną
Nie słuchasz jej
Nie obchodzi cię jak to boli
Dopóki nie stracisz tej, którą pragniesz,
Bo masz ją za pewnik
I wszystko, co miałeś zostanie zniszczone.
Ale jesteś tylko chłopakiem…

Korzystając z tego, że moich braci nie ma w domu, postanowiłam, że pójdę do studia i napiszę może do końca moją ostatnią piosenkę. Wzięłam notes i zeszłam na sam dół po schodach. Po chwili byłam na miejscu. Weszłam od razu do pokoju nagrań i podeszłam do keyboardu. Grałam na nim i zapisywałam nowe słowa, gdy pasowały według mnie do reszty tekstu. Po godzinie miałam gotową kolejną piosenkę. Miała tytuł „Second love”. Podeszłam jeszcze do panelu sterowania w pokoju obok i włączyłam nagrywanie, a potem wróciłam do poprzedniego pomieszczenia, usiadłam na krześle przy mikrofonie i zaczęłam grać na gitarze oraz śpiewać.

Byłam bardzo zadowolona z efektu końcowego. Puszczę ją potem chłopakom i jak im się spodoba to może zagramy ją na którymś występie. Jest godzina piętnasta. Chłopaki powinni niedługo wrócić. Tylko oni potrafią robić zakupy ponad dwie godziny, mimo, że powinny im zająć jakąś godzinę. Skoro jeszcze nie wrócili to zrobię nam coś do jedzenia. Postanowiłam, że zrobię nam zapiekanki, więc poszłam do kuchni. Gdy po kilku minutach miałam przygotowane wszystkie składniki, wzięłam się za przygotowanie posiłku. Po chwili zapiekanki były prawie gotowe. Włożyłam je do piekarnika i ustawiłam czas na dwadzieścia pięć minut. Po tym czasie włączy się alarm oznaczający, że są już gotowe. Po piętnastu minutach do domu weszli moi bracia.

– Wróciliśmy! – krzyknęli.

– Witajcie z powrotem!

– Kupiliśmy wszystko co było na liście i to, o co nas prosiłaś. – powiedział Drew.

– Dziękuję braciszku. – powiedziałam i pocałowałam go w policzek.

– Co tak ładnie pachnie? – zapytał Mat.

– Zapiekanki. Właśnie się pieką w piekarniku. Będą gotowe za kilka minut.

– Zaniosłem zakupy do kuchni. – powiedział Drew.

– Dzięki. Zaraz je rozpakuję, a wy idźcie do łazienki umyć ręce i siadajcie do stołu.

– Tak jest szefie. – powiedział Mat i zasalutował mi, a po chwili zaczął się śmiać i my razem z nim.

Oni poszli do łazienki, a ja do kuchni rozpakować zakupy. Skończyłam akurat w momencie, gdy zaczął dzwonić alarm oznaczający, że zapiekanki są gotowe. Wyjęłam wszystkie z piekarnika na talerz. Wszystkich było siedem. Weszłam do jadalni i postawiłam talerz na stole przy którym siedzieli już moi bracia.

– Smacznego. – powiedziałam i usiadłam przy stole.

– Dziękujemy i wzajemnie. – powiedział Mat.

– Po obiedzie chciałabym, abyście czegoś posłuchali.

– Czego? – zapytał Drew.

– Jak skończycie jeść zejdźcie na dół do studia. – poprosiłam.

– Okey. – powiedział Mat.

Po dwudziestu minutach na stole stały puste talerze. Ja zjadłam ledwo jedną zapiekankę, a oni zjedli po trzy. PO TRZY! Nie mam pojęcia gdzie oni mieszczą całe te jedzenie i nadal są tacy szczupli. Po skończonym obiedzie chłopaki poszli na dół do studia, a ja włożyłam brudne talerze do zmywarki. Po kilku minutach .dołączyładi braci.

– Więc czego mamy posłuchać? – zapytał Drew.

– Tego. – powiedziałam i puściłam im nagraną dziś piosenkę.

Skończyła się po około czterech minutach.

– Jest świetna. – powiedział Mat.

– Kiedy ją napisałaś?

– Jakąś godzinę temu. Musiałam ją tylko dokończyć. Czekałam na was i jakoś tak samo wyszło.

– Wiecie… Skoro już tu jesteśmy to może zrobimy próbę? Do środy zostały nam tylko 3 dni. – powiedział Drew.

– Masz rację. – powiedział Mat.

– Przygotujcie wasze instrumenty i zaczynamy.

– Okey. – powiedzieli i zaczęli się przygotowywać, a ja korzystając z wolnej chwili włożyłam nową kartę z numerem. Napisałam jeszcze krótką wiadomość do Rose, że to jest mój nowy numer.

Próbę skończyliśmy po trzech godzinach. Dawno nie mieliśmy próby, więc dziś zrobiliśmy dłuższą. Jest godzina dwudziesta. Skoro nie mam już co robić, stwierdziłam, że się trochę pouczę, więc poszłam do swojego pokoju i wyciągnęłam książki potrzebne do nauki. Skończyłam się uczyć po dwóch godzinach. Byłam już tak zmęczona, że marzyłam już tylko o łóżku. Wzięłam jeszcze szybką kąpiel, posmarowałam siniaki maścią i położyłam się spać.

Autor Iviena
Opublikowano
Kategorie Romans
Odsłon 322
0

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!