Prolog I Mark von Lahman już od trzech lat znajdował się Nigdzie. Nigdzie Marka von Lahmana miało skomplikowaną strukturę baśni i gorzki posmak niespełnionego koszmaru sennego. Nigdzie nie dawało się nazwać ni posmakować. Było mrzonką – bezsensowną, nieuchwytną, ciągle obecną, żałośnie naiwną i obezwładniającą, odbierającą resztki i bez tego szwankujących zdrowych zmysłów, lecz mimo to […]
Wesoła melodyjka budzika wgryzła się w opary wolno przemijającego snu jak świeżo naostrzony nóż. Nihal zaklęła, z najwyższym trudem obróciła się na prawy bok i na oślep sięgnęła w stronę metalowej szafki nocnej, usiłując namacać wyjący opętańczo stary smartfon. O tym, że wreszcie na niego natrafiła, przekonał ją huk urządzenia rozbijającego się o stalową podłogę. […]
Kordon. Czujecie to? Wzięłam pieprzony Karny Kordon z własnej nieprzymuszonej woli. Może i jestem obłąkana, ale tego to się po sobie nie spodziewałam. Bo może było, jak było. Bo może i byłam już od dawna martwa. Ale wbrew pozorom na tych marnych okruchach życia, jakie jeszcze się we mnie tliły, zależało mi całkiem mocno… Nie […]
Od samego rana wiedziałam, że ten dzień okaże się porażką. Wczoraj wieczorem, choć nie miałam bladego pojęcia dlaczego, babcia zadzwoniła i nalegała, abym nie szła dziś do szkoły. Rodzice dziwili się mocno, ja sama też wietrzyłam w tym jakiś podstęp, ale w końcu uległam (nie powiem, żeby było zbyt trudno mnie przekonać). Jak zwykle nękana […]
– Tędy, panienko Krüger – zachęcił pryszczaty jegomość w sporo za dużym mundurze Bundeswehry. Nihal posłusznie ruszyła w ślad za przypominającym tchórzofretkę po zawale przewodnikiem, tylko cudem powstrzymując napad dzikiego śmiechu. Panienka! On ją nazwał panienką! Z jednej strony mogła mu wybaczyć – młodzik zdawał się wyraźnie zestresowany jej przenikliwym spojrzeniem smoka, twarzą trzynastolatki i […]
Wspominałam już, że cierpię na bezsenność? I to taką z prawdziwego zdarzenia, na którą guzik pomagają jakiekolwiek leki, choćbym ich całą paczkę wzięła? Właściwie to nie mam bladego pojęcia, dlaczego tak się dzieje, ale codziennie bez problemu zasypiam o dwudziestej pierwszej. W dzień również – obojętnie, kiedy się położę, mogę spać jak zabita, do oporu. […]