Ustawienia. Opcje. Sprzedaj. || Levi x Reader – Nie ma chodzenia na skróty

Nie ma chodzenia na skróty

Nie wiem jak długo wsłuchiwałam się w ciszę, panującą w tym pomieszczeniu. Mam ochotę zapaść się pod ziemię, uciec jak najdalej od tego przerażająco przystojnego zboczeńca.
Słońce powoli zachodziło. Światło zaczęło opuszczać pokój, jednak nie śpieszyło się z tym, zupełnie tak, jakby samo chciało znać dalszy ciąg tej kary.
Nie wiem czy mnie to tak interesowało. Mój wzrok zatrzymał się na ścianie, która wydawała się nagle najciekawszym obiektem znajdującym się na przeciw. W myślach, malowałam na niej różne wzorki, niektóre układały się nawet w zwierzęta. Zabawa ta została bardzo szybko przerwana przez nagły promieniujący ból. Jedyne co wcześniej udało mi się usłyszeć, to świst ręki, na którą opory powietrza zdawały się nie działać. Następny cios przyszedł równie niespodziewanie i nie był w ogóle delikatniejszy od poprzedniego. Poczułam łzy w oczach. Czułam się jak dziecko, które zostało ukarane za wbiegnięcie na ulicę mimo ostrzeżeń rodzica. Nie. Żaden rodzic nie uderzyłby swej pociechy z taką siłą, co nie zmienia tego, że uczucie, które mi teraz towarzyszy jest czymś w rodzaju strasznego upokorzenia, żalu a jakby tego było mało, bardzo skutecznie miesza się z podnieceniem.
Jego ręką zdaje się być jak pas, albo pejcz, każdy kolejny klaps był bezbłędnie wymierzony, tak jakby wiedział, w którym miejscu sprawi mi najwięcej bólu.
-Czemu nie liczysz? – zaprzestał, aby zadać to jedno pytanie. – Próba ucieczki i nie spełnianie poleceń, oznacza dla ciebie kolejne dziesięć klapsów.
Zamrugałam parę razy zdziwiona tym komunikatem. Spuściłam głowę załamana, opierając się o materac łóżka.

*oczami Levia*

Wiedziałem, że jestem sadystą już od dłuższego czasu. Ta satysfakcja ze sprawiania komuś bólu nie jest dla mnie niczym nowym, jednak w praktyce, nie przypominam sobie, żeby samo zadanie klapsa było dla mnie aż tak podniecające. Nie sądziłem, że nagłe napięcie jej pośladka może dać aż tak wiele satysfakcji. Miałem ochotę odpuścić sobie zbędne ceregiele i zedrzeć z niej ubrania, tak aby dostała na gołą skórę. Aby móc poczuć to spięcie jeszcze bardziej, by nie dzieliło mnie od niej już nic. Powstrzymywałem się naprawdę resztkami sił. Nie zdawałem sobie nawet sprawy z tego, jak silną mam wolę.
Wziąłem mocny zamach, jednak nie był silniejszy niż poprzednie. Dziewczyna ma dopiero [t.w] lat, nie włożę w ten cios całej swej siły, mimo, że włożyć chciałbym teraz różne rzeczy w jeszcze różniejsze miejsca.
Mimowolnie uśmiechnąłem się pod nosem, słysząc pełne bólu “jeden”.
Postanowiłem jej tym razem nie dogadywać, mimo, że miałem na to przerażająco dziką ochotę. Kiedy doliczyła do pięciu, kątem oka zobaczyłem, że przygryza dłoń, starając się tłumić krzyk.
Dziewczyno, ty nie wiesz jak cholernie podoba mi się twój opór, można cię karać na okrągło i to na przeróżne sposoby.
Przeniosłem dłoń na jej podbródek by następnie szybkim i stanowczym ruchem podnieść jej głowę, tak aby nie miała dostępu do żadnych “tłumików”.
-Nie ma chodzenia na skróty. Tak jak powiedziałem, chcę cię słyszeć. – wychrypiałem pod nosem, w głębi duszy ciesząc się z takiego przebiegu akcji.- Chyba, że chcesz więcej klapsów.-kiedy to usłyszała, odwróciła twarz w moją stronę.
Oczy miała przymrużone, zakryte były sporą mgiełką spowodowaną płaczem. Jej policzki były o dziwo zarumienione, bez problemu można zobaczyć, jaką drogę pokonały łzy spływające po nich.
Widok ten wywołał u mnie tak wiele sprzecznych uczuć.
Właśnie tego chciałem, pragnąłem zobaczyć jak patrzy na mnie wzrokiem pełnym bólu, ale i pogardy. Czuć jej ciało, spięte i gotowe na dalszą część kary.
W tedy wpadłem na lepszy pomysł, niż klapsy.
-Chcesz, aby to już się skończyło, prawda? – puściłem jej twarz, pozwalając na spojrzenie na mnie bez wcześniej wydanego polecenia.
-Tak. – wyszeptała cicho.
-Proszę bardzo.

*oczami [t.i.]*

Nie do końca potrafiłam uwierzyć w to co usłyszałam. Jednak nie chciałam kusić losu, więc od razu od niego odeszłam, sprawiając, że przestrzeń między nami się nieco powiększyła.
-Ale ale. – zaczął szybko. – Kto powiedział, że to koniec kary? Byłaś nieposłuszna, a do tego strasznie pyskata. – odparł delikatnym głosem, wyrównując szybko odległość między nami. – Masz szczęście, że lubię takie niegrzeczne dziewczynki. – spojrzał na mnie z łobuzerską iskrą w oczach, po czym złapał moje nadgarstki tylko po to, aby następnie unieść je do góry, a mnie przyszpilić do ściany.
Kolejny raz tego dnia, bez ostrzeżenia wpił się w moje wargi. Tym razem jednak, oddałam każdy pocałunek, nie zostając ani na chwilę dłużna. Czułam jego delikatny uśmiech, podczas gdy przejeżdżałam delikatnie językiem wzdłuż jego dolnej wargi. Czy on uśmiecha się tylko podczas takich gierek? Mimo, że to nie może zakończyć się dobrze, cholernie mi się to podoba. Sposób w jaki mnie całuje sprawia, że nogi same się pode mną uginają, dają wrażenie jakby były z waty. Zaś kiedy widzę iskry w jego oczach, mam wrażenie, że czas zatrzymuje się jakby dla tej jednej chwili.
Miałam ochotę uderzyć go w twarz. Mocno, stanowczo, a tym jednym ciosem pokazać, jak okropny jest, jak bardzo miesza mi w głowie. Jednak kiedy położył dłoń na moim policzku, pogłębiając przy tym pocałunek, po chwili przyciskając jeszcze kolano do mojego krocza, nie miałam więcej wątpliwości.

Opublikowano
Kategorie 18+ Attack on Titan
Odsłon 586
0

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!